Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

First strike playtest dodatku do Call of Duty Black ops

Tradycyjnie już chyba początek roku atakuje nas nowymi mapami do zmagań wieloosobowych w jakimś Call of Duty - tym razem Activision wypuściło pakiet miejscówek do „panującego” obecnie Black Ops. Posiadacze PlayStation 3dopiero zacierają ręce, na rodzimym Xbox Live rozszerzenie pojawiło się jakiś czas temu w dwóch wersjach językowych - polskiej i angielskiej, podyktowanych edycją gry, co w sumie wprowadziło pewien zamęt… Ogólnie First Stirke to 4 lokacje pod rozgrywki w multi plus jedna dodatkowa do trybu zombie.

Lecąc po kolei - Discovery stanowi znany z kampanii dla samotnika poziom w Arktyce, w okolicach koła podbieg. W centrum umieszczono tutaj most, czyniąc z niego swoistą oś starć. Mapka wydaje się być idealna dla fanów dominacji oraz sztabu - walki o cel są zacięte, samo zdobycie go nie obędzie się bez zgrania i zrozumienia drużyny. Aby było jeszcze ciekawiej, na środku z obu stron dołożono budynki z klasycznymi punktami dla snajperów, bądź też karabinów maszynowych prowadzących ogień ciągły. Interesującym elementem są trzy lodowe kładki, które możemy zniszczyć, utrudniając w ten sposób przeprawę z jednej strony mapy na drugą. Rzecz pomaga także bronić się przed autkami RC-XD używanymi gdzieś z samego lokacji... Mapa jest do tego przyjazna strzelcom śmigłowca, czy zrzutom napalmu, a to dzięki małemu skupieniu budynków. Całości obrazu dopełnia stylowo śnieg - postarano się nawet, by w miejscach, gdzie nie ma drzwi, zimny puch otulił schody. Ale najbardziej w pamięć zapada zielona zorza polarna na niebie…

Kowloon również z miejsca skojarzycie - przyszło nam tu walczyć na dachach. Temat przewodni to półmrok oraz deszcz, akcja dzieje się w gęstej zabudowie z wąskimi przejściami. Klaustrofobiczne odczucia są tu jak najbardziej na miejscu - za każdym rogiem może czaić się wróg wyposażony w strzelbę, idealną na krótki dystans w tak ograniczonej przestrzeni. Dobrze sprawdzą się na tej mapie praktycznie wszystkie tryby gry. Niemal każdy budynek ma kilka wejść, więc stanowią kiepskie obiekty do dłuższego zatrzymania się, ale żeby urozmaicić rozgrywkę, autorzy zdecydowali się dodać dwie liny przeznaczone do zjazdów. Tylko używanie ich wiąże się z ogromnym ryzykiem - jesteśmy wystawieni na odstrzał. Kuleje też prędkość przemieszczania się, co w aspekcie dużego dynamizmu, jakim cechuje się rozgrywka wieloosobowa, czyni liny jedynie ciekawostką. W zaciętym meczu mało kto się zdecyduje na ich wykorzystanie.

r   e   k   l   a   m   a

Mur Berliński to jak na razie najlepiej oddająca walki w mieście mapa. Po obu jego stronach znajdują się piętrowe budowle, teren pomiędzy nimi nazwano ziemią niczyją - by spotęgować niedostępność tego obszaru, na mini mapie oznaczony został on na czerwono. Każdy, kto zignoruje to swoiste ostrzeżenie, zostanie przywitany tam przez automatyczne działka strażnicze oraz syrenę alarmową. Na szczęście istnieją sposoby by ostrzał oszukać, tym samym skracając sobie drogę na teren aktualnie prowadzonej potyczki. Bo z jednej strony miejscówki na drugą da się dostać na trzy sposoby- tą plus dwiema bezpieczniejszymi drogami po bokach mapy. Poruszanie się po otoczeniu jest niemniej utrudnione przez sporą ilość budynków, z których jak na dłoni widać „przesmyki” – tak, to prawdziwy raj dla snajperów. Warto tutaj zdecydowanie korzystać z nagród za serie ofiar, które przetrzebią szeregi wroga, tym samym dając nam chwilową przewagę.

Najsłabszą mapą do zmagań multi z całego dodatku jest według mnie Stadium. Akcja toczy się na terenie okalającym chlubę fikcyjnej drużyny New York Atomics w roku 1972 - na co wskazują daty na plakatach i w gazetach. Pierwszy minus miejscówki to tytułowy stadion, czy raczej jego faktyczny brak, bo ograniczono się jedynie do holu z bufetami plus długiego przejścia na piętrze, a także czegoś, co w zamyśle miało wyglądać jak trybuna za jedną z bramek. Ma się silne wrażenie, że lokacja została stworzona na siłę. Zamiast pociągnąć temat konkretniej, Treyarch wolało wstawić do gry bardzo nieudany labirynt z żywopłotu oraz dwa budynki - jak można się spodziewać w sam raz dla strzelców wyborowych snajperów, z tylko jedną drogą dojścia. Nie wyobrażam sobie grania tutaj bez perka Haker, albo też Zwinnych rąk… Mapa sprzyja dobrze zabunkrowanym przeciwnikom, przewagę łatwo tu zyskać, gdy zajmie się punkty snajperskie, które nie są symetrycznie rozłożone tak jak na innych mapach. Wypada ponadto zrezygnować z serii ofiar Strzelec śmigłowca na rzecz Blackbirda.

Nowy poziom pod wspólne wybijanie zombie to zaś Wniebowstąpienie. Dokłada on cztery świeże osiągnięcia (tudzież trofea) do zdobycia. Sama plansza nie odbiega stylem od tego, co widzieliśmy na pozostałych mapach trybu. Szalejemy po opuszczonym radzieckim porcie kosmicznym, w starym składzie znanym z Kino Der Toten - Takeo, Nikoli, Dempsey, i Rictoffen. Na początek należy przywrócić zasilanie i aby tego dokonać musimy otwierać kolejne drzwi. Wprowadzono nowego przeciwnika w postaci kosmicznych małp, które kradną nam perki poprzez niszczenie maszyn. Pojawiły się również rzecz jasna kolejne zdolności, są także świeże bronie specjalne - urządzenie Gersha plus laleczki matrioszki. Wrażenia ogólne? Jeśli spędzacie każdą wolną chwilę z Call of Duty: Black Ops to First Strike potraktujcie jako obowiązek. Rozszerzenie daje dużo nowych, ciekawych doświadczeń.

Tym samym jako wielki fan gier komputerowych chciałem się przywitać na blogach DP, mam nadzieję iż uda mi się cyklicznie wstawiać mini recenzje oraz playtesty gier. Moje platformy do grania to xbox 360 elite oraz PC(C2Q9550 +2GBRAM+GTX275)

 

Komentarze