Moje przygody z Plusem
liczba publikacji: 4pierwszy wpis: 26 Kwietnia 2014ostatni wpis: 16 Listopada 2015

Moich przygód z Plusem część pierwsza: ja nie zapłacę tej kary...

Plus to najstarsza w Polsce (jeśli wziąć pod uwagę datę otrzymania koncesji) i druga (jeśli uwzględnić datę komercyjnego uruchomienia sieci - wcześniej zrobiła to Polska Telefonia Cyfrowa, operator dawnej sieci Era) sieć telefonii komórkowej GSM. W 2002 roku, po dwuletniej przygodzie z ówczesną Erą oraz kilkumiesięcznym epizodzie z Ideą, stałem się użytkownikiem zielonej karty SIM z usługi SimPlus. Był to mój trzeci numer komórkowy i zarazem najdłużej używany, ponieważ trwa to nadal. W międzyczasie, w roku 2007, zamieniłem telefon "na kartę" na usługę abonamentową.

Moich przygód z Plusem część trzecia: gdzie są moje gigabajty?

Moja przygoda z usługą iPlus CDMA nie układała się za dobrze (o czym pisałem w drugiej części moich przygód z Plusem ). Gdy dwuletni okres umowy zbliżał się powoli do końca, zacząłem się rozglądać za czymś, czym mógłbym to zastąpić. Moją uwagę przyciągnął głośno reklamowany LTE Plusa, a na dodatek - po zerknięciu na ich mapę zasięgu - okazało się, że granica tegoż przebiega tuż obok mojego domu.

Moich przygód z Plusem część czwarta: ilu konsultantów, tyle informacji...

Każdy z nas korzysta z usług firm, które - jako dodatek - oferują "pomoc" konsultantów i innych osób zrzeszonych w ramach Biura Obsługi Klienta, lub podobnego tworu (o mniej lub bardziej podobnej nazwie). Do ludzi tych zwracamy się najczęściej wtedy, gdy mamy jakiś problem, z którym w inny sposób nie potrafimy sobie poradzić (lub tak się nam wydaje), albo zwyczajnie chcemy uzyskać odpowiedź na nurtujące nas pytanie. Czy jednak otrzymamy to, czego oczekujemy?

Dzisiejszy wpis poświęcę próbie odpowiedzi na to pytanie.