Pani Krysia z księgowości
liczba publikacji: 38pierwszy wpis: 7 Lipca 2013ostatni wpis: 4 Stycznia 2017

Jestem sobie skromnym Technikiem Informatykiem, opiekuję się komputerami innych ludzi. Czy to Pan Bogdan - ojciec rodziny, któremu wirusy uprzykrzają życie czy to Pani Krysia - główna księgowa w firmie, której Internet Zniknął, czy ktokolwiek inny. Chodzi o to, aby rozwiązać problem żeby Pan Bogdan nie miał wirusów, a Pani Krysia miała znowu swój internet. Przez ponad rok pracowałem w firmie informatycznej, która świadczyła usługi informatyczne innym firmom oraz klientom indywidualnym, aktualnie pracuję w korporacji, a popołudniami działam sobie na swój rachunek robiąc to co lubię. Przez te kilka lat kontaktu z różnymi ludźmi, konfiguracjami i problemami spotkało mnie mnóstwo różnych sytuacji, które opisuje w serii Pani Krysia z Księgowości. Podobieństwo do osób zupełnie przypadkowe, zmieniam imiona, unikam szczegółów mogących zdradzić co to za firma, a przede wszystkim nie chcę nikogo obrazić. Choć pewni ludzi mają wiedzę mniejszą (pewni nawet nieadekwatną do swojego wykształcenia), choć pewni ludzi robią podstawowe błędy (nawet ja) to zawsze trzeba dążyć do zachowania pełnego profesjonalizmu, uśmiechu, rozwiązania i do tego, aby klient był zadowolony.

Pani Krysia z księgowości – odcinek 38: przyszła zima

Witajcie w roku 2017! Z początkiem nowego roku wypadałoby zakończyć wątki z ubiegłego. A pod koniec ubiegło roku zacząłem opisywać historię jak zje… zepsułem cudzego laptopa. Dziś czas na happy end. W poprzednim wpisie historia skończyła się na tym, że laptop pojechał do Warszawy, a ja dostałem propozycję, żeby w nim wymienić całą płytę główną. Może stwierdzenie happy end jest górnolotne, ale zgodziłem się. Wymienili mi tą płytę.

Pani Krysia z księgowości – odcinek 37: taka trochę wpadka

Miało być tak typowo, a skończyło się kijowo… Właściwie to się jeszcze nie skończyło, więc nie wiem czy ta kolokwialna rymowanka jest dobra na wstęp. Początkiem tej historii jest wzięcie laptopa od klienta na czyszczenie. Zarówno w środku, jak i w systemie. Taka standardowa procedura, którą wykonywałem milion razy. Wystarczyło wyczyścić sprzęt z kurzu, wymienić pastę termoprzewodzącą, posprzątać w systemie i wypucować z zewnątrz… Po odebraniu jeszcze tego samego dnia zabrałem się za robotę.

Pani Krysia z księgowości – odcinek 36: ludzie zagubieni w liczbach

Halo? Czy ktoś się na sali ostał? Pewnie zaraz przyjdą wszyscy... Właśnie aktualizuje mi się przeglądarka Firefox do najnowszej wersji, ma ona numer 48. Nie zamierzam wspominać jak to czas leci, ani tego, że programiści się trochę zagalopowali w numeracji. O tych obu rzeczach wszyscy wiedzą. Powiem więcej: mało kogo interesuje numeracja wersji aplikacji. Co z tego, że moja przeglądarka ma już 48 wersję? Olewam to. Tak, taki ze mnie buntownik.

Pani Krysia z księgowości – odcinek 35: Filozoficzne zamki

Była zima, była tylko z nazwy, bo za oknami dobre 10 stopni. Była firma, była bardzo dobra i mieli poważny problem. Ale nie było jeszcze mnie. Bo samochodzik służbowy postanowił przedłużyć sobie pobyt u mechanika, a PKP nie przyjechało na czas. To tylko 14 km. Są tacy co potrafią przebiec ten dystans w godzinę i jeszcze w miedzy czasie urządzić sobie pogaduchy z Panią z kiosku. Jednak ja nie. Co prawda mam aplikacje do biegania i powiedzmy ze od czasu ma ona co robić, ale przecież nie będę biegł. Chociaż gdyby ktoś się kiedyś zdecydował to mam jedna rade: wzdłuż torów będzie szybciej...

Pani Krysia z księgowości – odcinek 34: Dzieci wybiegły

Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły, szybkim krokiem pobiegły prosto do domu, matkę opluły, ojca przepędziły i siadły do komputerów. I psuć zaczęły...Nie wiem czy Kuba Sienkiewicz byłby zadowolony z takiego bezczeszczenia do swojego hitu. Ale wydaje mi się, że to najlepszy wstęp do dzisiejszej historii. Będzie idealny. To ta interwencja z tych kiedy człowiek dociera na miejsce i na określenie wstępnej diagnozy można użyć tytułu innej piosenki Sienkiewicza. Wszystko ch... Tak.

Pani Krysia z księgowości – odcinek 32: dźwięki orkiestry

Jak brać przykład to tylko z najlepszych, dlatego ja z kolejnym odcinkiem Pani Krysi zwlekałem niczym Microsoft z aktualizacją swoich mobilnych okienek z wersji 8.1 do 10. Wygrałem – Pani Krysia pojawiła się szybciej. I mogę założyć się, że zdążę napisać jeszcze ze dwa odcinki zanim Bill naciśnie czerwony klawisz uruchamiający aktualizację telefonów Lumia do dziesiątki. Pytanie co będzie jeśli przegram… Mogę na przykład napisać przemiły, słodki i pochlebny artykuł na temat Microsoftu. Bardziej pochlebny niż te wszystkie pisane przez różne anty i pająki.

Pani Krysia z księgowości – odcinek 31: Testing

Jakiś czas temu zwrócił się do mnie kolega z zaprzyjaźnionej firmy informatycznej. Przyszedł taki czas kiedy jego moce przerobowe przestały wystarczać na ilość zleceń, a zarabiane srebrniki pozwalałyby przyjąć nowego pracownika tzw. „młodego”. Za pomocą urzędu pracy wpadł mu taki pomysł by najpierw machnąć kogoś na staż, a później się zobaczy.

Ale jaki jest w tym mój udział? Otóż mam wiele materiałów, prezentacji takich różnych rzeczy do szkoleń, nauki, podstawy podstaw.

Pani Krysia z księgowości – odcinek 30: jak to okna atakują ludzi

Witam po raz trzydziesty wszystkich czytelników Pani Krysi, nie ma czasu na żadną celebrację 30 części, muszę nadal pisać wpisy o niczym, takie opisy trywialnych czynności zawartych w manualu… Musze pisać wieczorami, bo ta pora sprzyja pojawieniu się jakiegoś błędu, którego mimo przeczytania tekstu 100 razy nie zauważę. I każdy kto w życiu napisał więcej niż dwa zdania mnie zrozumie. Ale ja to robię celowo dla moich „przyjaciół”. By mogli jakoś odbić swoje w komentarzach. Nie chcę tutaj być złośliwy, ale przesyłam moim przyjaciołom coś w rodzaju wyrazów współczucia.

Pani Krysia z księgowości – odcinek 29: o tym jak robot mi pomógł

Ciągle interwencje związane z Internetem, ja nie wiem, czy Ci ludzie już bez Internetu żyć nie mogą? Gdybym ja nie miał Internetu w komputerze to spokojnie przeżyłbym 2 tygodnie, jak nie dłużej… bo mam laptopa i smartphone. Zaczęliśmy od pierwszego elementu obowiązkowego w moich wpisach – mianowicie słabego żartu. Pozostało nam jeszcze obrazić linuksiarzy, ludzi z długi włosami i rzucić jakiś suchy żart do obecnie panującej sytuacji.