Instalacja światłowodu w domu jednorodzinnym czyli światłowód, którego nie było.

Witajcie

Dawno mnie tu nie było ale w końcu postanowiłem krótko opisać swoją historię szybkiego dostępu do internetu, mam nadzieję, że kogoś ona zainteresuje i pokaże trochę absurdów.

Nowa praca - nowe problemy i wolny internet.

Warto może zacząć od tego, że od dłuższego czasu pracuję jako admin w jednej z firm hostingowych w Polsce, od początku pracuję zdalnie bo firma jest na drugim końcu Polski od mojego miejsca zamieszkania, zaczynałem mając neostradę, przy końcu umowy chciałem mieć stałe IP, więc przeszedłem na DSLa no ale nie oszukujmy się 40 Mbps download i 4Mbps upload to dla admina trochę mało, czasem trzeba było pobrać te kilka GB danych, obrobić a potem je wysłać, taak wysłać kilka GB uploadem 4 Mbps, dlatego zapragnąłem mieć światłowód, ale że mieszkam w domu jednorodzinnym i w dodatku w dość małym mieście to nie jest tak prosto o czym przekonacie się poniżej.

Trochę historii czyli światłowód, którego przecież nie ma.

W mieście mam 3 firmy (przynajmniej ja wiem o trzech), które zakładają światłowody ale głównie w blokach, a gdyby tak zadzwonić i grzecznie zapytać? Spróbujmy,

Rozmowa z firmą A:

- Dzień dobry firma A w czym mogę pomóc?
- Dzień dobry - czy założycie światłowód?
- Proszę podać adres
- ul. ***i 8
- ooosieem znaczy dom jednorodzinny? ehm.. Wie Pan co - przykro nam ale nie my tylko bloki
- No nic - dziękuję - Dziękuję

Rozmowa z firmą B i firmą C wyglądała podobnie pomijając tylko to, że zamiast "my tylko bloki" pojawił się tekst "No nie - u pana nie mamy infrastruktury, nie nie ma takiej możliwości, nie planujemy - przykro mi. - możemy Panu radiówkę założyć - 10 / 1 Mbps - jak się domyślacie nie byłem zachwycony

Drugie podejście - czyli na bezczelnego.

Kurczę, co by tu zrobić? DSLa mam 40 Mbps, dodatkowo jako backup LTE od jednego z operatorów - tam przynajmniej upload to jakies 20 Mbps ale ja chcę światłowód, ja chcę światłowód, ja chcę światłowód.

Po 5 no może 10 min. dumania dzwonię raz jeszcze do firmy A

Dzień dobry - założycie światłowód?
- Proszę podać adres
ul. *****i 8
i tu konsternacja po drugiej stronie....
- no ale przecież pan przed chwilą dzwonił...
- No tak - a co jak Wam zapłacę? Ekstra - za przyłącze?
- eeee.... eeee.... eeekstra to znaczy ile....
- Nie wiem pani, net mi do pracy i na firmę potrzebny no ale xx tys zł (za xxx oczywiście podałem kwotę)
- Jest Pan w domu
- Za godzinę będę
- No to za godzinę przyjedzie technik i zobaczymy co się da zrobić.

Wizyta technika firmy A

- Wie Pan co - no tu nie ma którędy puścić światłowodu bo ta studzienka co przed pana domem jest to ślepa, no ale jakby się pan z sąsiadami dogadał (blok), żeby na ich gruncie puścić światłowód to my chętnie Pana podłączymy. Pogadaliśmy i poszedł.

Gadanie z sąsiadami jakoś mi się nie uśmiechało, blok, zgoda mieszkańców itd. więc dzwonimy dalej..

Druga rozmowa z firmą B

Druga rozmowa z firmą B wyglądała zaskakująco podobnie czyli po początkowym - ale pan dzwonił i moim ale ja ekstra zapłacę xx tys. zł przyjechał technik nie... wróć "Koordynator ds. inwestycji" ;) i stwierdził tak, nie widzę problemu - mamy 100m dalej punkt styku z kablówką więc trzeba by tylko przeciągnąć światłowód od Pana działki przez studzienkę na Pana działce i do styku z kablówką.

- No ale wiecie Państwo był tu przed wami technik z firmy A i powiedział, że ta studzienka jest ślepa, że tylko przez sąsiadów i w ogóle....

- eee tam - tu jest druga - tyle, że nie oznaczona na mapie przecież pan ma DSLa ;) z resztą - to już nie Pana problem, żadnych sąsiadów nie będzie, tylko z orange trzeba będzie się dogadać na udostępnienie studzienki teletechnicznej ale to już bierzemy na siebie. Stanęło na tym, że Pan koordynator stwierdził, że on jest tylko od potwierdzenia możliwości technicznych a co dalej to on nie wie, oferty mi żadnej nie da i mam czekać na kontakt z biura.

Serio nie wiem co się stało...

Ale (tak wiem, zdania od Ale się nie rozpoczyna) ;) następnego dnia dzwoni technik z firmy A i mówi, wie Pan co... ja tu jednak pogadałem z szefem, pogadałem z sąsiadami, z kim trzeba i założymy panu ten światłowód... No przyznam, że mnie zatkało, szybko działają no ale mówię do technika, wie Pan co - byli u mnie z firmy B i powiedzieli, że załatwią to bez sąsiadów, że światłowód będzie na mojej działce, bo podobno jest druga studzienka...

- Nie możliwe, byłem - sprawdzałem - nie ma no ale jak pan chce wyślę jeszcze raz ludzi niech się przyjrzą.

- A co by Pan chciał za net ile łącza - na co ja nieśmiało
- A da się 100 / 100 Mbps? (pamiętajcie, że mam DSLa gdzie bierze się co dają a nie firma się pyta ile chcę)
- śmiech - a co Pan myślał, że to neostrada? Jak Pan będzie płacił to i 1 Gbps w obie strony możemy wystawić, kwestia kasy - ile Pan chce płacić... (że co ile ja chcę płacić? :) - mówię ile a gość - to za tą cenę dam Panu 200 Mbps w obie strony)
- No dobrze ale na razie muszę poczekać na ofertę od firmy A, będziemy w kontakcie

Ciekawe co na to firma C

Już bardziej z czystej ciekawości zadzwoniłem do firmy C i przedstawiłem ten sam scenariusz, że zapłacę ekstra, że to na firmę, że do pracy i wiecie co? Firma C, też nagle stwierdziła, że możliwości są - co prawda cennik mieli najgorszy z proponowanych do tej pory więc podziękowałem ale pokazuje to - przynajmniej w moim wypadku jak stwierdzenie ekstra zapłacę otwiera drzwi.

Co dalej z moim światłowodem

Pamiętacie jak firma B stwierdziła, że mam czekać na ofertę bo pan koordynator nie jest od ofert? No to gdzieś po tygodniu dostałem ofertę i okazała się najkorzystniejsza z tych trzech. Zgodziłem się, po kilku dniach przyjechała jedna ekipa obadać działkę, po następnych kilku wjechał czołg czyt. koparka i ku zmartwieniu mojej mamy, że jej kwiatki szlag trafił ;) położyła upragniony światłowód. Potem kolejny tydzień czekania aż orange wyrazi zgodę i ekipa nr 3 w asyście technika z orange pociągnęła światłowód od dziury po czołgu ;) do studzienki orange. No i następnego dnia miła Pani zadzwoniła uszczęśliwiając mnie wieścią, że jutro przyjedzie technik zainstalować ONT i całą resztę już u mnie w domu.

Przyszło nawet dwóch panów zaspawali światłowód, podłączyli gniazdo ONT i tak od ponad roku w końcu mam światełko a oto mój speedtest na koniec.

Umowę mam 100 Mbps na 100 Mbps na razie mi wystarcza a jak widać po speedteście nawet mam coś w bonusie. Specjalnie do testów wziąłem home.pl, żeby nie było, że to jakiś lokalny speedtest - zapewniam, że od home.pl S.A. nie mam światłowodu ;)

Podsumowanie

Cała historia skończyła się tak jak chciałem, mam w końcu swój kawałek światłowodu, w tekście specjalnie nie podawałem nazw firm ani nawet ulicy przy której mieszkam, bo nie chcę ani gloryfikować żadnej z firm ani krytykować w całej tej historii nie mogę tylko zrozumieć jednego, dlaczego jako konsument jest się na straconej pozycji, dlaczego nie można było powiedzieć od razu, od firmy A, B czy C, że przyjedziemy, sprawdzimy, jak się będzie dało założymy i będzie to kosztować tyle i tyle tylko trzeba było się uciekać do tłumaczenia, że to na firmę, że do pracy i, że zapłaci się ekstra za przyłącze i nie ukrywajmy za abonament też, zobaczymy co będzie za kolejny rok gdy lojalka dobiegnie końca.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka, której też nie rozumiem, daleki jestem od podawania cen, ale powiem tyle 100 / 100 Mbps to kilkaset zł ale już różnica między 100 / 100 Mbps a 200 / 200 Mbps to nieco ponad 20 zł a 500 / 500 Mbps to kwota ok 100 zł więcej do tego co mam teraz - gdzie w tym sens? ;)