Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kilka słów na temat Samsung GT-S5610

Na samym wstępie upraszam "fanboyów" firmy Samsung o spokój, gdyż wpis nie będzie zbyt pochlebny... Co oczywiście nie znaczy, że cała reszta produktów Samsunga jest be i do bani. Mogło być tak, że to tylko odosobniony przypadek - interesujące jest jedynie to, że sprawa dotyczy nie jednego egzemplarza a kilku!

Mowa naturalnie o tytułowym GT-S5610 (Zdjęcie 1)

Telefon starego typu, o niezbyt wygórowanych parametrach ale również niedrogi - w sieci można kupić nowe egzemplarze poniżej 300pln. O jego "bebechach" można przeczytać choćby tutaj i, co ciekawe, ma on sporą rzeszę zadowolonych użytkowników! Aby nie być gołosłownym i nie poprzestawać tylko na jednym przykładzie, proszę zajrzeć również tutaj - także sporo pozytywnych komentarzy.

r   e   k   l   a   m   a

Co tu dużo mówić - aparat może się podobać, atrakcyjny wygląd, ładna kolorystyka (pewnie kwestia gustu), duże klawisze i czytelny ekran. Jak na sprzęt starego typu wygląda przynajmniej przyzwoicie (Zdjęcie 2)

Do sedna jednak - otóż w firmie, w której pracuję, użytkowanych jest ponad 20 sztuk tego typu telefonów. Funkcjonują oczywiście jako telefony firmowe. No i właśnie - słowo "funkcjonują" jest w tym przypadku mocno przesadzone. Z Samsungami GT-S5610 są bowiem wieczne problemy - każdorazowo podobne!

Najpowszechniejszy problem to błyskawiczne rozładowywanie się baterii w warunkach nie tylko, hmmm, produkcyjnych. Co to znaczy? To, że bateria w trakcie eksploatacji (rozmowy, smsy) ulega stopniowemu rozładowaniu to rzecz normalna, ok - ale fakt, że po naładowaniu tejże baterii do stanu 100% rozładowuje się ona w ciągu jednej nocy podczas której telefon nie jest używany? Coś jest chyba nie teges... Tego typu przypadków na te 22 sztuki, które posiadamy było już pięć. Początkowo wymienialiśmy baterie (Li-Ion 1000 mAh) ale ostatecznie okazywało się, że to nie rozwiązuje problemów.

Jako, że aparaty w komplecie były na gwarancji, zaczęliśmy odsyłać je do napraw gwarancyjnych. Dopiero owe naprawy kończyły kłopoty z bateriami choć też nie do końca - w przypadku jednego z Samsungów problem pojawił się raz jeszcze ale na tą chwilę machnęliśmy na to ręką.

Kolejna irytująca usterka pojawiająca się w tych telefonach to częste resety i wyłączenia. Pojawiające się kompletnie bez żadnej przyczyny, bez reguły, bez żadnego ostrzeżenia. Ot wyszukujesz nazwisko w książce adresowej a tu nagle zonk - i telefon uruchamia się od początku :) Piszesz sms a za chwilę telefon się wyłącza - albo przeglądasz zdjęcia w galerii, nagły "chlast" i wszystko od nowa ;) Nie muszę chyba dodawać, że jest to bardzo upierdliwe...

Oczywiście, w tym akurat przypadku może to nie być wina sprzętu tylko oprogramowania ale dlaczego w takim razie dotyczy to tylko niektórych egzemplarzy? Skoro mamy 22 takie same telefony to problem powinien dotyczyć wszystkich - tak mi się przynajmniej wydaje... Tymczasem nie. Resetuje się znów tylko kilka - i to niekoniecznie tych, które miały kłopoty także z bateriami (choć chyba był jeden, który miał i to i to :) ).

Rozwiązanie? Także naprawy gwarancyjne. Sukces? Połowiczny. Dwa egzemplarze, którym już wcześniej "dolegały" niespodziewane resety i znalazły się w naprawie, obecnie znowu czekają na wysyłkę do serwisu.

Następna denerwująca rzecz to klawiatura. Po krótkim czasie w przypadku niektórych klawiszy trzeba użyć naprawdę sporej siły aby wciśnięcie klawisza dało jakikolwiek skutek! Owszem, ten aspekt może się wiązać ze zwykłym, normalnym dbaniem o telefon ale mimo wszystko tych "zacinających się" klawiszy też było nieco za dużo. Przesadzam? Być może - ostatecznie ludzie tak się przyzwyczaili do ekranów miękko dotykowych, że maszyna z klawiszami może być dla nich nie lada wyzwaniem ;)

W każdym razie w tym przypadku nie angażowaliśmy serwisu - użytkownicy zostali zmuszeni do używania nieco większej siły.

Sprawa ostatnia. Najbardziej zagadkowa ale na szczęście dotyczy tylko jednego z GT-S5610. Otóż o ile w jakiś sposób zrozumiałe jest dla mnie przypadkowe resetowanie się i wyłączanie telefonu, to jednak jego samoistne włączanie wydaje się być przypadkiem dla jakiegoś archiwum X :D I nie chodzi tu o zwyczajne uruchomienie się budzika - od czasu do czasu wyłączony telefon sam się włącza! Jak to możliwe? Nie wiem choć chciałbym wiedzieć. Rozwiązanie? Póki co brak bo akurat użytkownikowi tego egzemplarza owa dolegliwość nie przeszkadza.

Podsumowując. Użytkujemy (w firmie) telefony Samsung GT-S5610 od prawie dziesięciu miesięcy - trudno powiedzieć czy tylko my trafiliśmy na taką serię wadliwych aparatów czy dotyczy to większej ich liczby. Niby mankamenty nie są poważne bo i baterię można po raz wtóry naładować czy telefon ponownie włączyć/wyłączyć. Jednemu nie będzie to w ogóle przeszkadzać ale dla innego będą to czynniki wykluczające! Nie ulega jednak wątpliwości, że takich przypadków być nie powinno - a przynajmniej takiej ich liczby.

Ciąg dalszy być może nastąpi. 

sprzęt porady inne

Komentarze