Aktualna akcja blogerska

Dzisiaj dotarła do mnie przesyłka od WP MEDIA Wrocław zawierająca ultrabooka Huawei MateBook 13. W normalnych okolicznościach przyrody ten wpis byłby pewnie drugim wpisem na blogu tej marki, ale w tym konkretnym przypadku oddaję redakcji wybór czy go tam umieścić czy też nie. Mam też prośbę aby tego wpisu nie kasować.

Powodem takiego, a nie innego wstępu jest odzew w komentarzach pod wpisem Krzyśka Fiedora „Przetestuj sprzęt Huawei, zostań ekspertem!”. Wylało się tam sporo nieczystości, ale też inaczej być nie mogło. Przyznam otwarcie, że krytycy tej formy testów w obecnej sytuacji mają całkowitą rację. I piszę to świadomie jako osoba, która w tych „testach” bierze udział. Ten tekst powstał też częściowo żeby jak się tylko da uniknąć w komentarzach dotyczących tej akcji pod innymi wpisami, wyzywania blogerów od „frajerów dymających za darmo”. Darujmy sobie to, bo motywacje ludzkie są różne, a że „robimy” za darmo to wszyscy wiedzą, bo jest to fakt, z którym nawet nie ma co dyskutować.

Dlaczego ja się na to zdecydowałem? Swojego pierwszego laptopa kupiłem ok. 15 lat temu, a potem były kolejne. Były takie lata, że działałem tylko na laptopach i były też takie gdzie laptop był uzupełnieniem sprzętu stacjonarnego. Będę szczery, co jakiś czas nachodzi mnie ochota na wymianę mobilnego sprzętu, więc skorzystałem teraz z nadarzającej się tutaj okazji żeby się ze sporo nowszą "zabawką" zapoznać. Do tej pory skutecznie zwalczałem pokusy hibernując się w obrębie konstrukcji opartych na mobilnych procesorach i5/i7 (3/4 generacji). Czy zmieni to nowoczesny ultrabook z procesorem i5-8265U? Może tak, a może nie i tyle w temacie mojego udziału w tym przedsięwzięciu.

Wróćmy jednak do niezadowolenia społeczności i słusznych przytyków po adresem redakcji WP. Próby zaprzągnięcia blogerów do poza hobbystycznej działalności były już przy okazji Programu partnerskiego, bo inaczej internetowego naganiania przez autorów do własnych publikacji celem zwiększenia ilości odsłon, nawet pomimo jakiegoś tam „wynagrodzenia” nazwać nie można. Drugie podejście to oczywiście akcja testowa Synology/tp-link/Epson i choć w tym wypadku były nagrody to i tak było to opędzenie medialnego zlecenia „po taniości” i na poziomie dużo wyższym niż redakcyjny, co bardziej kojarzący fakty czytelnicy zauważyli natychmiast. 

Aktualnie jest akcja ze sprzętem Huawei i już nie ma kompletnie nic. Wróć… będzie portalowa odznaka Ekspert Huawei (hurra, wszyscy wygrywają!). I to jest wręcz żenujące, bo od strony Wydawcy jest to multi level psycho marketing za wirtualnego paciorka w zamian za konkretną robotę, a od strony producenta sprzętu niezła wtopa i powód do żartów z samej marki, bo bloger co sprzęt pomacał to przecież nie żaden ekspert. Nie zdziwiłbym się gdyby po tym wszystkim powstała seria memów informatycznych z tym sloganem... 

Na koniec prosto z mostu jak tego typu sytuacje ogólnie w mediach wyglądają. Im medialny partner jest silniejszy i skuteczniejszy tym kampania reklamowa jest droższa. Wraz ze sprzętem do recenzowania idą pieniądze na kampanię reklamowo - informacyjną, bo poważni Wydawcy za sam barter nie pracują. Ze zwrotem sprzętu bywa różnie, raz wraca do producenta (jeśli jest mała pula sprzętów dla prasy), a raz nie. Wszystko zależy od tego co to jest i w jakiej ilości zostało wyprodukowane. Teraz jak to się ma do sprzętów Huawei w tej akcji? Dokładnie to nikt poza ludźmi będącymi w temacie tego nie wie, ale jeśli do mnie dzisiaj dotarł ultrabook bez żadnej umowy testerskiej/użyczeniowej, ot tak po prostu wysłany kurierem na żywca, a paczki nawet nie pokwitowałem to tworzy się pole do domysłów. Można przypuszczać, że po recenzjach te sprzęty się gdzieś pośród pracowników Wirtualnej Polski po prostu rozejdą.

Jest w tym coś złośliwie zabawnego, że portal założony niegdyś przez pasjonatów mógł pewne rzeczy organizować, a będąc częścią dużego gracza mającego górę hajsu tego już nie tylko, że nie robi, ale wręcz przerzuca redakcyjną robotę na wolontariat. I dlatego w komentarzach będą właśnie takie jazdy jak we wpisie Krzyśka otwierającym całą akcję.

Tyle na dziś, jutro sobie MateBooka 13 obejrzę dokładniej, a do tygodnia wjedzie coś bardziej konkretnego i bez lukru, bo cukier szkodzi.