"Retro" recenzja Alcatel one touch Fire: szlachetna idea z przeciętną realizacją

W wyścigu o mobilne systemy operacyjne na rynku zostało jedynie dwóch graczy - Android i iOS. O serca użytkowników ogniś zabiegała również Mozilla z swoim Firefox OS. Wygrzebany z mojej szuflady Alcatel One Touch Fire był pierwszym z przedstawicieli gatunku lisowatego systemu, systemu wolnego dosłownie i w przenośni. Przyjrzyjmy się zatem liskowi, któremu nie tyle co powinęła się łapa, on po prostu został upolowany i zjedzonym żywcem przez silniejszego drapieżnika.

One Touch Fire zbudowany jest w całości z błyszczącego plastiku. Egzemplarz ten otrzymałem w stanie "jak nowy" i nie miał ze sobą jakichkolwiek rys. Z frontu nie wyróżnia się specjalnie niczym, do dyspozycji mamy diodę powiadomień, 3,5 calowy wyświetlacz oraz pojemnościowy home button, który działa analogicznie jak w iPhonach. Z góry przycisk wybudzania i minijack, z lewej przycisk do sterowania głośnością i port microUSB. Plecki skrywają oko aparatu i otworki od głośnika do muzyki, który swoją budową spełnia również funkcje głośnika do rozmów z przodu. Nic specjalnego. Wyglądem nie zaskakuje w żadnym miejscu, w kwestii wydajności okazało się że zaskakuje i to mocno... źle.

Z kultury pracy ciężko porównać go do któregokolwiek budżetowca konkurencji z okolic 2013 roku. Był pierwszy, niedoróbki musiały się pojawić i pojawiły się w ogromnych ilościach. Wydajność tego urządzenia nie pozwala na wiele. Firefox OS nie chodzi, on jest jednym z tych zombie człapiących. Zarówno wersja 1.0 systemu z jaką go otrzymałem jak i 2.2 którą dograłem nie działają dobrze. Dość kopania leżącego, przejdźmy do struktury systemu.

Menu jest listą ikon przesuwanych wertykalnie. Umożliwia grupowanie aplikacji w zamykane foldery, na górze ma dostępną belkę wyszukiwania, zarówno w telefonie jak i internecie. Po pociągnięciu od góry mamy dostępny panel powiadomień i podstawowych przełączników. Po podwójnym tapnięciu w home button mamy dostęp do podglądu aktywnych aplikacji. Po przeciągnięciu palcem od lewej strony ekranu możemy wskoczyć do poprzednio używanej aplikacji. Funkcjonalnie jest naprawdę poprawnie.

 W kwestii aparatu jest podobnie jak z wydajnością. W zestawieniu z Nokią E51 (o której wkrótce sobie wspólnie powspominamy) jest lepiej, ale "bunkrów nie ma". Między premierami tych urządzeń minęło 6 lat. Rozdzielczość 3,2 MPix i użyta matryca aparatu czadu ewidentnie nie daje. Dla punktu odniesienia dodałem próbkę z "współczesnego" iPhone'a 8.

Użyty głośnik jest dość donośny, ale przeciętnej jakości. Podobnie sprawa się ma przy użyciu słuchawek. W wbudowanym odtwarzaczu brakuje equalizera. Do utworów które nie posiadają okładki dorzuca on własne, przypominające rozchlapaną farbę.

Szczerze żałuje że Mozilli pomysł nie wypalił. Choć Firefox OS jest już pieśnią przeszłości, pozostałości po nim przejął KaiOS, napędzając tanie featurephony, m.in. "nową" Nokie 8110. Wielka szkoda że mówimy o nim jedynie w kontekście niszy/ciekawostki, a nie trzeciego gracza na rynku który przełamał monopol Google i Apple.