Didaskalia, czyli recenzja Oppo A5 raz jeszcze... tak jakby

Pora najwyższa wywiązać się z obietnicy niebacznie złożonej jakieś dwa tygodnie temu i tym sposobem macie okazję cieszyć się z lektury kolejnego wpisu autorstwa mojej skromnej osoby. Tym razem nie będzie tak obficie, ponieważ dzisiejsza publikacja ma charakter wspominkowy (“wspominkowy”, bo przecież nie napiszę, że jest wtórna w stosunku do pierwotnego tekstu), gdyż jest to w pewnym sensie podsumowanie tego co napisałem ostatnio, choć z dużo większą atencją skierowaną na osobę nieletniego użytkownika telefonu.

W tym miejscu dotykamy istoty tego i poprzedniego tekstu, choć za pierwszym razem zupełnie ta sztuka się nie udała. Od samego początku absolutnie nie miała to być recenzja w klasycznym ujęciu, choć przywołania niektórych informacji czy przedstawienia ocen pewnych aspektów sprzętu trudno było uniknąć. W zamyśle miały to być wpis (bądź wpisy jak się miało okazać) będący próbą odpowiedzi na pytanie: czy sam - jako rodzic - zdecydowałbym się swoją pociechę uzbroić w takie urządzenie? To, że akurat padło na Oppo A5 ma wtórne znaczenie i jest to wyłącznie zrządzenie losu. Tak się bowiem złożyło, że w czasie, gdy sposobiłem się do zakupu takiego sprzętu, portal dobreprogramy.pl zaproponował możliwość praktycznego zweryfikowania tego tematu i miałem to szczęście, że z tej okazji udało mi się skorzystać.

Właśnie na tym zagadnieniu skupię się w dzisiejszym wpisie, zaś jeśli kogoś interesuje bardziej klasyczne podejście do oceny tego sprzętu, zapraszam do lektury tekstów pozostałych kolegów recenzentów (odsyłacze na końcu tekstu). Oczywiście nie omieszkam jednak na końcu ujawnić, czy sam zdecydowałbym się uszczęśliwić mojego synka przez wybór właśnie Oppo A5 jako prezentu pod choinkę.

Coby lekturę możliwie uprościć (czytaj: skrócić) postanowiłem całość podzielić na trzy sekcje różnej długości. Każda z nich mówi o aspektach urządzenia, która można uznać za: 

  • pożądane z punktu widzenia mocno nieletniego użytkownika (choć on w sumie postrzegał będzie prawie wyłącznie zalety),
  • negatywne, mając na uwadze potrzeby młodego człowieka, choć mocno przefiltrowane przez obawy/wątpliwości jego protoplasty,
  • takie, które w gruncie rzeczy nie mają większego znaczenia dla kilkulatka, choć same w sobie mogę wpływać na ogólną ocenę urządzenia.

Plusy dodatnie

Mega tłusta bateria: de facto swego czasu to główny powód zainteresowania się przeze mnie tym modelem telefonu. Po blisko 3 tygodniach obcowania z tym urządzeniem syn jest zachwycony pod tym względem. W tym czasie ani razu nie zdarzył się tryb awaryjny, czyli sytuacja, gdy w ciągu dnia w panice trzeba było szukać źródła zasilania lub dylematy w rodzaju: a może miast nadal ubijać wrażych graczy w Brawl Stars czy zdobywać kolejne tereny w Age of Civilization 2 (o dziwo, numero uno wśród ulubionych gier mojej pociechy od 2 miesięcy), to spróbować czegoś mniej inwazyjnego, czyli na ten przykład YouTube? W połączeniu z dość przeciętną - jak na obecne standardy - rozdzielczością ekranu Oppo A5 pozwala naprawdę odpocząć od ładowarki.

Wspomnę przy okazji o nieoczywistym patencie, dzięki któremu może błysnąć w towarzystwie czy też skutecznie podbić poziom charyzmy wśród kolegów. Chodzi o opcję zwrotnego ładowania, czyli użycia Oppo A5 jako dość ekstrawaganckiego “power banka”. Osobiście nie miałem okazji (a przede wszystkim ochoty) przetestowania tego rozwiązania, ale naprawdę w awaryjnej sytuacji może być nie do przecenienia posiadania za towarzysza kogoś z takim urządzeniem (lub power bankiem, ale o tym cicho sza).

Displej: wspominałem przy okazji poprzedniego wpisu, że bardzo dobre kąty widzenia w przypadku Oppo A5 nie mają większego znaczenia dla oceny wyświetlacza, ponieważ w trakcie korzystania z telefonu raczej nikt umyślnie nie przekrzywia bryły aparatu w celu uzyskania jakiejś fikuśnej perspektywy. W sumie wycofywać się z tej opinii nie zamierzam, ale dzisiaj mam świadomość, że była to ocena mocno przefiltrowana przez własne przyzwyczajenia. Uprzytomniłem to sobie z całą mocą obserwując mojego pierworodnego, który pochylał się w szatni szkolnej z grupą kolegów nad jakimś smartfonem, obserwując wydarzenia odbywające się na ekranie tamtego urządzenia. Tym samym postanowiłem dać plusik przy tym aspekcie Oppo A5 za ten “socjalny” aspekt, bo bardzo dobre kąty widzenia plus duży wyświetlacz sprzyjają takim spontanicznym grupowym seansom.

I wcale nie przeszkadza mi w tej ocenie stosunkowo niewielka rozdzielczość jaka opisuje ekran Oppo A5 (o zgrozo w pewnym sensie uważam to za plus). Po prostu nie potrafię jakoś wczuć się w dramat tych osób, które nad tym aspektem załamują ręce, sami nierzadko mając mniejszą rozdzielczość na ekranie własnego laptopa czy nawet telewizora (to już jednak rzadkość.. chyba). Takie Oppo A5 na 6-calowym wyświetlaczu ma niewiele mniejszą rozdzielczość, co mój niezłej klasy laptop na 15 calach (HP EliteBook 850 bodajże trzeciej generacji), przy którym spędzam od kilku do kilkunastu godzin dziennie i jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, by narzekać na jego ekran, bo czcionka rzekomo była nieostra, choć dodam, że grafikiem nie jestem. Dlatego dużo bardziej niż zagęszczenie pikseli na centymetrze kwadratowym interesuje mnie odwzorowanie kolorów, ostrość obrazu czy jasność ekranu. Pod tym względem Oppo A5 nie ma czego się wstydzić. Nie jest to wprawdzie Amoled, ale … no po prostu nie jest to Amoled, ale jest to naprawdę przyzwoity wyświetlacz.

Eufonia: skoro już jesteśmy przy kwestii czynienia publicznego użytku w własnego smartfona, to od razu należy wspomnieć o znakomitych głośnikach, w jakie został uzbrojony testowany telefon tego chińskiego producenta. Czystość dźwięku oraz jego głośność może zawstydzić niejednego laptopa, skoro już postanowiłem pójść w tego rodzaju porównania. Z całą pewnością docenią to równolatkowie mojego syna. Nieraz widziałem - i co gorsza słyszałem - młodych człowieków przemieszczających się stadnie w rytm twórczości jakiejś - zazwyczaj hiphopowej - miernoty. Wprawdzie nawet najlepsze nagłośnienie nie jest w stanie zniwelować wyborów wynikających z fatalnego gustu, ale charczący głośniczek w jakimś biedafonie czyni jeszcze trudniejszym konieczność obcowania z takim muzykowaniem.

Z perspektywy rodzica niestety sytuacja wygląda znacznie gorzej, ponieważ znacznie częściej niż w przypadku obecnie użytkowanego smartfonu, musiałem upominać moje dziecię, by łaskawie wygłuszyło tego czy inszego “jutubera”.

Dziarskość działania: wydajność Oppo A5 jest co najmniej WYSTARCZAJĄCA, by nie napisać dobra. Ja jestem w stanie przyjąć do wiadomości, że na tyle stary dziad ze mnie, iż nie potrafię sobie wyobrazić do czego ludzie na smartfonach potrzebują pamięci RAM na poziomie 4 w górę i to liczonych w gigabajtach. Natomiast faktem jest, że za podobne pieniądze konkurencja zazwyczaj proponuje więcej w tym zakresie niż Oppo w modelu A5. Z tego punktu widzenia (a nie realnych potrzeb - moich i mojego syna, by nie było wątpliwości) można traktować ilość pamięci na telefonie chińskiego producenta za niewystarczającą, bo zawsze jest lepiej mieć więcej niż mniej, no prawie zawsze. Natomiast dla chłopaka 9+ na bazie testów najbardziej wymagających gier, które z jakiś powodów mogą być w orbicie jego zainteresowań, telefon absolutnie daje radę. Czegóż chcieć więcej.

Plusy ujemne

Gabaryty: duża bateria wymaga dużego opakowania, zaś dzięki dużemu opakowaniu w połączeniu z wąskim ramkami mamy do dyspozycji duży wyświetlacz. Niby wychodzi na plus, ale nie dla osoby uzbrojonej w niezbyt okazałe kończyny chwytne. To musi wcześniej czy później skończyć się tragedią, choć paradoksalnie przez te 3 tygodnie testowane urządzenie nie miało okazji przekonać się o sile grawitacji w zderzeniu z podłożem, zaś w tym samym czasie moja pociecha przynajmniej raz upuściła mój telefon (na szczęście bez konsekwencji). Więc być może jednak solidne rozmiary i waga sprawiają, że młody człowiek jakoś pewniej dzierży go w dłoni. Natomiast przy tej masie upadek nawet z wysokości jednego metra z całą pewnością będzie spektakularny.

Cena: ten aspekt zapewne młodego człowieka najmniej zainteresuje, dopóki sam nie musi na zakup tyrać w pocie czoła. Jednak prawda jest taka, że za telefon raczej z niższej niż średniej półki i to od producenta na dorobku (jeśli chodzi o polski rynek rzecz jasna) cena w wysokości 900 złotych wydaje mi się nieadekwatna w stosunku do tego, co otrzymujemy w zamian. Już abstrahując od “rabatu” za brak znajomości marki, nie da się ukryć, że nie jest to telefon wart tej sumy albo nieco inaczej rzecz stawiając: w tej kwocie nie sądzę, by znalazł w Polsce liczne grono nabywców. Co prawda widziałem w internetach urządzenia “przecenione” o stówkę w stosunku do ceny wyjściowej (zapewne z powodu lichej sprzedaży), co jest zapewne bliższe właściwego poziomu odpłatności za urządzenie tej klasy, natomiast dużym błędem było wystartowanie z ofertą na pułapie blisko tysiąca złotych. Tak polskiego rynku się nie zdobywa, gdzie jak wiadomo “Xiaomi lepsze”.

Plus … nijakie (???)

Aparycja: w gruncie rzeczy kwestia szalenie nieistotna dla 9-letniego chłopaka, natomiast obiektywnie nic nie można zarzucić temu urządzeniu pod względem estetyki. Gdyby pierwiastek kobiecy był we mnie jakoś bardziej obecny, to pewnie bym z tym telefonem nawet zatańczył, ale przede wszystkim mógłbym wówczas powiedzieć, że Oppo A5 jest całkiem ładny. W tym kontekście na plus na pewno trzeba zaliczyć cienkie ramki dookoła wyświetlacza, co ma pozytywny wpływ na wielkość tego i tak bardzo dużego urządzenia. Co jednak nie zmienia faktu, że telefon jest duży czy wręcz za duży dla młodej osoby, bo rozmiar ma jednak znaczenie, ale już niekoniecznie wygląd.

Camera obscura: obiektywnie to dla mnie jedno z większych rozczarowań tego sprzętu. Tylny aparat (a właściwie jego producent) obiecywała moim zdaniem dużo więcej niż ostatecznie otrzymujemy. Natomiast moja pierwotna ocena po tych kilku tygodniach i kilkadziesiąt (na siłę robionych) zdjęć później uległa zmianie. Nie wiem czy to kwestia jakieś aktualizacji oprogramowania, która mi jakoś umknęła, ale muszę teraz napisać, że główny aparat telefonu nie jest tak przeciętny czy nawet słaby, jak mi się na początku wydawało. Tym niemniej jest co najwyżej średni, ale na potrzeby młodego człowieka w zupełności wystarczający, zwłaszcza że chłopcy w tym wieku głównie używają aparatu przedniego (a przynajmniej mój pierworodny), a ten jest bardziej niż solidny. Natomiast w tym wieku jedno i drugie nie ma większego znaczenia.

Mimo wszystko szkoda jednak, że producent, który w dużym stopniu wskazuje na ten aspekt jako mocną stronę urządzenia, zdecydowanie przecenia możliwości tego sprzętu pod względem jakości zdjęć. Oj gdy ten wymiar multimediów był na poziomie audio, to byłaby absolutna rewelacja. Problem niestety polega na tym, że jakość wykonywanych fotek czy rejestracji wideo na smarfonie w powszechnym odczuciu jest zdecydowanie wyżej ceniona niż poziom odtwarzania dźwięków.

System operacyjny: w tym przypadku zastanawiałem się, czy o tym w ogóle wspominać, gdyż dla młodego człowieka nie ma to najmniejszego znaczenia, wszak koniec końców kluczowa jest możliwość odpalania ulubionych aplikacji. Tym bardziej, że ColorOS nie różni się specjalnie od rozwiązań innych producentów czy stockowego Androida. Natomiast po 3 tygodniach nie tylko nie oswoiłem się z pomysłem twórców na centrum powiadomień, to sposób rozwiązanie tego elementu interfejsu dla sprzętów Oppo jeszcze bardziej mnie denerwuje. Naprawdę nie sądziłem, że taka mała rzecz może tak bardzo irytować. Być może twórcy nie wzięli pod uwagę, że są osoby takie jak kilkuletnie chłopaczyska, które subskrybują miliony kanałów na YouTube i wówczas w bałaganie, jaki nam serwuje ColorOS, łatwo przeoczyć jakieś naprawdę istotne powiadomienie. Dla mnie to ogromny minus tego telefonu, ale na szczęście dla wierchuszki Oppo w przypadku młodej osoby (zwłaszcza, jeśli miałaby to być komórka, od której by zaczynała się jej przygoda ze smartfonami) nie ma to większego znaczenia.

Finiszujemy

Czy kupiłbym TEGO RODZAJU telefon dla mojego chłopaka? Odpowiedź na tak postawione pytanie jest prosta: jak najbardziej, zaś kilkutygodniowe doświadczenia z Oppo A5 rozwiały po części moje wątpliwości, w tym największą związaną z wielkością urządzenia. Tym bardziej, że pozorne czy rzeczywiste wady związane chociażby ze gabarytami poszukiwanego smartfona, są w pewnym sensie ceną, jaką trzeba zapłacić za ogromną pojemność baterii, która była/jest w naszym wypadku priorytetem.

Mniej jednoznaczna będzie jednak próba odpowiedzi na pytanie: czy zdecydowałbym się na wybór tego konkretnie smartfona? Nie będę w tym miejscu próbował rekonstruować mojego namysłu nad tym dylematem i od razu wyłożę karty na stół: te trzy tygodnie nie przekonały mnie do zmiany pierwotnej decyzji z okresu, gdy zajmowałem się wstępną selekcją tego typu urządzeń dostępnych na polskim rynku (przypominam, że wówczas Oppo A5 dość szybko odpadł z rywalizacji). Tym samym mimo co najmniej pozytywnych wrażeń z użytkowania Oppo A5 dzisiaj nadal nie zdecydowałbym się na zakup tego sprzętu.

Coby nie było niedomówień jeszcze raz podkreślę, że ta "słuchaweczka" jest bez dwóch zdań udanym urządzeniem (nie bez wad rzecz jasna), ale niestety z ceną producent przestrzelił, bo 899 złotych to jednak za dużo, biorąc pod uwagę otoczenie rynkowe. Trzeba dodać jednak, że obecnie wydaje się następować powolne urealnianie ceny, o czym wspominałem wcześniej, ale mimo wszystko od producenta, który de facto od roku próbuje bezskutecznie trafić do świadomości polskiego konsumenta, oczekiwałbym jakiegoś solidnego “rabatu” za brak rozpoznawalności. Być może problemem jest tutaj polityka globalna Oppo, który na świecie radzi sobie lepiej niż na naszym podwórku, w związku z czym polscy dystrybutorzy mogą mieć - to moje domysły - związane ręce w swobodnym kształtowaniu strategii cenowej. Jeśli tak jest, to wówczas moim zdaniem jedyną szansą na zaistnienie tej marki w nadwiślańskim kraju, jest silna współpraca z operatorami telefonii komórkowej, ponieważ Polacy nadal są mocno przywiązani do takiego źródła pozyskiwania nowych urządzeń.

Natomiast nie ma potrzeby ukrywania faktu, że w przypadku zakupu pierwszego telefonu dla 9-letniego smyka niewygórowana cena jest kluczowym oczekiwaniem ze strony rodzica (przynajmniej w moim wypadku tak to wygląda). A ponieważ nie mam zamiaru przy tej okazji podpisywać kilkuletniego cyrografu z którymkolwiek telekomem, dlatego nie widzę żadnego powodu, by w tym momencie zwyczajnie przepłacać za Oppo A5 chociażby w imię pozytywnie wyróżniającego się wyglądu i niespełnionej obietnicy związanych z udanym "fotopstrykaniem".