Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Raspberry Pi, Arduino czy może "gołe" Atmele?

W ostatnich latach rynek małych urządzeń przeznaczonych dla hobbystów znacznie się powiększył. Jeszcze 15 lat temu nie istniało ani Arduino ani coraz popularniejsze dzisiaj Raspberry Pi, a jeśli jako domorosły elektronik chcieliśmy zbudować jakiś układ zdolny do jakichkolwiek obliczeń, byliśmy zmuszeni do użycia mikrokontrolerów takich jak Atmel-AVR czy PIC. W dzisiejszym wpisie chciałbym opisać do czego nadają się niektóre z wyżej wypisanych urządzeń i dlaczego Raspberry Pi nie jest zawsze najlepszym rozwiązaniem.

Najtańszym rozwiązaniem z powyższych jest Atmel-AVR. Są to małe chipy opartę o architekturę RISC. AVR są bardzo energooszczędne oraz tanie(najtańsze mikrokontrolery z serii ATmega kosztują już po 3-4zł), mają dużo wyprowadzeń GPIO (pomijając serię ATtiny która jest zaprojektowana aby była jak najmniejsza, przez co nie może mieć bardzo dużej ilości wyprowadzeń). Mają one jednak małą pojemność(pamięć flash w najlepszym urządzeniu ma wielkość 384KB) i mało pamięci RAM. Dużym problemem dla niektórych będzie też konieczność posiadania zewnętrznego programatora.AVR są bardzo dobrym rozwiązaniem dla hobbystów z małym budżetem, ale nie tylko - o tym za chwilę.

Set-top box i serwer jednocześnie? Takie rzeczy tylko na Raspberry Pi!

Historia zaczyna się kiedy postawiłem w swoim pokoju kolejną inkarnację mojego serwera plików na Raspberry Pi. Został on postawiony na regale, bo oryginalnie miał działać jako mały system CCTV. Serwer od początku miał dwa dyski SATA (odpowiednio 500 i 320 GB z firmy Western Digital) podłączone przez (niestety) dwa adaptery USB -> SATA, oraz kamerę, z której później zrezygnowałem. W pewnym momencie używania serwera stwierdziłem, że śmiesznie byłoby postawić sobie monitor na regale i używać Raspberry Pi oprócz urządzenia do przechowywania i streamowania danych także jako set-top box'a, do oglądania filmów na łóżku piętrowym, co też wykonałem.Założenia projektu były proste: miałem mieć możliwość oglądania filmików na monitorze, które odpalane byłyby po ssh z użyciem jakiegoś playera(tak, wiem że można użyć systemów odtwarzania multimediów w stylu Kodi czy XBMC, ale żaden z nich nie przypadł mi do gustu).

Arch Linux na netbooku z 2006? Czemu nie!

Ostatnio otrzymałem laptopa Fujitsu-Siemens LifeBook P1610. Już pare lat temu rozglądałem się za bardzo podobnym netbookiem, ale ceny były astronomicznie wysokie - w 2013 P1610 kosztował około 300zł, nie wspominając nawet o cenie wyższego modelu z Dual Core, który nawet dziś potrafi kosztować 500zł!

Niezły ultrabook!.. jak na 2006..

Po otrzymaniu laptopa pierwszą rzeczą którą zrobiłem było sprawdzenie jego specyfikacji - mój model posiada gigabajt RAM'u DDR2 (który przez niestandardową, mniejszą wielkość kostki jest bardzo trudno dostać, a jej ceny wynoszą - o ironio - więcej niż sam laptop), oraz Intel Core Solo U1400 o maksymalnej prędkości 1200MHz. Nie jest to jak na dzisiejsze standardy komputer szybki, dla niektórych może on być wręcz nieużywalny. Z ciekawych rzeczy laptop ten jako jeden z pierwszych netbooków posiada dotykowy ekran (którego na Linuxie niestety nie udało mi się jeszcze uruchomić)Na 60-gigabajtowym dysku (o którym powiem jeszcze troche za chwile) zainstalowane było Ubuntu; Jak pewnie pare osób wie (lub się domyśla), pasjami nie cierpię tego systemu. Szybko przygotowałem bootowalnego pendrive'a z wgraną przez dd instalką Archa w ISO.

Laptop DIY na podstawie Raspberry Pi!

Odkąd dwa i pół roku temu udało mi się zakupić mikrokomputer Raspberry Pi, wiele razy próbowałem zbudować na jego podstawie urządzenie mobilne. Za każdym razem mi czegoś brakowało - czasami był to ekran, innym razem źródło energii. Zawsze doprowadzało to Mój projekt do pewnego momentu, od którego nie chciało mi się go ruszyć. Jednak ostatnim razem było inaczej.

Cała historia zaczyna się dwa lata temu kiedy dwunastoletni Ja dorwał się do jednego ze starszych laptopów w moim domu. Był to laptop marki Sanyo z 1992 roku, którego udało mi się uzyskać od mojego Taty(pozdrawiam, jeśli to czyta ^^). Nie miałem do niego żadnego źródła zasilania, przez co byłem zmuszony do użycia zasilacza ATX który podpiąłem do pinów slotu na baterie. Wstępnie - sukces! Laptop się uruchamia, z dyskietki załadowałem MS-DOS, troche się nim pobawiłem. Kiedy stwierdziłem, że zajmę się czymś innym i zacząłem odpinać zasilacz, popełniłem mały błąd. Kabelek z masą omsknął mi się i dotknął pinów slotu na koprocesor, któremu to wcześniej zdjąłem zaślepkę.

Nie tylko Raspberry Pi, czyli o klonach słów kilka

W dzisiejszym artykule postanowiłem przedstawić najpopularniejsze klony mikrokomputera Raspberry Pi m.in na tle ich ceny oraz supportu społeczności.

Raspberry Pi debiutował z 256MB pamięci, procesorem 700MHz, jednym portem USB oraz Ethernetem 100Mbps. Ostatni jego model oznaczony numerem 3 ma już 1GB RAMu, 64-bitowy procesor o taktowaniu 1,2GHz, 4 USB, WiFi, Bluetooth oraz ponownie Ethernet 100Mbps.

Banana Pi

Banana to klon Raspberry, który zadebiutował w kwietniu 2014 roku. Wszystkie modele Banana Pi różnią się od Raspberry sposobem przechowywania danych - na rpi jest to karta SD lub microSD w nowszych modelach - w Banana Pi oprócz karty można użyć dysku SATA(oprócz nielicznych wyjątków, ale o tym za chwilę)Na dzień dzisiejszy dostępnych jest 10 modeli, opiszę najciekawsze z nich.

M1 i M1+

Wypisuje te modele w jednym punkcie głównie z powodu małej ilości różnic między nimi. Banana Pi M1 posiada dwurdzeniowy procesor ARM Cortex-A7 o taktowaniu 1GHz, gigabajt RAMu, dwa porty USB oraz gigabitowy Ethernet. Jego brat - M1+ różni się od niego ilością wyprowadzonych pinów GPIO - zamiast 26 posiada ich aż 40, oraz wbudowanym WiFi. Zarówno M1 jak i M1+ kosztują około 180zł.

Idealny Linux, czyli jak korzystać z tych samych zasobów pod dwoma systemami

Jak zapewne część z was wie, jeżeli czytaliście moje ostatnie wpisy na blogu - od paru miesięcy jestem posiadaczem ThinkPada W520, który jak dotąd miał na pokładzie Windowsa 7. Jako, że miałem przez ten czas wiele nieprzyjemnych doświadczeń z tym systemem, postanowiłem zainstalować Linuxa (chciałem zrobić to tuż po zakupie, ale nie miałem na to czasu). Wybór padł na Debiana w wersji testing (stretch) z KDE.. które potem zostało zastąpione tradycyjnym dla mnie środowiskiem MATE. "Lekkie" i "szybkie" to dwa słowa, które według mnie określają to środowisko najlepiej. Mimo, że nie jest ono zaprojektowane pod kątem designu, a konfiguracja motywów nie jest, moim zdaniem, zbyt mądrze wykonana (w niektórych tematach wybieranie kolorów elementów takich jak ramki okna działa, w innych wręcz przeciwnie) to nie można powiedzieć złego słowa o wydajności środowiska.

Dlaczego akurat ta dystrybucja Linuxa? Wybrałem ją, ponieważ znam ją dosyć dobrze - około 7 i pół roku temu zaczynałem zabawę z Ubuntu, a więc pochodną Debiana, a jakieś 4 lata temu przesiadłem się na owy system.

Od 1.0 do 10 - Ewolucja UI systemu Windows

Co wie prawdopodobnie każdy użytkownik komputera, wyglądy systemów zmieniają się co pare lat. Przez 31 lat historii Windowsa wygląd zmeinił się diametralnie - od czegoś, czego nawet wtedy nie dało normalnie używać się do pracy, do dzisiejszego wyglądu który wszyscy znamy. W dzisiejszym wpisie postaram się przybliżyć te zmiany i pokazać, co przez wiele lat pozostawało niezmienne.

Windows 1.X i 2.X

Pierwsze dwie wersje wyglądały chyba najbardziej odmiennie do obecnych. Na obrazku widać przykładowy pulpit z wersji 1.X z otworzonymi paroma programami. Główne różnice pomiędzy wersją 1.X i 2.X to możliwość nachodzenia na siebie okien, oraz zamiana nazw funkcji "Iconize" oraz "Zoom" na "Minimize" oraz "Maximize".Pierwsze wersje zostały przyjęte bardzo chłodno między innymi ze względu na brak aplikacji dostępnych na system - sam Windows oferował najbardziej podstawowe funkcje których użytkownik może potrzebować, ale moc miała drzemać w aplikacjach zewnętrznych, które nie były chętnie programowane. Popyt na DOS był wielokrotnie wyższy niż popyt na niszowego Windowsa, który był w końcu tylko nakładką na DOS.

Fenomen Pokémon GO!

Minęło już parę dni od premiery najnowszej gry z pokémonami na komórki z systemem Android oraz iOS. Media już od premiery wrzą o plagach graczy wpatrzonych w ekrany smartfonów w nietypowych jak dla nich miejscach, takich jak parki.

Rozgrywka

W skrócie: Gra wykorzystuje technologie rozszerzonej rzeczywistości(z ang. AR, Augment Reality), która polega na nakładaniu obiektów na obraz z kamery. W tym przypadku obiektami są pokémony oraz pokéballe, czyli kolejno stworki oraz kulki, do których te stworki są łapane. Zanim jednak przejdziemy do sekcji z AR, musimy znaleźć pokemona na głównym ekranie gry którym jest mapa obszaru, w którym znajdujemy się teraz w realnym życiu. Na papierze brzmi nieźle, w praktyce - patrząc na ogromne ilości grających - jest jeszcze lepiej.

Nic do ukrycia

Już od początku roku w różnych mediach usłyszeć można było plotki o ustawie antyterrorystycznej, która weszła w życie w połowie lutego. Zupełnie teoretycznie, powinna ona zminiejszać prawdopodobieństwo ataków terrorystycznych przez zminiejszenie ilości dróg komunikacji. W praktyce, daje ona o dużo za duże możliwości organom władzy, ale o tym troche później.W tym miesiącu razem z wielkimpiecem postanowiliśmy zająść się właśnie tym nie za bardzo rozgłośnionym tematem.

Co? Jaka ustawa?

Już śpieszę się z wyjaśnieniami dla tych, którzy o temacie jeszcze nie słyszeli.. A przynajmniej tak Im się wydaje.O ile sprawa wprowadzenia ustawy obeszła się bez większego echa w mediach i prasie, to z pewnością każdy widział liczne reklamy w telewizji i internecie nawoływujące do rejestracji swojego numeru telefonu. To jeden z objawów zatwierdzenia tej ustawy - jeśli do końca grudnia tego roku nie zarejestrujemy numeru u swojego operatora, zostanie on zdezaktywowany, a im po prostu zależy na klientach, którzy mogliby wyczuć okazję i przenieść się do konkurencji.A to jeszcze nie wszystko..