Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pani Krysia z księgowości – odcinek: 6 ekwipunek pierwszego kontaktu

Witam, w kolejnym odcinku mojego cyklu, w którym opisuje moje przygody jako serwisant. Od ponad 10 miesięcy pracuje w firmie, która oferuje kompleksową obsługę informatyczną innym firmom z różnego sektora. I w skrócie praca polega na tym, że jak zadzwoni jeden z klientów i zgłosi, że np. Pani Krysia z księgowości nie ma internetu, to trzeba tam pojechać sprawdzić co się dzieje i zrobić. I nie ważne czy zrestartujemy komputer, zresetujemy połączenie sieciowe, kilka razy sobie klikniemy, zrobimy format(wraz z przywróceniem danych), czy wymienimy kartę sieciową. Chodzi o to, żeby Pani Krysia znowu miała Internet.

Dzisiaj nie będzie żadnych konkretnych historii, dzisiaj będzie przechwalanie się i opowiadanie o tym co mi pomaga przy pracy. Nigdy nie wiadomo co się przyda, dlatego im więcej ma się sprzętu ze sobą tym pewniej się człowiek czuje. Tym bardziej jeśli ma się dzielny, niezawodny, służbowy samochód z w miarę dużym bagażnikiem(około 400 litrów).
Zauważyłem, że im dłużej pracuje tym więcej sprzętu wożę ze sobą, mam nadzieje, że to się skończy kiedyś bo wówczas Skoda może sobie nie poradzić. Ale generalnie jestem gotowy na wiele.

Pierwsze miejsce w moim plecaku zajmują papiery: protokoły, instrukcje, notatki itp. Mam też czarny futerał na płyty, trzymam tam przeróżne niezbędniki typu Hirens, UBCD, jakieś podstawowe programy, Service Packi do Windowsów, kilka Linuksów live Cd, konsole odzyskiwania dla produktów Billa Gatesa i wiele innych, około 30 płyt. Jak już jesteśmy przy płytach to noszę przy sobie kilkanaście pustych na wypadek gdy będzie trzeba coś nagrać.

r   e   k   l   a   m   a

Do mojej dyspozycji jest też kilka pendrive’ów… yyy jak to się pisze?? A także dysk przenośny. W plecaku znajdzie się miejsce dla różnych kabli USB A-B, Micro USB, mini USB, Sata czy VGA. Jest tam także malutki pędzelek i mała puszka sprężonego powietrza z rurką. W plecaku swój kąt ma także służbowy netbook, a w raz z nim 5 metrów gotowej skrętki.
Skrętki jest u mnie więcej, w samochodzie znajdzie się jej około 20m, jest też kilka metrów kabla telefonicznego. A także kilka gotowych skrętek z końcówkami. Ponownie spotkamy tam kable VGA i kable zasilające. Jako, że przezorny zawsze ubezpieczony mam też trochę folii bąbelkowej i kilka torebek/opakowań zabezpieczających gdyby trzeba było przewieść coś delikatnego.

Obok kabli swoje miejsce ma także duża rolka taśmy klejącej, bo nie zmieściła się już do skrzynki z narzędziami, więc teraz o niej – o skrzynce: oczywiście jest tam kilka śrubokrętów płaskich i krzyżaków, próbówka, kombinerki, obcinaczki, zaciskarka wtyków RJ 11 i RJ45 i takich, których nigdy nie używam. Jako, że jest czym zarabiać wtyczki to i muszą być one same. Są w wystarczających ilościach, zarówno RJ11 jak RJ45, mam też złączki typu Scotchlok(bardzo dobry wynalazek), gdyby trzeba było połączyć jakiś przewodzik, nóż krone, nóż z wymiennymi ostrzami, rozgałęźnik i filtr Adel, metrówka, mała latarka, zestawy śrubek używanych w sprzęcie komputerowym.Któregoś dnia postanowiłem, że wzbogacę też swój ekwipunek o małe złote wkręty do drewna, które pozwolą przymocować jakiś router, switch czy listwę zasilającą do biurka czy innych mebli.

Nikt nie lubi splątanych kabli, a ja to już w ogóle… O matko, to zdanie zabrzmiało jakbym prowadził jakieś telezakupy, ale nie… Jestem pedantem(powtarzam, żeby uniknąć pomyłki: pedantem), dlatego mam plastikowe opaski zaciskowe, koloru białego i czarnego, żeby zachować porządek.

W samochodzie podróżują jeszcze ze mną: zestaw wkrętaków z różnymi końcówkami(nawet te trójkątne, gwiazdkowe czy sześciokątne), grzechotka z wymiennymi końcówkami. A także laptop 15 calowy(na wszelki wypadek) i zapasowy router wifi. Resztę części biorę ze sobą w zależności od zlecenia. Np. Jeśli dostaje informacje, że komputer w ogóle się nie włącza to biorę zapasowy zasilacz z firmy lub jak nie działa monitor, to z kolei zapasowy monitor ląduje u mnie w samochodzie itd.

No mam nadzieje, że nic nie pominąłem.
Ale to nie koniec, jest kilka rzeczy, które chciałbym jeszcze mieć przy sobie, więc będę uzupełniał ekwipunek – może jakieś propozycje? :P
Koniec odcinka szóstego.

Dzisiaj taka bardziej formalna Pani Krysia, od tej pory zapraszam w każdą sobotę i ewentualnie niedziele na moje teksty z tej serii. Ale niewykluczone, że już niedługo wystartuje z czymś nowym. 

windows sprzęt

Komentarze