Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Jak Linux wpłynął na moje życie

Pewnie wiele razy jakiś znajomy bądź grupa osób zrzeszona pod sztandarem Pingwina namawiała Cię do zainstalowania systemu Linux. Zapewne większość z nich proponowała Ci system Ubuntu. Pewnie spotkałeś też grupę osób, która namawiała Cię do skorzystania z systemu Debian twierdząc, że Ubuntu znaczy po afrykańsku: "nie potrafię skonfigurować Debiana". Byli pewnie i tacy, którzy namawiali Cię do skorzystania z Linuksa, ale wyśmiewali Debiana i Ubuntu. Według nich jedynym słusznym systemem jest Slackware lub Gentoo. Twierdzili zapewne, że tylko przy tych dystrybucjach nauczysz się i poznasz czym jest Linux.

Każda z tych osób przekonywała Cię, że Linux jest stabilny, posiada wspaniałe wsparcie w postaci społeczności, działa na nim wiele aplikacji oraz jest za darmo. Usłyszałeś też, że ten system jest wyjątkowo zaszczepiony gdyż nie imają się niego żadne bakterie oraz wirusy. Kolega, który nazwał swego psa Slakuś, powiedział Ci, że Linux jest również bezpiecznym systemem operacyjnym, że nikt Ci się nie włamie do niego.

Byli i też tacy, którzy mówili coś o filozofii, o otwartości i wolności. Z dumą na ustach głosili idee jakie przyświecają Linuksowi. Opowiadali o rozwoju oprogramowania, dzieleniu się nim i innych doniosłych czynnościach. Wspominali też coś o złych patentach. W co drugim zdaniu mogłeś słyszeć, że Microsoft jest monopolistą, chce opanować rynek, uzależnia klientów i przede wszystkim pisze kiepskie oprogramowanie.

r   e   k   l   a   m   a

Każdego dnia kiedy budziłeś się rano, uruchamiałeś swojego Windowsa XP, czułeś się gorszy. Początkowo zmieniałeś User Agenta w swojej przeglądarce internetowej, by poczuć się lepiej. Zainstalowałeś sobie GIMPa, OpenOffice i zacząłeś poznawać świat Open Source. Pewnego dnia wstrętny robal zjadł Twojego Windowsa. Nie ma co - instaluję Linuksa!

Ze mną było podobnie. O Linuksie słyszałem coraz więcej i coraz częściej. Wcześniej komputer służył mi tylko do grania w Heroes of Might and Magic III. Pewnego dnia dostałem od wujka 7 płyt CD z systemem Red Hat 7.1. I wtedy zaczął się koszmar! Żadna aplikacja nie działała poprawnie a płytka z napisem Extras zawierała same dziwne pliki o rozszerzeniu rpm! Ale nie należy się poddawać! Z Tobą pewnie było podobnie.

Z dumą na twarzy włożyłeś płytkę z Ubuntu, którą wręczyła Ci krucjata z osiedlowej grupy linuksowej. Płyta była pięknie wytłoczona, miała opakowanie oraz naklejki z napisem Ubuntu. Fajnie! Tutaj nawet płytki dają za darmo! Z instalacją sobie poradziłeś. Prosty kreator, kilka kliknięć myszką i czułeś, że należysz do elity Linuksowej.

Mijały dni, poznawałem oprogramowanie. Wszelakie rozwiązania na swoje problemy znajdowały się gdzieś na Google. A jeśli ich nie znalazłem i nikt nie potrafił mi pomóc... Zresztą po co mi skaner? I tak go nie używam. Dzięki Linuksowi zacząłem coraz więcej sprzętu sprzedawać na Allegro niż kupować. Pozbyłem się płytek ze sterownikami od Windowsa, bo drukarka i karta dźwiękowa wylądowała gdzieś w Łowiczu u szczęśliwego kupca. I tak z dnia na dzień odzwyczajałem się od Windowsa a poznawałem świat Linuksa.

Linux nauczył mnie przede wszystkim myślenia i samodzielności. Obszerne dokumentacje, setki stron, forów dyskusyjnych, spotkań oraz fanatyków Linuksowych, którzy w imię Open Source zrobią wszystko by Ci pomóc. No prawie... Bo jeśli masz system Ubuntu to Cię wyśmieją i wtedy musisz sobie sam poradzić. Mnóstwo konferencji technologicznych, spotkań przy piwie dało dużo więcej niż studia, czy płatne kursy. Dzięki całej tej społeczności poznałem wiele osób, mogłem pracować przy różnych projektach aż w końcu dostałem pierwszą prawdziwą pracę.

Kontakt z setkami serwerów, które obsługują ogromny ruch klientów. Praca przy takich serwisach jak orange.pl, wpmobi.pl, empik.com, mrbank.pl, 2012.org.pl, mayland.pl dała mi dopiero pojęcie o tym po co powstał system Linux. I nie jest to komputer domowy. Co nie zmienia faktu, że świetnie się do tego środowiska Linux adaptował. Ale wybór należy do Ciebie i żadna krucjata Ci w tym nie pomoże ;-) 

Komentarze