Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wspominając: 10 lat minęło

Zainspirowany pewnym wpisem na forum internetowym sięgnąłem do przepastnego archiwum fotograficznego (nie tak bardzo przepastnego, raptem 14000 zdjęć z 10 lat - niektórzy 1000 zdjęć robią z jednego wyjazdu) w celu zobaczenia jak bardzo zmieniły się i jak zmieniały się kolejne wersje mojego biurka, na którym stoi monitor, i przy którym siedzę.

To ciekawy przegląd tego, jak zmieniały się kolejne maszyny. Oraz przy okazji ciekawy przegląd rzeczy, które pomimo upływu czasu nadal działają.

Zaczynamy w grudniu 2004 roku.

r   e   k   l   a   m   a

Na biurku stoi 17" monitor CRT firmy Samsung. Stoją też dwa głośniki sprzedane wiele lat później koledze za 10 zł, niebieski zegarek z budzikiem, który działa do dziś, ale jego podświetlenie już nie. Na biurku leży między innymi SonyEricsson T230. Pod biurkiem po prawej stronie stoi "Kosiarka" - Athlon 2400+ skrzyżowany z 1 GB RAM i 80 GB twardego dysku oraz GeForce FX5200. Ten komputer wiele lat później przeżyje jeszcze uszkodzenie płyty głównej i procesora, dodanie RAM, dwie inne karty graficzne i wymianę dysku. I co najlepsze - został oddany dalej i działa do dziś.

Po prawej stronie jest skaner jakiejś firmy, która do dziś nie jest mi znana, podłączany do portu LPT. Tego sprzętu już się pozbyłem. Oraz drukarka, HP Deskjet 5150, która działa do dziś cały czas.

Dwa lata później technika poszła do przodu. Monitor LCD. 17" monitor firmy Fujitsu-Siemens działa oczywiście do dziś, aktualnie jest podłączony do innego komputera w domu moich rodziców. Na biurku leży SonyEricsson K700i.

Pod koniec 2006 roku zmieniłem komputer stacjonarny na rzecz laptopa. "Jess", czyli HP nx7400 z procesorem Core Duo i 1 GB pamięci RAM, 15,6", podłączony do dodatkowego monitora. W tle znajdują się inne komputery, bo zdjęcie chyba demonstrowało sklejanie z trzech komputerów jednego, który później działał jako serwer ("Leia").

Doszła do tego zmiana biurka. Nadal uważam, że to najładniejsze ze wszystkich biurek jakie miałem w życiu. Wielki kawał szkła jako blat i metalowy stelaż. Pewną jego wadą jest fakt, że było koszmarnie ciężkie. Drugą - że te wszystkie półeczki, na klawiaturę i rzeczy po bokach, z biegiem czasu, okazywały się nieprzydatne.

Na tym zdjęciu na dole widać kawałek switcha D-Linka, DES-1008D, który wyzionął ducha jakieś dwa lata temu.

Nadeszła aktualizacja. Do jednego komputera dołączył kolejny - "Jaina", czyli HP tc1100, to "hybrydowy" tablet PC z procesorem Pentium M 1 GHz i 1 GB pamięci RAM, który już kiedyś opisywałem. Oprócz tego widać trochę słabo HTC Wizard, czyli Pocket PC z modułem telefonicznym. Dzisiaj nazwalibyśmy go smartfonem.

Po Wizardzie miałem jeszcze telefon HTC S710, który w ówczesnej nomenklaturze Microsoftu był właśnie nazywany "smartphone". Smartphone to były telefony z Windows Mobile Standard, bez ekranu dotykowego.

Pod koniec 2009 roku doszło do kolejnej partii aktualizacji. Z laptopa wróciłem do komputera stacjonarnego. "Keyla" to był Core 2 Quad Q9550 z 8 GB RAM. Do tego dwa 19" monitory iiyama E1906S. Na biurku widać też między innymi Nokię E52 oraz odtwarzacz Zune 30. Ciekawe jest też niebieskie okienko w prawym rogu ekranu tabletu - był to Windows Live Mesh. Dwa martwe już produkty Microsoftu na jednym zdjęciu :-)

Potem przyszła sensowna refleksja - po co mieć laptopa, tablet i komputer stacjonarny, skoro można by zmienić dwa pierwsze na tableto-laptopa. Tak pojawił się HP 2710p, laptop z obracanym ekranem (convertible) i obsługą piórkiem. Wyposażony był w niskonapięciowy procesor Core 2 Duo U7600 i 2 GB RAM. Potem, otrzymał jeszcze upgrade do dysku SSD o zabójczej pojemności 32 GB. Nadal wydaje mi się, że to jeden z moich ulubionych laptopów z jakimi miałem do czynienia, choć jest w porównaniu z dzisiejszymi ultrabookami o wiele za gruby.

Na zdjęciu znajdują się też dwa telefony - HTC S710 wspominany wyżej oraz HTC Mozart. Jeśli dobrze pamiętam, to zdjęcie przedstawia proces aktualizacji do Windows Phone 7.5 "Mango", bo mój Mozart przyszedł na samym początku produkcji, z oryginalnym Windows Phone 7.0. I dwoma językami do wyboru - angielskim (UK) oraz niemieckim.

Nie mam zdjęcia z połowy 2012 roku, ale doszło do kolejnej aktualizacji - wymieniłem HP na rzecz ultrabooka - Samsunga U530U3B z Core i3 i 8 GB RAM i dyskiem SSD, którego używam w tym momencie. W międzyczasie też zmieniła się mysz na nową (po 5 latach).

Pod koniec 2013 roku jeszcze jedna zmiana - Nokia Lumia 820 zamiast HTC Mozart.

I wreszcie. Czasy współczesne. Na początku tego roku zmieniłem komputer stacjonarny - od teraz jest to Core i5 z 8 GB RAM i dyskiem SSD. Pojawił się też nowy monitor - Dell U2312HM zamiast jednej iiyamy. Zmieniłem klawiaturę i mysz na Microsoft Wireless Desktop 2000. I wreszcie - zmieniłem biurko. Prosta, lekka i mała konstrukcja jest niezła... ale brak mi mojego szkła. Szkło się o wiele lepiej czyściło. Wygląda na to, że muszę skleić dwa biurka w jedno.

Widać też ogrom kabli. W sumie warto by było to uporządkować.

Rozejrzałem się po domu w poszukiwaniu rzeczy z pierwszych zdjęć, które nadal tutaj są. Jest budzik. Jest drukarka. Jest wieża Sony, do której pilota tam na początku było widać. "Kosiarka" gdzieś tam dalej działa u kogoś, do kogo oddaliśmy. Kamerka internetowa/aparat fotograficzny firmy Pentagram o niesamowitej rozdzielczości dwóch megapikseli mam dalej w szafie. Monitor Fujitsu działa nadal.

Nawet kwiatki z pierwszego zdjęcia rosną nadal, dwa z nich wciąż na moim oknie. Tylko, że to już kolejne okno dla nich.

Czy 10 lat to dużo? Niby nie. Z drugiej strony, gdy prześledzi się wszystkie zmiany, a zwłaszcza porówna swoje własne zdjęcia... cóż za różnica! 

sprzęt inne

Komentarze