Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji
Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Synology DS216Play — pierwsze wrażenia i wstępna konfiguracja

Zabierałem się do debiutanckiego wpisu blogowego na DP już od pewnego czasu, ale jakoś nigdy to nie nastąpiło. Tym razem się udało, a wszystko przez konkurs blogowy zorganizowany przez DobreProgramy we współpracy z Synology, dzięki któremu mogłem pobawić się urządzeniem DS216Play.

Ponieważ z NASami mam styczność już od ładnych paru lat, to postaram się aby ten wpis poprowadzić drogą użytkownika, który ma konkretne oczekiwania. Zamiast więc podawać mnóstwo tabelek z wynikami testów syntetycznych, podam to do czego testowane urządzenie się nadaje, a do czego nie, oraz jakie są moje odczucia z testów tego NASa.

Prolog

Zanim jednak przejdę do samego urządzenia trochę wstępu, który śmiało można pominąć i przejść do "odpudełkowania" i opisu technicznego.
Jak wiadomo NAS to w uproszczeniu zasób dyskowy podłączony do sieci. W tym też znaczeniu, NAS’em staje się każde urządzenie pozwalające korzystać ze swojej pamięci celem zapisania lub odczytania z niej danych czy to w sieci LAN czy przez Internet. Znalezienie jednak na rynku NAS’a, który by tylko pozwalał na współdzielenie przestrzeni dyskowej jest chyba niewykonalne. Obecnie NAS’y to tak naprawdę serwery z jakąś wariacją systemu Linux/Unix, które poprzez ładny, czytelny i (co najważniejsze) prosty interfejs graficzny, pozwalają na uruchamianie różnych usług związanych z multimediami, zasobami sieciowymi, bazami danych, bezpieczeństwem danych czy nawet (o czym niżej) usługami medycznymi. Ich fenomen polega właśnie na tym, że każdy “Kowalski”, który potrafi ze zrozumieniem przeczytać tutorial, może mieć w domu (lub w pracy) mały serwerek, który przechowa kopię danych, udostępni stronę WWW, pozwoli zdalnie dostać się do biblioteki zdjęć i muzyki i zabezpieczy dom zarządzając i przechwytując obraz z kamer monitoringu. Sporo więc funkcji, a nie wskazałem nawet połowy tego co można z NASem zrobić.
Pytanie pierwsze jest więc takie: kupujemy NAS’a czy serwer? Pytanie drugie, które dużo częściej pada z ust osób zaczynających się interesować tym tematem: czemu tyle to kosztuje. No bo jeśli jesteśmy przy cenie to za jednodyskowego NAS’a zapłacimy około 400zł. Ze względu jednak na kwestię bezpieczeństwa danych (tylko jeden dysk) i małą ilość pamięci RAM oraz słaby procesor, konstrukcja ta bardziej nadaje się do prostych zastosowań, niż uruchamiania jakiś zaawansowanych usług multimedialnych czy bazodanowych.
Za konstrukcję pozwalającą na montaż dwóch dysków z procesorem x86 oraz 1GB RAM’u przyjdzie nam zapłacić prawie 1000zł. Do tego należy doliczyć jeszcze dyski, których cena będzie uzależniona od pojemności, ale też od przeznaczenia. Bezpiecznie można przyjść jednak, że za dysk o pojemności 2TB przyjdzie wydać około 400zł, czyli drugie tyle co za zupełnie podstawowy model NAS’a.
Może więc zamiast wydawać tyle na sprzęt o podrzędnych parametrach skonstruować coś samemu? Dla mnie zawsze to była dobra opcja, a z racji tego, że nie stronię od systemów z pingwinkiem (a czasami diabełkiem) w logo, poskładałem sobie w domu właśnie takiego NAS’a. Cały opis można znaleźć na moim prywatnym blogu pod adresem Warsztatowania.it.
Robiąc jednak proste porównanie, za 400 zł możemy kupić poleasingowy komputer z nadal przyzwoitym procesorem dwu lub cztero rdzeniowym, dyskiem około 160GB i minimum 4GB RAM oraz gwarancją od 6 miesięcy w górę. Taki sprzęt swoją mocą obliczeniową na głowę bije wszystkie małe (i te większe też) NASy jednak z kilkoma zastrzeżeniami.
Nie będzie to konstrukcja energooszczędna, cicha, ani tak prosta w obsłudze niż gotowy NAS.Do wyboru będziemy mieli postawienie na tym jakiejś dystrybucji Linuxa w wersji desktop lub serwer, zainstalowanie specjalnej wersji systemu jak FreeNAS lub OpenVault lub spróbowanie swoich sił w instalacji (dyskusyjnej pod względem prawnym) dystrybucji Xpenology będącej przeniesieniem systemu DSM od Synology na platformę PC. W sumie to od kilku lat zachodzę w głowę czemu, skoro w NAS’ach są montowane normalne procesory x86, firmy takie jak Synology czy QNAP nie mają w ofercie swoich systemów do kupienia. Wiem ile by było problemów z kompatybilnością, ale za cenę 150zł chętnie nabyłbym system, który da się normalnie aktualizować (dla Xpenology to zawsze jest wyzwanie i cień niepewności) i ma wsparcie oraz jest rozwijalny.
Do kwestii budowania własnego NASa jeszcze wrócę, przejdźmy jednak do bohatera tego wpisu.

"Odpudełkowanie" i opis techniczny

Pierwsza rzecz jaką zauważyłem po wyjęci urządzenia z pudełka to dziwny rodzaj plastiku, z którego zrobiona jest obudowa NASa. Na plus należy zaliczyć fakt, że nie jest to plastik malowany na wysoki połysk, na minus fakt, że chropowatość tego plastiku powoduje widoczność wszystkich zabrudzeń. Po wyciągnięciu z pudełka NAS wyglądał jakby był dotykany rękami umaczanymi w mące, a zabrudzenia te wcale nie chciały dać się usunąć na sucho.
Drugą sprawą jest rozmieszczenie portów USB. Na przodzie obudowy nie ma ani jednego portu, a z tyłu są dwa, ale umieszczenie pod nimi gniazda zasilania spowodowało kłopot z podpięciem szerokich nośników USB czy przejściówki pamięci kart SD na USB. Synology modelem DS216Play celuje raczej w zastosowania domowe, więc przy ustawieniu tego urządzenia na jednej szafce z telewizorem, konsolą dekoderem i wzmacniaczem audio, nie rozumiem konieczności każdorazowego sięgania na tył urządzenia celem podpięcia nośnika danych przez port USB.
Nie licząc tych uwag w pudełku standardowo znajduje się jeszcze zasilacz 12V, patchrord RJ-45, śrubki montażowe dla dysków i skrócone instrukcje obsługi. Niestandardowo w paczce były dwa dyski SSD firmy Segate o pojemności 480GB każdy. Na pierwszy rzut oka wybór dysków jest chybiony bo przy urządzeniu domowym bardziej będzie liczyć się pojemność niż szybkość. Koszt takich dysków to około 1200zł za sztukę, co przy cenie samego NASa DS216Play też na poziomie 1000zł, czyni zestaw bardzo drogim. Za dyski 2TB trzeba było by dać mniej, a efekt byłby lepszy. Tylko że dla tego modelu przynajmniej jeden aspekt uzasadnia użycie drogich dysków SSD, o czym szerzej w sekcji o oprogramowaniu i multimediach.

Przejdźmy więc do tego co to urządzenie ma w środku.
Sercem jest dwurdzeniowy procesor STM STiH412 taktowany z prędkością 1,5GHz wspierany przez 1GB pamięci RAM DDR3. Na początku chciałem porównać wydajność tego procesora ze wspomnianą w prologu moją konstrukcją, ale nie jest to procesor x86 tylko specjalna jednostka przeznaczona do przetwarzania multimediów. Specyfikację można znaleźć na stronie producenta. Z tej specyfikacji można się dowiedzieć między innymi, że nasz procesor ma wbudowaną, czterordzeniową jednostkę graficzną do przetwarzania obrazu 3D, pozwala na współpracę z magistralą PCI-express oraz ma interfejsy audio in/out, wyjście TV i ... HDMI. Nie rozumiem czemu montując procesor z możliwością wystawienia HDMI nie robi się tego pamiętając, że zastosowanie docelowe tego modelu to właśnie domowe centrum multimediów, które raczenie nie będzie stało pod biurkiem tylko właśnie razem z innymi sprzętami domowymi. Na początku też wspomniałem, że urządzeniu brak USB na froncie, a procesor obsługuje 2xUSB 2.0 i 1xUSB 3.0, więc możliwość dodania portu była.

Koniec narzekania - lecimy z resztą technikaliów.
W DS216Play można zamontować dwa dyski 3,5'' lub 2,5'' (dzięki specjalnej przejściówce/kieszeni) o łącznej pojemności 20TB mając jednak w pamięci, że w zależności od użytego schematu RAID ta pojemność może być mniejsza oraz że pojedynczy wolumen nie może być większy niż 16TB.
Urządzenie komunikuje się ze światem za pomocą gigabitowego portu RJ-45.
O ile procesor nie jest za bardzo wymagający jeśli chodzi o chłodzenie, to nie można tego powiedzieć o normalnych dyskach 3,5''. W urządzeniu zastosowano więc wentylator 92mm x 92mm, który może pracować w trybie cichym lub trybie wydajnym, w zależności od potrzeb.

Na koniec wymiary i zasilanie.
DS-216Play mierzy niewiele ponad 16cmwysokości, jego szerokość to 10cm i długość 22,5cm, a waga to niecały kilogram (bez dysków). Przez wymiary producenty musiał zrezygnować z wbudowanego zasilania i w zestawie dostajemy zewnętrzny zasilacz 12V 5A co daje nam maksymalną moc 60W.
Urządzenie objęte jest 2 letnią gwarancją producenta.
Pełna specyfikacja znajduje się na stronie Synology gdzie można doczytać o tak ciekawych rzeczach jak ilość kont użytkowników czy maksymalna ilość połączeń VPN.

Montaż dysków i uruchomienie

Aby urządzenie zadziałało trzeba wyposażyć je w dyski, a w tym przypadku w 2 sztuki wspomnianych dysków SSD o wymiarze 2,5''.

No właśnie. O ile producent pozwala na montaż dysków o tych wymiarach w NASie, to aby tego dokonać trzeba być wyposażonym w specjalne przejściówki/kieszenie, których nie było w dostarczonej paczce. Z przepastnych głębin szafek i szuflad udało mi się wygrzebać przejściówkę dołączaną do dysków SSD, ale niestety okazało się, że przesunięcie dysku względem gniazd jest o kilka mm za duże.
Jestem bardziej inżynierem niż magistrem, dla tego taki problem to żaden problem. To tylko kwestia użycia taśmy montażowej, a jak jej zabraknie to izolacyjna taśma też się nada.

Po uporaniu się z dyskami, zamknięciu obudowy i testowym, kilkukrotnym wstrząśnięciu celem sprawdzenia czy nic się nie obluzowało, przyszedł czas na pierwsze uruchomienie. Urządzenie zamrugało kontrolkami pokazując aktywność na zielono obu dysków i sieci LAN oraz mrugając na pomarańczowo kontrolką STATUS dając do zrozumienia, że trzeba zainstalować oprogramowanie. Aby to zrobić należy albo uruchomić na komputerze oprogramowanie Synology Assistant, albo w przeglądarce wpisać adres find.synology.com. Ponieważ ja miałem już zainstalowanego Assistanta, to tym oprogramowaniem odnalazłem nowe urządzenie w sieci i rozpoczął się proces instalowania oprogramowania. O ile urządzenie prawidłowo zostało wpięte do sieci lokalnej to całość sprowadza się do klikania "dalej", "potwierdzam", "Zainstaluj teraz".

Na koniec zostaniemy poproszeni o podanie loginu i hasła konta naszego NASa, ustawienie czasu aktualizacji oraz o utworzenie (co można pominąć) Quick Connect ID czyli identyfikatora, dzięki któremu w łatwiejszy sposób będziemy mogli komunikować się z naszym NASem od strony Internetu

Podczas instalacji nasunęły mi się dwa wnioski.
Po pierwsze urządzenie jest bardzo ciche. Zasługa tu pojedynczego wentylatora, który musi chłodzić mało grzejące się elementy oraz fakt, że w środku są dyski SSD, których po prostu nie słychać.
Po drugie proces instalacji oprogramowania zwykle trwa koło 20 minut, z czego 10 minut to sama instalacja, a wcześniejszy czas to pobranie paczki oprogramowania, który uzależniony jest od łącza internetowego. Tutaj całość zakończyła się czasem 8 minut, po 4 minuty na pobranie oprogramowania i 4 na instalację. Tak więc dzięki dyskom SSD proces instalacji trwał ponad dwukrotnie krócej niż zwykle.

Po wszystkim naszym oczom pokazuje się ekran DSM czyli Dysk Station Manager. W tym momencie można rozpocząć prawidłową konfigurację urządzenia i porozglądać się po różnych zakamarkach oprogramowania. Dla tych co nigdy nie mięli styczności z DSMem lub innym systemem pod NASy polecam wersję Live Demo, gdzie bez konsekwencji można buszować i sprawdzać o co w tym wszystkim chodzi. Jednak nawet podstawowy samouczek i instynktowny interfejs pozwolą na szybkie odnalezienie się w tym środowisku.

Co by tu zainstalować

Jak już wspomniałem, obecne NASy są serwerami, w których postawiono na prostotę obsługi. Nikomu nie chciało by się przecież instalować oprogramowania w takim urządzeniu poprzez linię komend czy nawet poprzez ręczne przesyłani ich po wcześniejszym pobraniu. A gdzie jeszcze kwestie konfiguracji czy zależności paczek oprogramowania? Tego tutaj nie ma. Jak coś jest instalowane to można to uruchomić zaraz po instalacji. No ale od czego zacząć? Najpierw szybki rzut oka na to co samo Synology pozwala nam zainstalować.

Jak widać jest tego sporo, ale pamiętajmy, że ten model to głównie zastosowania multimedialne, więc oczywistym wyborem będzie zainstalowanie pakietów do przechowywania i udostępniania zdjęć, muzyki i filmów czy pobierania ich za pomocą protokołu Torrent i nie tylko. Dobrym pomysłem będzie zainstalowanie jakiegoś do tworzenia kopii bezpieczeństwa, a dla osób tworzących strony WWW pozostanie do zainstalowania serwer bazy danych MariaDB oraz jakiś CMS jak Drupal, Joomla czy WordPress. Można oczywiście zainstalować sobie też serwer i klienta poczty, serwer VPN czy serwer przechowywania i udostępniania obrazów np. RTG zapisanych w formacie DICOM.
Ktoś zapyta "ale że co, jak i po jasną cholerę?" Ja też tak zareagowałem pierwszy raz, jak na liście pakietów zauważyłem coś o nazwie PACS (z ang. Picture Archiving and Communication System). To nie żart, to pełnoprawny serwer, do którego można podłączyć np. aparat RTG lub możemy ten pakiet traktować jako dodatkowy serwer PACS, dzięki któremu można przechowywać i przeglądać zdjęcia z głównego serwera PACS. Przetestowałem i działa. Niestety do uruchomienia wymaga zainstalowania pakietu JAVA, a to powoduje dość duże obciążenie i procesora i pamięci. Na mojej służbowej maszynie w pracy to nie kłopot, ale na tym małym, domowym NASie nie widzę sensu instalowania tego pakietu (chyba że głównym zadaniem tego NASa miało by być TYLKO przechowywanie zdjęć RTG np. w gabinecie dentystycznym to nic nie mówiłem).
Wracając do "normalnych" pakietów to możemy też postawić sobie w domowym zaciszu serwer Active Directory, LDAP, DNS, Proxy, ale ja polecam doinstalowanie Centrum logów i Edytor tekstu. Pierwszy pakiet to zboczenie zawodowe, ale lubię wiedzieć co działo się z urządzeniem, a dzięki drugiemu można dokonywać zmian konfiguracyjnych w plikach takich pakietów jak WordPress czy inny CMS, bezpośrednio na NASie.
Czy to wszystko co można doinstalować? Absolutnie nie. Społeczność, która się wykształciła wokół firmy Synology sama dostarcza repozytoria z różnym oprogramowaniem. Poniżej tylko mały wycinek tego co można zainstalować, a pod tym linkiem można znaleźć spis oprogramowania jednego z wielu repozytoriów.

Na razie to tyle. W kolejnym wpisie postaram się pokazać co to urządzenie potrafi w codziennym zastosowaniu oraz jak wypada względem mojej domowej konstrukcji.
 

linux sprzęt oprogramowanie

Komentarze

0 nowych
WODZU   17 #1 03.07.2017 14:37

Dumam nad sensem wkładania dysków SSD, zamiast talerzowych, do NASa z jednym portem LAN RJ-45 1GbE i nic nie przychodzi mi do głowy. Może ktoś pomoże?

Autor edytował komentarz w dniu: 03.07.2017 14:37
wojtekadams   18 #2 03.07.2017 14:50

@WODZU: marnotrawstwo

miggi   5 #3 03.07.2017 14:51

@WODZU: Zrobię mały spoiler kolejnego wpisu, ale SSD mają sens przy konieczności transkodowania materiałów video 4k do np. formatu smartfona.

WODZU   17 #4 03.07.2017 15:08

@miggi: Czekam więc niecierpliwie na kolejny wpis, bo ciekawi mnie jak ta wydajność może być spożytkowana podczas transkodowania i jak mogłyby negatywnie wpłynąć na ten proces klasyczne dyski. Osobiście stawiałbym w takiej sytuacji na mocny procesor i więcej RAM, ale być może mylę się i dowiem się czegoś nowego :)

@wojtekadams: Taka też była moja pierwsza myśl, ale zobaczymy co pokaże kolejny wpis.

Autor edytował komentarz w dniu: 03.07.2017 15:10
wojtekadams   18 #5 03.07.2017 15:14

@miggi: tylko po co?

wojtekadams   18 #6 03.07.2017 15:15

@WODZU: mnie to nadal nie przekonuje.

takijeden.ninja   7 #7 03.07.2017 15:49

@WODZU: Ja spokojnie czekam czy testerzy Synków wpadną do czego SSD w takich konfiguracjach się przydaje.

Trebron   8 #8 03.07.2017 18:44

Za 400zł da się kupić 2 dyskowy NAS, może nie z górnej półki, ale podstawowe zadania spełni bez problemów. Za 1000zł można już dostać 4-dyskowy.

Kupno starego blaszaka zamiast opartego o energooszczędny ARM NASa nie ma sensu, bo różnice w cenie szybko spłacimy elektrowni ;). NAS ma chodzić 24h na dobę przez długie lata, każdy wat mocy to pokaźny pieniądz w perspektywie kilku lat pracy.

Pchanie SSD do NASa to marnotrawstwo, żaden cywilny NAS nie ma interfejsu zdolnego wykorzystać prędkość SSD - konieczny byłby interfejs 10Gbit Ethernet, który nie może się coś przebić do cywilnych sprzętów.

Autor edytował komentarz w dniu: 03.07.2017 18:45
  #9 03.07.2017 19:08

No jak cywilne nie mają ssd? A qnapy to co i interfejs 10gb też jest.

Stargor.com   2 #10 04.07.2017 09:15

Mało nie dostałem zawału jak po kliknięciu prawym klawiszem myszki i wybraniu spakuj katalog zipem kilku katalogów jednocześnie. Nie odkrylem, że nie spakował wszystkich podkatalogów w całości. Tylko przez przez porę odłożyłem wyczyszczenie NASA. Przecie miałem kopię! Nie wierzcie tym "Komputerkom" jak burej suce.

WODZU   17 #11 04.07.2017 13:11

@Stargor.com: "Nie wierzcie tym "Komputerkom" jak burej suce."

Ja nie wierzę komuś, kto komentuje, choć nie potrafi pisać.

Stargor.com   2 #12 04.07.2017 17:07

@WODZU: Twoja umiejetność czytania mnie uchroniła!

-Łukasz-   12 #13 05.07.2017 00:37

@Trebron: W DS216+II jest Intel i pobór mocy w stosunku do DS216play nie jest jakiś mocno większy, ale chyba to skrót myśliwy z ARM. Chciałbym sobie oba te NASy porównać swoją drogą ;-)

Autor edytował komentarz w dniu: 05.07.2017 00:37
vera109   10 #14 08.07.2017 14:13

@WODZU: Pewnie marketingowe wykazanie mniejszej prądożerności. Obecnie dostałem od DP 416j właśnie z dyskami od Seagate'a 480GB SSD x 4szt. I prawda jest taka, że nie mam jak zmierzyć watobrania na dyskach HDD bo po prostu ich tyle nie mam.

Lelem   9 #15 13.07.2017 13:38

Kolejny raz taśma udowadnia, że jest najlepszym przyjacielem majsterkowicza :)

miggi   5 #16 14.07.2017 11:31

@Lelem: Tak, bo jak coś się nie trzyma dość mocno to znaczy, że użyto za mało taśmy.

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.