Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nadejście mesjasza — Project Cars [PS4]


Królem wyścigów dla nas konsolowców niewątpliwie była seria Gran Turismo, nie zliczę godzin przegranych w każdą odsłonę gry od Polyphony. Niestety wraz z nadejściem Next-Genów nie nadeszła żadna część króla wyścigów.
Wielu dopatrywało się godnego następcy w DriveClub, grze która niewątpliwie jest piękna (zwłaszcza po ostatnich aktualizacjach) ale z dniem dzisiejszym trzeba zadać sobie bardzo ważne pytanie - na co komu DriveClub ?

Umarł król, niech żyje król?

Studio Slightly Mad nie próżnowało przez ostatnie cztery lata i stworzyło wyśmienite wyścigi samochodowe przystępne dla amatorów i bardzo wymagające dla fanów symulacji. Niewątpliwie jest to produkcja piękna, dopracowana, rozbudowana, ekscytująca i nieziemsko grywalna. Od momentu pojawienia się płyty w napędzie świat nagle zniknął - nie wiem kiedy, nie wiem jak i nie wiem gdzie uciekło mi 5 godzin a resztki szczęki zbieram po podłodze bo co chwila moje oczy są pieszczone widokami i dźwiękami wywołującymi uśmiech na twarzy i opad szczęki.

Project Cars podzielony jest na dwie części.
Pierwsza część obejmuje tryb dla pojedynczego gracza gdzie możemy zająć się szlifowaniem czasów w sesjach treningowych, rozpocząć karierę lub wziąć udział w turniejach które obejmują kwalifikacje oraz główny wyścig w których to my sami dokonujemy wyboru długości wyścigu po pogodę i pojazd.
Drugą częścią jest tryb dla wielu graczy.

r   e   k   l   a   m   a

Postanowiłem zająć się w głównej mierze karierą i przyznam że tu wielu może się zdziwić.
Slightly Mad postanowiło dać dostęp do wszystkich kategorii wyścigów oraz pojazdów od samego początku gry. Nie ma tu żadnego ograniczenia dla gracza, jeśli chce może od razu rywalizować z najlepszymi jako kierowca jednej z prestiżowych klas, lub zacząć w niższych kategoriach i piąć się do góry po drabince kariery.
Nie odblokowujemy tu nowych torów, nowych pojazdów ani pieniędzy na zakup gadżetów czy poszerzenie naszego garażu/kolekcji (oj te polowania na rarytasy na giełdzie GT5)i nie ulepszamy też naszych wozów. Postawiono tu tylko i wyłącznie na frajdę i wrażenie płynące z jazdy i rywalizacji. Jednym może się to spodobać, innym tak jak mi niekoniecznie przypadnie do gustu takie rozwiązanie bo jednak wolę mieć jakąś motywację do gry zamiast odpalić dowolny pojazd na dowolnym torze.
Przyznam szczerze, że brakuje mi tu takich rozwiązań jakie były w serii GT gdzie musieliśmy porobić licencje a kiedy nie chcieliśmy się ścigać, mogliśmy podłubać przy naszych maszynach robiąc nieziemskie potworki (nie tylko kupując lepsze części ale i majsterkując w ustawieniach) jak moje Audi RS6 z 750 koniami pod maską.
Co prawda by urozmaicić rozgrywkę w trybie kariery wrzucono do gry niewiele wnoszące elementy jak podpisywanie umów z reklamodawcami, Fansite do którego mamy dostęp i na którym możemy poczytać o zachwytach kibiców dopingujących nasze zmagania czy też możliwość podpisywania kontraktów z innymi zespołami ale nie oszukujmy się - szybko przestajemy zwracać na to uwagę.
Dla upartych są też wyzwania w których musimy na przykład uzyskać "potrójną koronę" (czyżby ukłon w fanów piłki nożnej ?) zgarniając mistrzostwo w trzech różnych klasach nie mniej jednak wszystkie te wyzwania są jedynie opcją więc równie dobrze możemy przejść koło nich obojętnie.

Podobne zasady jakie mamy w singlu, znajdziemy też w grze wieloosobowej. Znowu trzeba zapomnieć o poziomach doświadczenia, zdobywaniu pieniędzy, kupowaniu nowych pojazdów - nic co mogłoby wyróżnić nas samych na tle innych graczy, nie znajdziemy tu (tak samo jak w trybie pojedyńczego gracza) możliwości tuningu wizualnego czy wyboru własnych malowań - po prostu wsiadamy w wóz i jedziemy tak by być przed innymi. Jedyną formą wyróżnienia jest ranking online i nasze miejsce w nim.

Czym, gdzie i jak?

Ilość tras w tej grze z pewnością nikogo nie zawiedzie. Łącznie mamy tu około 50 torów (część z nich to lustrzane odbicia) zarówno licencjonowanych jak Nürburgring, Spa, Dubai Autodrome czy Hockenheimring jak i torów będących fantazją twórców gry którzy pozwolą nam podziwiać na przykład słoneczną Kalifornię. Wszystkie te tory są nie tylko świetnie odwzorowane ale też cieszą oczy widokami i szczegółami jakie możemy dostrzec za kółkiem pędzącej maszyny...

Trochę gorzej sprawa ma się z pojazdami. W porównaniu do Forzy czy Gran Turismo oferującego nam 1197 pojazdów w różnych kategoriach jest słabo. W porównaniu do DriveClub który wraz z płatnymi DLC daje nam 97 pojazdów też nie wypada to najlepiej.
Do dyspozycji dostajemy 80 pojazdów - są ludzie którzy stwierdzą, że to dość bogata lista niestety rzeczywistość jest taka, że wybór jest na prawdę skromny jak na tytuł o takim potencjale i tak mocno rozbudowany. Nie każdego przecież zainteresuje seria Nascar, Formuły czy gokarty a to już mocno ogranicza ilość samochodów do wyboru a na torze możemy odnieść wrażenie, że ścigamy się z klonami...
Nie mniej jednak krótsza lista pojazdów przełożyła się na sposób ich wykonania - są rewelacyjne. Twórcy zadbali tu o każdy szczegół.
Robiąc kółko na Nurburgringu włączyłem jedną z kamer na której nie tylko w oczy rzuciły mi się detale wnętrza Megane RS ale i takie rzeczy jak ruchoma dźwignia biegów w momencie redukcji/wbijania wyższego biegu połączone z odpowiednim ruchem dłoni oraz nóg... Tak...
To robi wrażenie.

Twórcom Project Cars trzeba oddać co należne i pogratulować na prawdę świetnej oprawy graficznej. To co widzieliśmy jest tym co dostaliśmy - czyli jednak się da i co na to twórcy wieśka, DriveClub czy Watch Dogs? - Mało tego - nie tylko da się perfekcyjnie wszystko odwzorować ale i upłynnić do 60 klatek na sekundę. Tak - Project Cars na PS4 jak i XOne oferuje nam 60FPS i uwierzcie mi - nie zagram w żadne wyścigi z 30 klatkami...
Do tego warunki pogodowe, ślady w i na asfalcie jakich nie uświadczycie nigdzie do tego z każdym okrążeniem przybywa śladów opon na torze i to nie w losowych punktach a dokładnie tam, gdzie być powinny i mało tego - nagumowanie toru ma tu znaczenie (chyba, że to moje mylne odczucie, pewności nie mam). Oczywiście cała te szczegółowość ma pewną granicę a konkretniej miejsce tuż za asfaltem. Detale tła już tak nie powalają, drzewa mamy w 2D ale czy na prawdę w wyścigach chodzi o podziwianie źdźbeł trawy tuż za szykaną ?

Po wielokrotnym opóźnianiu premiery otrzymaliśmy świetny tytuł ale czy można go nazwać przełomowym w swoim gatunku, powiewem świeżości dopieszczonym w każdym calu mogącym zdetronizować serię Gran Turismo ? Myślę że nie.
Z pewnością Project Cars na PS4 zawiesza wysoko poprzeczkę i tworzy nowy, wizualny trend któremu wielu będzie musiało dorównać a przy tym na tyle ubarwić swój tytuł by można go nazwać przełomowym.
Project Cars to bardzo dobra gra skierowana do tych którzy do perfekcji chcą opanować tory i szlifowane na nich czasy, gra która przyprawi o opad szczęki i dzięki której w końcu możemy porządnie się pościgać na wirtualnych torach. Aż tyle i tylko tyle.
Nie ma tu rozbudowanej kariery, wątku menedżerskiego znanego choćby z ostatnich części GT, nie ma tu możliwości wyróżnienia siebie i swojego pojazdu, budowania kolekcji wymarzonych maszyn ani wątków ekonomicznych. Jest za to tytuł który aspiruje do bycia świetnym symulatorem stawiając na to, co jest w tym wszystkim najważniejsze - ściganie się.
Jest to z pewnością najlepsza gra wyścigowa na PS4, dla zwolenników XOne świetny odskok od Forzy a dla PC zapewne pole do wielu autorskich modyfikacji. Jeśli Slightly Mad Studios nie porzuci swojego dziecka, z pewnością długo będziemy się cieszyć tym tytułem.

Plusy


  • Rewelacyjna grafika
  • Dynamicznie zmieniająca się pogoda oraz tryb dnia
  • Dźwięki !
  • Fizyka jazdy
  • Zniszczenia wpływające na zachowanie pojazdu
  • Realizm

Minusy


  • Zdecydowanie za mała ilość pojazdów
  • Słaby tryb kariery
  • Dość kiepski tryb powtórek/foto
  • Słaby model zniszczeń wizualnych oraz kiepski system kolizji

Ocena
5/6

 

gry hobby inne

Komentarze