O tym jak być lepszym dzięki uzależnieniu od technologii

Średnio otrzymuje około 300 powiadomień dziennie, odblokowuje telefon około 50 razy, a bywa i znacznie więcej. Telefon jest ze mną praktycznie cały czas w kieszeni i bez niego czuję się nieswojo. Czy powinienem się obawiać? Czy zainstalować jedną z tych cudownych aplikacji, które pomogą mi odłożyć telefon?

 

Myślę że nie i zaraz opowiem wam dlaczego.

Wszędzie słychać o FOMO ( fear of missing out - lęk przed ominięciem czegoś. Głównie objawia się ciągłą potrzebą bycia na bieżąco w sieciach społecznościowych), o uzależnieniu, o negatywnym wpływie telefonów i internetu.

Gry komputerowe powodują agresję, internet ogłupia, komórka uzależnia. Tak mniej więcej wygląda rzeczywistość kreowana w serwisach internetowych, telewizji i radiu. I powiem wam szczerze: SUPER SIĘ TO CZYTA!

Ta nutka niepokoju, ta świadomość, że może jestem lepszy od innych, bo nie jestem uzależniony, ten piękny i wiecznie żywy międzypokoleniowy rozdźwięk. Nie sposób nie kliknąć w chwytliwy tytuł, wideo, czy ciekawe zdjęcie. Ale czy tak jest naprawdę? Czy nie możemy wykorzystać technologii, aby nie tylko żyło nam się lepiej, ale także, by stać się lepszymi ludźmi dzięki niej?

Jakiś czas temu byłem na interesującym wystąpieniu. Prelegent opowiadał o tym jak śledzić przebieg swojego życia, z wykorzystaniem technologii, a także o tym, co mu to dało i jak go to zmieniło.

Być może słyszeliście o Nicholasie Feltonie, a jeśli nie, jego roczne raporty z życia znajdziecie tu:

http://feltron.com/

Do śledzenia siebie jeszcze wrócę, ale wspominam o tym wystąpieniu, ponieważ padło tam kilka bardzo ciekawych zdań. Jedno z nich zapadło mi w pamięć. Mowa była o tym, że tak naprawdę:

Nie instalujemy aplikacji na telefonie. Tak naprawdę wgrywamy SOBIE nowe zachowania.

Najpierw zareagowałem uśmiechem, ale potem dotarło do mnie, że jest w tym sens. Tak naprawdę instalując Google Maps “wgrywamy sobie” zachowanie związane z planowaniem podróży. Wgrywając “Pyszne” - nowe nawyki żywieniowe,a wgrywając Spotify zmieniliśmy swoje nawyki odnośnie kolekcjonowania i słuchania muzyki.Wgrywając Janosika.... no cóż. Widzicie dokąd zmierzam.

Nie wszystkie “wgrywane” zachowania muszą być pozytywne.

To było jedno z bardziej przełomowych myśli z tego spotkania w mojej głowie, bo pokazywała, że może zamiast obawiać się technologii i swoistego z nią zespolenia, warto do niego dążyć. Wgrywanie map na komórkę, nie wygląda równie spektakularnie co nauka kung-fu w filmie Matrix, jednak tak naprawdę zasada jest dość podobna. Neo nie potrafił walczyć, potrafił to “jakiś program”, więc neo wgrał sobie ten program. My wgrywamy mapy nie do głowy, ale na komórkę, bo nie potrafimy na przykład dojechać bezbłędnie nad morze. Nadal zyskujemy “nową funkcję”.

Gdyby o tym pomyśleć głębiej, to ten “prymitywny smartfon” mamy prawie cały czas ze sobą. Stał się prawie naszym implantem. Tak - prymitywnym, ubogim, ale jednak! Jest to interfejs łączący naszą inteligencję z internetem, przeróżnymi algorytmami, a nawet ze sztucznymi sieciami neuronowymi. Ten interfejs jest daleki od doskonałości, ale jest dostępny już dziś i w ten sposób można o tym myśleć.

Gdyby komórkę i internet bezprzewodowy opisywali ludzie z przed 70 lat to opis ten wyglądałby dość futurystycznie. Być może napisaliby w ten sposób:

“Niewidzialna sieć milionów połączeń, gdzie znajdziemy niemal każdą wiedzę świata, która może do nas trafić obrazem i dźwiękiem w ciągu zaledwie sekundy”
“Połączenie myśli całej planety, gdzie każdy może komunikować się z każdym, mimo ogromnych odległości”

Zupełnie inną sprawą jest to jak my ten potencjał wykorzystujemy.

Sądzę że internet i szeroki do niego dostęp za pomocą urządzeń mobilnych JEST pewnego rodzaju spełnieniem założeń inteligencji rozszerzonej.

Trywialny wręcz argument: Kłótnie w towarzystwie.

Jakiś czas temu, kiedy jedna osoba twierdziła, że ziemia jest płaska... Nie... to akurat zły przykład.

Jakiś czas temu, kiedy jedna osoba twierdziła, że stolicą Niemiec jest Praga, a druga że Berlin, jedynym racjonalnym sposobem wyjaśnienia sytuacji było “danie sobie po pysku”, lub sprawdzenie w encyklopedii, co jednak przy stole w towarzystwie nie zawsze było możliwe. Dziś kłótnie takie zwykle kończą się na “wygooglaniu” problemu i pokazaniu pierwszego wyniku. 

Wróćmy na chwilę jeszcze do nawigacji samochodowej.

Sztuczna inteligencja w przypadku map pomaga naszej inteligencji kierować samochodem, czyli występuje pewnego rodzaju rozszerzenie. Póki nie ma samochodów w pełni autonomicznych, zastąpienie naszej inteligencji jest niemożliwe, a gdy do tego dochodzi, mamy takie o to sytuacje:

(Get Off My Lawn! Homeowners Ward Off Drivers Misled by GPS)

https://www.wsj.com/articles/get-off-my-lawn-homeowners-ward-off-drive...

Sam mieszkam w specyficznym miejscu i czasem GPS prowadzi do mnie drogą, którą można przejechać co najwyżej dobrym quadem. Więc dokładnie wiem o czym mówię. 

Ludzkość nie stoi jednak w miejscu. Firma Tesla ( oczywiście nie tylko ona, ale jest najbardziej chyba znana) pracuje mocno nad tym, żeby nas zastąpić całkowicie. To już nie będzie rozszerzona inteligencja, tylko całkowicie sztuczna.

W takim razie rodzi się zasadne pytanie.Czy możemy z nią konkurować?

Jedno wiem prawie na pewno. Nie bez rozszerzania swoich możliwości. Być może niedługo będziemy gorszymi kierowcami na autostradzie niż sam samochód. W mieście i na wiejskich drogach nasza dominacja może potrwać nieco dłużej, ale nie jesteśmy w stanie konkurować bez wsparcia ze strony systemu GPS, oraz systemów nawigacji!


  •  

    Inny przykład, szczególnie mi bliski. Programiści nie wyobrażają sobie pracy dziś bez dobrego IDE ( Integrated Development Environment -program służący do pisania programów, który między innymi podpowiada nazwy zmiennych, metod, poprawia błędy itd). W ręce programu, oddają już nie tylko podpowiadanie nazw zmiennych, czy funkcji i sprawdzanie błędów, ale także coraz częściej refaktoryzację (upraszczanie kodu tak, żeby był on bardziej czytelny i łatwiejszy w dalszym rozwoju), czy testowanie. W tą dziedzinę sztuczna inteligencja również wkracza bardzo mocno i nas wspiera.

    Generalnie dobra znajomość IDE i jego możliwości diametralnie poprawia efektywność. Można więc pokusić się o zdanie, że de facto lepszym programistą jest ten, kto lepiej opanuje IDE i jego rozszerzenia, czyli mówiąc znów językiem ludzi z dawnych czasów “Lepszy jest ten, kto lepiej zintegruje się z maszyną”.

    Wróćmy teraz do śledzenia siebie za pomocą różnych aplikacji i rzeczy z gatunku smart.

      Dziś mówi się, że dane to nowa waluta, często trywialnie mówimy, że “płacimy danymi o sobie”. Różne rozwiązania Big Data pozwalają przetwarzać ogromne ilości danych, aby na ich podstawie podejmować pewne decyzje. Na przykład: Facebook zbiera dane o ilości kliknięć w dany element strony. Jeśli teraz okaże się, że istnieje element strony, który nie jest klikany przez nikogo przez okres dwóch lat, to należy rozważyć decyzję, czy go ze strony nie usunąć. Proste i logiczne. Prawda?A dochodzimy do tego na podstawie realnych danych.

        A gdyby ten koncept przenieść na własne codzienne życie?

          Nam się często wydaje, że jesteśmy nieco lepsi niż wygląda to naprawdę.

          “Jestem aktywny sportowo - ćwiczę około 3 razy w tygodniu”

          “Sporo czytam”
          “Oglądam dużo seriali dokumentalnych”

          Tak mówimy, ale czy potwierdzą to dane?

          Jesteśmy kłamcami! O ile kłamanie innych może być sporym problemem, o tyle okłamywanie siebie to już problem innej wagi. Na szczęście i tu może nas wspomóc technologia i wspomniane już dane.

          Biorąc Feltrona za przykład, przeprowadziłem eksperyment na sobie.

          Nie zamierzam dzielić się całym raportem, ale opowiem krótko o jego rezultatach.

          Przez okres dwóch tygodni zapisywałem swoje zachowania. Nie wszystkie, bo i nie taki był mój cel. Wybrałem tylko takie zachowania, które chciałem poddać analizie. Złe i dobre.

          Chodziło mi o to żeby zobaczyć namacalnie jak ja zachowuję się popołudniami i weekendy w domu. Jak spędzam czas na który mam wpływ, pomijając całkowicie pracę zawodową.

          W moim przypadku te zachowania to:
          Prace w domu ( sprzątanie, gotowanie pranie etc)

          • Czas z dziećmi
          • Ćwiczenia Fizyczne
          • Czytanie
          • Oglądanie telewizji
          • Granie ( gry komputerowe)
          • Odpoczynek, czyli nie robienie niczego sensownego.

          Postanowiłem że będę te aktywności zapisywał sobie w czymś. W tym celu wykorzystałem aplikację ATracker, która w miarę się do tego nadawała, a nie była zbyt droga.


            Trudne doświadczenie, aby przekonać się jak jest naprawdę. Liczby nie kłamią. Mając przed sobą wykres, zapis, czy liczbę której sam się jest autorem, trudno dyskutować i szukać wymówek. Szczerze mogę polecić podobne ćwiczenie każdemu.

            Drugi tydzień to motywacja i wprowadzanie nowych nawyków ( o nawykach może też kiedy indziej). Oczywiście nie było to remedium na wszystkie problemy świata i nadal mam nad czym pracować, jednak pozwoliło mi lepiej zdać sobie sprawę z tego jak się zachowuję.

            Inny przykład bliższy większej ilości osób. Na mojej lewej ręce w trakcie pisania tego tekstu wibrował smart-zegarek. Zbyt długo siedzę bez ruchu. Zegarki jak ten, aplikacje, czy opaski fit, również uwidaczniają dane o nas, dzięki czemu możemy stawać się lepszymi ludźmi.Częściej chodzić na spacery, czy podejmować aktywność ruchową. 

            Już pierwszy tydzień pomógł mi zauważyć, że mimo, że wydawało mi się inaczej, niewiele czasu poświęcałem wyłącznie dzieciom, zbyt często byłem zmęczony i zbyt mało czytałem.


            •  

              Wróćmy do uzależnienia...

              Czy się go boję? Nie! Traktuję to jako szansę na ulepszanie siebie, ale także jako jedyną szansę na konkurowanie z technologią w dłuższej perspektywie.

              Komórka i internet stały się dla nas codziennością- elementarną częścią naszego życia. Tak jak kiedyś stało się nią światło elektryczne, a później samochody, bez których dziś trudno byłoby egzystować.

              Zamiast obawiać się technologii i jej unikać, musimy się ją nauczyć wykorzystywać jak najlepiej dla własnego dobra.

              Za pomocą technologii już dziś jesteśmy w stanie się ulepszać i zmieniać. Czy można to nazwać następnym etapem ewolucji i jakie to mieć będzie konsekwencje dla naszego gatunku?

              To już temat na kolejny wpis.