Na początek - koniec testów

Ci, co czytają książki znają to uczucie... Kupujesz nową książkę, najlepiej ulubionego autora. Tomiszcze. Osiemset kilkadziesiąt stron, prawie dziewięćset. We wprawionych rękach - narzędzie mordu. Czwarty, zamykający tom, na który czeka się miesiącami. Bierzesz ją do ręki i dokładnie czytasz wszystko, co nie jest treścią książki. Okładkę, stronę tytułową, wkładkę. Wszystko. Budujesz sobie napięcie, delektujesz się chwilą, gdy jeszcze nie delektujesz się czytaniem. A potem powoli zaczynasz czytać. Dwadzieścia stron, reszta na później.

OSSTM v3, część pierwsza - defincje

Nie będę udawał - pisze to głównie dla siebie. Tak, by napisawszy jeszcze lepiej zrozumieć i usystematyzować. Taki sposób, by angielski ponad dwustu stronicowy podręcznik rozumieć, a nie znać na pamięć. Jednocześnie - być może komuś się przyda ta wiedza. Zwłaszcza, że to OS.

OSSTM

Czyli Open Source Security Testing Methodology (Manual) to podręcznik opisujący metodę przeprowadzania testów bezpieczeństwa. Podkreślam, że nie chodzi tutaj o pentesty, podręcznik etycznego hakiera, ani manual do metasploita.

Bezpieczeństwo - porozmawiajmy poważnie...

Nosiłem się z pomysłem na ten wpis od bardzo dawna. Ostatecznie wciąż się waham co o tym wszystkim myśleć. O czym?

A no o tym, że bezpieczeństwo w świecie IT stało się popularnym motywem. Stało się trendy. Czyli stan, o którym osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo informacji, wymarzyła sobie lat temu 10. Dziś pewnie pluje sobie w brodę. Ja sobie pluję. Bo wraz ze wzrostem popularności "bezpieczeństwa", bezpieczeństwo dewaluowało się. Brudziło. Podobnie jak sam internet, w którym od dawna więcej jest śmieci niż wartościowych treści.

Synergia czy antagonizm ?

Nie mogłem wyjść z podziwu jak wszystko działało sprawnie i w zasadzie robiło się za mnie. Brak zbędnej dodatkowej konfiguracji, wszystko intuicyjne, na swoim miejscu, pod ręką. Nie potrafię zliczyć, ile razy pomyślałem, że fajnie by było gdyby Samsung zaimplementował jeszcze coś, a tymczasem okazywało się, że wymarzona opcja znajduje się w menu, którego wcześniej nie eksplorowałem! Ilość opcji, możliwości, form jest tak bogata, że przeznaczone na testy sześć miesięcy z całą pewnością nie wystarczy, żeby się znudzić zestawem...

Tablepatop w telewizji

Dziś mało pisania, tylko kilka słów. Przedstawiam Wam moją pierwszą, nieudolną, okraszona cmoknięciami i innymi podejrzanymi dźwiękami video recenzję Samsunga SmartPC S-XE500T1C-2. W filmie jeszcze raz kilka słów o budowie, testy 3dMarkiem i trochę informacji o używaniu codziennym. Dołączam także obiecany w filmie screen z 3dMarkowego wyniku... Szału nie ma, jak mówiłem.

Przy okazji - przed kręceniem filmu wyczyściłem matrycę specjalnymi płynami i równie specjalnymi chusteczkami wypucowałem na glanc. Wkrótce jednak mazy były bardzo widoczne.

Tablepatop, czyli Samsung buduje mosty

Zaraz po pierwszych informacjach o windows8 obiecałem sobie, że nie będę do niego podchodził na sprzęcie innym, niż taki wyposażony w matrycę dotykową. Miałem jednak świadomość, że nie nastąpi to za szybko. Dotychczas używany przeze mnie Samsung GT-P1000 wystarczał mi w 100% do działań, które chcę przeprowadzać na takich mobilkach. Bardzo więc się ucieszyłem, gdy dowiedziałem się, że dostanę na testy od Samsunga ich tablet z windows8. Dokładniej - model S-XE500T1C-2, zwany przez producenta Smart PC.

Zróbmy sobie event - Short

Dwieście komentarzy pod artykułem, to dużo czy mało? Jak na średnią dp.pl - całkiem sporo. Jakiś czas temu pojawił się news o podpisaniu ugody między HP a m.in. action.pl. Na mocy tej umowy Action miał zaprzestać dystrybucji zamienników elementów eksploatacyjnych do atramentowych urządzeń HP. Pod informacją przelała się fala krytyki, złorzeczeń, deklaracji i inwektyw w kierunku jednej i drugiej firmy. Każdy prawie zwracał uwagę na (przecież oczywisty fakt), że poszło o pieniądze.

TV Samsung UE40ES7000

Na wstępie kilka słów o sobie, mimo, iż pewnie część czytelników kojarzy już tę zakrwawioną dłoń. Jestem sobie młodym człowiekiem, wychowanym od dziecka wśród urządzeń elektronicznych, żyjącym pasją do tych urządzeń wielką i nieprzerwaną. Pasja ta i doświadczenie zdobyte nauczyło mnie, że nie można znać się na wszystkim, a urządzenia elektroniczne są po to, żeby prace ułatwiać, a nie żeby tworzyć wyzwania. Dlatego uprzedzam z góry - dla mojego uzbrojonego w szkiełko oka kontrast 3000:1 nie różni się niczym od 2500:1. 600Hz nie różni się od 500.