Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wpis #2 Wydanie drugie poprawione, czyli Windows 7

Spytacie, co ma wspólnego tytuł z Windowsem 7 ? Otóż już wyjaśniam. Jak zapewne wiecie, najnowszy produkt sygnowany znakiem czterech kolorowych kwadratów, jest często określany mianem „poprawionej Visty”. Moim skromnym zdaniem, coś jest na rzeczy, gdyż nie jest to diametralny skok do przodu, a jedynie poprawiona wersja tego samego produktu, który jest sprzedawany jako nieco „odgrzewany kotlet”. Nie mniej, już teraz uprzedzę fakty wynikające z dalszej treści felietonu, jest to kotlet z lepszego gatunku mięsa, smażony na znacznie lepszym oleju (być może z pierwszego tłoczenia).

Od miesięcy świat Internetu żyje kolejnymi informacjami dotyczącymi najnowszego dziecka firmy z Redmond – Windowsa 7. Pojawiają się przy tej okazji głosy zachwytu ale i słowa krytyki. Niektórzy już od miesięcy używają testowych buildów Windowsa 7 jako podstawowych systemów i nie zamierzają wracać do poprzedników: Windows Vista i XP. Na drugim biegunie znajdziemy całkiem sporą grupę, która ani myśli zmieniać system operacyjny. Wynika to z wielu powodów, nie zawsze zasadnych, ale to indywidualna ocena każdego z nas. Sami musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jesteśmy w stanie poświęcić więcej zasobów systemowych naszego komputera na „bajery” graficzne czy też na nową funkcjonalność ? Czy na pewno potrzebujemy aktualizacji i jakie korzyści nam ona przyniesie ? Jest to pierwsza poważna weryfikacja obietnic Microsoftu po Windowsie Vista. System spotkała ogromna fala krytyki, a popularnością nigdy nie dorównał (i już prawdopodobnie tego nie zrobi) Windosowi XP. Czy sytuacja uległa zmianie ? Czy najnowszy wytwór jest spełnieniem oczekiwań ze strony użytkowników systemów z rodziny Windows ?

Zatem o czym będzie mój drugi wpis na blogu DP ? O prywatnych odczuciach względem najnowszego dziecka Microsoftu, po burzy medialnej i szeroko zakrojonej kampanii reklamowej a także po testach Windowsa 7 na 4-letnim komputerze, który na co dzień musi się zmagać z jego starszym bratem, 8-latkiem – Wnidowsem XP Professional. Nie mam zamiaru narzucać komuś prawdy uniwersalnej, bo taka nie istnieje. Każdy miał możliwość wyrobienia własnej opinii. Microsoft oficjalnie wypuścił build 7000 oznaczony jako beta 12. grudnia 2008 roku, następnie build 7100 oznaczony jako Relase Candidate – 21. kwietnia tego roku.

r   e   k   l   a   m   a

Na pewno ważnym aspektem w tym felietonie, są parametry komputera, którym dysponuje. To on bezpośrednio przykłada się na komfort pracy z systemem oraz na odczucia, jakie ostatecznie zostają w mojej głowie. Jestem świadomy, że nie mogę wymagać zbyt wiele od tej specyfikacji, dlatego w żadnym wypadku, nie jestem skłonny do nadmiernej krytyki prędkości, z jaką działa najnowszy Windows.

Parametry komputera, na którym testowałem Windows 7:
-procesor: AMD Athlon 64 3500+ 2,2 GHz @ 2,4 GHz
-płyta główna: AsRock 939A8X-M
-pamięć: 2 x 512 MB DDR Kingmax 333 MHz Dual Channel
-karta graficzna: Palit Geforce FX5500 256 MB DDR
-dyski twarde: Western Digital Caviar 160 GB SATA 7200 RPM 8 MB cache | Seagate Barracuda 120 GB ATA 7200 RPM 8 MB cache

Wymieniłem podstawowe elementy, wpływające na wydajność komputera oraz szybkość działania systemu operacyjnego. To te podzespoły (z wyjątkiem płyty głównej) są oceniane w indeksie wydajności systemu Windows. Jak widać, komputer nie jest najwyższych lotów i ktoś mógłby stwierdzić, że po jaką cholerę pcham się w system z 2009 roku z czteroletnim komputerem ?! Przyznałbym mu rację, iż jest to działanie z góry skazane na niepowodzenie, czyli że prawdopodobnie skończy się to gorzkim rozczarowaniem. A guzik z pętelką… ;-)

Postaram się skupić na kilku aspektach, które są dla mnie istotne, podczas codziennej pracy na komputerze. Praca ta nie jest przesadnie wyrafinowana: korzystanie z komunikatora internetowego AQQ, odtwarzanie muzyki przy pomocy programu foobar2000, przeglądanie stron internetowych przy pomocy przeglądarki Opera, tworzenie i kompilowanie programów przy pomocy środowiska C++ Builder 2007, przed zagrożeniami chroni mnie pakiet ESET Smart Security 4, do nagrywania płyt korzystam z darmowego oprogramowania BurnAware Free.

Jak zatem spisał się Windows 7 na powyższej konfiguracji sprzętowej i w wymienionych przeze mnie zastosowaniach ? Skupię się na kilku ważnych dla mnie aspektach.

Zacznijmy od wyglądu. Windows 7 korzysta z tej samej powłoki, co jego poprzednik – Windows Vista. Jest to osławiony interfejs Aero, charakteryzujący się przezroczystością i szklistymi obramowaniami okien. Jednemu może się podobać, innemu nie –kwestia gustu, nie ma co się sprzeczać na tym polu. Gdy na rynku debiutowała Vista, byłem szczerze zniesmaczony tym, jak „cukierkowato” się prezentuje. Nie podobał mi się Aero Glass w żadnym calu. Podczas prywatnych, krótkotrwałych testów, zawsze posługiwałem się klasycznym stylem Windowsa. Nie dość, że wydawał się szybszy w działaniu, to skupiał uwagę na tym, co istotne. Ale wróćmy do najnowszego produktu! Aero doczekało się kilku usprawnień, takich jak Aero Peek, która zastąpiła funkcję „Pokaż pulpit” – natychmiast przenosi nas do widoku pulpitu; Aero Shake – potrząśnij aktywnym oknem, aby je schować a uaktywnić drugie okno; Aero Snap – maksymalizacja, minimalizacja, rozciąganie – zależne od tego, do której krawędzi ekranu przysuniemy aktywne okno. Gruntownego remontu doczekał się pasek zadań. Od teraz mamy go w skondensowanej formie – zamiast klasycznych plakietek otwartych programów, teraz mamy same przyciski z ikonami. W razie włączenia więcej niż jednej kopii programu, widzimy jak przyciski „gromadzą się na sobie”. Jeżeli komuś taki sposób obsługiwania popularnego taskbara nie przypadnie do gustu, zawsze można cofnąć się do klasycznej wersji. Miały być to moje prywatne odczucia na temat „siódemki”. Zatem jak wygląda nowy Windows ? Ładnie, naprawdę ładnie. Od pewnego czasu bardzo doceniam estetykę i czytelność interfejsu Aero Glass. Moje spojrzenie dotyczące Aero zmieniło się diametralnie. Robi wrażenie nowoczesnego, intuicyjnego, a czasami gdy chcemy się pochwalić przed znajomymi – „wybajerzonego”.

Drugą, bez wątpienia bardzo ważną kwestią wpływającą na komfort pracy jest wydajność systemu. W moim przypadku mogę określić ten czynnik, jako decydujący! Windows 7 jest mocno promowany przez Microsoft, jako dobra alternatywa dla osób, korzystających z Windowsa Xp. Zachwala nowe możliwości „siódemki”, wspomina o wspaniałej wydajności i łatwości używania. Jednak czy jest tak naprawdę ? Czy system debiutujący w roku 2009, jest tak samo szybki jak ten z 2001 roku ? Odpowiedź: nie, oczywiście że nie! Naprawdę jestem życzliwy wobec najnowszego dzieła programistów z Redmond, aczkolwiek nie mogę skłamać na tak szerokim forum DP o szybkości systemu. Tak, jest szybszy niż Vista na mojej konfiguracji sprzętowej, ale jest wolniejszy niż Xp. Nawiasem mówiąc, nie spodziewałem się że będzie inaczej. Muszę w tym miejscu wspomnieć o tym, że moja karta graficzna (z zamierzchłej epoki) nie jest oficjalnie wspierana na Windows Vista i Windows 7 przez NVIDIĘ. Próżno zatem szukać oficjalnych sterowników do tej karty (poza wersją 96.85 dla Windowsa Visty, które to są z resztą bardzo ubogie,mało wydajne i raczej przypominają wczesną betę niż wersję stabilną). Jednak jest! Po instalacji systemu, od razu zainstalowana karta graficzna (ewentualnie Windows proponuje pobrać je z Windows Update). Sama karta nie jest dobra, aczkolwiek sterowniki te są jeszcze gorsze. Zapewniają minimum funkcjonalności i wydajności, ale pozostaje się pogodzić z naturalną śmiercią tej karty. System działa całkiem sprawnie, przy typowych operacjach nie widać opóźnienia w działaniu, wszystko działa praktycznie zaraz po kliknięciu. Problem zaczyna się, gdy włączam kilka aplikacji jednocześnie – komputer dostaje zadyszki. Widać w tym miejscu, że system zoptymalizowany jest do działania na procesorach wielordzeniowych, a ja takowym nie dysponuję. Włączenie kilku okienek przy włączonym efekcie Aero ze szklistym cieniem – podczas przesuwania okienek system ewidentnie zwalnia. Takie uroki pchania się na autostradę Fiatem 126p. Niby dotrę do celu, tylko że podróż będzie trwać i trwać…

Przedstawię w tym miejscu indeks wydajności, jakim uraczył mnie Windows 7 w wersji RC (build 7100):
-procesor: 4,8
-pamięć: 4,2
-grafika: 3,3
-grafika 3D w grach: 3,0
-dysk twardy: 4,2

Przejdźmy do funkcjonalności. System na pewno zaraz po zainstalowaniu jest w pełni funkcjonalny. Otrzymujemy system wraz z całym pakietem aplikacji pobocznych. Zatem możemy przeglądać Internet dzięki przeglądarce Internet Explorer 8; możemy słuchać muzyki i oglądać filmy dzięki programowi Windows Media Player 12; możemy przeglądać zdjęcia dzięki wbudowanej przeglądarce; możemy też owe zdjęcia edytować (w bardzo prostym zakresie bądź co bądź, ale jednak) dzięki wbudowanemu Paintowi. O innych programach typu: Kalkulator, WordPad, Notatnik – wspominał nie będę. Klasyka w sama sobie od wielu wydań Windows. Dostajemy zatem gotowe środowisko do podstawowej pracy i codziennego użytku. Naturalnym jest fakt, że bardziej zaawansowani użytkownicy, zainstalują swoje ulubione aplikacje bądź poszukają dzięki Internetowi, bardziej rozbudowanych zamienników. Nie mniej, nie możemy powiedzieć, że Windows nic nam nie oferuje, zaraz po instalacji, „król nie jest nagi”.
Niezmiernie ważny czynnik – bezpieczeństwo. Należy powiedzieć sobie jasno, że Windows 7 nie jest idealny. Nie był, nie jest i nigdy nie będzie, nawet po wydaniu kilku Service Pack’ów. Dlaczego ? Bo system idealny nie istnieje, zawsze znajdą się błędy w działaniu i luki, groźne dla bezpieczeństwa użytkownika. Człowiek stworzył – człowiek zniszczy, uniwersalna i jakże prawdziwa myśl w tym przypadku. Windows XP, z którego korzystam na co dzień, jest już rozpracowany na wszelkie możliwe sposoby, dziur znaleziono w nim całe mnóstwo. Windows Vista, wydana w 2006 roku, nie okazała wię wiele bezpieczniejsza. Mnóstwo odkrytych dziur było efektem zawziętości hackerów i crackerów, którzy w celu dopięcia swojego (czyli zdyskredytowania Windowsa Visty) bardzo skutecznie szukali wszelkich sposób na ominięcie zabezpieczeń. Windows 7 na pewno pozbawiony jest sporej liczby błędów, które nękały poprzednie edycje. Zostały one załatane, często zniknęły same poprzez zmiany projekcyjne i poprawki w kodzie, jednak nikt chyba nie zaprzeczy, że odkrycie błędów (tak wiem, już były odkrywane luki) to tylko kwestia czasu. Podstawową zasadą w takim przypadku jest możliwie szybkie instalowanie łatek dostarczanych przez firmę Microsoft, korzystanie z oprogramowania zabezpieczającego nasz komputer i poufność naszych danych zgromadzonych na nim, używanie wyłącznie oryginalnego oprogramowania z pewnych źródeł, a także zachowanie przezorności i rozwagi! Program niewiele zdziała, gdy sami będziemy pchać się w kłopoty.

Perspektywiczność systemu. Tak, to moim zdaniem także ważna kwestia, bo po co uaktualniać OS’a, gdy brak oprogramowania dla niego, bądź używane przez nas oprogramowanie nie będzie w pełni poprawnie działać ? Im system popularniejszy, tym więcej starań programistów, aby dostarczyć jak największą liczbę, jak najlepszej jakości sterowników do obsługi sprzętu. To samo dzieje się w przypadku producentów i wydawców oprogramowania. Jak ma się zatem sprawa w przypadku opisywanego przeze mnie bohatera ? Po dość dużej porażce, jaką była dla Microsoftu Vista, Windows 7 już jest na znacznie lepszej pozycji – mówi się o nim dużo i przeważnie dobrze. Microsoft doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż reklama jest dźwignią handlu. Zatem raczył nas publicznymi wersjami: beta i RC, teraz system dostępny jest już na Technecie i MSDNAA. Można także podejrzewać, że tak duża liczba „przecieków” z kolejnymi buildami systemu, to także sprawka Microsoftu, który po cichu robił reklamę dla swojego produktu. Już wkrótce, większość nowych komputerów sprzedawanych w sklepach, zarówno tradycyjnych jak i internetowych, będzie posiadała przeinstalowany Windows 7 na pokładzie. Część osób siłą rzeczy, zostanie przy tym systemie. Niektórzy zostaną nieco z przymusu, gdyż nie będzie dostępnych sterowników do wcześniejszych wersji systemu. Jest inne, całkiem spore grono użytkowników, zakupi system, zachęconych pozytywnymi opiniami krążącymi po sieci. Poważne przymiarki robione są także na netbookach, czyli małych, przenośnych komputerkach, które często posiadają dość ograniczoną moc. Szykuje się zatem, że najnowszy produkt firmy, którą kieruje Steve Ballmer, zyska całkiem spore grono wielbicieli. Zatem perspektywy rozwoju samego systemu, jak i oprogramowania oraz sterowników do niego, wydają się bardzo dobre.

Czas na moje podsumowanie. Zatem, jaki jest Windows 7 ? Z mojej perspektywy jest na pewno systemem ciekawym, zdecydowanie bardziej dopracowanym niż Windows Vista (którego też gościłem na tym samym komputerze, jednak już z bardziej negatywnymi odczuciami). Działa całkiem przyzwoicie na moim, niepierwszej już młodości komputerze. Wygląda bardzo estetycznie, nowocześnie, daje na pewno więcej możliwości niż Windows XP. Posiada znacznie więcej wbudowanej funkcjonalności, gdzie do „starszego brata” trzeba instalować oprogramowanie firm trzecich. Muszę pochwalić za wygląd, za szybkość działania (mimo wszystko) oraz wbudowane aplikacje. Bezpieczeństwa ocenić nie mogę, bo to wyjdzie w praniu, gdy system na dobre zagości na rynku. Jednak co może cieszyć specjalistów od marketingu w Redmond – gdy zmienię komputer na nowszy (może stanie się to wkrótce), moim oczywistym wyborem będzie Windows 7 (nie będę się cofać do Visty). Im więcej takich osób, jak ja, tym większy uśmiech na twarzach Steve’a Ballmera i pracowników Microsoftu.

Pragnę jeszcze raz nadmienić (jeżeli ktokolwiek dotarł do tego momentu), jest to moja prywatna opinia, potwierdzona kilkudniowym, dość intensywnym działaniem na tym systemie. Komputer jak widzicie – staruszek, zatem nie mogę popuścić wodzy fantazji i jestem tego świadom. Ważne, aby wyrobić sobie opinię w praktyce, a nie opierać się wyłącznie na suchych faktach przeczytanych w Internecie, czy zasłyszanych od kolegów!

Dziękuję za odwiedziny, za przeczytanie oraz za komentarze, jakie do tej pory napisaliście. Szczerzę muszę przyznać, że coraz bardziej podoba mi się myśl systematycznego pisania na łamach blogów DP. Aczkolwiek nie chcę ograniczać swojej roli tutaj wyłącznie do krótkich, lakonicznych tekstów. Zdecydowanie bardziej interesują mnie takie formy prac jak reportaże czy felietony. W felietonach, co najważniejsze dla mnie, mogę wyrazić własną opinię. Pozostawia to pewien margines błędu na błędy i brak fachowości, co jednak nie jest przeszkodą w dalszym samodoskonaleniu się.

Zapraszam do czytania, komentowania. Do zobaczenia wkrótce!
Rafał©
 

Komentarze