Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Sobota z aplikacją: CCleaner vs Wise Registry Cleaner

Czy na sali jest ktoś kto nie kojarzy choć jednego z programów wymienionych w tytule? Na 100 procent nie ma. Popularny Cecekliner już dawno temu zawitał na wiele komputerów jako lek na wszelkie zło i stał się Mesjaszem Bogdana informatyka. Przy okazji mogę nadmienić, że jak 99 procent osób żyjących na tej ziemi też myślałem, że to się czyta „cecekliner”, ślepy byłem, dzieciństwo zmarnowałem. Tam jest tylko jedno „C” dalej już jest angielski wyraz „Cleaner”. Co możemy przetłumaczyć jako sprzątacz. Dzisiaj sprzątaczem będę ja i postaram się nieco poukładać fakty i mity na temat tej słynnej gwiazdy.

Zatem może się pojawić pytanie po co tu ten cały wise? Samotność jest czymś złym, dlatego postanowiłem zabawić się w swatkę i połączyć dwa bliźniacze programy w parę. Trochę patologiczną parę, bo dzisiaj będą ze sobą troszkę konkurować. Jest to walka takiej rangi jak sprzeczka trzecioklasistów kto ma dla Pani zmoczyć gąbkę i wytrzeć tablicę. Całkowicie czystą tablicę, z taką metalową półeczką na, której leży czysta gąbka. Chcę przez to powiedzieć, że zmierzam powoli do tematu czy takie programy są nam potrzebne. Aby się o tym przekonać odpaliłem mojego serwisowego laptopa, zainstalowałem te dwa cuda i postanowiłem podzielić się wrażeniami.

reklama

Mój serwisowy laptop to Lenovo y550 w średniej konfiguracji z Windowsem 7 na pokładzie. Choć sprzęt ma swoje lata to jeszcze nie można powiedzieć, że piekarnik z wyświetlaczem czyjejś babci jest wydajniejszy od niego. Do takich serwisowych zadań nadaję się idealnie. Niezmiernie ucieszył się, że będzie mógł poznać aplikacje, których wcześniej praktycznie nie znał. Tak! Bo osobiście odkąd przerzuciłem się na siódemkę i używałem tego laptopa do zadań prywatnych (Internet, muzyka, filmy) to nie używałem żadnych wspomagaczy i czyścicieli (z wyjątkiem defragmentatora dysków).

Stawiając system na nowo, nigdy, przenigdy nie wgrywam żadnych narzędzi do optymalizacji. Nie widzę takiej potrzeby, a z mojego doświadczenia wygląda to tak, że po roku, półtorej, dwóch latach laptopy przychodzące do mnie na serwis mają inne awarię niż zaśmiecony system. Może inaczej: nie mają awarii, którym by zapobiegał jakikolwiek program do czyszczenia rejestru. Najczęściej jest to przegrzewający się sprzęt, zawirusowany system, jakieś maleńkie adware utrudniające korzystanie z przeglądarki czy śmierć jakiegoś z podzespołów.

Dosyć gadania, naciskamy zielony przycisk i Wise zaczyna skanować i aby zabić profesjonalizm oraz rzetelność tego testu włączymy jeszcze skanowanie (w zakładce rejestr) w programie CCleaner... Jako pierwszy skończył Cece, ale z racji tego, że Wise jest mniej znany to zaczniemy od jego wyników.

Otóż znalazł on coś takiego, 1000 wpisów. Tymczasem CCleaner…

Aha… on nie umie liczyć na tym etapie. Wróćmy do naszej wizy. Kliknąłem sobie szybko w zielony przycisk „wyczyść” i o dziwo nic nie wybuchło. Sytuacja prezentuje się tak:

Zostawmy go na chwilę i dla pewności przeprowadźmy czyszczenie drugim bohaterem odcinka.

Powyższy obrazek pokazuje, że nauczył się liczyć. Ale Wise zna więcej liczb. Przypomnę tylko, że szukanie odbywało się równocześnie więc jeden program nie wyrzucił nic drugiemu. Wyczyściłem co CCleaner wskazał i co Wy na to, aby jeszcze raz skorzystać z wizy?

Jak to się mówi… „sprawdzaj wszystko trzy razy”.

W naszym przypadku to nawet możemy powiedzieć, ze cztery.

Mam przeczucie, że komputerowi pedanci nie będą zadowoleni. Aby uzyskać zero błędów, chyba będziemy musieli skanować tak do wieczora. Ale jest na to rozwiązanie. Żeby błędy się nie mnożyły należy wyłączyć komputer i schować go do szafy. Jesteśmy bardzo blisko odpowiedzi, że te programy mają taki sam sens jak opalanie się w płaszczu przeciwdeszczowym. Ale zanim powiem ostateczne słowo wezmę za ucho wise registry czyściciela, wytargam i powiem grzecznie: „no pokaż co tu jeszcze masz”.

Te funkcję brzmią dosyć sensownie, gdyby tylko jeszcze to po polsku było wszystko...

Defragmentacja rejestru. Cos? Ktoś? Ten?

A na koniec… reklama!!!

Tak, to właśnie coś takiego pojawia się gdy klikniemy przycisk „assistance”. Być może przesadziłem ze słowem reklama, ale z punktu widzenia zwykłego użytkownika, Bogdana to jest to taka pomoc jak proszenia księdza, by przekonał dyrektora korporacji w kwestii podjęcia decyzji na temat podwyżki dla szwagra Bogdana.

Wróćmy do tematu… mówimy dzisiaj o programach, które sprzątają w rejestrze. Są dobre przykłady takich programów, np. Adwcleaner. Jednym z jego etapów szukania oraz usuwania są wpisy rejestru. Tylko, że ten program znajduje i usuwa wszystkie wpisy należące do komponentów reklamowych, różnych śmieciowych pasków do przeglądarki oraz innych rzeczy z kategorii Adware. Zarówno Wise jak CCleaner mają szersze pole manewru, one usuwają wpisy zbędne, nie ważne czy pochodzą od Adware czy są wspomnieniem systemu na temat tego jakich dokumentów ostatnio używaliśmy. Mam wrażenie, że mają zbyt szerokie pole manewru, zbyt wiele opcji, algorytmów i w zasadzie wygląda to tak jak w kompaniach wyborczych: lanie wody, bez konkretów.

Odwracając sytuację należy wspomnieć, że bohaterowie naszego dzisiejszego odcinka nie dadzą sobie rady z żadną czynną infekcją. Do skuteczności adwcleanera nie ma co ich porównywać. Bo to inne programy. Aczkolwiek można spotkać w Internecie głosy jakoby CCleaner i do tego się nadawał. Ale już nawet nie zaczynam tego, że cece jest lekiem na wszelkie zło w komputerze… wystarczy powiedzieć, że on i programy jemu podobne nie są niczym niezbędnym w systemie.

Skorzystałem dzisiaj z dwóch programów do usuwanie zbędnych plików w rejestrze, czy zatem mój laptop przyspieszył? Nie. Stanowcze nie. Nie odczułem nic, ani trochę. A chyba o to chodzi w tych wszystkich programach? Bo jeszcze rozumiem sens istnienia modułu w CC, który wyrzuca zbędne pliki – to nam zwalnia miejsce na dysku, możemy w tym zwolnionym miejscu przechowywać zdjęcia czy muzykę. Natomiast sprzątanie rejestru ze zbędnych wpisów jest trochę jak mycie pędzla przed każdym namoczeniem w farbie podczas, gdy ciągle malujemy tym samym kolorem. Ale nie powiem, że nie polecam, jak ktoś lubi mieć świadomość i spać spokojnie gdy tylko jakieś cyferki maleją to proszę bardzo.

 

windows oprogramowanie
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze