Darmowy zestaw komputerowy dla gracza bez LEDów

Clickbaitowy tytuł zaliczony...

Nostalgłem mocno

Czy mieliście kiedyś tak, że przy wieczornej rundce w waszą ulubioną grę typu Wieśmak 3, Loża Legend czy też Granie To Altruizm V, naszła was myśl "dawniej to były czasy, teraz to już nie ma czasów"? Jeśli nie to wiedzcie, że ja tak miałem. Chciałem czasem sobie uruchomić taką starą, pachnącą kurzem grę lub program spod Windowsa 3.11 i powspominać lepsze czasy bez Facebooka, smart różności oraz innych umilaczy czasu. Niestety, po zakupie nowego komputera nie było mi dane jakoś przesadnie zanurzyć się w otchłań nostalgii. Uprzedzając pytania. Nie, DosBox to nie było jeszcze "to", VirtualBox i inni hipernadzorcy pod Windowsem miały/mają dziwne problemy z obsługą choćby poczciwej dziewięćdziesiątki-ósemki. Kupowanie zdezelowanego sprzętu na aukcji, jakoś również nie napawało optymizmem. Z resztą gdy zobaczyłem na aukcji kartę graficzną GeForce 4 MX420 z podpisem "Nówka sztuka, nigdy nie używana w koparce!!!!111oneone" to szczerze wątpiłem czy kogoś jednak nie poniosło i nie nakopał sobie nieświeżych BitCoinów zamiast ziemniaków do obiadu... Za młodu nie miałem jakiegoś nowoczesnego komputera więc myśl o zagraniu w starocie na Ultra jeszcze bardziej potęgowała chęć poklikania w coś czerstwego.

W poszukiwaniu marzeń

Znacie to powiedzenie: "Jeśli coś chcesz ukryć przed światem, umieść to na drugiej stronie wyników Google"? Też nie? To też wiedzcie, że czasem warto zajrzeć na dalsze wyniki wyszukiwarki, bo można tam naprawdę wspaniałe rodzynki wydłubać. Ewentualnie można lepsze zapytanie napisać do wujka no ale aż taki zdolny nie jestem. Mniejsza... Znalazłem w czeluściach Google coś co prawie pozwoliło mi spełnić marzenia: PCem

Zapytacie pewnie "a po co to komu to potrzebne a naco?" Niewiedzącym śpieszę wyjaśnić: jest to emulator starego, poczciwego sprzętu IBM PC. Zauważyłem że jest względnie łatwy w użyciu, skoro taki zwierz jak ja potrafił go odpalić. Nie wymaga też instalacji, pisania skryptów, działa na Windowsie 10 z łatką Meltdown (a to Ci niespodzianka, prawda?) i generalnie robi co ma robić - udaje pradawny stetryczały komputer.

W zasadzie jedyną bardziej skomplikowaną czynnością, którą trzeba wykonać, jest znalezienie odpowiednich ROMów do naszego potężnego wyimaginowanego sprzętu. Chodzi głównie o BIOS i oprogramowanie układowe zabawek których będziemy chcieli używać (przykładowo GPU). Niestety takie rzeczy objęte są prawami autorskimi i wolę ich tu nie wklejać, ale zainteresowane osoby już pewnie wiedzą o co Wujka Google zapytać by otrzymać całą paczkę dobroci ;-) Przy okazji wyszła nowa wersja programu, która zmieniła nieco wygląd, a prezentuje się on obecnie tak:

Nie ma przycisku turbo ale i tak jest fajnie...

Program jak na darmową produkcję, nie mającą w nazwie nic związanego z grajmingiem, potrafi dosyć sporo. Czy będąc nieletnim posiadaczem rodziców, którzy kupili PC z Pentiumem 66Mhz nie marzyliście o potworze 150MHz Overdrive? Czy nie mieliście mokrych snów o akceleratorze Voodoo? Być może używaliście komputera do poważnej pracy i mając 16MB RAM nie mogliście sobie pozwolić na postawienie kilku maszyn wirtualnych i renderowanie filmu na YouTube... W tym momencie wasze kompleksy mogą zostać wyleczone! Ale najpierw skonfigurujmy pierwszą maszynę i zajrzyjmy do ustawień... W tym celu w lewym dolnym rogu głównego okna wybieramy pierwsza ikonę (PC z plusem) i nadajemy nazwę naszej emulowanej maszynie. Po zatwierdzeniu dostaniemy kolejne okno, tym razem już właśnie z ustawieniami:

Ustawienia aplikacji podzielone są na zakładki: podzespoły bazowe, wyświetlanie, dźwięk, nośniki danych, urządzenia wejściowe, joystick, sieć. W pierwszej zakładce wybieramy co będziemy emulować – maszyna, procesor, RAM... Generalnie tak jak na obrazku powyżej. Jeśli chodzi o wybór to wszystko zależy jak dużo zgodnych ROMów udało nam się wykopać z czeluści internetu i jak duże kompleksy z młodości mamy. Ciekawostką jest, że możemy jeszcze dostroić pracę komputera marzeń po prostu w BIOSie (tak, nie przesłyszeliście się) czyli przestawić przerwania IRQ, wyłączyć obsługę LPT czy inne wariacje. W drugiej zakładce wybieramy jaką kartę graficzną będziemy trzymać w swoim retro-wirtualnym-PC. Tutaj też ogranicza nas jedynie wyobraźnia i dostępność plików w Internecie.

Dalsze zakładki to raczej nic specjalnego. Warto jednak zajrzeć do tej związanej z nośnikami danych by nie zapomnieć o stworzeniu sobie dysku i wybraniu czy jednak chcemy dyskietki czy może nie… Po wyżyciu się na okienkach ustawień możemy wszystko zapisać klikając OK i przystąpić do ceremonialnego uruchomienia naszego komputera. W tym celu wystarczy wybrać stworzony profil maszyny i kliknąć intuicyjny przycisk „Play” w prawym górnym rogu. Jeśli mniej więcej pamiętacie co się dzieje po włączeniu komputera albo używaliście wcześniej jakiegokolwiek emulatora to dalej (jakoś) powinniście sobie dać radę.

...choć to jeszcze nie do końca to

Pewnie się zastanawiacie „po co tyle zachodu?” i w ogóle dlaczemu? Szczerze się przyznam, że nie wiem… Ale wybaczam. Mnie urzekł fakt że mogę bez wielkich kombinacji pozwolić sobie na uruchomienie starych gier i programów. Takie emulowane wspomnienia potrafią sobie poradzić nawet z grami 3D co nie jest oczywiste gdy chcemy użyć przykładowo DosBoxa.

Pozostaje jeszcze kwestia „co można z tym zrobić?”, albo „fajna gra ten cały BIOS ale czy można Windowsa 98 zainstalować?”. Jeśli chodzi o to pierwsze to pomysłów w internecie jest sporo, tak samo jak i instrukcji czy porad. Można też zapytać w komentarzu, a nuż ktoś coś będzie wiedział. Jeśli chodzi o to drugie to może pokażę młodzieży, która nie ma dostępu do YouTube, jak to kiedyś dziadek z babką instalowali system na swoim odkurzaczu używając dyskietki i ołówka.

Na pewno przy całej tej zabawie brakuje ćwierkania wiatraczków i szumu napędu dyskietek, a o zapachu kurzu nie wspomnę. Cóż, nie można za darmo mieć wszystkiego. Cała ta zabawa z programem sprawiła mi sporo frajdy i przypomniała, że Windows zawsze się wieszał, a ustawienia IRQ to nie przelewki. Tak czy inaczej, jeśli ktoś nie znał programu to polecam, a jeśli ktoś chciałby sobie przypomnieć stare lepsze czasy to również polecam ;-)

Tymczasem parę zrzutów ekranu z efektów działania emulatora:

#the_end

Na koniec pozostało mi podziękować wszystkim sponsorom, ludziom dobrej rady oraz oczywiście portalowi, dzięki któremu mogłem się wyżyć na nowej klawiaturze. Mam nadzieję na to, że nikt się nie obrazi, gdy kiedyś jeszcze wyskoczę z jakimś niechlujnym zlepkiem zdań i go niechcący umieszczę w internecie