Kontroler do gier - linuksowy test

Nazbierało się troszeczkę linuksowych gierek i dlatego pomyślałem sobie, że może kupiłbym jakiś pad do gier - oj znowu wydatek! Bo tak jakoś było, że zawsze grałem na kompie za pomocą klawiatury i myszki. Trzeba w końcu zagrać bardziej „hardcore" dla odmiany. Wskutek czego kliknąłem - już chyba bardziej odruchowo w przeglądarce internetowej na Allegro. Oczywiście po to, żeby wybrać najbardziej popularny kontroler do gier. Bez dłuższego namysłu wybrałem właśnie najbardziej chodliwy towar, czyli najtańszy przewodowy pad do gier, za który musiałem zapłacić 13,95 zł plus koszta przesyłki. Jak widać mój przedświąteczny szał zakupów trwa nadal. A tak na poważnie, to nie będę żałował, jakby coś nie działało, ponieważ pod Linuksem bywa to różnie. W przyszłości pewnie szarpnę się na lepszy, bezprzewodowy pad do gier.

Ponadto pomyślałem sobie również - dlaczego ja nie miałbym wreszcie czegoś przetestować, jak wszyscy dookoła cały czas coś testują. I właśnie temu postaram się opisać ów przedmiot, który najzwyczajniej się przydaję.

Więc zamówiłem i po kilku dniach dotarła do mnie, aż tak bardzo oczekiwana przesyłka. Przesyłka, która po rozpakowaniu prezentuje się na mojej kanapie, ot tak.

W tym akapicie wypadałoby coś napisać o samej specyfikacji urządzenia. Naturalnie zaczynając od przycisków funkcyjnych, których jest co niemiara, a dokładnie to aż 12, ale pewnie tak ma być? Nie będę się spierał, bo pewnie czym więcej przycisków tym lepiej dla prawdziwego gracza. Poza tym ważną dla mnie sprawą jest długość przewodu, która wynosi 1,7m - trzeba od czasu wygodnie się wyłożyć przed monitorem na kanapie. Kolejną chyba najważniejszą rzeczą w kontrolerze do gier są umieszczone wewnątrz dwa silniki wibrujące (DualShock 2), dzięki którym gra staje się bardziej emocjonująca. Zwłaszcza wtedy, gdy gramy w gry wyścigowe np. bardzo popularna seria gier Need For Speed, w które można grać również pod Linuksem, ale o tym później. Co więcej można tu jeszcze napisać o samym padzie, to na pewno, że ogólnie wygląda całkiem przyzwoicie i wygodnie leży w dłoniach, czyli nie jest to jakaś tandeta, co sugerowałaby cena. Reasumując jest to po prostu standardowy pad do gier na USB.

Nie zapominając o dołączonej (oszczędnej) płycie CD, na której znajduje się programik, dzięki któremu możemy przetestować, czy wszystkie przyciski kontrolera do gier działają. Owszem jest to programik przeznaczony na systemy Windows, ale również pod Linuksem można go bez problemu zainstalować, a następnie uruchomić pod Wine.

Kilka razy wspominałem na moim blogu, że posiadam notebooka z zainstalowanym systemem spod znaku pingwina, ale posiadam jeszcze duży monitor, na którym również chcę sobie w wolnych chwilach pograć. I teraz wszystko się wyjaśniło, czemu pad do gier jest mi potrzebny!

Tak więc, jeśli chcę sobie pograć na drugim monitorze LG 27 cali, to muszę go najpierw podłączyć do notebooka za pomocą kabla ze złączem VGA. A następnie ustawić w opcjach: Ekrany - czyli zaznaczyć: Ten sam obraz na wszystkich monitorach.

Jak widać system wykrywa mój drugi monitor, choć nie jest to dokładnie taka sama rozdzielczość jak w notebooku (1366x768), a troszeczkę mniejsza szerokość w pikselach (1360x768). Zresztą na takim dużym monitorze jest to prawie niezauważalne, a tym bardziej, jeśli chodzi o gry. W tym miejscu trzeba wspomnieć o tym, że jak gram na większym monitorze, to matryce notebooka naturalnie wyłączam (po co ma niepotrzebnie chodzić) klawiszami funkcyjnymi, a także przymykam pokrywę, ale nie do końca, żeby nie przeszedł mi komputer w stan wstrzymania podczas grania.

Gry, gry i jeszcze raz gry, w które można grać natywnie pod Linuksem używając kontroler do gier. Dokładniej to jest kilka tytułów, choćby zręcznościowe gry: Bit.Trip Beat, Bit.Trip Runner, Super Meat Boy, Neverball (na zdjęciu poniżej), Neverputt. Pewnie jest jeszcze więcej, ale człowiek nie zdążył wszystkiego przetestować, bo aż tyle gierek posiada.

Natywne linuksowe gierki to oczywiście nie wszystko, ponieważ pod Wine można odpalić np. grę: Need for Speed: Hot Pursuit 2, która jest stworzona po to, żeby właśnie grać za pomocą pada. Albowiem w tym przypadku działają tak jak należy - wcześniej wspominane silniki wibrujące (DualShock 2). Przez co, tak gra się lepiej, aniżeli na samej klawiaturze - chodzi tu o tzw. doznania w trakcie gry

Kolejne zdjęcie to gra: Need for Speed: Carbon z całkiem niezłą oprawą graficzną, w którą również gram na dużym ekranie z padem w dłoniach.


Nie chwaląc się, to kupiłem kilka starszych gier (za parę złotych) na Allegro, a które dobrze chodzą pod Wine. Dla przykładu niedawno nabyłem także grę Need for Speed: ProStreet. Wychodzi z tego, że gry z serii Need for Speed dobrze sprawują się pod Wine.

Podsumowując mój kolejny tekścik, to chyba jednak znajdzie się kilka fajnych gierek na Linuksa, w które można zagrać - używając do tego opisywany tu kontroler do gier.

P.S. Przy okazji mogę pokazać jak wygląda moje skromne biureczko.

Pozdrawiam.