Dziennik filozofa #1 29.06.2015 – czyli blog w czystej formie

Tak naprawdę to dopiero od kilku Windows 8.1 zagościł na moim prywatnym komputerze. Wcześniej bazowałem tym co widziałem w komputerach klientów, a była ich setka, jak nie więcej. Widziałem odmianę 8 – pierwszą, czystą gołą, widziałem zaktualizowane do 8.1, sam aktualizowałem, naprawiałem, troszczyłem się i ogólnie rzecz biorąc miałem dużą styczność. I tutaj od razu należy rzucić, że Windows 8 to dość bezawaryjny system. Najcięższe problemy jakie widywałem to padnięty dyski w laptopach, chęć klientów do przywrócenia stanu jak po wyciągnięciu z pudełka (np. na sprzedaż laptopa) czy chociażby przywrócenie menu start rodem z poprzednich wersji systemu. Poza tym zdarzały się oczywiście drobnostki typu nie pobieranie się aktualizacji czy zawirusowany sprzęt, ale generalnie nie miałem takiego problemu z 8/8.1, którego nie dało by się rozwiązać.

A jeszcze należałoby wspomnieć o najbardziej męczącej usterce, dotyczy ona laptopów z dwoma kartami graficznymi, które same się przełączają. Tu często ósemka ma problem, by się zorientować o co chodzi, ale odrobina dopasowania – usuwania sterowników, nowe sterowniki ze strony producenta laptopa (najpierw Intel, później AMD/Nvidia) i wszystko działa jak złoto. Generalnie osiem to dobry brat każdego użytkownika. I choć większość chcę go na siłę upiększać i przywracać menu start to ja nigdy nie czułem takiej potrzeby i taką operację przeprowadzałem po konsultacji z docelowym użytkownikiem.
A u siebie prywatnie… A u siebie nic nie przywracałem. Mam kafelki, choć domyślnie loguje mnie do pulpity, na pulpicie ikony, ale pracując jakoś tak odruchowo klikam start i właśnie z kafelek uruchamiam aplikację. Kluczem do wszystkiego jest odpowiednie skonfigurowanie sobie ekranu startowego pod swoje potrzeby.

I mi to wystarcza. Do paska mam jeszcze przypiętą przeglądarkę, pocztę, żółte karteczki i gg, a na pulpicie to samo co na ekranie startowym. I powtórzę raz jeszcze, że to mi wystarcza.
Od jakiegoś czasu (no nie wiem, pół roku chyba) testuje też Windowsa 10 w wersji technical preview na służbowym laptopie. Też bardzo podoba mi się ten produkt. Gdyby dziesiątka była ósemką na starcie to wszyscy byli by zadowoleni. W 10 dostajemy wybór… klasyczne menu start czy kafelkowe menu start. Choć słowo „klasyczne” to przesada, bo to bardziej połączenie menu start i dużych kafelkowych przycisków.

W otchłani swojej przestrzeni dyskowej znalazłem zrzut z Windowsa 10 – to jakaś ultra wczesna wersja, ale daję obraz jak to mniej więcej wygląda. Menu jest praktycznie w pełni plastyczne, a do wydania na pewno wiele się zmieni.
Gdybym był niezdecydowaną kobietą miałbym głębokie dylematy czy bardziej podobają mi się kafelki na pełnym ekranie czy takie schowane do menu start. Zmierzam do tego, że człowiek to jednak lubi mieć jakiś wybór, jakoś komfortowo się wtedy czuje móc od razu ustawić coś pod swoje gusta. I wraz z premierą nowego systemu Microsoftu wiele osób będzie zadowolonych już od samego startu. Osobiście skorzystałem z tej nieco nachalnej opcji i zarezerwowałem sobie Windowsa 10, jedną aktualizację przeprowadzę z Widnowsa 7, drugą z nowego Windowsa 8.1, nikt nie wie jak to będzie wyglądać, ale jeśli po roku Bill zachcę opłaty to chyba będę zdecydowany aby zapłacić. Myślę, że cena powinna być mniejsza niż gdybym miał kupić dwie licencję dziesiątkę.
Domyślam się, że jest na to rozwiązanie, nawet chyba widziałem to gdzieś w Internecie, ale stawiam zapytanie dlaczego ta ikonka nie zniknie po tym kiedy już dokonałem wyboru? Microsofcie?

Microsofcie drogi przestań bawić się w firmę AVG, która kiedyś zawarła chamską reklamę programu do optymalizacji w swoim antywirusie. Ta reklama była aktywna i proponowała zakup programu, mimo, że program w pełnej wersji i z całkowicie legalną licencją. Było to w edycji 2013… Teraz nie wiem jak jest, ale firmie AVG także przyjrzymy się przyszłości. Bo w zasadzie to nie ma co na nich narzekać, ale to historia na osobny wpis.