Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Forza Motorsport 4 - recenzja



Forza motorsport 3 zdominowała rynek samochodówek na xboksie. Jest to fakt niepodważalny. Żadna inna gra nie była tak rozbudowanym i bogatym w opcje tytułem na konsoli Microsoftu. Żadna nie sprzedała się równie dobrze Fani. wirtualnej motoryzacji sporo sobie obiecywali po Forzy 4. Turn 10 nie zawodzi, oddając w ręce graczy "samochodówkę" z najwyższej półki.

Tryb kariery oddaje nam 10 sezonów. Podczas, których będziemy odwiedzać różne rejony świata, gdzie czekają na nas kolejne tory do zaliczenia. W każdym z nich możemy wybrać jeden z kilku wyścigów, w zależności od preferowanej klasy pojazdu. Na szczęście gra sama podpowiada, czy dysponujemy odpowiednim samochodem. Jeśli nie, proponuje nam zakup albo zmianę konfiguracji auta stojącego w naszym garażu. To co mi się tutaj nie spodobało to fakt, że mamy narzucony tor, jeśli nie zmienimy samochodu, może się okazać, że w kolejnych sezonach będziemy ścigać się w tym samym typie zawodów. Czy to błąd? Myślę, że tak, bo gra podczas pierwszego kontaktu sprawdzi czy graliśmy w poprzednią część. W zależności od naszego postępu w FM3, zakupionych DLC, dostaniemy na start kilka niezłych fur.

Sezony w karierze miały przypominać coś na styl szczebli w drabinie, po której wspinamy się na szczyt, od klasy amatorskiej po klasę zawodowców. Twórcy mogli, by trochę nas tu przymusić do jazdy odpowiednio niskimi klasami. Tak by w jakiś sposób wymusić choćby różnorodność kupowanych pojazdów. Fajnie również że podniesiono maksymalny poziom kierowcy. W dniu premiery był to poziom 150. Aktualnie podniesiono go do 999. Zbieżność samochodu zamieniono na zbieżność z producentem. W zależności od tego jak jeździmy, gdzie oraz czym, można odblokowywać tytuły, znaczki, którymi udekorujemy swoją kartę kierowcy. Również podczas jazdy będzie oceniany nasz styl. To znaczy, wyprzedzanie, drift, zakręty, prędkość oraz korzystanie z tunelu aerodynamicznego przeciwnika.

r   e   k   l   a   m   a

Ciekawym motywem dla całej serii jest fakt wprowadzenia nowych konkurencji do tytułu. Dostaniemy m8iędzy innymi możliwość zabawy w kręgle. To znaczy na torze ustawione są słupki, strącenia są konkretnie punktowane i należy po jednym okrążeniu uzyskać określony limit. Kolejną nowością jest jazda po torze ograniczającym nas przez słupki i bramki. Wyważenie pomiędzy szybkością przejazdu a odpowiednią sterownością będzie swoistym wyzwaniem. Rzecz jasna zahaczenie o słupki to karne sekundy. Atrakcyjnym ulepszeniem są również wyścigi w tak zwanym ruchu ulicznym. Są to zawody jeden na jednego, zazwyczaj na torach ulicznych gdzie oprócz tego, że należy wyprzedzić przeciwnika, trzeba zmagać się również z samochodami o znacznie niższej klasie. Te jak na złość poruszają się optymalnym torem jazdy. Jedno z lepszych wyzwań to wyprzedzanie samochodów, rzecz jasna dzieli nas podobnie jak wcześniej kilka klas, jednak, gdy mamy to zrobić 60 razy na dwóch okrążeniach, to nie ma zmiłuj, gaz do dechy i wyprzedzanie po zewnętrznej, szukanie możliwości po wewnętrznej, a wszystko na granicy przyczepności. Omijanie wcześniej hamujących pojazdów potrafi napsuć krwi. Jednak żaden inny tryb nie daje takiej frajdy. Jeśli ktoś odniósł wrażenie, że gdzieś to już widział to ma rację, pomysły zostały żywcem zaczerpnięte z Project Gotham Racing.

Tuning to wciąż mocna strona tytułu. Niestety, nie doczekał się żadnej poważniejszej zmiany, ba nawet drobnej kosmetyki, choćby nowej otoczki graficznej. To wciąż to samo co poprzednio. No może niektóre samochody zyskały więcej opcji wymiany napędu, dolotu, czy samego silnika. jest poprawnie, ale można było się postarać bardziej, dorzucając nowe opcje. No nie licząc, że dla wyścigów równoległych mamy dostępne specjalne opony pod ten typ ścigania się. Kiedy już skończycie dłubać przy samochodzie, trzeba go przetestować na torze i sprawdzić, jak nasze modyfikacje wpłynęły na sterowność. Przy tak dużej liczbie samochodów, ta zabawa nie ma praktycznie końca. Warto dodać, że ręczna modyfikacja auta nie jest konieczna i, jeśli nie mieścimy się parametrami w wyścigu, gra podobnie jak to miało miejsce we wcześniejszej odsłonie, sama zasugeruje dostosowanie auta w jedną lub w drugą stronę.

Odpowiednie dostosowanie samochodu to często klucz do urwania cennych sekund na każdym okrążeniu. Na wyższych poziomach trudności i przy wyłączeniu sporej części „wspomagaczy” musicie nie tylko poznać auto, ale także odpowiednio ustawić przełożenia czy ciśnienie w oponach. Można oczywiście przymknąć oko na ten aspekt zabawy. Dla osób, które po prostu nie są wstanie tego wszystkiego ogarnąć, wystarczy zakupić odpowiednie ustawienia zrobione przez społeczność.

Jeśli mamy w pamięci model jazdy z trzeciej części, należy go szybko wymazać z głowy. To co w tym temacie przedstawia czwarta część, to najwyższe loty. Ten tytuł nie próbuje być profesjonalnym symulatorem, bo po prostu, nim nie jest. To gra, w której samochody grają pierwsze skrzypce, a najważniejszy cel to dawanie przyjemności z rozgrywki. Na pierwszy rzut oka, jazda jest teraz dużo bardziej dynamiczna, samochody mają znacznie większą bezwładność. Ich masa jest niemal doświadczalna, a przecież, ja gram tylko na padzie. Jednak to, co daje największą frajdę to fakt, iż fenomenalnie wyczuć przyczepność. Wystarczy lekko przedobrzyć z gazem, by poczuć, iż moc przekazana na koła, potrafi momentalnie zerwać przyczepność opon. Ta chwila nieuwagi może skończyć się, iż zakręt przejedziemy walcząc z poślizgiem, tracąc dystans do przeciwników. Ponownie deweloper pokazał klasę, pięknie modelując fizykę na styku opona – asfalt. Po Fm3 myślałem, że lepiej być nie może. Lubię być wyprowadzanym z błędu, a jeszcze lepiej, gdy to robi się w tak brutalny sposób. Wcześniej unikałem segmentu limuzyn z tylnym napędem. Były to w większości nudne pojazdy. Aktualnie, żaden samochód nie jest w stanie dać tyle frajdy co tylnonapędowa fura, niby ugłaskana, taki grzeczna. Jednak zostawiając ze wspomagaczy tylko ABS, okazuje się, że jest narwany, porywczy, brutalny. Na każdym zakręcie próbujący cię zniszczyć, zgnębić, poniżyć. Walka o każdy centymetr przyczepności, walka z nadsterownością przy każdym dodaniu gazu. To się musi podobać. To jest cel sam w sobie dający tak ogromną frajdę, że miejscami człowiek może się zapomnieć. Co najciekawsze, taką frajdę dają już samochody klasy B. A przecież mamy jeszcze klasę A, super samochody oraz wisienkę na torcie, klasę rasowych wyścigówek. Te ostatnie są przecież jak z innego świata, więcej mocy, momentu, one nie wybaczają błędów. Momentów zawahania, niepewności. Dobrze, że ponownie wyścigów jest grubo ponad 400. Także zdążymy się nacieszyć wieloma klasami. Na końcu wpisu dałem cztery filmy prezentujące grę w ruchu.

W grze znalazło się około 500 samochodów 80 producentów. Każdy odwzorowany z dbałością o najdrobniejsze detale. Samochody wyglądają rewelacyjnie i niezależnie od marki czy modelu zostały dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Świetnie patrzy się na nie podczas wyścigu, ale dech zapiera tryb zdjęć i Autovista. Jeśli wciąż myślicie że to mało, co miesiąc wychodzi nowa paczka samochodów, a na maj zapowiedziano powrót marki Porsche.

Cieszę się, że wreszcie w serii Forza znalazły się ruchome spoilery, czy hamulce aerodynamiczne. Dobrze, że ktoś zauważył, iż poprzednia część na to doskwierała. Standardowo podczas wyścigu możemy wejść w tryb fotografowania, dodano tu kilka nowych opcji. Jednak jak dla mnie szału nie ma. Jest poprawnie. Dla lubujących się w fotografowaniu dodano także możliwość wyboru scenerii. Udostępniono nam studio programu top gear, górską drogę czy magazyn. Oczywiście nie mogło zabraknąć edytora naklejek i lakierów. Do naszej dyspozycji są niemal wszystkie tory znane z trzeciej odsłony gry. Nie ma tu jednak jakiejś mega rewolucji, nowych torów jest, zaledwie kilka. Są to Alpy Berneńskie, Hockenheimring, Indianapolis Motor Speedway i Infineon Raceway oraz gratka dla fanów, tor top gear. W sumie daje to nam 26 miejscówek, w każdej kilka wariantów trasy. Wszystkie tory zostały na nowo opracowane. Zostały dołożone warianty o zmierzchu, świcie. Wygląda to o niebo lepiej jak wcześniej, jednak osoby oczekujące zmiennych warunków atmosferycznych srogo się zawiodą.

Graficznie to ponownie, najładniejsza gra traktująca o wyścigach na konsoli MS. Wystarczyło przemodelować nieznacznie otoczenie, dodać nowe oświetlenie i gra wygląda o niebo lepiej jak poprzedniczka. Stałe 60 klatek animacji na sekundę robi wrażenie, gra nie zwalnia nawet na moment. Nie spotkałem ani jednej „przycinki”, czy to w menu, czy w wyścigu, niezależnie od liczby samochodów na torze bądź warunków oświetlenia. A, skoro o tym mowa, to chylę czoła przed Turn 10, bo nie widziałem wcześniej tak ślicznie lśniącego lakieru, który tak ładnie odbijałby światło. W kwestii modelu zniszczeń nie zauważyłem żadnych zmian. Wciąż są to bardziej zniszczenia mechaniczne niż wizualne. Bolączką poprzedniej części był fakt, iż widok z kokpitu był jakby oderwany od reszty gry. Na szczęście jazda stała się teraz bardziej dynamiczna, co za tym idzie, jazda z widoku z wnętrza samochodu jest dużo lepsza. Na uwagę zasługuje również fakt, iż kokpity zostały doskonale odwzorowane. Forza motorsport 4 jest chyba pierwszą grą, w której w dużej mierze opierałem się na lusterkach. Jeśli chodzi o oprawę audio, to w grze znalazła się jakaś muzyka, szybko ją wyłączyłem, bo dla fana motoryzacji muzyka dla uszu to pracujący silnik. Bo przecież dźwięk sprężarki, na wysokich obrotach i charakterystyczne sapnięcia podczas zmiany biegów, czy miarowy basowy gang dobiegający spod maski ponad 7litrowej bestii Hemi, rodem z amerykańskich muscle carów. Krótko mówiąc, jest genialnie. Tak jak być powinno. Zmiana dźwięku silnika po tuningu jest również wyraźnie zauważalna. Minusy? Na dobrym sprzęcie audio, granie w forze może nas niesamowicie zmęczyć.

Jakby już sama jazda, modyfikacje, to było mało, przygotowano tryb AUTOVISTA. To taki wirtualny salon samochodowy. Przygotowano w, nim około 30 samochodów. Z poziomem detali niedostępnym w żadnym innym trybie w grze. Przy pierwszym kontakcie z tym trybem, oprócz zebrania szczęki z podłogi trzeba będzie również wykonać wyzwanie, by dany samochód odblokować do bardziej szczegółowego obadania. Wyzwania są na bardzo niskim poziomie. Toteż każdy sobie z nimi poradzi. Gdy dane wyzwanie już zaliczymy zostanie nam przedstawiona historia wybranego modelu. Miłym smaczkiem jest fakt, że zrobi to Jeremy Clarkson, prezenter programu top gear. Mniejsze detale samochodu zostaną już opisane przez polskiego lektora. Który jest niestety słaby. Strasznie słaby. Już wolałbym, żeby czytała to Krystyna Czubówna. Do pojazdu można wejść, a także zapalić silnik i posłuchać przez chwilę jego ryku lub delikatnego mruczenia. Można otwierać drzwi, podnosić klapy.
Jeśli ktoś po ograniu poprzedniczki stwierdził, że w kwestii społeczności nic się nie da zrobić, to musiał się mocno zdziwić po sprawdzeniu co oferuje czwóreczka. Standardowo możemy się pościągać z innymi rywalami na torze. W sumie może się na raz ścigać 16 graczy. Emocje gwarantowane od samego startu!

Dla osób, które wolą się ścigać ze znajomymi, jednak nie lubią bezpośrednich starć mamy tryb rywali. Czeka tam na nas 7 konkurencji. Tryb rywali polega na ściganiu się określonym samochodem po określonym torze. Rywalem jest albo nasz znajomy, który już czas wykręcił albo na początek osoba z najsłabszym czasem. Rywali dzieli się na czasy oficjalne i nieoficjalne. Oficjalne to takie, które dokonaliśmy, mając tak zwane czyste okrążenie – zero zderzania się, wycieczek po za tor, cofania czasu itp. Jest też sporo niecodziennych pomysłów, których warto poszukać w zakładce "Plac Zabaw" - piłka nożna, kotek i myszka, berek (wirus). To naprawdę fajna, humorystyczna odskocznia od poważnych pojedynków, pozwala jednocześnie nieźle opanować ulubione samochody. Dla osób, które stwierdza, że to mało jest jeszcze tworzenie klubów, w których można się dzielić samochodami. Nie zabrakło również domu aukcyjnego, w którym sprzedamy swoje ustawienia, motywy, samochody.

Werdykt

Jeśli miałbym wybrać najlepszą samochodówkę w jaką kiedykolwiek grałem, to Forza 4 będzie z pewnością tą najlepszą. Gra daje ogromną radość z pokonywania kolejnych zakrętów, wyprzedzania przeciwników. Jest kwintesencją tego czego szukam w grach wyścigowych, a wszystko to podaje tak zgrabnie, przyjemnie, w prosty sposób. Mnogość opcji ułatwiających jazdę, ogromna ilość samochodów sprawia, że to prawdziwa perełka wśród gier. Od dnia premiery wciąż jestem oczarowany ta produkcją. Król powrócił, i ma się nadzwyczaj dobrze!

Ocena 10/10

10 – Nie ma idealnych gier, ale ta wyraźnie się w danej chwili do ideału zbliża. Jest niesamowita, często bardzo nowatorska, powalająca grywalnościowo (przy czym muzyka i grafika idą z tym w parze), w danej chwili najlepsza w ramach gatunku i na danej platformie sprzętowej. Ekstaza. Jeśli gra dostała 10 to nie ma co myśleć – trzeba lecieć do sklepu.

    Plusy:

  • ponad 500 samochodów
  • świetne odwzorowanie tras
  • modyfikacje mechaniczne pojazdów
  • aspekty społecznościowe
  • ogromna ilość wyścigów
  • wyzwania

  • tryb rywali

    Minusy:

  • brak efektów pogodowych
  • mało tras z cyklu f1

Poniżej przedstawiam filmy mojego autorstwa z gry.




Tytuł ogrywany na XBOX360
Tytuł ekskluzywny konsoli Xbox360

Lista Producentów
Lista miejscówek
 

gry

Komentarze