Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

GPL przyczyną sukcesu jądra Linux

Właśnie przeczytałem sobie rozmowę jaka odbyła się na LinuxCon w Toronto z Linusem Torvaldsem: LINK Twierdzi on, że chociaż nie ma dobrych stosunków z FSF to jednak uwielbia licencję GPL v2. Uważa, że jest to jedno ze źródeł sukcesu jego kernela. Licencja ta zmusiła innych do oddawania od siebie całego zmienionego kodu, które wprowadzali, co dało szybszy rozwój oprogramowania. Ale równocześnie wpłynęła, jego zdaniem, na brak fragmentacji kodu. Utrzymywanie otwartego forka jądra jest nieopłacalne, a zamkniętego sprzedawanego klientom byłoby opłacalne tylko, że według licencji jest niemożliwe. I to prowadzi do sytuacji, że nawet gdy firmom bardzo nie pasuje pchanie zmian do oficjalnej wersji to mimo wszystko to robią, bo nie mają innego wyjścia. Torvalds podał za przykład firmę SGI. Zatem według Linusa licencje typu BSD są dla osób, które nie interesują się przyszłością swojego projektu. Mogą one szybko zaniknąć lub zostać wchłonięte przez korporacje i zamykać się. Projekty na tych licencjach rozwijają się dobrze tylko wtedy gdy są pod parasolem dużej firmy.

Open Source w edukacji – cz.2

W poprzednim wpisie opisałem jakie powody kierowały mną przy wyborze Otwartego Oprogramowania, jako podstawowego środka dydaktycznego w nauczaniu informatyki w szkole. Dzisiaj chciałbym opowiedzieć jakie oprogramowanie wykorzystuję do realizacji programu nauczania.

Program nauczania i podręcznik

Nauczyciel jest zobowiązany do realizacji podstawy programowanej z informatyki oraz zajęć komputerowych. Jednak ta w żaden sposób nie narzuca narzędzi pracy użytych do osiągania przez nauczyciela założonych celów. Wspomina się tyko o tym, że warto używać darmowego oprogramowania (podstawa z 2011r.)Problemem w nauczaniu informatyki w oparciu o Linuksa jest brak podręcznika dedykowanego takiemu rozwiązaniu. Swego czasu WSiP miał wersję elektroniczną dla systemu Linux. Jednak obecnie o ile wiem, to nie kontynuują tego projektu. Osobiście uważam, że podręcznik w dzisiejszych czasach jest zbędny. Z jednej strony rozleniwia ucznia, który oczekuje, że każdy wepchnie mu wiedzę do głowy bez wysiłku.

Big Data – gwałtownie rośnie ilość gromadzonych danych

W ciągu ostatnich dwóch lat ilość danych gromadzonych na serwerach firm działających w internecie wzrosła o 90 %. Zapisano ich w tym czasie więcej niż wszystko co ludzkość zapisała od zejścia z drzewa. Do 2020 roku co sekundę będzie się produkować 1.7 MB danych na każdego człowieka na Ziemi i osiągnie wartość 44 ZB (zetta bajtów) Użytkownicy w samej tylko wyszukiwarce Google zadają 40 000 zapytań w ciągu sekundy, co daje 1,2 biliona zapytań rocznie. Od sierpnia br. ponad miliard ludzi używa Facebooka codziennie zostawiając około 31 milionów wiadomości i prawie 3 miliony filmów na minutę. Na YouTube przybywa około 300 godzin materiałów filmowych na minutę. W tym roku około miliarda zdjęć użytkownicy zostawią w chmurach. Większą ilość tych danych produkują telefony komórkowe. Tymczasem przewiduje się, że w tym roku zostanie sprzedanych 1,7 miliarda nowych telefonów, a do roku 2020 będzie już działać ich ponad 6 miliarda. Ale to wszystko może okazać się niczym w porównaniu do przewidywanych 50 miliardów urządzeń Internetu Rzeczy.

Linux w Monachium ma się dobrze

Linux w urzędach w Monachium wbrew malkontentom ma się bardzo dobrze. Mimo przepychanek politycznych i prób podważenia decyzji władz Monachium przez ich przeciwników politycznych nie ma planów powrotu do Windows. Dział IT tego miasta zarządza 17018 desktopami z Linuksem. Używana dystrybucja (w pięciu wersjach), nazywana Limux, jest w zasadzie nieco przerobionym Kubuntu. Na tegorocznej konferencji Debconf pracownicy działu IT miasta Monachium podzielili się doświadczeniem nadzorowania pracy dużej ilości stacji roboczych z Linuksem. Do zarządzania użytkownikami, grupami, serwerami i stacjami roboczymi używają oprogramowania Gosa2 w połączeniu z LDAP i FAI (narzędzie automatycznej instalacji). Użytkownicy i komputery zlokalizowane są w ponad 50 biurach na terenie miasta.Głównymi programami jakie używają urzędnicy są: przeglądarka Firefox, klient pocztowy Thunderbird oraz LibreOffice w wersji 4.1. Każda stacja robocza ma dostęp do systemu Wollmux uzupełniającymi brakujące funkcjonalności LibreOffice względem MS Office (zarządzanie szablonami).

Sprzęt używany w Monachium, jak mówi jeden z administratorów, to przekrój wszelkiego sprzętu jaki wyprodukowano w ciągu ostatnich 20 lat.

Co nowego w Ubuntu

200 mln użytkowników Ubuntu do końca 2015

Taki cel postawił sobie szef Canonical w 2011 roku. Jednak nie trzeba być prorokiem, aby wiedzieć, że jest to już nierealne. Co prawda owi użytkownicy nie mają być tylko na desktopach, ale wszelkich wersjach Ubuntu w tym telefonach komórkowych. Nadzieją dla twórców Ubuntu jest sprzedaż telefonów z Ubuntu Touch w Indiach. Trudno jednak rokować jakiś znaczący sukces. Sprzedawane telefony Bq Aquaris w dwóch wersjach są nieco droższe od markowych modeli Asusa czy Motoroli, a niemarkowe telefony z Androidem 5 o podobnej specyfikacji można znaleźć ponad połowę taniej. Shuttleworth może sobie przekonywać, że Ubuntu jest w wielu aspektach lepszym rozwiązaniem niż Windows 10, ale dominacja Microsoftu na desktopach jest raczej trudna do przełamania.

Na czym polega Era Post PC w sprzedaży i jaki problem ma Microsoft

Ostatnio natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł na LinkedIn. W bardzo fajny i przystępny sposób wyjaśnia on na czym polega głoszona przez sprzedawców komputerów "Era Post PC" i jaka jest w związku z tym sytuacja firmy, której główna działalność jest związana z tym rynkiem, czyli Microsoftu. Nie będzie to jednak tłumaczenie tego artykułu tylko moje własne przemyślenia na ten temat.

Zanim zaczniecie pisać w komentarzach, że mityczna Era Post PC nie istnieje, zwróćcie uwagę na to, że termin ten powstał w odniesieniu do poziomu sprzedaży komputerów i związanym z tym zarabianiem przez firmy dostarczające ten sprzęt na rynek. To, że ludzie w domach, być może, nie mają wcale mniej komputerów, bo nie starzeją się one tak szybko jak dawniej, nie ma żadnego znaczenia z marketingowego punktu widzenia. Tzw. nasycenie rynku nie jest wytłumaczeniem.

Sterowane autko z Arduino

Projekt autka z wykorzystaniem platformy zdalnie sterowanego za pomocą telefonu komórkowego chodził mi od jakiegoś czasu po głowie. Niestety znalazłem czas na realizację projektu dopiero na urlopie. To dobra okazja, żeby posiedzieć trochę z dzieckiem i zrobić z nim zabawkę. Jasne, że znacznie ładniejsze sterowane autko można kupić gotowe, bez wysiłku i straty czasu. Tym bardziej, że koszt samodzielnego złożenia pojazdu nie jest wcale niższy od zakupu nowego, a do tego trzeba w to włożyć sporo wysiłku. Po co zatem się wysilać?Poza satysfakcją z samodzielnego wykonania dochodzi możliwość dowolnego oprogramowywania pojazdu oraz rozbudowy. W każdej chwili jeśli coś się popsuje mogę wymienić zużyty element nowym. Ale w mojej opinii najważniejsze jest kontakt z dzieckiem i przykład oraz zachęta dla niego, że można i warto robić coś samodzielnie. Fakt, że dziecko niewiele mogło pomóc, ale za to frajda z zabawy jest chyba większa niż z gotowego pojazdu ze sklepu.

Potrzebne elementy

Początkowo próbowałem zrobić podwozie robota z klocków Lego. Jednak mają one to do siebie, że nie są zbyt trwałe. Trudno jest tak umocować silniki, aby przy uderzeniu w przeszkodę całość konstrukcji nie rozpadła się.

Open Source w edukacji – cz.1

Zdaję sobie sprawę z faktu, że teza mówiąca o tym iż oprogramowanie o otwartych źródłach świetnie nadaje się dla celów edukacyjnych była już nie raz maglowana na niejednym blogu. Padło już mnóstwo argumentów na poparcie tej tezy, ale też sporo przeciwko. Mimo wszystko ciągle odnoszę wrażenie, że owe tezy kończą się kilkoma górnolotnymi słowami i brakuje im mocniejszej argumentacji, głębszego oraz bardziej szczegółowego spojrzenia na to zagadnienie. Znacznie mniej poświęca się na konkrety. Pewnie i mój wpis nie rozwiąże większości niedomówień, jednak mam nadzieję, że zebranie kilku faktów, informacji i przykładów pozwoli łatwiej mieć wgląd w problematykę wdrażania Open Source w edukacji. Chciałbym zaprezentować jak wygląda to z punktu widzenia nauczyciela przedmiotów związanych z IT.

Argumentacja

Zanim jednak przejdziemy do konkretów warto jeszcze raz zastanowić się nad celowością takich działań. Istnieje szereg argumentów za WIOO (Wolne i Otwarte Oprogramowanie) w zastosowaniach edukacyjnych, które wydają się oczywiste:

Darmowość

Może niektórym wydawać się dziwne, ale nie ma się co czarować.

ECMAScript 6 wydany!

Można zrozumieć fakt, że większość ludzi bardziej pasjonuje się informacją o utworzeniu projektu WebAssembly niż tym, że właśnie po długich i żmudnych negocjacjach udało się zatwierdzić nową wersję (już szóstą) standardu ECMAScirpt (17 czerwca). Nie każdy jednak rozumie, że tak szybka zgoda wiodących firm IT, co do wspólnego rozwijania wasm (skrót od WebAssembly), przyszła na fali udanej współpracy przy zatwierdzaniu standardu, będącego podstawą JavaScriptu, jedynego języka działającego po stronie przeglądarek. Są to więc jak najbardziej powiązane ze sobą wątki. Owa zgoda nie przyszła tak łatwo jak to teraz wygląda. Prace nad ECMAScript 6 ciągnęły się dość długo (wystartowały w 2010r.). Firma Google przez dłuższy czas optując za bardzo głębokimi zmianami, próbowała stworzyć swój własny język Dart niekompatybilny z JavaScript. Tymczasem Microsoft zainwestował w język TypeScript, który to wprowadzając duże zmiany w sposobie programowanie (przede wszystkim typowanie) nie zrywał kompatybilności z masą kodu napisanego w standardowym JavaScript. Mozilla w tym czasie skupiała się na przyspieszaniu kodu działającego w przeglądarce dzięki swojemu ASM.js.

Projekt Brillo – czyli dalsze starania Google o zdobycie na własność IoT

Patrząc na szumne wypowiedzi jakie towarzyszyły pojawieniu się Android Wear można by przypuszczać, że urządzenia z tym system zaczną pojawiać niedługo potem i szturmem zdobędą podobną pozycję w inteligentnych urządzeniach jak to zrobił zwykły Android na urządzeniach mobilnych. Google bardzo ładnie i atrakcyjnie przedstawiało rewolucję jaka ma wnieść młodszy brat Androida. Jednak upływa już okrągły rok od jego zaanonsowania i jak na razie nie widać rewelacji. Najbardziej zastanawiający jest fakt, że oprócz kilku dużych producentów nie pojawia się zbyt dużo urządzeń z Android Wear. W masie różnego rodzaju smart-zegarków produkowanych w Chinach, które możemy spotkać na zagranicznych serwisach aukcyjnych, większość stanowi zwykły Android. A skoro Wear miał być taki świetny to czemu urządzeń z nim jest tak mało?

Odpowiedzią może być fakt, że system ciągle jeszcze ma sporo problemów wieku dziecięcego. Słychać narzekania, że nie jest on tak wydajny i zużywający mało energii jak był na slajdach u Google. Patrząc na to jak powstaje to raczej nie może się aż tak różnić od starszego brata. Jest on oparty o każde kolejne wydanie pełnego Androida (obecna nowa wersja , opiera się o ten sam numer Lollipop).