Przyśpiesz swój komputer jednym kliknięciem – wielkie porównanie

Na rynku mamy kilka programów, które reklamowane są jako uniwersalne kombajny do optymalizacji i naprawy systemów z rodziny Windows. Obok tych programów stoją także ich zwolennicy, a po przeciwnej osoby twierdzące, że to jedna wielka ściema. Przyznaje się bez bicia, że osobiście jestem bliżej przeciwników. Ale są święta, rok się kończy, więc moglibyśmy być bardziej optymistycznie nastawieni. Spróbujmy zatem i dokonajmy takiego małego porównania. W zasadzie to do głowy przychodzą mi trzy propozycję do porównania: Advanced SystemCare PRO w wersji 10, Ashampoo WinOptimizer 2016 oraz AVG PC TuneUp 2016.


  • Advanced SystemCare Pro to pakiet od firmy Iobit, czyli firmy znanej ze wszelkiego rodzaju programów do optymalizacji systemów. Dodatkowo firma ta zasłynęła złą sławą wpychając nachalne reklamy i inne śmieci, które instalowały się razem z ich programami. Koszt dziesiątki, w wersji Pro to jakieś 100 zł - mam tu na myśli stronę producenta. Na popularnym portalu aukcyjnym jest jedna oferta (właściwie to tylko jedna) i tam koszt to 85 zł. Problem w tym, że na stronie producenta oferta dotyczy 3 stanowisk, a na aukcji jednego. Ale dla jasności przekazu załóżmy, że Advanced SystemCare Pro 10 kosztuję 100 zł.
  • Ashampoo WinOptimizer 2016 to z kolei produkt firmy, która kiedyś zrobiła genialny program do nagrywania płyt, jego wersja 6.8x jest po prostu bezbłędna, bez reklam, lekka i spełniająca swoje zadanie w 100 procentach. Wróćmy jednak do naszego optymalizatora Windowsa. Trochę się pogubiłem w tych wersjach, ale w oficjalnym sklepie wersja 14 jest do kupienia za 169,99 zł. Natomiast na popularnym portalu aukcyjnym mamy znów tylko jedną aukcję, tam koszt to 109 zł. W obu przypadkach mówimy o licencji na jedno stanowisko.

  • Na sam koniec mamy AVG PC TuneUP 2016, czyli program, który kiedyś nie miał dopisku AVG, a teraz przejęła go firma, której antywirus w wersji bezpłatnej ma trochę reklam. Jego koszt to 139,99 zł. Na aukcjach jest do znalezienia za trochę więcej, ale tam dostajemy rzekomo jeszcze program na maca oraz Androida. We wszystkich trzech przypadkach biorę pod uwagę jeden rok trwania klucza.

Nie trudno stwierdzić, że w kwestii ceny wygrywa Advanced SystemCare Pro 10. Niecała stówka za licencję na 3 komputery, brzmi korzystnie, prawda? Nie oszukujmy się, żyjemy w kraju, w którym społeczeństwo przyzwyczaja się dopiero do kupowania oryginalnego Windowsa. Wydawanie pieniędzy na jakieś inne aplikację nie jest jeszcze w naszej krwi… W kolejce do wyrobienia nawyku czeka jeszcze pakiet Office więc wszystko inne pakiety muszą chwilkę poczekać.

Celowo zacząłem od ceny, ponieważ jest ona bardzo mocno związana z możliwościami tych programów… W zasadzie jeśli ktoś chciałbym zainwestować 100,150, 200 zł w swój komputer to moja propozycja brzmi: „Dołóż jeszcze trochę i kup porządny dysk SSD”. Tak właśnie. To jest realny skok wydajnościowy, który jeśli tylko zostanie włożony do platformy z jakimś procesorem „I” lub odpowiednikiem od AMD będzie widoczny dla każdego.
Masz dysk SSD przyjacielu? Wówczas może warto by się zastanowić nad nowym systemem operacyjnym? Windows 10 również poprawia mocno komfort pracy. Masz Windowsa 10? Jak nie Windows 10 to może trochę pamięci RAM, nowe chłodzenie, czy odłożenie kwoty na poczet budowy nowej maszyny? Jest trochę możliwości.

I owszem zdaję sobie sprawę, że prezentowany przeze mnie tok myślenia sprowadza się do myślenia w stylu „nie kupuj auta za 10 tysięcy, dołóż 90 i weź z salonu”. Lecz nie oto mi chodzi. I mówię to jako szczęśliwy posiadacz passata B5 w kombi. Niczym taki typowy Janusz.

Na szczęście nie jestem Januszem, ani innym Cebulakiem i nie bronię nikomu wydawać jego pieniędzy, jednak warto wziąć pod uwagę fakt czy poniesione koszty przełożą się na jakiś efekt. Bo może się okazać, że jedyny efekt to będzie placebo. Nie zmierzam też do wniosku, że przedstawione programy nie robią nic. Lecz żyjemy w erze systemów dużo doskonalszych niż kiedyś i taki Windows nie wykłada się co chwilę.

Windows przeszedł długą drogę i dzisiaj już potrafi sobie świetnie radzi sam ze sobą. A jak ktoś lubi jak mu się cyferki gromadzą, a później usuwają to powinien mu wystarczyć darmowy CCleaner. Sam korzystam, raz na rok kliknę sobie parę razy i spokój. Choć tak naprawdę nie mam świadomości czy te kliknięcia są dzisiaj już potrzebne. Ale ta chwila podczas, której program pracuję nie jest długą chwilą.