Radio- dramat w trzech aktach

Każdy z nas ma radio, w domu, w samochodzie czy w telefonie. A ilu z nas zna jego prawdziwą historię powstania? I nie mam tu na myśli historii chińskiego robotnika, przez ręce którego akurat przeszedł nasz egzemplarz. Historia radia, pomimo tego, że ma już ponad sto lat, cały czas porusza aktualne problemy. Przez ten czas ludzkość uczyniła wielki postęp technologiczny, ale natura człowieka się nie zmieniła. Ważniejsza jest obrona własnej pozycji na rynku - najczęściej za wszelką cenę - nawet kosztem dławienia przemian technologicznych.
Nadużycia patentowe, naciski na organy państwowe, czy też wykorzystywanie dominującej pozycji rynkowej w celu blokowania konkurencji, to nie tylko historia wojny pomiędzy Apple a Samsungiem, to również historia która towarzyszyła powstaniu radia.

Nie chciałem opisywać wszystkich wątków tej historii, skupiłem się na jej trzech najważniejszych aspektach.

Tesla- wielki wizjoner, wielki przegrany - co o nim wiemy?

Nieistniejąca już stacja radiowa ze Słupska miała bardzo przyjemny i dźwięczny jingiel :„ Marconi dał nam radio... my daliśmy Wam Vigor Fm ”
Dlaczego od tego zaczynam? A to dlatego, że do dziś to z nazwiskiem Marconiego kojarzymy początki radiofonii. Jednak delikatnie mówiąc jungiel ten i nasze skojarzenia nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Oczywiście Marconi miał swój wkład w rozwój komunikacji bezprzewodowej. Złośliwi mogą powiedzieć, że robił to kradnąc prace innych uczonych.
Pierwszy publiczny przekaz radiowy został przeprowadzony przez Marconiego 27 lipca 1896 roku w Londynie.. Problem w tym, że Marconi bezprawnie wykorzystał w swojej pracy badania Tesli (dokładniej cewkę wysokonapięciową, która generuje silne fale elektromagnetyczne).
Powszechnie uważa się, że Tesla spóźnił się o kilka dni ze złożeniem wniosku patentowego. Jednak jak wiadomo wniosek patentowy na radio złożył on już w 1897 roku w Stanach Zjednoczonych. Marconi bezskutecznie próbował wnosić wnioski patentowe. Do 1900 roku otrzymywał odmowę z powodu istniejących już patentów Tesli.
Jednak Marconi miał coś czego nie miał Tesla. Miał pieniądze i znajomych- takich jak Thomas Edison czy Andrew Carnegie. W 1904 w niejasnych okolicznościach urząd patentowy w Stanach Zjednoczonych przyznał Marconiemu patent na radio. Ponadto, co musiało być wielkim ciosem dla Tesli, został on uhonorowany nagrodą Nobla w 1909 roku za „wkład w rozwój telegrafii bezprzewodowej”

Po długiej batalii Tesli z Marconim Sąd Najwyższy unieważnił patenty Marconiego dotyczące radia (w tym 645,576 uważany obecnie za pierwszy patent "radiowy").
Marconi jednak nieskrępowanie czerpał z owoców cudzej pracy, nie tylko z prac Tesli. Upływ czasu niczego w tej kwestii nie zmienił.
Do inspiracji graniczącej wręcz z plagiatem przyznawał się również Steve Jobs,

Dobrzy artyści kopiują, genialni artyści kradną. My zawsze byliśmy bezwstydni w kwestii kradzieży pomysłów.

Dopiero po 40 latach sporu sprawiedliwość zatriumfowała. Niestety Tesla nie doczekał wyroku. Zmarł w biedzie przed ogłoszeniem decyzji sądu. Po latach Tesla stał się postacią wręcz mityczną a jego rzekome projekty i wynalazki rozbudzają fanów teorii spiskowych.
Nie zapominajmy jednak, że radio nie może działać bez prądu- no dobrze, radioodbiornik może działać bez źródła zasilania- dlatego w tym miejscu warto przytoczyć historię dwóch panów, pomiędzy którymi dochodziło do dużych spięć. A jednym z nich był opisany wcześniej Tesla.

AC/DC - gdy w grę wchodzą pieniądze...

Tesla za życia miał jeszcze przynajmniej jednego rywala. I to takiego, przez którego odmówił przyjęcia nagrody nobla w 1900 roku. Mowa oczywiście o Edisonie (tak, to ten od żarówki).
Thomas Edison z niewiadomych przyczyn był wielkim zwolennikiem prądu stałego i to właśnie na nim oprał całe swoje imperium. Od elektrowni po kable, żarówki, a na wyłącznikach skończywszy.
Jednak prąd stały ma jedną ogromną wadę. Prądu stałego nie można przesłać na duże odległości. Właściwie to można, tylko że straty są ogromne więc mija to się z celem.
I tu właśnie krzyżują się drogi obu panów. Tesla dostał zlecenie na usprawnienie konstrukcji dynama Gramme. Oczywiście Edison obiecał sowicie wynagrodzić konstruktora, jeżeli ten zmniejszy straty w przesyle prądu. Powstała całkowicie nowa konstrukcja- generator prądu przemiennego, który umożliwiał przesłanie prądu na dowolne odległości przy nieznacznej stracie energii.
Edison nie przyjął nowego wynalazku z entuzjazmem, możemy jedynie domyślać się dlaczego... Nie jest tajemnicą, że zainwestował on niemałe pieniądze w elektrownie generujące prąd stały, więc pojawienie się nowej, lepszej technologii było dla niego zagrożeniem.
Edison prowadził kampanie przeciwko Tesli, twierdził on, że prąd przemienny zagraża życiu ludzi. Edison „w imię nauki” przeprowadzał pokazy w których zabijał prądem przemiennym różne zwierzęta. Znęcanie się nad psami i kotami okazało się niewystarczające więc Edison przerzucił się na większe zwierzęta gospodarcze. Ale i to nie wystarczało. W 1903 roku ponad 1500 osób oglądało egzekucję słonicy Topsy. Chore eksperymenty miały zniechęcić ludzi do wynalazku konkurenta.

Dławienie przemian technologicznych - wielka walka

Historia radia AM to historia walki Tesli i Marconiego. Jeżeli myślicie, że przejście na sygnał FM obyło się bezboleśnie, to za chwilę rozwieję wasze nadzieje.
Przyznam, że o historii człowieka, któremu zawdzięczamy radio FM, dowiedziałem się niedawno, przez przypadek. Historia będzie krótka i niestety znowu bez happy endu.
W tym przypadku nie będzie problemu z ustaleniem ojcostwa, to Edwin Howard Armstrong powołał do życia radio FM. W 1933 przyznano jemu patent na radio oparte na modulacji częstotliwości.
Jednak pech chciał, że pracował on dla firmy Radio Corporation of America, która była bardziej zainteresowana usprawnieniem radia AM niż postępem technologicznym. Chęć utrzymania dominacji na rynku nadawczym przez RCA doprowadziła do jawnej wojny z Amstrongiem. Zaraz po II Wojnie Światowej do batalii po stronie RCA przyłączył się regulator, wydając niekorzystne dla technologii FM decyzje o podziale pasma. W tej historii przewija się również znana obecnie firma AT&T, która lobbowała za zmianą mocy nadawczej stacji FM tak, żeby nie można było pokryć sygnałem całego kraju. Robili wszystko, aby pozbyć się konkurencji dla ich połączeń kablowych.
Patenty na technologię FM zostały bezpodstawnie dołączone do powstającego wówczas standardu telewizji. RCA odmówiła uiszczenia należnych Amstrongowi honorariów.
Sprawa skończyła się w sądzie, a wykorzystane patenty w między czasie wygasły. Amstrong został z niczym, stracił cały majątek na walkę z monopolistami wspieranymi przez władzę.

W 1954 Amstrong popełnił samobójstwo.