Era "darmowych" treści i oprogramowania i płatnego sprzętu.

Chciałbym dzisiaj podsumować kilka zjawisk, które być może są oczywiste, ale wyraźnie pokazują, że znajdujemy się w środku rewolucji, którą dyktują wszyscy użytkownicy (czyli my).

No to zaczynamy...

Kilka dni temu zobaczyliśmy nowe telefony firmy Apple, a na portalach technologicznych pojawiło się wiele tekstów pisanych przez mniej lub bardziej opłaconych ludzi (celowo nie
nazywam ich dziennikarzami, gdyż bardzo często ich jedynym zadaniem jest pisanie samych pochwał).

Mądre głowy pisały jakie to wszystko wspaniałe, a mnie najbardziej śmieszyło, gdy proponowano zabawę z super drogim sprzętem na sawannie w Afryce albo wśród ludzi, którzy słowo uczciwość używają od święta, a nawet rzadziej (i są gotowi zrobić wszystko za ułamek ceny takiego urządzenia).

Na fali popularności tego tematu sam popełniłem krótki tekst Samsung jest lata świetlne za konkurencją. Pokażę to na przykładach, który był swego rodzaju odpowiedzią na artykuł iPhone 11. Apple jest lata za konkurencją. Pokażę to na ... Swoją bardzo niewielką prowokację napisałem chcąc zobaczyć jaka będzie reakcja użytkowników na oczywiste fakty takie jak:

  1. zanik znaczenia słowa flagowiec (a właściwie odwrócenie całej logiki, która kiedyś mówiła, że to co droższe jest lepsze)
  2. ignorowanie ekologii
  3. brak naszego protestu na efekt gotowanej żaby (ceny rosną, a my z uśmiechem płacimy za gorszą jakość i za rzeczy, które wyłączamy zaraz po zakupie)

Kilka osób zauważyło wspomniane fakty, kilka sobie pohejtowało, kilka użyło niezbyt miłych określeń, a kilka zwyczajnie pomyliło artykuły i wydawało się pisać komentarze o produktach Apple.

Nieźle i chociaż w internecie daje się zauważyć komentarze w stylu "nie można trzymać w ręku zeszłorocznego iPhone kupując sojowe latte w Sturbucks", to myślę, że na szczęście nie wszyscy ulegli temu trendowi i idioci powoli odchodzą do lamusa:

Ja sam oczywiście mam w nosie czy ktoś używa iPhone X czy Samsunga Y (nawiasem mówiąc wiele osób nie ma na życie i kupuje takie zabawki na kredyt wyłącznie po to żeby pokazać jacy są cool), sam też uważam, że telefon powinien mieć dosłownie kilka funkcji i jest wystarczający, gdy posiada:

  1. dobrą kamerę (zazwyczaj potrzebujemy strzelić fotkę w najmniej spodziewanym momencie i komórka jest jedyną cyfrówką którą mamy)
  2. minimum funkcji transmisyjnych (LTE, Bluetooth, Wi-Fi, NFC niekoniecznie, 5G być może również niekoniecznie)
  3. AMOLED na którym da się coś odczytać na dworzu w pełnym słońcu
  4. dual-SIM (według mnie to wynalazek na miarę LTE)
  5. dobrą baterię (chciałbym żeby była wymienna)
  6. wodoszczelność (oczywiście producenci niezbyt honorują gwarancje, ale miło jest mieć z tyłu głowy świadomość, że kilka kropel nie zaszkodzi urządzeniu)
  7. DEXa lub jego odpowiednik

To obecnie głównie narzędzie pracy i wszystkie inne cechy powoli stają się drugorzędne, gdyż większość lub wszystkie modele mają wystarczający procesor, pamięć RAM lub odpowiednio szybką pamięć flash.

Nie potrzebuję zakrzywionego ekranu (problem reagowania na dotykanie krawędzi jest widoczny i nie udawajmy, że go nie ma), nie potrzebuję ekranu na 100% powierzchni urządzenia (choćby dlatego, że chcę móc je trzymać bez obawy że coś przełączę), nie potrzebuję też czujników biometrycznych (wpisanie PINu nie boli) ani paletek do ping-ponga (bo moje spodnie nie są nieskończenie wielkie).

Wiele razy w życiu migrowałem na nowszy sprzęt (przeżyłem czasy magnetofonów, CD, DVD, Blu-ray, dysków magnetycznych, kart ISA, Neostrady, itd.), ale robiłem to wyłącznie wtedy, gdy miało to sens - dodatkowo takie zjawiska jak usuwanie jacka są dla mnie oczywiście smutne, ale jestem w stanie z nimi żyć.

To tyle w temacie, a Samsung potwierdził moją opinię o tym, że jego oferta w 2019 jest jakby przejściowa i wymagająca zmian (patrz "nowe" doniesienia sprzed kilku dni mówiące, że Samsung rozważa połączenie Galaxy S i Note w jeden bezkompromisowy sma...) i że nowości są traktowane po macoszemu (Galaxy A90 5G will not receive monthly security updates).

W międzyczasie dało się zauważyć, że nad 5G zbierają się coraz większe chmury - po początkowym optymiźmie protesty pojawiają się nawet w Szwajcarii, a wielu ludzi po prostu nie potrzebuje tak zaawansowanej technologii co potwierdza popularność sprzętu retro (nawiasem mówiąc oznacza to, że być może częściowo wrócimy do kabli, bo eter nie jest z gumy).

Producenci nie zarabiają na software (czyli w tym przypadku na Androidzie czy iOS, w przypadku Androida często również na sklepach) i odbijają sobie na sprzęcie robiąc coraz dziwniejsze ruchy.

Z jednej strony to dobra wiadomość, z drugiej nie cieszy mnie "tani" iPhone czy lepsze średniaki od flagowców Samsunga - to są według mnie oznaki, że te firmy nie wiedzą, co robić dalej albo ich kolejne inwestycje w R&D są zbyt drogie albo chodzi o zwykłą chciwość (znając życie obstawiam ostatnią możliwość).

Żeby nie było wątpliwości - na ostatniej konferencji Apple pokazało slajdy mówiące "mamy monitor za 5999 i proszę dopłacić 1000 za niezbędny element" zamiast przedstawić sytuację "mamy monitor za 6999 i możemy go sprzedać 1000 taniej", reakcja fanów nie była w tej sytuacji zaskoczeniem... (tak, oczywiście przyjmuję do wiadomości, że część osób ma już podstawki, pewnym problemem jest tu arogancja producenta widoczna zresztą nie po raz pierwszy)

Może się zdarzyć, że wielcy zajmą się inną klasą urządzeń (nanotechnologia? sprzęt kwantowy?), ustąpią miejsca nowym graczom (czyli pewnie Chińczykom), a ci nie musząc się starać zaleją nas masą tandety.

Tak sobie myślę, że oczywiście możliwości technologii się nie wyczerpały i oprócz oczywistych oczywistości smartphony można wykorzystać na wiele sposobów, kilka przykładów:

  1. dodanie kamer termowizyjnych czy 3D
  2. umieszczenie kamer na obracanych elementach jak w Asusach (pozwoli to na używanie jednego zestawu z tyłu i przodu - element ma obracać się po naciśnięciu i być chroniony przed wilgocią)
  3. umieszczenie kamery w rysiku
  4. dodanie tunerów TV czy tunerów radiowych
  5. umieszczenie płyt głównych smartphonów z kadłubkach laptopów z tyłu ekranu (nie, nie chcę protez z rodzaju Snapdragona 855, wolałbym np. sprzęt z ekranem 15 cali, 32 rdzeniami ARM i naprawdę dużą baterią)
  6. dodanie czujników analizujących np. stan powietrza

Jest też dobra strona całej sytuacji - istotnie doszliśmy do miejsca, gdzie za sprzęt płacimy, a resztę wciska nam się za darmo.

Jest to widoczne nie tylko zresztą w obszarze komórek, ale również wśród:

  1. systemów operacyjnych (pomimo ekspansji Deepina nie ma być może roku Linuxa na desktopach, ale w różnych firmach używa się różnych unixopodobnych rozwiązań i to rzeczywiście działa przynosząc ogromne zyski)
  2. gier (regularne promocje na Steam, Humble Bumble, Epic Games Store, ostatnio czytałem również o Rockstar Games Launcher i darmowym GTA: San Andreas)
  3. książek (w mojej ulubionej dziedzinie fantastyki mógłbym wymienić zbiorki opowiadań z uniwersum Metro 2033 takie jak w "Blasku ognia", do tego opowiadania "Fantazmatów" i wiele innych inicjatyw)
  4. przeglądarek, edytorów, edytorów graficznych i różnych programów (kłania się tutaj ruch GNU, ale nie tylko)
  5. encyklopedii (Wikipedia)

Wymieniać można długo, niektóre korporacje widzą nazwijmy to miałkość obecnych rozwiązań i stąd chociażby Google pracuje nad Fuchsią (nie, nie, jądro linuksowe nie jest siódmym cudem świata), a Microsoft nad Windows Core OS (cokolwiek to znaczy).

W tym świecie użytkownicy mają dostęp do sprzętu, który jest potężny i do narzędzi, które pozwalają im się dzielić, produkować nowe urządzenia (drukarki 3D) i w łatwy sposób wypełniać luki ignorowane przez korporacje (np. poprzez serwis Kickstarter).

Jedna z rewolucji zaczęła się od P2P i trwa dalej, kolejna to kryptowaluty, jesteśmy też coraz mniej przywiązani do biurek. Ludzie budują setki minimalistycznych urządzeń, które robią to co powinny i nic więcej. To dzieje się już dziś i to właśnie mali proponują nam chociażby dosyć tanie kadłubki, które pozwalają nam na używanie smartphonów z ekranami 13 czy 15 czy więcej cali (zamiast drogich laptopów).

Niektóre korporacje również odchodzą od dawnych metod wyciskania z nas ostatnich pieniędzy i po latach kombinowania z cartridżami można kupić rozsądne
drukarki HP czy Epsony z serii Ecotank, na rynku procesorów pojawiły się rozwiązania AMD, a coraz więcej firm oferuje np. druk na żądanie.

Samsung czy Apple ze swoją strategią powoli stają się przeżytkiem i proszę mnie źle nie zrozumieć - nie wieszczę ich upadku, nie piszę też, że wszystko od nich jest "be", tylko zauważam, że będziemy mieć ich coraz bardziej dosyć podobnie jak dzisiaj Facebooka czy Microsoftu z jego wielkim monolitycznym Windows 10.

Jedynym problemem w tym świecie staje się wyłącznie klęska urodzaju, nasze wygodnictwo (ciekawe jakbyśmy się poczuli, gdyby dzisiaj zabrakło YouTube) i to, że płacimy naszymi danymi.

Żyć nie umierać (no prawie) - tylko co my z tym zrobimy? Czy w końcu dostrzeżemy, że do napisania prostego tekstu nie trzeba Worda, a komputer nie musi mieć Windows? (rzecz oczywista w wielu krajach rozwiniętych)

Myślę, że wszyscy znamy The Simpsons - zadam więc pytanie czy chcemy równać w górę i rozwijać bazując na tym co już mamy czy iść w stronę karykaturalnie przedstawioną tutaj:

Kto będzie naszym partnerem - skoro tak wiele firm z USA dostało zadyszki, to z kim mamy współpracować i szukać sojuszy? Z Chińczykami? I czy wkrótce będziemy kupować sprzęt na żądanie?

(nawiasem mówiąc sytuacja z Huawei może okazać się wielkim strzałem w stopę dla gospodarki USA, gdyż Google może stracić swoją pozycję w Azji)