Listy Angeli Merkel trafiły do internetu. To jeden z wielu skutków wycieku danych w Niemczech

Strona główna Aktualności
image
W Niemczech wyciekły dane m.in. artystów i polityków, w tym i Angeli Merkel (depositphotos)

O autorze

Niemieccy politycy, muzycy, dziennikarze, a także inne znane osoby muszą się zmierzyć z problemem wielkiego wycieku danych, w wyniku którego do internetu trafiły prywatne informacje o wielu z nich. Wśród wykradzionych danych znalazły się między innymi zapisy prywatnych czatów, zdjęcia, rachunki oraz niektóre dane kontaktowe.

Jak wynika z informacji udostępnionych przez niemiecki serwis RBB24, atakujący weszli w posiadanie danych między innymi setek polityków, a później opublikowali je w internecie. Wśród wykradzionych informacji znalazła się między innymi korespondencja i prywatne dane kontaktowe Angeli Merkel. O szczegółach informuje serwis Niebezpiecznik. Wszystko wskazuje na to, iż atak był dobrze przygotowany i co istotne – nie był to incydent, ale od dłuższego czasu trwające działania.

Na tę chwilę nie wiadomo jeszcze, jak dokładnie uzyskano dostęp do danych oraz jakie jest ich źródło, jednak wszystko wskazuje na to, że opublikowane dokumenty są autentyczne. Problem potwierdza rzeczniczka niemieckiego rządu, Martina Fietz, o czym informuje serwis The Local. Jednocześnie niemiecki Bundesamt für Sicherheit in der Informationstechnik (BSI) informuje na Twitterze, iż do ataku nie wykorzystano sieci rządowych.

Co interesujące, wykradzione informacje nie zostały opublikowane w internecie za jednym razem. Linki do kolejnych paczek pojawiały się sukcesywnie na łamach Twittera i konta @_0rbit, a pierwsze wpisy znalazły się tam jeszcze w grudniu 2018 roku. Jak zauważa Niebiezpiecznik, chociaż konto miało kilkanaście tysięcy obserwujących, wszystko wskazuje na to, że dopiero niedawno ktoś zainteresował media tematem publikowanych tam treści. Teraz konto nie jest już aktywne, ale same informacje mają być dostępne z innych źródeł.

Wśród informacji, które trafiły do sieci znalazły się między innymi prywatne dane teleadresowe, treści wiadomości e-mail, numery kart płatniczych, zapisy rozmów z portali społecznościowych, prywatne zdjęcia, a nawet skany dokumentów. Jak zwraca uwagę Niebiezpiecznik, do wszystkich tych danych można dotrzeć korzystając z linków zamieszczonych w czytelnie przygotowanych plikach tekstowych. Jak wynika z informacji udostępnianych przez rzeczników i media, część danych ma być przestarzała, ale w innych przypadkach mowa jest o świeżych dokumentach pochodzących nawet z października 2018 roku.

Dane kontaktowe Angeli Merkel w sieci nie są dużym zagrożeniem

Warto zwrócić uwagę, iż wśród danych wspomnianych setek polityków, dziennikarzy czy artystów, których dotyczy wyciek, znalazły się także informacje o kanclerz Niemiec, Angeli Merkel. Jak podano w mediach, do sieci miał trafić jej adres e-mail, numer faksu oraz część prywatnej korespondencji. W tym przypadku wyciek nie powinien być jednak problemem – rzeczniczka rządu tłumaczy, że wstępne śledztwo nie wskazuje, by wśród ujawnionych dokumentów pojawiły się poufne informacje lub dane.

Jak zwraca uwagę Niebezpiecznik, cały wyciek (mimo, iż jest imponujący pod kątem liczby zebranych informacji) nie powinien stanowić dużego zagrożenia dla Niemiec. Wszystko wskazuje na to, że atakujący nie chcieli ujawnić konkretnych, na przykład kompromitujących informacji o swoich ofiarach, a jedynie wszystko to, co udało im się znaleźć. Śledztwo w sprawie jednak dopiero się zaczyna. Nie można więc wykluczyć, że z czasem na jaw wyjdą kolejne, ciekawe informacje.

© dobreprogramy