Ubuntu 10.10 - szybki przegląd okiem multiusera

Cześć :)

Dzisiaj napiszę o tym, co mi się spodobało najbardziej w Ubuntu 10.10. Używałem systemu z każdej rodziny. Miałem na komputerze Windows'a, Mac'a i wcześniejsze wersje Ubuntu oraz Mint'a. Na każdym z nich robiłem praktycznie te same rzeczy, ale również na każdym z nich wykonywanie tej pracy wyglądało inaczej. Mniej lub bardziej wydajnie, ale tutaj zaskoczyło mnie nowe Ubuntu. Pracuje mi się bardzo wygodnie i szybko.

reklama

Instalacja przebiegła bez problemów, od razu ściągnąłem dodatkowe oprogramowanie firm trzecich. Ale instalacja, jak wiadomo mało kogo obchodzi, więc idziemy dalej.

Ubuntu działa wyśmienicie. Liczyłem czas uruchamiania od BootScreena, tak jak robią to niektórzy podczas mierzenia czasu Windows. Pomiaru dokonałem stoperem i czas załadowania wyniósł 6 sekund! Tutaj pamiętam wersję 9.10, gdzie od bootscreena do pulpitu mijało mi 20s.

Najbardziej podoba mi się menu odpowiadające za komunikator, pocztę i gwibbera oraz menu muzyczne. Tutaj wielki szacun! W końcu mam wszystko w jednym miejscu i łatwo wszystkim mogę sterować. Bez skakania jak pasikonik po polu ;) Tylko wszystko ładnie ustawiam za jednym zamachem.

Nie lubię może zbytnio Aero, ale efekty graficzne to już inna sprawa. Nie pogardzę takimi efektami, które ułatwiają mi życie. Flip 3D i Wszystkie okna (zapożyczyłem nazwę z Mac) najzupełniej mi wystarczają. A przełączanie pomiędzy pulpitami to wisienka na torcie. Wszystko ładnie i przyjemnie za pomocą klawisza Super (Windows) + Tab*/E*/W*

Super + Tab - Flip 3d
Super + E - przełączanie między pulpitami
Super + W - wszystkie okna.

I ostatnie co bardzo mi się podoba to najnowsza czcionka, która jest świetna. Wszystko czytelne i takie jak należy. W końcu przyjemne stało się jeszcze bardziej przyjemne. Śmiem twierdzić, że Segoe UI to przy Ubuntu Font jest nic. Ale to dla każdego zostawię do oceny.

Dziękuję :)

 

reklama

Komentarze