Oppo A9 2020 – sceny z testu usunięte

Mój poprzedni wpis w ramach akcji blogowej z Oppo, w którym przyglądałem się zastosowaniu smartfona przy pracy w tanecznej formacji trzymał się ściśle ustalonej przeze mnie konwencji. Został ciepło przyjęty przez portal, moich znajomych, jak i same dziewczyny z formacji Queendom Crew, bez których tamten test by nie powstał. Co zaplanowałem, wykonałem. To dobrze. Emocje już opadły i mogę dodać jeszcze coś bez większego porządku i stresu, że ten puzzel nie będzie pasować do reszty układanki.

Kiedy światła gasną, budzą się demony... albo po prostu co bardziej nałogowi ludzie grzebią w smartfonach. Przydałoby się wówczas, aby ekran puszczał w nas tak małą i na tyle nieinwazyjną wiązką światła jak to tylko możliwe. Filtry niebieskiego światła zadomowiły się już chyba w każdym urządzeniu. Firmy technologiczne dalej gdzieś to upychają w przekazie marketingowym jako magie, która pozwoli nam dziubać w Angry Birds po godzinach bez problemów z zasypianiem. Na mnie ta cała magia nie działa. Kiedy za długo pracuje wieczorem przed komputerem czy tabletem, w łóżku czuje się potem trzeźwy jak na łuku przy egzaminie na prawo jazdy. Marzenia o szybkim zaśnięciu i tak idą w diabli. W tym przypadku jedynie oczekuje od urządzenia, że korzystanie z niego w takich warunkach nie będzie udręką. Tryb "komfortowego czytania w nocy" który odnalazłem w Oppo A9 2020 w dość ciekawy sposób udaje czytnik ebooków. Nie widziałem takiej opcji 'out of the box' ani w Androidzie ani w iOS, w praktyce sprawuje się to naprawdę dobrze.

Zawodowo zajmuje się badaniami kompatybilności elektromagnetycznej, zadania jak i specyfika zajęcia dość nietypowa (może kiedyś o niej opowiem na łamach DP). Przy badaniach w jednostce zewnętrznej, gdzie NFC w naszym urządzeniu podlega testom, potrzebowaliśmy smartfona który takowy moduł posiada. Z uwagi na specyfikę testu tag jest odczytywany w sposób ciągły bez przerwy. Do tego celu zabraliśmy ze sobą LG G6. Jednak z jakiegoś powodu LG uznało, że odczytywanie tagu NFC przez dłużej niż dwie minuty jest potencjalnym marnotrawieniem baterii (również przy podpiętej ładowarce) i proces ten przerywał. Szukaliśmy rozwiązania w ustawieniach oszczędzania baterii, czas poszedł na marne. I tu wchodzi on, przypadkiem zabrany przeze mnie Oppo A9 2020, cały na biało. Okazało się, że Oppo w przeciwieństwie do LG nie widzi problemu w ciągłym odczytywaniu NFC. Mogliśmy bez problemów zacząć badania.

Będąc od dłuższego czasu "sadownikiem" odwykłem od specyfiki systemu z zielonym robocikiem. Przy pierwszym uruchomieniu sklepu play dostałem możliwość wyboru dodatkowej przeglądarki. To miłe. W dalszym ciągu nie rozumiem wszędobylskości Google w kwestii pozostałych aplikacji, które na siłę siedzą w telefonie bez możliwości usunięcia. Nawet radykalne pod kątem regulacji Apple odeszło od tego i pod iOS można usunąć podstawową Pocztę, Kalendarz, Muzykę.

Wiem wiem, GMaila, Youtuba i spółkę można "zniknąć" robiąc chocki klocki pod adb, czy bawiąc się w jakieś rootowanie. Miałem okres kiedy się tym fascynowałem, jednak na dzień dzisiejszy piszę to z pozycji zwykłego użytkownika, którego nie obchodzą modyfikacje telefonu.

Do dyskusji zostawiam również wszędobylskie dopytywanie się o uprawnienia, czy warunki korzystania z usług. Nie zrozumcie mnie źle. Wszystkie smartfony śledzą, nie ważne z której stajni. Zastanawia mnie jedynie czy wolałbym, aby na każdym możliwym kroku byłbym o tym fakcie czarno na białym uświadamiany (jak przez powyższe komunikaty), czy może aby skrzętnie ta informacja została przemycona pod zgodami przy pierwszym uruchomieniu całego telefonu.