Huawei Matebook 13 — sprzętowe intro #1

Słowo wstępne

Dzisiaj zaczynam właściwą, pierwszą część recenzji i mam nadzieję, że od teraz unikniemy prztykania się w komentarzach o sprawy niezwiązane z samym sprzętem. Muszę jednak zaznaczyć, że nie należy traktować tego co napiszę jak wartości pomiarów laboratoryjnych, będą to raczej wrażenia z użytkowania i szukanie przysłowiowej dziury w całym, ale wyłącznie z mojej perspektywy.

Dlaczego właśnie tak? Otóż od dłuższego czasu chodzi mi po głowie wymiana sprzętu z linii laptopów biznesowych na coś żwawszego i poręczniejszego. Aktualnie użytkuję sprzęty z procesorami Intela Core i5/i7 (3 i 4 generacji) w rozmiarze 14” (matryce 1600x900), wyposażone w dyski SSD + HDD (SATA 3) i dysponujące pamięcią RAM w przedziale 8 – 16 GB. Jeśli się rozważa przejście na ultrabooka z typowego laptopa biznesowego, którego opcje rozbudowy i bogactwo portów się wykorzystywało to sprawa ta wcale nie jest tak trywialna jak się początkowo wydaje, ale o tym w kolejnych częściach recenzji.

Sprzęt

Parametry główne ultrabooka Huawei MateBook 13 jaki do mnie dotarł to:

  • procesor: Intel Core i5-8265U (wlutowany)
  • pamięć RAM: 8 GB (wlutowana i nierozszerzalna, dwa kanały: 4 GB + 4 GB)
  • dysk SSD PCI-E: 256 GB
  • układ graficzny zintegrowany: Intel UHD Graphics 620
  • układ graficzny dedykowany: nVidia MX150 z 2 GB pamięci własnej 
  • ekran: 13” w proporcji 3:2 o rozdzielczości 2160x1440 pikseli (matryca IPS)
  • aparat/kamera: 1 MP
  • łączność: Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac + Bluetooth
  • dźwięk: głośniki stereo i wbudowany mikrofon (2x)
  • porty: 2 x USB-C (1x lewy i 1x prawy bok) i 1x mini jack (lewy bok)
  • bateria(zainstalowana wewnątrz, bez dostępu z zewnątrz): 41.8 Wh (3670 mAh 11.4 V)

Dodatkowe cechy:

  • aluminiowa obudowa
  • Corning Gorilla Glass (ekran)
  • podświetlana klawiatura (na biało)
  • czujniki: Halla/światła/akcelerometr
  • wbudowany czytnik linii papilarnych zintegrowany w przycisku zasilania

W zestawie poza ultrabookiem znajdują się jeszcze takie akcesoria:

  • zasilacz (wtyczka)
  • kabel USB-C (do zasilacza lub do innych akcesoriów)
  • adapter (mini dock) z USB-C na USB 3/USB-C/VGA/HDMI

Informacje, których nie ma w specyfikacjach i pierwsze wrażenia

Chociaż oficjalnie się o tym nie wspomina to ograniczone modyfikacje podzespołów na własną rękę są możliwe, ponieważ można zdjąć dolną obudowę. W tym celu należy odkręcić 6 widocznych śrubek i 4 niewidoczne będące pod gumowymi nóżkami. Jak sprzęt wygląda po takim zabiegu widzicie poniżej.

Jeśli redakcję WP na widok sprzętowych „flaków” ogarnęła już panika to może wrzucić na luz, bo nie rozkręcałem sprzętu i posiłkuję się tutaj zewnętrznym źródłem (http://gadgetmix.com). Gdyby ktoś tego do tej pory w sieci nie zrobił to bym go jednak rozkręcił. Na pierwszy rzut oka widać, że można wymienić dysk, baterię i prawdopodobnie kartę WiFi jaka jest w slocie.

Demontowalny spód jest bardzo fajną cechą dla tych wszystkich którzy chcieliby po dłuższym czasie eksploatacji np. przeczyścić układ chłodzenia czy wymienić pastę termoprzewodzącą na GPU/CPU. Sam układ chłodzenia wygląda na dość sensowny. CPU i GPU są względem siebie na skrajnych i naprzeciwległych pozycjach, do tego radiatory z rurkami cieplnymi oraz dwa wentylatory.

Ze spraw niemiłych dla czytelnika sprzedawane egzemplarze raczej będą miały jakieś plomby, więc ewentualne rozkręcanie sprzętu może być naruszeniem gwarancji. Egzemplarz testowy widocznych plomb nie posiada, ewentualnie może jakaś być pod gumową nóżką. Będąc jeszcze przy dolnej pokrywie jeśli zależy Wam na hologramie systemu Windows i czytelnym nr seryjnym urządzenia to trzeba go zabezpieczyć na własną rękę, najlepiej przezroczystą taśmą samoprzylepną. W przeciwnym wypadku staną się one po jakimś czasie tylko wspomnieniem.

Parametry sprzętu są jak widać na pierwszy rzut oka całkiem przyzwoite, wyjątek natomiast stanowi wlutowana i nierozszerzalna ilość pamięci RAM w ilości 8 GB co jest na poziomie mniej więcej 2014 roku, a jest już 5 lat później. Oczywiście da się z tym żyć i w zależności od tego co robimy nadal może to funkcjonować bardzo dobrze, ale przyszłości w tym nie ma żadnej i to też trzeba mieć na uwadze. Całe szczęście, że producent zdecydował się na niezły nośnik SSD w postaci dysku firmy Western Digital model PC SN720 (PCI-E Gen3x4, format M.2 2280) który zapewnia sprawną pracę i jeśli zdarzy się chwilowe wejście w obszar pliku wymiany nie będzie to dramatem. Parametry dysku z deklaracji producenta:

  • odczyt: do 3000 MB/s (max iops 225K)
  • zapis: do 1600 MB/s (max iops 185K)
  • wytrzymałość na zapis: 200 TBW

Co istotne ten nośnik ma 5 letnią gwarancję na stronie Western Digital, natomiast sam ultrabook jako całe urządzenie objęty jest w Polsce 24 miesięczną gwarancją firmy Huawei. Aktualna cena sklepowa tej wersji Matebooka 13 to ok. 4100 zł brutto.

Po miłym zaskoczeniu w postaci niezłego SSDeka nadchodzi fabryczne minimum w postaci dedykowanego układu graficznego nVidia MX150. Ma on tylko 2 GB własnej pamięci GDDR5 na 64-bitowej szynie danych. Ten układ graficzny pod obciążeniem pracuje na złączu PCI-E Gen3x4. 

Nie jestem bajkopisarzem odnośnie wyglądu zewnętrznego (diamentowe szlify, perfekcyjne frezy itd.), więc napiszę krótko, że sprzęt wygląda bardzo dobrze i nie odstaje od sprzętów ze sporo wyższej półki cenowej. I to jest ogromny plus, bo przy tej kwocie otrzymujemy wizualnie więcej niż wydajemy. Występujące szczeliny są dobrze spasowane, nic się nie ugina, nie trzeszczy, a w dotyku sprawia wrażenie solidnego materiału dobrej jakości. Jak się przy ludziach taki sprzęt wyciągnie to nie ma się czego wstydzić, a to jest ważne.

Klawiatura to podświetlana wyspówka, bardzo czytelna i z dużymi klawiszami. Miła w kontakcie, przyjemna w użytkowaniu i precyzyjna. Nie oszalejesz raczej na jej punkcie, ale nie będzie drażnić. Na temat klawiatury napiszę jeszcze we wpisie poświęconym użytkowaniu sprzętu. Aktualnie wszystko co ląduje na DP z mojej strony (wpisy/komentarze) powstaje na klawiaturze tego ultrabooka, co możecie też zauważyć po moim zmienionym user agencie.

Tabliczka dotykowa jest całkiem sporych rozmiarów i ze zintegrowanymi przyciskami. Nie zaiskrzyło na razie między nami, panuje taki trochę chłodny dystans i dopiero się poznajemy.

Na prawo od tabliczki dotykowej znajduje się naklejka dla usługi Huawei Share, która oficjalnie działa tylko z niektórymi smartfonami Huawei. Instrukcja podaje, że w przypadku zniszczenia tej naklejki, korzystanie z tej funkcji nie będzie możliwe. Naklejka wygląda na w miarę trwałą (jest lakierowana), ale jeśli komuś specjalnie na tym zależy to rozważyłbym jej dodatkowe zabezpiecznie we własnym zakresie.

Jest jednak jedna cecha, która przytłacza wszystkie pozostałe. To znakomita pod kątem pracy proporcja matrycy (3:2) i piękny ekran. Ta cecha wraz z bardzo dobrym wykonaniem sprawia, że ten ultrabook dosłownie cieszy oko użytkownika.

Czy coś pominąłem? No tak, odpudełkowanie, ale ponieważ jest to dla mnie kompletnie nieistotne musi Wam wystarczyć fotka pozostałości, czyli kartonu, gąbki i folii. 

 cdn.