Pani Krysia z księgowości – odcinek 2: czarno to widzę

Witam, w drugim odcinku mojego cyklu, w którym opisuje moje przygody jako informatyk. Od ponad 10 miesięcy pracuje w firmie, która oferuje kompleksową obsługę informatyczną innym firmom z różnego sektora. I w skrócie praca polega na tym, że jak zadzwoni jeden z klientów i zgłosi, że Pani Krysia z księgowości nie ma internetu, to trzeba tam pojechać sprawdzić co się dzieje i zrobić. I nie ważne czy zrestartujemy komputer, zresetujemy połączenie sieciowe, kilka razy sobie klikniemy, zrobimy format(wraz z przywróceniem danych), czy wymienimy kartę sieciową. Chodzi o to, żeby Pani Krysia znowu miała Internet.

Był sobie ponury wtorek, końcówka kalendarzowej zimy, godziny poranne, kilkanaście minut przed 8. Na ulicach jakoś tak pusto, jakby nikt nie mieszkał. Moja miejscowość to nie jest metropolia ale tak trochę dziwnie było.. No ale dosyć tych pseudo poetyckich opisów, zlecenie było do zrobienia. Moim zadaniem było skonfigurowanie konta pocztowego w Thunderbirdzie(mam nadzieje, że nikt mnie nie zabije za taką odmianę) łatwizna, tym bardziej, że wszystkie hasła i dane miałem ładnie wypisane na kartce.

Podczas gdy poczta się konfigurowała, przyszła Pani z drugiego pokoju prosząc mnie o pomoc, otóż drukarka, która stoi w pomieszczeniu obok drukuje całe strony na czarno. Przyjąłem to do wiadomości obiecując miłej Pani, że zaraz zerknę na problem i gdy tylko Thunderbird skończył i sprawdziłem czy poczta działa, udałem się zobaczyć co jest z tą drukarką.

Drukarka to nie byle jaki zawodnik, tak właściwie to wielka kserokopiarka Ricoh Aficio MP C2000. Zaglądam więc w miejsce gdzie wychodzą wydrukowane kartki, a tam czeka na mnie strona gdzie wszystko oprócz marginesów jest wypełnione czarnym kolorem. Dopuszczałem do Siebie myśl, że urządzenie mogło ulec awarii jednak zachowując chłód i opanowanie usiadłem do komputera, z którego Pani coś drukowała. A tam przywitał mnie znany, lubiany i kochany przez wszystkich system Windows Vista. No ale dajmy jej szansę, wbrew pozorom to dobry system. Wydrukowałem stronę testową z poziomu systemu, podszedłem zobaczyć co wyszło i moim oczom ukazała się czarność, oczywiście tylko na kartce, która właśnie została wydrukowana, czyli to nie był jednorazowy przypadek.

W pomieszczeniu były jeszcze 2 komputery, które korzystały z tej drukarki, więc postanowiłem się przekonać czy można zrzucić całą winę na drukarkę, usiadłem do drugiego komputera tym razem przywitał mnie Windows XP, ale przecież nie usiadłem do tego komputera po to, żeby podziwiać system – zabytek(ale działający i ciągle dający radę). Wydrukowałem stronę testową i już wykonując kilka kroków w stronę urządzenia widziałem, że wszystko wyszło dobrze. Więc drukarka jest ok, może spać spokojnie, to nie jest jej wina. W trakcie wykonywanie czynności, rozmawiałem z Panią, która zgłosiła awarie i wyszło także, że spokojne mogą spać programy Adobe Reader i Enova – to też nie ich wina.

Więc pewnym krokiem wróciłem do komputera, który złośliwie wysyła czarne strony na drukarkę. O Ty! – Myślę sobie. Długo już nie będziesz tak dowcipkował. Pierwszą moją bronią przeciwko niemu był klasyczny restart. No to robimy restart… Niecałe dwie minuty później okazało się, że jest 1:0 dla komputera.”Wiesz z kim tańczysz” – jak mawiał klasyk, czas na cięższy oręż, wyrzuciłem sterowniki drukarki z systemu, poprawiając cios restartem komputera.

Po wstaniu systemu, nie mogłem patrzeć na niego, w ogóle to nie lubię zadawać bólu, także trzeba było przejść do leczenia, pobrałem nowe sterowniki ze strony producenta, dalej, dalej, dalej i sterowniki już w systemie.
No to teraz chwila prawdy, czas na testy, wydrukowałem ponownie stronę testową lecz tym razem wszystko było normalnie, komputer przesłał do drukarki wszystko jak należy. Udało się więc, problem pokonany. Poprosiłem jeszcze Panią, która pracuje przy tym komputerze aby wydrukowała zaległe rzeczy z programu Enova i Adobe Reader. Zgodnie z oczekiwaniami wydruki miały się dobrze.

Więc uznajemy interwencje za zakończoną, jeszcze tylko protokół z przeprowadzonych prac i mogę wracać do firmy, jednak to dopiero początek dnia(około godziny 8 jak już wspominałem) i dużo było przede mną , ale pomyślcie sobie ile jeszcze pracy miała kserokopiarka, gdy ja szykowałem się do wyjścia do pokoju weszła Pani, która zajmowała drugi komputer, a lada moment miała przyjść Pani, która pracowała na trzecim z komputerów czyli wszystkie komputery zostały zajęte i praca ruszyła pełną parą.

Koniec odcinka drugiego.

Wszystkie wpisy & FAQ