Poprawność polityczna

Dziś przy piątkowej kawie postanowiłem zrobić to czego inni się boją, ruszyć temat poprawności politycznej i cenzury w internetach.

Zacznijmy cytując Wikipedię*:
Poprawność Polityczna to sposób używania języka w dyskursie publicznym, którego deklarowanym celem jest zachowanie szacunku oraz tolerancji wobec członków mniejszości, w szczególności wobec grup dyskryminowanych.

O ile można się zgadzać lub nie z samym "niemówieniem" prawdy w imię dyskryminowanych mniejszości, o tyle na pewno dyskusyjne jest samo dyskryminowanie... i tutaj też przychodzi nam z pomocą Wikipedia:

Dyskryminacja forma nieuzasadnionej marginalizacji (wykluczenia społecznego), objawiająca się poprzez traktowanie danej osoby mniej przychylnie, niż innej w porównywalnej sytuacji ze względu na jakąś cechę.

Jeżeli informacja kogoś wyklucza, boli albo co według najgorszej opcji mówi prawdę, należy ją ocenzurować, pominąć lub przemilczeć - tak to mogła by być definicja cenzury, tym czasem taki mamy teraz Internet.

No ale przecież nie żyjemy w Chinach - tutaj to ludzie decydują o wszystkim, demokracje mamy przecież. W demokracji koncerny i korporacje aby nie narazić się na ataki stoją na straży tego aby nikt nie czuł się marginalizowany, obrażany, źle traktowany. Portale mogą blokować wpisy głów państw ale nie chcą publikować informacji w państwach z cenzurą.**

Mamy dobę a raczej wiek Internetu, specjalne algorytmy czuwają aby nieprawdziwe informacje były usuwane, nikt nikogo nie obrażał. 

***

Ludzie piszący algorytmy zautomatyzowali pewne czynności i można dość szybko zostać zablokowanym za użycie słowa ze słownika np. czarnuch, lewak. pedał - nawet gdy nikogo nie obrażam (dyskryminuje) Za użycie słowa białas, katol, prawak już raczej ciężko dostać blokadę. Mało tego niektórych słów nie można wpisać w komentarz bo ktoś wiedział że to nie właściwe..

Tak zwana poprawność polityczna ogranicza też dostęp do pewnych informacji, np. torrenty, pliki, dane, pobierz, crack. Wyniki po prostu nie są nam wyświetlane - tego w sieci nie ma nie istnieje. A Ty szukając takich danych stajesz się niebezpieczny dla swojej przeglądarki, systemu, używasz portali zła, skupiających degeneratów i złoczyńców. Jak już przypadkiem Ci się uda to spróbuj taki program u siebie uruchomić - przecież ma wirusa, system wie za Ciebie co dobre!

Problem leży jednak gdzie indziej, wyobraźmy sobie informacje o korupcji, o rewolucji która jest tak samo skutecznie blokowana. Jej treść jest zmieniana, aż w końcu znika z sieci.

Jak dziś wyglądała by rewolucja francuska gdyby Król Słońce nakazał Google w imię poprawności blokować pewne informacje lub poprawiać je w sposób właściwy. Gdyby tak Ludwik XVI mógł filtrować wiadomości na Messenger albo blokować połączenia.

Idźmy dalej gdyby Lenin miał dostęp do kilkunastu portali internetowych w 3-4 państwach Europy czy rewolucja wybuchłaby wszędzie?

Gdyby się nagle okazało że fale elektromagnetyczne są szkodliwe to jak opublikować taką informacje? Wylądowaliśmy na marsie i nikt w to nie uwierzył, ludzie szukają spisku, udowodnijmy to odpowiednimi informacjami!

Niektórzy mówią że prawda sama się obroni, inni mówili że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. Komu wierzyć? Jak widzicie problem jest dość złożony i z krótkiego wpisu do kawy pojawił się nudny tekst. Przecież nie będę czytał Onetu, RP i jeszcze innego portalu aby samemu wyciągnąć wnioski. Nie mogę być ekspertem we wszystkich dziedzinach. Komu mam uwierzyć? Przecież doskonale wiem, historia zatacza koła a to co dziś jest prawdą jedyna i objawianą, sto lat temu nie było brane nawet pod uwagę, a w kolejnym wieku stanie się kłamstwem!

A ja piję tylko popołudniową kawę i się zastanawiam - czy to dobrze że moja czcionka jest czarna, bo dysk mam jeszcze podpięty pod master, drugi pod slave. Cały czas używam blacklisty stron i reklam. Sam wpis byłby ciekawszy gdybym wmieszał tu trochę polityki przed wyborami....


* wierzyć Wikipedii ?

** Twiter zablokował Trumpa ale nie ma odwagi napisać nic o rocznicy Tienanmen 

*** tak wiem że za sugestie tłumaczeń odpowiadają użytkownicy, ale to Google dba i akceptuje pewne zgłaszane uwagi