Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wpis #4 O Linuksie słów kilka

Czy macie wrażenie, że nieraz wasze nawyki, wyrobione w drodze wieloletniego przyzwyczajenia, nie pozwalają Wam zapoznać się z nowymi technologiami? Tak, ja również to odczuwam.

O czym będzie traktował ten wpis, mówi już sam tytuł. Poruszę jakże popularny i kontrowersyjny temat, jakim jest Linux, system alternatywny dla Windowsa, MacOS’a czy setek innych, mniejszych projektów. Linux to swoistego rodzaju fenomen. Według różnych szacunków, na świecie używa go od 1 do 2% wszystkich użytkowników komputerów, a wywołuje niewspółmiernie dużo kontrowersji w porównaniu do swojej popularności. „Kości zostały rzucone” jak powiedział Juliusz Cezar, a ja zamierzam się tymi kośćmi – zabawić.

Dlaczego jeszcze jeden wpis o Linuksie? Gdyż po różnego rodzaju perypetiach z tym systemem, dojrzałem do tego, aby podzielić się swoimi wrażeniami, które wyciągnąłem z tych potyczek. Wiem, że na DobrychProgramach nie brakuje użytkowników Linuksa z „krwi i kości”, zaznajomionych z systemem dogłębnie… ale wobec Waszych profesjonalnych wpisów, przeciwstawiam swój, amatorski, o dość lekkiej formie, który przesiąknięty będzie porównaniami do systemu Windows, na którym pracuję już prawie dziesięć lat. Jest to spojrzenie na „nową zabawkę”, gdy w pamięci mam nadal obraz starej.

r   e   k   l   a   m   a

Motywacja

Motywacja… ale do czego? Do poznania… a może do skrytykowania? Przede wszystkim, należy w tym miejscu nadmienić fakt, iż jestem początkującym użytkownikiem Linuksa. Do tej pory system ten odstraszał mnie od siebie swoją topornością oraz niepotrzebnym stopniem skomplikowania pewnych czynności. Do tej pory zetknąłem się z nim kilkukrotnie, z jednej strony w zakresie indywidualnym, gdy na moim dysku lądował Aurox, openSUSE czy Ubuntu w celach czysto edukacyjnych. Z drugiej strony, byłem zmuszony obcować z „pingwinkiem” w technikum, z racji kierunku który wybrałem oraz wymagań, jakie obowiązywały dany zawód (technik informatyk). Moje zdanie nie zmieniło się od czasu pierwszej styczności z Auroxem… Pozostaję raczej obojętnym obserwatorem sceny linuksowej. Zaglądam na wortale poświęcone tej tematyce, czytam newsy (chociażby na DobrychProgramach) traktujące o tym systemie, aczkolwiek staram się nie wychodzić poza pewne ramy.

Doświadczenie

Pomimo mojej dość znikomej znajomości owego systemu (to dlaczego się o nim wypowiadam, prawda? ;)), mogę do swojego CV wpisać już kilka dystrybucji: Aurox, openSUSE, KateOS, Ubuntu, Mint. Ten wpis jest właśnie próbą zebrania wszystkich myśli, które zebrałem w toku użytkowania poszczególnych dystrybucji. Najlepsze zdanie póki co, posiadam o Mincie, który jest systemem wydajnym, dopracowanym i przede wszystkim, eleganckim. Przemawia do mnie filozofia twórców owej dystrybucji. Równie dobre zdanie posiadam o KateOS, polskiej dystrybucji dla dość zaawansowanych użytkowników, dającej się mimo wszystko okiełznać nawet takiemu amatorowi, jak ja. Niewiele gorsze o openSUSE, który był bardzo funkcjonalny i stabilny, aczkolwiek dość powolny i ociężały w działaniu. Następny na liście Ubuntu (na którym bazuje z kolei Mint, o którym mam najlepsze dotychczas zdanie) i na końcu Aurox. Po drodze trafił się jeszcze Debian (w szkolnej pracowni), aczkolwiek nie zebrałem na tyle dużo doświadczeń, aby oceniać ten system w sposób jednoznaczny.

Funkcjonalność

Nie będę kłamał – Linux jest w stanie zastąpić w pełni Windowsa, przynajmniej w zadaniach, które ja wykonuje w typowej pracy na swoim 4-letnim komputerze. Jakież to zadania? Dość typowe:

• przeglądanie Internetu – Opera/Firefox
• słuchanie muzyki – foobar2000
• oglądanie filmów –Media Player Classic
• programowanie – Turbo C++
• montaż wideo – Sony Vegas
• komunikacja – AQQ
• pakiet zabezpieczający - ESET Smart Security
• nagrywanie płyt – BurnAware Free

Na liście powyżej podałem zadanie oraz program, który wykorzystuje pod systemem Windows XP SP3. Do prawie wszystkich powyższych programów windowsowych, istnieją wersje linuksowe, bądź programy alternatywne. Największym bólem jest jednak brak na Linuksie: foobara2000, AQQ oraz Turbo C++. Niestety, te programy uważam za najlepsze w swojej kategorii i ciężko jest mi je zmienić na cokolwiek innego.

Nie ma jednak wątpliwości, że Linux jest funkcjonalny. System dostarcza zaraz po instalacji kompleksowy pakiet aplikacji, które przydadzą się większości użytkowników w typowych zastosowaniach domowych. Jeżeli jakiegoś programu nam brakuje, można skorzystać z obszernych repozytoriów, czyli baz danych z programami i sterownikami dla systemu Linux.

W dystrybucjach, z którymi miałem do tej pory okazję pracować, zestaw aplikacji był dobrany dość rozsądnie. Rozsądnie, czyli ilość programów oraz ich przeznaczenie odpowiadały większości użytkowników, uzyskano zatem szeroki zakres uniwersalności zastosowania systemu.

Wygląd

Nie ukrywajmy, ważna kwestia dla wielu użytkowników. Może on nas albo zachwycić, albo od razu zniechęcić. Nie mogę nazwać Linuksa brzydkim (choć wygląd zależy od kompozycji, dystrybucji, etc.). Wszystkie, z którymi się zetknąłem, oferowały bardzo przyzwoite wykończenie od strony graficznej. Aczkolwiek we wszystkich powtarzała się ta sama kwestia – zbyt duża czcionka, zbyt duże przyciski, paski przewijania – i to przy standardowym DPI 96. Rozdzielczość ekranu 1024x768 była stanowczo za mała, aby zaprezentować naprawdę dużą ilość informacji. Na takiej samej rozdzielczości i na identycznym DPI, pod systemem Windows XP mieści się na ekranie znacznie więcej i wszystko jest w bardziej „kompaktowym” rozmiarze. Może to subiektywna obserwacja, a może nawyk… z Windowsa, o którym pisałem na samym początku felietonu.

Dodatkowym atutem Linuksa w tej kwestii, jest aplikacja Compiz, która potrafi w niesamowity sposób odmienić standardowy, statyczny pulpit w interaktywne środowisko z ogromem możliwości. Wszystko to działało płynnie na mojej zabytkowej karcie Palit GeForce FX5500 256 MB, a więc opowiadania o małym zapotrzebowaniu na moc obliczeniową karty graficznej ze strony tego pakietu. Zatem mają tutaj zastosowanie stwierdzenia, iż pakiet ten jest dość lekki dla sprzętu. Owszem, jest!

Użytkowanie

Linux to nie tylko magiczna konsola! Tak, to prawda. Większość operacji, które wykonać można przy pomocy terminala, można także wykonać klikalnie, w graficznym GUI. Prawdę mówiąc, od tego pierwszego, starałem się trzymać z dala, bo wydaje mi się mniej praktyczne, aniżeli to samo narzędzie w formie graficznej. Daje chyba także nieco większe szanse na uszkodzenie systemu. Zatem, mnie początkującemu „linuksiarzowi”, wystarczy w zupełności graficzne, windowsowe, klikalnie.
Tak samo narzędzia, nie są jakieś specjalnie niewygodne. Niekiedy wymagane jest przyzwyczajenie się, ale o jakichś specjalnych mankamentach oprogramowania linuksowego, mówić nie można (przynajmniej z mojej perspektywy). Nie zapadł mi w sposób negatywny w pamięć, żaden program.

Porównanie

Naturalnie, porównywać będę do Windowsa XP, z którym jestem już zaprzyjaźniony od sześciu lat. Przez te sześć lat, zdążyłem wyrobić w sobie wiele nawyków, wynikających z codziennego użytkowania systemu spod znaku okna. Oczywiście niektóre można uznać za pozytywne, a niektóre zdecydowanie za negatywne. Linuksa na tyle, na ile go znam, uważam za system przyzwoity. Jeszcze lepiej ocena wypada, gdy pod uwagę weźmiemy fakt, iż system jest rozpowszechniany za darmo. Mamy w pełni funkcjonalne środowisko, nie płacąc za to ani grosza! Jesteśmy także w pełni legalni, nie musimy się zatem obawiać ewentualnej wizyty policjantów. Windows w tej kwestii jest przeciwieństwem systemu spod znaku pingwina. Ceny potrafią być zaporowe, zawiłe zapisy regulaminowe sprawiają, że często jesteśmy nielegalni, nawet o tym nie wiedząc (np. wymiana płyty głównej a Windows na licencji OEM). Negatywny jest praktyczny brak wersji testowych Windowsa, aby się z nim zapoznać. Istnieją oczywiście różne zagrania, mniej lub bardziej legalne, ale brak jest rozreklamowanego Windowsa w wersji „trial” bądź LiveCD, aby użytkownik wiedział, na co się decyduje. Praktycznie każda dystrybucja Linuksa, oferuje odmianę LiveCD, która pozwala zapoznać się z systemem, bez instalacji go fizycznie na dysku twardym.

Przyszłość

Zatem, można sobie zadać pytanie, co dalej? Czy zamierzam nadal użytkować Linuksa (Mint obecnie)? Stwierdzę przekornie iż tak, chcę. Pomimo wielu wad, o których wspomniałem powyżej, pomimo wielu zawiłości, których nie jestem w stanie (jeszcze) pojąć, czy nawyków, które obecnie nie pozwalają mi w pełni przesiąść się mentalnie na alternatywny system; pragnę kontynuować moją przygodę z Linuksem, aby poznać go w stopniu operatywnym, wystarczającym w nieco bardziej zaawansowanym, domowym użytkowaniu. Mam w sobie sporo zawziętości co do tej kwestii, nieco mniej czasu, ale mam nadzieję iż w tym Nowym Roku, który dopiero co zaczęliśmy, zamknę tę sprawę ostatecznie i już za rok będę mógł stwierdzić, iż jestem świadomym użytkownikiem Linuksa!

Nie oznacza to jednak, iż porzucam Windowsa. Obecnie, mam na swoim komputerze zainstalowane dwa systemu: podstawowy, z którego korzystam codziennie - Windows XP SP3, a drugim systemem jest Linux Mint, z którego korzystam prawie codziennie, hobbystycznie. Póki co jestem na etapie, iż nie mogę porzucić produktu Microsoftu, choćbym nawet bardzo tego chciał. Zatem ewentualna migracja, odbywać się będzie powoli.

Wolne wnioski

W tekście, który przeczytaliście, zapewne wyszedł brak profesjonalizmu, o którym wspominałem. Nie o to miało jednak w nim chodzić, nie jest to tekst naukowy, popularno-naukowy. Nie jest to nawet poradnik, który miałby pokazywać krok po kroku wykonanie jakiejś czynności. Jest to felieton, w którym staram się podzielić z Wami swoimi pomysłami, przemyśleniami, propozycjami, abyście mogli je skonfrontować ze swoimi, abyście mogli sprawdzić, jakie opinie wiążą się z systemem, którego Wy używacie. Wiadomo, iż każdy użytkownik komputera ma własne, spersonalizowane potrzeby. Wykorzystuje komputer na własny, indywidualny sposób. Jeden użytkownik będzie zmuszony do korzystania z płatnych, rozwiązań firmy Microsoft, drugi natomiast postawi na wolność oraz cenę i zainteresuje się darmowymi, otwartymi alternatywami. Którą drogę wybierzecie, to już tylko i wyłącznie Wasza decyzja, ważne jednak, aby była ona zgodna z Waszymi oczekiwaniami wobec komputera…

Zapraszam do czytania, komentowania. Do zobaczenia wkrótce!
Rafał© 

Komentarze