Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Richard Stallman — wywiad

Richarda Stallmana kojarzyć będą najpewniej przede wszystkim entuzjaści GNU/Linuxa. Lata temu, zanim dowiedziałem się o Jego istnieniu, sądziłem iż twórcą tego systemu był Linus Torvalds. Później poznałem całą historię, w tym główne zaskoczenie nie tylko tym, kim jest Richard w kontekście GNU/Linuxa, ale i tym kim jest poza nim. Okazało się bowiem, iż znacząco wybiega poza sferę aktywności komputerowego geeka, głosząc dość zaskakujące, dla wielu kontrowersyjne poglądy - w których przedstawia zupełnie nowe postrzeganie rzeczy do których od dawna zdążyliśmy przywyknąć; kwestionuje oczywistości, poddając je w poważną wątpliwość.

Pomimo tego, iż dla części osób Jego perspektywa może wydać się radykalna i idealistyczna, zdecydowanie potrafi dawać do myślenia. Zwraca uwagę niezłomna konsekwencja oraz spójność i stanowczość w Jego przekazie - jak również prostota i przystępność (pomimo tak głębokiego zakorzenienia w komputerowym świecie potrafi przekazywać treści przystępnie dla laika).

Co jeszcze ciekawe, tematyka którą porusza nie zamyka się tak naprawdę w obrębie świata oprogramowania - wychodząc znacznie poza - do tego stopnia, iż w którymś momencie można zupełnie inaczej postrzegać powołanie do życia systemu GNU/Linux: nie jako wynalazku samego w sobie, lecz jako ilustrację światopoglądu, nośnik wartości. Innymi słowy można dojść do wniosku, iż GNU/Linux powstał z czegoś znacznie więcej, niż tylko z pobudek informatycznych (aby po prostu stworzyć nowy, lepszy, konkurencyjny, a przede wszystkim wolny system).

Dzisiejszy tekst chciałbym zaprezentować bardziej jako ciekawostkę dla tych, którzy dobrze wiedzą kim jest Richard Stallman. Swego czasu, będąc zafascynowanym Jego przekazem, chciałem dowiedzieć się o Nim czegoś więcej - nie tyle o komputerowym geeku, hakerze, co o człowieku, osobie. Odsłonić garść ciekawostek dot. Jego gustu, czy też poglądów na kilka spraw, względem których ciekawiło Mnie Jego stanowisko.

Poniżej prezentuję zapis wywiadu, jaki przeprowadziłem z Richardem w tym duchu gdzieś w drugiej połowie 2016 roku. Dla osób szerzej zainteresowanych tą tematyką polecam:

  • książkę o misji Richarda - "W obronie wolności" (Sam Williams) - swego czasu darmową na łamach strony wydawnictwa Helion, niemniej z jakiegoś powodu linki do jej darmowej wersji już nie działają (http://helion.pl/online/wobron/wobron.zip oraz http://helion.pl/online/wobron),
  • do wyszperania na Sieci: "Free Software, Free Society: Selected Essays of Richard M. Stallman" (zbiór napisanych na przestrzeni 18-stu lat esejów Richarda, detalicznie ilustrujących Jego perspektywę),
  • prelekcję, w której dogłębnie porusza zagadnienie praw autorskich w kontekście Wolności: http://www.youtube.com/watch?v=swSn7d_kHQA ,
  • audycje w których obszernie opowiadam o Richardzie, dzieląc się przemyśleniami nt. Jego perspektywy;

Życzę miłej lektury!

*****

Bazując na Twym ogólnoświatowym doświadczeniu (wykłady i prelekcje w wielu krajach...) czy myślisz że przeciętnemu użytkownikowi zależy na poruszanych przez Ciebie zagadnieniach - lub czy jest może bardziej zorientowany na praktyczne wykorzystywanie urządzeń za wszelką cenę (wliczając cenę wolności)?

Jest niezaprzeczalnym faktem, iż większość użytkowników nie dba o kwestię wolności oprogramowania. W istocie, większość współczesnych użytkowników nigdy o tym nie słyszała: po prostu nie myśleli o tym, jak nie-wolne oprogramowanie poddaje ich władzy i panowaniu jego producentów.

Zresztą, gdzie mogliby kiedykolwiek natknąć się na tą ideę? Nie wśród przyjaciół. Nie w mediach głównego nurtu lub prasie branżowej - które usilnie zachęcają czytelników do oceny oprogramowania opartej wyłącznie na wartościach praktycznych, takich jak funkcje, czy cena (przypuszczam że ma to coś wspólnego z reklamowaniem własnościowego oprogramowania i systemów w tychże mediach).

Tak więc zadania Ruchu Wolnego Oprogramowania rozpoczynają się edukowaniem ludzi, by zadawali głębsze pytania: czy program który uruchamiasz, szanuje Twą wolność? Wyjaśnienie tego zagadnienia znajdziesz tutaj: http://gnu.org/philosophy/free-software-even-more-important.html .

Fakt iż współczesne nie-wolne oprogramowanie jest również prawdopodobnie malware, daje nam dodatkowy argument. Zobacz http://gnu.org/proprietary/ .

Lecz nasza praca jest utrudniana poprzez sukces nie-ruchu open source, który zwykle dociera do ludzi przed nami, ucząc ich myśleć o naszym wolnym oprogramowaniu jako "open source", sprowadzając do względów czysto praktycznych. Oto dlaczego liderzy Ruchu Wolnego Oprogramowania unikają terminów "otwarte" ("open") i "zamknięte". Chcemy by ludzie zdawali sobie sprawę, iż nasze idee bardzo różnią się od open source, które znają.

Mówiąc o prawdziwie wolnych (jak w słowie "Wolność" - np. "wolność słowa, poglądów, itp.") dystrybucjach GNU/Linuxa: dla kogo są one najbardziej przystępne (pod względem 'know-how', łatwości pierwszych kroków)? Lub inaczej mówiąc: jakie cechy charakteru mogą być najbardziej przydatne dla początkujących użytkowników GNU/Linux?

Myślę że to pytanie nie ma sensu. GNU/Linux nie jest trudny w użytkowaniu, jeśli korzystasz z graficznego interfejsu.

Dlaczego lubisz papugi? Wspomniałeś że są "najinteligentniejszymi zwierzętami" - czy mógłbyś proszę to rozwinąć?

Lubię udomowione papugi, kiedy one lubią mnie - gdy lubią moje towarzystwo. Jest to podyktowane częściowo ich inteligencją, a częściowo towarzyskim charakterem. Jakkolwiek, zależy to od konkretnego gatunku i papugi.

Czego potrzebowałeś, aby płynnie mówić po hiszpańsku i francusku? Jakie techniki nauczania mógłbyś polecić? Co zadziałało przede wszystkim dla Ciebie?

Mój sposób nauki języka to na początek nauka z podręcznikiem, nauka czytania. Następnie czytam książki dla dzieci (być może w wieku 7 lat), dalej dla nieco starszych dzieci, nastolatków, i wreszcie dla dorosłych. Oczywiście zabiera to kilka lat, podczas których muszę sprawdzać wiele słówek w słowniku.

Kiedy znam wystarczająco słów i gramatyki, zaczynam pisać maile do osób, które prawdopodobnie mówią tym językiem. Daje mi to praktykę w pisemnej konwersacji. Równolegle do tego, praktykuję mówiąc zdania sam do siebie w głowie.

W końcu czuję się gotowy by spróbować właściwej rozmowy, więc organizuję wizytę w kraju o którym mowa.

Dlaczego interesujesz się nauką języka Indonezyjskiego?

W MIT przez 3 lata grałem balijską muzykę Gamelan; przestałem, gdyż zbyt dużo podróżowałem. Mająca miejsce rok później wizyta w Nowej Zelandii dała mi szansę na odwiedzenie Bali. Podjąłem lekcje sulingu, gdyż w moim ostatnim roku grania Gamelanu suling (rodzaj bambusowego gwizdka) był moim instrumentem. Lecz nie zaszedłem daleko, częściowo dlatego iż guru i ja nie znaleźliśmy wspólnego języka. Dlatego przyszło mi na myśl, by uczyć się Indonezyjskiego.

Jako że jest on nauczany przez Indonezyjczyków jako drugi język, jest stosunkowo łatwy do opanowania. A jako że nie jest językiem z grupy indoeuropejskich, interesuje mnie również lingwistycznie.

Czy rozpowszechnianie Wolnego Oprogramowania dla Windows/MacOS ma znaczenie w szerszej perspektywie (finalny cel który chciałbyś widzieć na świecie)?

Instalacja wolnych programów na oprogramowaniu własnościowym daje ludziom sposób na zrobienie kroku w kierunku wolności, bez potrzeby zmiany wszystkiego za jednym zamachem. Dla przykładu, jeśli zainstalujesz i będziesz używać LibreOffice (zamiast Microsoft Office) pod Windows lub MacOS - znaczna część Twojej pracy będzie uwolniona, a Ty przywykniesz do migracji.

Stąd zalecamy, by organizacje migrowały z Windows na GNU/Linux, zaczynając od zastępowania ich głównych aplikacji wolnymi odpowiednikami, instalując je pod Windows. Kiedy już przywykną do wolnych aplikacji, uruchamianie ich pod GNU/Linux miast pod Windows nie będzie dużą zmianą.

Pamiętaj iż nie-wolne, zniewalające użytkownika oprogramowanie pokrywa więcej systemów, niż Windows i MacOS. Wszystkie główne mobilne systemy operacyjne są bądź całkowicie, bądź częściowo własnościowe, jak również bardzo niewiele ich aplikacji jest całkowicie wolna.

Dla niektórych osób przesiadka na Wolne Oprogramowanie/Ruch Wolnego Oprogramowania może być wyzwaniem (pod względem możliwych ograniczeń technicznych - jak np. brak danych sterowników) - nie mówiąc już o bardziej restrykcyjnym stylu życia (pod względem wolności - jak np. "jak połączyć się z WiFi w McDonaldzie bez uruchamiania nie-wolnego kodu JavaScript"). Jak mógłbyś zachęcić początkujących (chętnych do przesiadki na Wolne Oprogramowanie lub nawet naśladowania Ciebie w szerszym ujęciu) - biorąc pod uwagę różne przeszkody, na które prawdopodobnie natrafią?

Sugeruję, byś pozbywał się części nie-wolnego oprogramowania, jedna po drugiej, z Twego życia - krok po kroku. Każda część nie-wolnego oprogramowania jakiej zaprzestaniesz używać, będzie krokiem ku wolności w komputerowym aspekcie Twej rzeczywistości.

Myśląc o przesiadce na Wolne Oprogramowanie: proszę podaj Nam kilka przykładów narzędzi, które są dla Ciebie najbardziej atrakcyjne - wliczając te używane w codziennym życiu przeciętnego użytkownika.

Pytasz złą osobę. Ja nie jestem jak przeciętny użytkownik, a rzeczy które robię na komputerze zwykle różnią się od tego, co robią inni (przeciętni użytkownicy - dop.tłum.).

Jak postrzegasz sens (lub potrzebę) istnienia konceptu waluty (lub jej ekwiwalentów) - w kontekście etyki? Czy myślisz że jest on konieczny dla duchowo dojrzałej cywilizacji?

Uwaga tłumacza: Richard poprosił o przereformułowanie pytania, nowa jego forma - do której się ustosunkował - brzmi następująco:

Jeżeli wyobraziłbyś Sobie społeczeństwo przyszłości - co zrobić z pieniędzmi/walutą? Czy myślisz że są (nadal) w porządku, czy też byłoby możliwe żyć bez pieniędzy (w kompletnie przeprojektowanej - planetarnej - mentalności)?

Mogę wyobrazić sobie dwa rodzaje społeczeństwa bez pieniędzy: zdyscyplinowane piekło, albo wyluzowany hippisowski raj, gdzie maszyny wykonują całą pracę. Smutno powiedzieć, iż pierwsze wydaje się bardziej prawdopodobnym.

Co sądzisz o idei "bezwarunkowego przychodu"? (jak np. inicjatywa Daniela Strauba i innych w Szwajcarii: "Nie proponujemy płacy minimalnej, ale bezwarunkowy dochód. (...) Nadszedł czas, by częściowo rozdzielić ludzką pracę i dochód. Żyjemy w czasach, kiedy maszyny wykonują większość pracy manualnej i to jest świetne - powinniśmy celebrować". http://www.businessinsider.com/behind-the-swiss-unconditional-income-i... )

Myślę że ogólny pomysł jest obiecujący, być może stanowczo niezbędny. Nie studiowałem zagadnień, jak to urządzić w detalach.

Czy postrzegasz "zasobożerność" oraz dodawanie zbędnych nowych funkcji jako zjawiska zwykle nieobecne w Wolnym Oprogramowaniu? ("Zasobożerność – negatywne określenie pewnego typu oprogramowania. Oznacza program, który ma nieproporcjonalnie duże zapotrzebowanie na zasoby systemowe (moc procesora, pamięć RAM oraz pamięć trwałą) w stosunku do swoich możliwości. Często program taki działa wolniej na komputerze o większej mocy obliczeniowej niż jego starsze odpowiedniki na sprzęcie mniej wydajnym, oferując jednocześnie porównywalne możliwości". Wikipedia)

Myślę że jest to poboczne zagadnienie - niewarte wspomnienia w porównaniu z pytaniem, czy program daje komuś niesprawiedliwą moc nad jego użytkownikami.

Jeżeli odpowiedź brzmi "nie" - jeżeli program jest wolny (respektujący Wolność) - wówczas staję się zainteresowany dalszoplanowymi kwestiami, takimi jak: co jest w nim przekonującego, a co nie. Jeśli myślę że ma zbyt wiele funkcji - mógłbym je usunąć, o ile chciałbym podjąć się tej pracy. Zwykle jednak mniej problematyczne jest ich ignorowanie.

W "Wolne Oprogramowanie, Wolne Społeczeństwo: Wybrane Eseje (...)" czytamy: "(...) gdy uczynisz krok, inni ludzie uczynią ich więcej - i razem w końcu zrealizujemy cel". Jak dzisiaj postrzegasz skalę tego postępu? Czy myślisz że nabrał już samodzielnego rozpędu - dzięki czemu mógłbyś ufać lepszej przyszłości? Czy może jeszcze nie?

Tak, w ogromnym stopniu. Spójrz na całe wolne oprogramowanie tworzące system operacyjny GNU/Linux. Są dziesiątki tysięcy użytecznych wolnych aplikacji, które możesz uruchamiać pod GNU/Linux.

Jakkolwiek, ten postęp jest cętkowany: na pewnych frontach postępuje bardzo wolno. Myślę że jest tak dlatego, iż naszej społeczności brak energii by wyzwolić wszystkich użytkowników komputerów poprzez powszechne zastępowanie nie-wolnego oprogramowania. Jest to ideą Projektu GNU, jak i Ruchu Wolnego Oprogramowania, a jednak większość użytkowników GNU nie ujrzało prawdziwie jej urzeczywistnienia.

Jeśli masz na myśli, iż możemy się zrelaksować i uznać za oczywiste iż nasza komputerowa przyszłość będzie wolna - nie sądzę. Co widzieliśmy w minionych 10-ciu latach, to rozpowszechnianie się przenośnych komputerów, stanowiących tak naprawdę platformy dla własnościowych aplikacji. I większość z tych aplikacji istnieje tylko po to, aby przywiązać użytkownika do pewnych dys-usług, również go krzywdzących.

Czy mógłbyś wspomnieć i podzielić się Twoim doświadczeniem z dnia, gdy powiedziano Ci o otrzymaniu nagrody "MacArthur Fellowship"?

Podniosłem słuchawkę i usłyszałem obcy głos mówiący: "Jestem ABC z XYZ, dzwonię by poinformować Cię, że zostałeś nagrodzony...". Natychmiast dokończyłem to w myślach: "...złotym pierścieniem, jeśli odwiedzisz nasze osiedle". Lecz zamiast tego powiedział, iż otrzymałem nagrodę MacArthur Fellowship.

Nie miałem pojęcia czy to było prawdziwe, poszedłem więc w dół korytarza, do biura profesora Abelsona i powiedziałem mu o telefonie. A on rzekł: "Wiedziałem że masz to otrzymać". Na tym etapie wiedziałem już, że dzieje się to naprawdę.

Tutaj (https://stallman.org/rms-lifestyle.html) zaprezentowałeś szerokie spektrum Swego literackiego gustu. Czy mógłbyś podzielić się z Nami przykładami powieści s.f. i innych, które szczególnie Ci się spodobały?

Aktualnie czytam "Zabójczą sprawiedliwość" (autorstwa Ann Leckie - dop.tłum.) i odnajduję w niej bardzo interesujące społeczeństwo (choć ciężkie do podziwiania). Inne książki które polecam: "Ogień nad otchłanią" Vernora Vingo, "Diaspora" Grega Egana, oraz "Ślepowidzenie" Petera Wattsa.

Kupuję każdą książkę Petera Wattsa na którą napotkam, ze względu na obrzydliwy sposób w jaki został potraktowany przez rząd USA. Zobacz http://www.stallman.org/archives/2010-jan-apr.html#29 April 2010 (Win/...).

Co sądzisz o teorii "Starożytnych Astronautów" (pozaziemskie wpływy na wczesną ludzkość - lub istnienie pozaziemskich cywilizacji jako takich)? Czy czytałeś "Zakazaną Archeologię: Ukrytą Historię Ludzkości" (autorstwa Michaela A. Cremo i Richarda L. Thompsona)?

Niezwykłe twierdzenia wymagają niezwykłych dowodów, a ja nigdy nie widziałem dowodu tego rodzaju, ilustrującego iż Obcy odwiedzili Ziemię. Twierdzenia te zmierzają ku naiwnym nieporozumieniom. Jeśli jesteś ciekaw Nasca, polecam "Nazca, La Clé du mystere" Henri Stierlin'a. Jeżeli ciekawi Cię grobowiec Króla Pakala, polecam "Reading Maya Art" Andrea'i Stone i Marc'a Zender'a, oraz "Maya Cosmos" Freidel'a, Schele, i Parker'a. 

linux oprogramowanie bezpieczeństwo

Komentarze

0 nowych
DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #1 31.07.2017 01:00

Fajny wpis :)

GNUser   7 #2 31.07.2017 01:20

Dobry wpis. Mógłbyś jeszcze dodać do polecanych źródeł stronę https://stallman.org/stallman-computing.html oraz zamiast linka do Youtube dać link do tej samej prelekcji tylko na stronie która szanuje wolność użytkownika (którą da się używać bez nie-wolnego JS) np. http://audio-video.gnu.org/ .

Autor edytował komentarz w dniu: 31.07.2017 01:21
Formbi   6 #3 31.07.2017 04:34

@GNUser: nie ma tragedii, filmiki z YouTube'a da się oglądać przez wolne programy, np. mpv, jest też wolny program do nieco szerszej obsługi Youtube'a ( https://github.com/trizen/youtube-viewer )

  #4 31.07.2017 06:27

"Jego" z dużej litery. To jakiś bóg dla Ciebie, czy co? :D

Łukasz Tkacz   7 #5 31.07.2017 07:54

Kontrowersyjna osoba, a wywiad zaskakująco wyważony i spokojny. Dobra robota :) Co do samej idei... hm.. moim zdaniem nieżyciowe. Fajnie jest do tego dążyć, ale są miejsca, gdzie wygrywa po prostu wygoda - bo życie mam jedno, a walka w imię wolnego oprogramowania na pewno nie była i nigdy nie będzie w nim ani numerem jeden ani nawet piątym na liście tego, co chciałoby się w tym życiu zrobić. Ot, są ważniejsze sprawy. Jeśli ktoś chce, tak jak Richard się tym zająć "w pełnym sensie", niech zajmuje. Czasami coś zamkniętego ułatwia mi (nie musi każdemu) zrobienie czegoś więc.. sięgam po to, zamiast po wolny, ale powiedzmy gorszy zamiennik.

Magnum 44   17 #6 31.07.2017 07:55

@Formbi: Ale sam YouTube nie jest wolny. Więc czy to się nie gryzie? :P

Meszuge   16 #7 31.07.2017 08:20

"...dowiedziałem się o Jego istnieniu..." - w ten sposób pisze się tylko o Bogu (jakimkolwiek zresztą). Dużą literą pisze się tylko zaimki osobowe i dzierżawcze zwracając się do osoby, o którą chodzi, a więc na przykład: Twój, Ciebie, Tobie.

Ale może ja się niepotrzebnie fatyguję, może rzeczywiście uważasz pana S. za Boga... skoro istnieje kościół Emacsa, a sam pan S. kreuje się na świętego...
https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQ3s4GJac-E_jAOq5I_u2bVUt7u...

http://pytamy.pl/kat,273,title,wierzysz-w-kosciol-emacsa,pytanie.html

  #8 31.07.2017 09:09

@Meszuge: o sobie też podobnie pisze: "ciekawiło Mnie Jego stanowisko".

  #9 31.07.2017 10:26

@Meszuge: "Saint IGNUcius says: Some people don't realize that Saint IGNUcius is Saint IGNUcius's way of not taking himself too seriously. Therefore,

Warning: taking the Church of Emacs (or any church) too seriously may be hazardous to your health. "

:)

Formbi   6 #10 31.07.2017 10:35

@Meszuge: "mnie" tidzejm też pisze dużą literą

  #11 31.07.2017 11:23

@Meszuge: Wielką literą pisze się zaimki w trzeciej osobie, gdy chce się względem tej osoby zamanifestować szacunek, np. pisząc o polskim papieżu napiszesz o Nim, że Go spotkałeś, a Jego wypowiedzi są ważne. Wyszło na to, że jesteś pieniaczem i ignorantem...

januszek   22 #12 31.07.2017 11:34

@Meszuge: taaa, G+N+U 2017 napisane na drzwiach a na gwózdku na ścianie wisi eratquemas ;)

  #13 31.07.2017 12:08

@GNUser: Dlaczego kod JS jest nie wolny, skoro jest dostarczany wraz ze stroną i każdy może go zmodyfikować, nawet jak jest obfuskowany i minifikowany? Serio się zastanawiam - bo nie można blobów w JS wykonywać, czy o czymś nie wiem ?

krzysztof.marcin   4 #14 31.07.2017 12:12

"albo wyluzowany hippisowski raj" - Niestety, nie po drodze mi z tym panem i niech on oraz jego zwolennicy żyją swoją wolnością, a ja swoją, czyli tak jak ja rozumiem to pojęcie.

K4m3L3on   10 #15 31.07.2017 14:28

Widać, że inteligentny człowiek z tego Stallman-a.

Autor edytował komentarz w dniu: 31.07.2017 14:29
  #16 31.07.2017 14:43

ciszej nad tą trumną

Meszuge   16 #17 31.07.2017 14:44

@Gzimi (niezalogowany): Czyli po prostu nieznajomość reguł języka polskiego...

nintyfan   12 #18 31.07.2017 14:46

Członkowie Ruchu Wolnego Oprogramowania popełniają błąd nazywając zamknięte oprogramowanie własnościowym, sugerując, że jest one własnością użytkowników, co jest oczywistą nieprawdą. Błąd ten popełnia też RMS. Jest to krzywdzące dla Ruchu Wolnego Oprogramowania, bez względu czy ten termin jest używany częściej przez osoby związane z closed-source czy WiOO, bo sugeruje, że zamknięte oprogramowanie to kapitaliści, twardo stąpający po ziemi, a Wolne Oprogramowanie jest tworzone przez komunistów lub hipisów.

Dobrze byłoby, gdyby ludzie to zrozumieli i zaprzestali nazywania zamkniętego oprogramowania Oprogramowaniem Własnościowym. Wolne oprogramowanie jest prorynkowe i własnością użytkowników, a zamknięte ten rynek niszczy.

nintyfan   12 #19 31.07.2017 14:52

Co do społeczeństwa bez pieniądza, to niedawna wpadłem na pomysł, by ludzie wybierani do rad miejskich, itd. rozpisywali przetarg, następnie firmy by się zgłaszały do przetargu, podając własne opisy/warunki i kwotę, za jaką chciałyby ten przetarg zrealizować. Następnie politycy szeregowaliby te oferty przetargowe. Ostatnim krokiem byłoby głosowanie ludzi. Każdy mieszkaniec miasta miałby określoną gotówkę z budżetu miejskiego (taką samą) i oddawałby na głos na jeden przetarg. W przetargu wygrywałaby ta oferta od góry, na którą uzbierano by pieniądze. Tak więc społeczeństwo głosowałoby portfelem miejskim.

Jest to demokratyczne i likwiduje korupcję.

Można ten pomysł przerobić i zrezygnować z gotówki w ogóle - przetargi byłyby piorytezowane ze względu na ilość głosów(każdy obywatel miałby jeden głos), i tyle przetargów byłoby realizowanych, na ile sił starczy. Oczywiście, że to tylko jeden element bezpieniężnego społeczeństwa, ale istotny.

nintyfan   12 #20 31.07.2017 14:55

@Meszuge: Co do kościoła Emaksa i świętego Ignucego, to był to żart związany z tym, że poprzedniego dnia Ballmer miał wykład na tej samej uczelni. O poglądach Ballmera nie muszę wspominać. Także, skoro Ballmer uważał ruch wolnego oprogramowania ze sektę, to RMS postanowił się z nim zabawić.

  #21 31.07.2017 15:20
  #22 31.07.2017 16:18

@krzysztof.marcin: Wolność, to proste pojęcie. Nie można go rozumieć na różne sposoby, więc twój protest może być oznaką nieuświadomionego kołtuństwa, sorki...

  #23 31.07.2017 16:24

Przegin'asz z apostrof'ami. http://wittamina.pl/apostrof-w-zlym-miejscu/

SnackPL   7 #24 31.07.2017 17:39

@Łukasz Tkacz: Stallman powiedział przecież, że wystarczy zrobić jeden krok by inni zrobili ich tysiące, najpierw musi być głębokie przekonanie o tym, że to wartościowe, później promocja takiej idei w świecie z jednoczesnym wkładem własnym i to wszystko w zasadzie. Żyjesz w przekonaniu, że Twoje projekcje tworzą całą rzeczywistość, podczas gdy są wyłącznie Twoimi projekcjami. Jeśli coś jest dobre, to nawet nie trzeba tego specjalnie promować, wystarczy tylko pozwolić ludziom zdjąć klapki z oczu, uświadomić, obudzić.

SnackPL   7 #25 31.07.2017 17:41

@nintyfan: Jest też coś takiego jak projekty z budżetu obywatelskiego.

SnackPL   7 #26 31.07.2017 17:44

@K4m3L3on: Taki...normalny, trzeźwo myślący, nie wiem jak można go postrzegać jako dziwaka, no chociaż w sumie, w społeczeństwie .... faktycznie może za takiego uchodzić.

SnackPL   7 #27 31.07.2017 17:45

@Formbi: Haha :D

Formbi   6 #28 31.07.2017 17:47

@K4m3L3on: bez myślnika

SnackPL   7 #29 31.07.2017 17:48

@Meszuge: W sumie to dziękuję za lekcję, bo niewiedziałem o tym.

Formbi   6 #30 31.07.2017 17:48

@nintyfan: "sugerując, że jest one własnością użytkowników"
w żadnym razie, tu chodzi o to, że takie oprogramowanie jest własnością autorów ( https://www.gnu.org/philosophy/why-free.pl.html )

nintyfan   12 #31 31.07.2017 20:29

@Formbi: Jednak ludzie to mogą opacznie rozumieć.

rafal.borawski   4 #32 31.07.2017 21:01

@nintyfan: ke? kolego podszkol się odrobinę w temacie zanim zaczniesz wygłaszać tezy jak te wyżej ;-)

yuwo   10 #33 31.07.2017 21:12

@Meszuge: ""...dowiedziałem się o Jego istnieniu..." - w ten sposób pisze się tylko o Bogu (jakimkolwiek zresztą). Dużą literą pisze się tylko zaimki osobowe"

Jak już wpłynęliśmy na meandry polszczyzny, to puryści napisaliby "wielką literą", chociaż dopuszczalne sobie obie formy. Odnośnie istoty "wyższej", to wielką literą piszemy jeżeli odnosimy się do Boga wyznawanego przez chrześcijan, a nie jakiegokolwiek. :-)

Autor edytował komentarz w dniu: 31.07.2017 21:13
sbv   2 #34 01.08.2017 01:28

"Poniżej prezentuję zapis wywiadu, jaki przeprowadziłem z Richardem w tym duchu gdzieś w drugiej połowie 2016 roku."

Po pierwsze, czy można prosić szanownego autora o publikację wywiadu w języku, w którym został on przeprowadzony?

Po drugie, czy autor mógłby sprecyzować powody swojej ignorancji, którą zaprezentował w cytowanym zdaniu? Jak można nie pamiętać kiedy przeprowadzono wywiad z RMS?

Z poważaniem.

Formbi   6 #35 01.08.2017 01:30

@yuwo: "dużą" też może być ( https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;443)

tidzejm   6 #36 01.08.2017 02:36

@sbv: "Po pierwsze, czy można prosić szanownego autora o publikację wywiadu w języku, w którym został on przeprowadzony?"

Proszę: http://moliumpodcast.blogspot.com/2017/01/richard-stallman-wywiad-tekst-oryginal... .


"Po drugie, czy autor mógłby sprecyzować powody swojej ignorancji, którą zaprezentował w cytowanym zdaniu? Jak można nie pamiętać kiedy przeprowadzono wywiad z RMS?"

Po pierwsze, nie przywiązuję wagi do konceptu lokalizowania się w czasie (przykładowo na Własnych stronach nie sygnuję artykułów widocznymi datami). Mniej osobliwy powód: organizacja oraz przeprowadzenie właściwego wywiadu stanowiły *proces*, nie sprowadzający się do jednego-dwóch maili w jednym punkcie w czasie. Zaskakujące, niemniej w istocie wszystko rozgrywało się na przestrzeni miesięcy, co było spowodowane w sporej mierze dużą zajętością Richarda.

Autor edytował komentarz w dniu: 01.08.2017 02:57
krzysztof.marcin   4 #37 01.08.2017 12:31

@sztyorzesz1 (niezalogowany): "Wolność, to proste pojęcie."
Niestety, ale nie, bo różne są jej rodzaje i dodatkowo dla jednostki mogą być ważniejsze lub mniej ważne aspekty szeroko rozumianej wolności.
Nie bawiąc się w filozoficzne rozważania w omawianej sytuacji wystarczy przyjąć, że wolność to możliwość wyboru.
Przy okazji mogę jednak dodać, że nie uznaję wolności bez ograniczeń, czyli ograniczającą wolność innych.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolność
Przeciwko niczemu nie protestuję, wyrażam tylko swoją opinię i dziwię się, że Ty jako zwolennik wolności nie szanujesz wolności innych i określasz ją jako kołtuństwo.
A napisałem tyle:
"...niech on oraz jego zwolennicy żyją swoją wolnością, a ja swoją, czyli tak jak ja rozumiem to pojęcie."
Dla mnie kołtuństwem jest to Twoje "sorki" na zakończenie.
Dać komuś w mordę i dodać" sorki", chyba tylko po to, aby lepiej widzieć się we własnych oczach.

GNUser   7 #38 01.08.2017 13:06
Meszuge   16 #39 01.08.2017 13:42

@~||~ (niezalogowany): Nie, polonistą, humanistą, autorem tekstów.
Pisano wielką literą o żyjących osobach oznacza albo błąd, albo traktowanie ich, jak Bogów. O tym zresztą traktuje książka "Alter Christus" - w przypadku niechrześcijańskiego polskiego katolicyzmu, przenoszenie idei Chrystusa na papieża, jest dość popularne.

Meszuge   16 #40 01.08.2017 13:58

@~||~ (niezalogowany): Wbrew temu, co się wydaje polactwu, zasady języka polskiego nie ulegają zmianie w związku z tym, że ktoś bardzo ceni i poważa... np. Johna Lennona, Benedykta XIII, Kaczyńskiego, Bogusława Lindę itd. itd. itd.

  #41 01.08.2017 15:38

@nintyfan: Straszna koncepcja i droga do populizmu. Większy zgarnie wszystko. Wygrają duże zwarte osiedla a peryferia będą miały jeszcze mniej niż obecnie. Obecna koncepcja budżetów obywatelskich jest ok.

nintyfan   12 #42 01.08.2017 17:11

@Anonim (niezalogowany): Może się pomyliłem, ale miałem na myśli sejmy i ludność danych terytoriów.

sr57be45   7 #43 01.08.2017 23:35

@SnackPL: Tak budżety obywatelskie dobra komedia :) To przykład jak można wydać/zmarnować publiczne pieniądze bez brania odpowiedzialność za to, W Łodzi niektóre wnioski były pisane szablonowo np: na stacje z rowerem niemieckim tzw miejskim :D. Jest już Stajnia jednorożców i będzie pomnik jednorożca ;] .

@tidzejm Co by było jakby nie spopularyzował się Windows / Mac a został tylko "wolny ruch programistów" (i nie odkryto kreatywnego marketingu he he) ?

Dobry temat na wpis Sci-Fi i burzę w komentarzach ;)

Autor edytował komentarz w dniu: 01.08.2017 23:37
GNUser   7 #44 02.08.2017 01:27

@nintyfan: Zamknięte nie znaczy tego samego co nie wolne lub własnościowe. Już kiedyś pisałem, że oprogramowaniem "zamkniętym" można nazwać również wolne oprogramowanie, oczywiście zależy to jak rozumiemy termin "zamknięte". Zamkniętym można nazwać również rozwój wolnego oprogramowania (np. Slackware). Osobiście skłaniam się bardziej do terminu "nie wolne" (non-free). W języku angielskim własnościowe (proprietary) brzmi bardziej odrażająco niż nie wolne (non-free), podejrzewam, że to właśnie dlatego ten termin jest częściej używany.

GNUser   7 #45 02.08.2017 01:41

@sr57be45: "Co by było jakby nie spopularyzował się Windows / Mac a został tylko "wolny ruch programistów" (i nie odkryto kreatywnego marketingu he he) ? " świat byłby o 20 lat w przód jeśli chodzi o rozwój technologiczno-informatyczny. Hakerzy (nazywani przez Ciebie "wolnym ruchem programistów") mieli duże skłonności do poprawiania i ulepszanie wszystkiego z czym się spotykali (głównie jeśli był to kod programu). Patenty na oprogramowanie i rozpowszechnienie (w celach zarobkowych) nie wolnego oprogramowania, znacznie ograniczyło (i nadal ogranicza) działalność hakerów na kodzie. Większość dzisiejszego kodu to zwykły śmietnik, który jest opakowywany ładnym interfejsem i marketingiem. Jaką możliwość skontrolowania dzieła autora programu ma użytkownik (i hakerzy) kiedy nie może zobaczyć kodu?

tidzejm   6 #46 02.08.2017 02:17

@sr57be45: "Co by było jakby nie spopularyzował się Windows / Mac a został tylko "wolny ruch programistów" (i nie odkryto kreatywnego marketingu he he) ? "

Moim zdaniem u podstaw kluczowej zmiany paradygmatu leży nie tyle Windows/MacOS, co koncept zamknięcia oprogramowania w celu "zabezpieczenia interesów jego twórców". W którymś momencie pojawił się taki pomysł, profity wydały wystarczająco kuszące - od tego momentu pojawienie się zamkniętych OS'ów było tylko kwestią czasu. Jeżeli nie byłoby całego tego "zamieszania" ze Stevem i Billem ("Steve i Bill w jednym stali Xerox (Park) :P") - *znalazłby się ktoś inny*, podobnie jak Steve Wozniak nie mógł mieć monopolu na Swój nowatorski wynalazek - wystarczyło pokazać go w Homebrew by zainspirować innych (chociażby Commodore).

Przypuszczam, iż dla pionierów zarabiania na zamkniętym oprogramowaniu poprzedzająca sytuacja stanowiła nie etyczny ład (raj?), lecz *niewykorzystany potencjał*. Z kluczową zmianą rozwoju zdarzeń mielibyśmy do czynienia, gdyby *przeważały* osoby postrzegające ówczesny status quo etycznym, słusznym i godnym obrony. Wówczas nigdy - lub przynajmniej nie tak łatwo i prędko - nie doszłoby do zaprzedania Wolności w imię banknotów, a może nade wszystko poczucia braku bezpieczeństwa...

SnackPL   7 #47 02.08.2017 02:39

@tidzejmhttps://www.dobreprogramy.pl/tidzejm/Richard-Stallman-wywiad,82421.html: "Moim zdaniem u podstaw kluczowej zmiany paradygmatu leży nie tyle Windows/MacOS, co koncept zamknięcia oprogramowania w celu "zabezpieczenia interesów jego twórców". "

Myślę, że o to mu chodziło.

Formbi   6 #48 02.08.2017 04:01

@krzysztof.marcin: chyba najlepsza definicja wolności to kontrola nad własnym życiem

Formbi   6 #49 02.08.2017 04:03

@GNUser: niewolne się raczej pisze razem (tak jak np. niedobre)

Autor edytował komentarz w dniu: 02.08.2017 04:05
tidzejm   6 #50 02.08.2017 13:24

@sr57be45:

Dopowiadając do odpowiedzi którą napisałem w nocy, jakby mogła wyglądać rzeczywistość, gdyby sprawy nigdy nie poszły w kierunku zamknięcia oprogramowania dla pieniędzy/poczucia bezpieczeństwa ego - @GNUser świetnie oddał tego esencję pisząc:

"świat byłby o 20 lat w przód jeśli chodzi o rozwój technologiczno-informatyczny."


Myślę, że - przykładowo - rozwój programów przebiegałby:

• znacznie szybciej (pozbawiony formalnych procedur, np. korporacyjnych),

• bardziej efektywnie (ulepszenia/nowe funkcje/itp. nie byłyby dozowane w imię marketingu (więcej *nowych* wersji - pretekstów do ponownego wydatku dla klientów),

• na znacznie wyższym poziomie jakościowym (nad rozwojem programu pracowałoby znacznie więcej pasjonatów, miast osób z takich czy innych powodów nie lubiących swojej pracy);

Od zawsze bardzo zastanawiał Mnie kontrast pomiędzy programami jakich doświadczyłem pod GNU/Linux - a wieloma odpowiednikami pod Windows. W tym samym czasie po jednej stronie doświadczałem zwykle mnóstwo opcji personalizacyjnych, konfiguracyjnych, funkcji... po drugiej zwykle ułamek tego. Po jednej programy działały podejrzanie i zaskakująco szybko, alokując dziwnie mało RAMu - po drugiej skrajne przeciwieństwo (szczególnie z wersji na wersję). Ileż to razy słyszałem o "nowościach" w Windows, które w innych środowiskach znane były od lat. To wszystko bardzo dało Mi do myślenia i stanowi dobrą podstawę pod odpowiedź na pytanie: jak mógłby wyglądać świat, gdyby hakerski etos/etos propagowanej przez Richarda Wolności był ciągle dominującą stosowaną oczywistością.

GNUser   7 #51 02.08.2017 14:06

@Formbi: Dzięki za poprawienie.

Dementor   35 #52 15.08.2017 22:26

Ciekawy wywiad, wpisów o Stallmanie nigdy za wiele. A tak w ogóle. Gratulacje za znalezienie w pierwszej "5" konkursu blogerskiego DP :P

tidzejm   6 #53 16.08.2017 15:15

@Dementor: Serdecznie dziękuję :) !

ilili   9 #54 22.08.2017 11:36

Nie ma czegoś takiego jak "GNU/Linux"! (Poza głową Richarda oczywiście). Jest projekt GNU, i jest też projekt Linux, każdy nazywa **swój** projekt jak tylko mu się podoba, a próba przechrzczenia nieswojego projektu aby uszczknąć sobie odrobinę czyjejś popularności to zwykła dziecinada.

tidzejm   6 #55 22.08.2017 14:43

@ilili: Tworząc to co dziś nazywamy "Linuxem", Richard nazwał "GNU". Kiedy zdecydował się na użycie gotowego jądra Linusa, dodał ów dopisek "Linux" aby zaznaczyć, że system GNU jest oparty o to właśnie jądro (kojarzy Mi się to z hasłami typu "Intel Inside", czy "Powered by WordPress").

Z biegiem czasu nazwa została skrócona przez użytkowników do samego "Linuxa", co okazało się niefortunnym nie w świetle ego Richarda, lecz akcentowanych przez Niego wartości. Naturalnie bowiem pierwszym skojarzeniem ze słowem "Linux" była osoba Linusa Torvaldsa, przez co "ideologiczna pochodnia" jaką pierwotnie miał być GNU, przestała prowadzić do punktu docelowego (cała stojąca za powołaniem do życia tego systemu koncepcja). Miast tam, prowadziła do osoby Linusa który - choć opublikował swego czasu Swoje jądro na jako "otwarte", nie prezentował tych samych idei (lecz wystarczająco różne, np. nie widząc problemu we włączaniu do jądra zamkniętych fragmentów kodu).

Niefortunność podobna do mylnego utożsamiania "Open Source" z Wolnym Oprogramowaniem. Dla niemałej części osób będą to synonimy - dla Richarda różnica jest fundamentalna. Ja Sam przez gros czasu uważałem, że Linuxa stworzył Linus - nie chodzi tu jednak o to by nie podpisywać się pod własnym dziełem, lecz by nie podpisywać go myląco.

Moim zdaniem Richard kładzie taki akcent na nazewnictwo w związku z tym, iż dla Niego nie jest to tylko system operacyjny, a motywy jego stworzenia nigdy nie były czysto pragmatyczno-przyziemne, lecz bardziej osobliwe: informatyka w służbie ideologii. To że większość użytkowników korzysta z narzędzia *bez* partycypowania w niej - to inna historia, trudno zresztą wymagać by to czynili. Niemniej biorąc pod uwagę, co przyświecało Richardowi w powołaniu do życia systemu GNU - całość nabiera sensu.

ilili   9 #56 22.08.2017 15:33

@tidzejm: "Tworząc to co dziś nazywamy "Linuxem", Richard nazwał "GNU""

to jest pewne niedomówienie, Richard stworzył projekt GNU, Linuksa stworzył Torwalds, a dziesiątki tysięcy ludzi stworzyli dziesiątki tysięcy innych projektów. Te projekty składają się na, to co ty nie do końca precyzyjnie określisz GNU/Linuksem, a ja równie nie do końca precyzyjnie Linuksem, poszczególne dystrybucje... To czego używam ja i ty to są Debian, Fedora, Ubuntu czy Archlinux...

To że mówi się po prostu Linux, na te wszystkie dystrybucje kernela Linux i setek innych programów, wynika z tego że Linux jest właśnie kernelem - czymś najważniejszym w systemie operacyjnym, coś co każdy ma w systemie, a nie każdy ma GCC czy X czy LibreOffice'a...

"choć opublikował swego czasu Swoje jądro na jako "otwarte", nie prezentował tych samych idei"

opublikował swój kod na licencji, której autorem jest RMS, co miał wytatuować sobie na czole podobiznę Richarda, abyś nie uważał kod za wystarczająco otwarty?

"np. nie widząc problemu we włączaniu do jądra zamkniętych fragmentów kodu"

Licencja GPL2 tego zabrania, a nie słyszałem o tym żeby Linux ją łamał...

"Niefortunność podobna do mylnego utożsamiania "Open Source" z Wolnym Oprogramowaniem."

To nie jest niefortunność a precyzyjność, "Open Source" jest właśnie w stu procentach wolne, gdzie to oprogramowanie na licencji GNU, jest nie do końca wolne. Aby to wyjaśnić zdefiniujmy sobie co to jest ta wolność. Jeśli jesteś wolnym człowiekiem to możesz w pełni decydować o sobie. Jeśli np. ktoś zabrania ci czytać jakąś książkę, ale pozawala na wszystko inne, to część twojej wolności została ci właśnie odebrana, ale nadal masz jej dużo. A w pełni wolny człowiek, może, np. zadecydować o tym aby oddać się w niewolę, potem oczywiście przestanie być wolnym. Jeśli jednak odbierzesz komuś możliwość oddania się w niewolę, jakkolwiek irracjonalne by to nie było, odbierasz mu część jego wolności. GPL odbiera możliwość "zniewolenia" oprogramowania = odbiera jedną z wolności, i nie ma znaczenia jak bardzo negatywnie oceniasz takie działanie.

Na szczęście duch wolnego oprogramowania jest dużo starszy niż Stallman, niż jego próby przedefiniowania terminu "wolność", i dziś w ogóle mamy używalny system operacyjny, który jest wolny. Jasne że mamy w nim drobne wyłomy, w postaci binarnych sterowników, ale alternatywą, jest wieczne czekanie na "wolny" system. I taki los byśmy mieli gdyby ideologia Stallmana, była by jedyną wolnościową ideą w świecie oprogramowania. Wiecznie czekalibyśmy na cokolwiek co dało by się w ogóle uruchomić na prawdziwym komputerze... jak na Hurd. A po setkach lat oprócz bycia wolnym (w wolnościowym sensie) było by również wolne (w wydajnościowym sensie) jak Emacs, który jest jedynym jak dotąd programem, który zamula na konsoli...

tidzejm   6 #57 22.08.2017 16:48

@ilili: "miał wytatuować sobie na czole podobiznę Richarda, abyś nie uważał kod za wystarczająco otwarty?"

Jak pisałem wcześniej, nie chodzi o samą otwartość kodu. Gdyby Linus faktycznie podzielał perspektywę Richarda, nigdy nie umieściłby w jądrze zamkniętego kodu, nie poszedłby na ten kompromis, mając podobnie radykalne podejście.


"Licencja GPL2 tego zabrania, a nie słyszałem o tym żeby Linux ją łamał..."

Richard wspominał, iż przy poszczególnych aktualizacjach jądra wypuszczanych przez Linusa nie umieszczali go po prostu w GNU, lecz potrzebowali przedtem usunąć wszystkie nie-wolne fragmenty kodu (a takie bywały).


"Niefortunność podobna do mylnego utożsamiania "Open Source" z Wolnym Oprogramowaniem."

"To nie jest niefortunność a precyzyjność, "Open Source" jest właśnie w stu procentach wolne, (...) GPL odbiera możliwość "zniewolenia" oprogramowania = odbiera jedną z wolności, i nie ma znaczenia jak bardzo negatywnie oceniasz takie działanie".

Zależy więc, jak na to spojrzeć. Open Source też może czegoś zabraniać, z czego w istocie korzysta. Dla Mnie jednak ma znaczenie, jak oceniam to przed czym się Mnie chroni/co się Mi zapewnia. I do Mnie postulaty Richarda w tej materii przemawiają.


"alternatywą, jest wieczne czekanie na "wolny" system. I taki los byśmy mieli gdyby ideologia Stallmana, była by jedyną wolnościową ideą w świecie oprogramowania"

Ja postrzegam poglądy Richarda jako wyprzedzające epokę, mówiąc w uproszczeniu. W Moim posrtrzeganiu Jego idee nie są niepraktyczne, raczej ludzkość nie jest jeszcze gotowa by myśleć w takich kategoriach. Dlatego więc w istocie na dzień dzisiejszy życie ideą Richarda jest dużym wyzwaniem, jednakże skłaniającym do myślenia. Dla jednych będzie zbyt wielkim idealistą, dla Mnie jest osobą która widzi więcej.


Tak czy owak, również w świecie kompromisów wiele dobrego z tego wynikło. I oby jeszcze więcej.

ilili   9 #58 22.08.2017 17:49

@tidzejm: "potrzebowali przedtem usunąć wszystkie nie-wolne fragmenty kodu (a takie bywały). "

ciekawe, jakieś konkrety? Bo przecież, właściciele praw autorskich tych kodów mogli by chcieć pieniędzy za takie rzeczy, z drugiej strony, którykolwiek z kontrybutorów do Linux mógłby pozwać Linusa o naruszenie licencji GPL...

A co do wizjonerstwa Stallmana, kiedyś też byłem o takowym przekonany, do póki sam nie zostałem programistą. Idea Stallmana = czysta utopia, jej problem nie polega na tym że jest zła, czy może wyprzedza swoje czasy. Tak jak nie da się stworzyć utopijnego społeczeństwa i nigdy nie będzie się dało, bo ludzie są tylko ludźmi, i aby utopia stała się realna musieli by przestać być ludźmi, tak samo nigdy świat nie będzie napędzany oprogramowaniem GPL. Ale może być, i pewnie kiedyś będzie napędzany w 99% kodem wolnym i otwartym. Problem polega na tym że większość programistów musi jeść, a jedzenie nie jest za darmo i ktoś musi programistom płacić. RMS wychowany na ciepłej posadce na uniwerku zdaje się chyba myśleć że każdy programista dostaje pieniądze za pisanie czego mu się tylko chce. On akurat pisze otwarte oprogramowanie i fajnie. Większość z nas dostaje z góry polecenie co ma napisać i nie mamy wielkiego wpływu na licencje naszego kodu. Problem w tym że to komercyjni programiści tworzą 99% kodu tego świata. Licencja GPL wyklucza sprzedawanie oprogramowania (technicznie nie wyklucza, ale praktycznie tak, bo pierwszy kupujący może uruchomić darmową dystrybucję). I tak, tam gdzie oprogramowania się nie sprzedaje - otwarty kod (niezależnie od licencji) święci tryumfy - mam tu na myśli servery, serwisy www... Klient nie płaci za kopie programu, płaci za używanie, firmy we własnym interesie rozwijają oprogramowanie (GPL czy BSD). Programiści piszą otwarty kod, a do tego ktoś im płaci pensję. Taka sytuacja nigdy nie będzie mieć miejsca jeśli w całym łańcuchu - od programisty - do użytkownika końcowego - nikt nie płaci. I to mamy na desktopie i smartfonach. I tu jest tragicznie. Oprogramowania nie ma, bo nie ma komu płacić. Winna jest licencja GPL, bo ni jak nie da się na niej zarabiać. Licencje pokroju BSD/MIT pozwalają na to aby, program był jednocześnie otwarty, a z drugiej strony da się go sprzedawać - zarabiać...

Pamiętaj jeszcze jedno, siłą możesz kogoś zniewolić, ale siłą nie da się nikogo uwolnić. I ile oprogramowanie o zamkniętym kodzie to siłowe zniewolenie, to GPL to próba siłowego uwolnienia...

Chyba że ty widzisz jakąś realną możliwość jak oprogramowanie dla komputerów domowych miało by powstawać na licencji GPL?

tidzejm   6 #59 23.08.2017 00:47

@ilili: "ciekawe, jakieś konkrety?"

Żałuję, iż niestety nie udało Mi się odnaleźć stosownych fragmentów w zbiorze esejów, być może są pod jakimś innym hasłem lub w prelekcjach wideo - ciężko znaleźć na szybko.


"Idea Stallmana = czysta utopia"

Istotnym jest, iż będąc tak mocno zakorzenionym w "odwiecznym" status quo, brak przymusu płacenia wydaje się nierentowny. Wyobrażając sobie taką sytuację może jawić się Nam horror w postaci mas podchodzących do zagadnienia w stylu: "skoro mam za darmo, to po co płacić???". Kojarzy Mi się z podobnym horrorem, kiedy zastanawiano się nad powołaniem do życia konceptu Wikipedii - perspektywa "oddania władzy w ręce ludu" bardzo trapiła część osób, uważających że to absolutnie nie przejdzie, że jest za wiele "trollów", że to będzie parodia, itd.

Myślę że Richard wierzy, że byłoby inaczej. Np. że gdyby nikt nie musiał pracować - Ziemia nie zamieniłaby się w planetę nieróbstwa. Lub - wracając do pieniędzy - że nie trzeba jednakże przymusu, aby generować przychód.

Być może jednakowoż tak czy owak tego przychodu byłoby za mało, co sygnalizuje problem leżący głębiej: sens istnienia waluty jako takiej, zagadnienie zasługiwania na życie, itd.

Kto zadaje Sobie pytanie, czy jest w porządku iż na życie musimy sobie zasłużyć? Kto to w ogóle kwestionuje? Z takimi aż rzeczami kojarzy Mi się to "niewinne" ;) spojrzenie Richarda.


"ile oprogramowanie o zamkniętym kodzie to siłowe zniewolenie, to GPL to próba siłowego uwolnienia..."

Wierzę jednakowoż, że gra jest warta świeczki, że mam do czynienia z dobrą inwestycją - to co piszesz kojarzy Mi się ze zmuszaniem dziecka do nie wtykania palca do zaklejonego/zaślepionego gniazdka od prądu. Wierzę, że mamy do czynienia z ważką inwestycją - np. kiedy czytam słowa (w wolnym tłumaczeniu):

"Pamiętaj, nigdy nikogo nie zmuszaj by z kimś współpracował, lecz upewnij się że każdy ma możliwość tej współpracy, wolność by tak czynić jeśli zechce".

("Remember, never force anyone to cooperate with any other person, but make sure that everybody’s allowed to cooperate, everyone has the freedom to do so, if he or she wishes".)

("Free Software, Free Society: Selected Essays of Richard M. Stallman")

Fakt, że mamy do czynienia z pewnym "zabronieniem", a więc ograniczeniem wolności - jednakże jest to podyktowane tym, iż mamy do czynienia z istotami które w przeciwnym razie bardzo chętnie postąpią nieetycznie, a my chcemy promować etykę już dziś. Być może błędem jest robienie tego na siłę - i w istocie takie coś "nie przechodzi", jednakowoż na pewno daje do myślenia.

Owszem, można koncentrować się na tym iż zakaz to zakaz. Z drugiej strony jest to pewne zabezpieczenie, gwarancja. W jakim świecie potrzebujemy gwarancji, umów, itd.? Póki potrzebujemy - korzystamy. Kiedyś może z tego wyrośniemy i będziemy mogli na Siebie liczyć bez przymusu lub systemu nagród/kar.


"Chyba że ty widzisz jakąś realną możliwość jak oprogramowanie dla komputerów domowych miało by powstawać na licencji GPL?"

Wierzę że takie coś jest możliwe, choć nie sądzę by nastąpiło to prędko. Nie wiem co się ziści prędzej: wszechobecne GPL, czy sparaliżowana impulsami elektromagnetycznymi infrastruktura ;) . Trzymam jednak kciuki :) . Trzymam kciuki, iż ludzie którzy jak napisałeś, są "tylko" ludźmi - staną się ludźmi *aż*, lub ludźmi *naprawdę*.

ilili   9 #60 23.08.2017 10:42

@tidzejm: ale to co piszesz to jedna wielka sprzeczność. Z jednej strony widzisz potrzebę narzucenia ludziom używania GPL - tak działa GPL, raz wypuścisz kod na GPL, wystarczy jedna kontrybucja, i już nie możesz tej licencji zmienić, czyli widzisz potrzebę tego że ludziom trzeba niejako narzucić wolność kodu. Z drugiej strony chcesz aby ludzie dobrowolnie płacili za wolne oprogramowanie. To jest sprzeczność - ci sami ludzie, którym trzeba narzucać dobre praktyki, nie mogą dobrowolnie płacić za darmowe oprogramowanie, skoro są niezdolni nawet do dobrowolnego wybrania wolności na samym początku.

BTW. technicznie jest nie możliwe żeby pojedynczy user zapłacił za swojego Linuksa - kiedyś sam chciałem zapłacić za mojego Linuksa - wiesz ilu ludzi pracowało na tylko to co ja mam w komputerze? dziesiątki tysięcy, a ja i tak nie miałem pełnej listy, tej marnej stówki nie dało by się nawet podzielić, a koszty wysyłki były wy wielokrotnie wyższe... Tak w końcu wsparłem FSF, ale prawda jest taka że te pieniądze nie trafią do wszystkich programistów.

Ja mam taką pracę, którą wykonywałbym czy by mi ktoś za nią płacił czy nie - lubię ją - oczywiście 100 razy bardziej wolę sytuację w której ktoś mi płaci. Ale jest też cała masa zajęć, które trzeba wykonać, a są tak nudne, których nie wykonałbym nawet gdyby ktoś mi za to płacił i cieszę się że jest ktoś inny kto za pieniądze odwala nudną robotę. W świecie, w którym każdy robi co chce a inni są tak dobrzy że płacą z korzystanie z owoców tej pracy, albo w ogóle nie ma potrzeby płacenia - jak w komunizmie - nikt kurwa nie robi nudnych rzeczy, a cywilizacja upada...

W mojej wizji świata, programiści dostają pieniądze, a prawie całe oprogramowanie jest na otwartym kodzie. Tylko ten kod musi być całkowicie wolny, do tego stopnia, aby dało się go włączać do własnościowych projektów. A z czasem nikomu nie będzie się opłacało robić zamkniętego oprogramowania.
Mało tego, domowy użytkownik dostanie podstawowe środowisko za darmo, ale nie tak za darmo jak na GPL, gdzie korzysta się z czyjejś nieopłaconej pracy.

Musi być w tym procesie uwzględniony biznes, firmy muszą mieć możliwość zarabiania na wolnym oprogramowaniu. Jeśli firmom będzie się opłacało tworzenie otwartego oprogramowania, to będzie ono funkcjonalne, i ludzie będą je wybierać zamiast własnościowego... To się dzieje już dziś, Linuksa (kernela) nie tworzą hobbyści po piwnicach, tworzą go RedHat, Intel, Samsung nawet Microsoft... bo mają możliwość zarabiania na nim. Nigdy nie będziemy mieli Photoshopa, Office'a, AutoCad'a o otwartym kodzie, bo nie da się na nim zarobić...

tidzejm   6 #61 23.08.2017 14:38

@ilili: "Z jednej strony widzisz potrzebę narzucenia ludziom używania GPL (...) Z drugiej strony chcesz aby ludzie dobrowolnie płacili za wolne oprogramowanie. To jest sprzeczność"

Nie jestem za narzucaniem ludziom GPL, lecz za gwarancjami, jakie GPL zapewnia. Nie uważam też, że ludzie powinni płacić za wolne oprogramowanie - uważam, że jeśli masz ku temu możliwość i doceniasz jakiś program, to naturalnym odruchem może być chęć wyrażenia tej wdzięczności, czy wsparcia autora poprzez aspekt finansowy. Nie uważam że ludzie są do tego zobligowani - podobnie jak nie uważam, że są zobligowani do czynienia dobra. Niemniej jednak wierzę, że wielu jest takich ludzi, którzy czyniliby dobrze bez przymusu. Nie znaczy to by piętnować kogokolwiek, kto czyni inaczej - wyrażać wdzięczność, czy wsparcie można na wiele sposobów, poza tym co to za wdzięczność - jeśli wymuszona? Skąd wiem, że jest szczera - jeśli osoba która Mi dziękuje / płaci, nie ma wyboru?


"ci sami ludzie, którym trzeba narzucać dobre praktyki, nie mogą dobrowolnie płacić za darmowe oprogramowanie, skoro są niezdolni nawet do dobrowolnego wybrania wolności na samym początku".

Trafne spostrzeżenie. Jako że nie ma jednak przymusu GPL, te osoby go nie wybierają. Podejrzewam że wśród osób wybierających GPL więcej jest tych zorientowanych na wartości sprzężone z tym konceptem.


"W świecie, w którym każdy robi co chce a inni są tak dobrzy że płacą z korzystanie z owoców tej pracy, albo w ogóle nie ma potrzeby płacenia - jak w komunizmie - nikt kurwa nie robi nudnych rzeczy, a cywilizacja upada..."

Może niedoceniasz ludzi? A może prędzej zmechanizują te zadania maszynami.


"Nigdy nie będziemy mieli Photoshopa, Office'a, AutoCad'a o otwartym kodzie, bo nie da się na nim zarobić..."

O dziwo jednak wysoka jakość w otwartych projektach nie jest rzadkością, to raz. Dwa - w komercyjnej i jednocześnie nie-wolnej przestrzeni nierzadko mamy do czynienia z horendalnym zaprzeczeniem ergonomii: programy o podejrzanie wysokich wymaganiach, napędzające biznes sprzętowy. Choć nie zmienia to faktu że jest to nadal strata (bo jednak krowa może nieść złoto na karku), jest to przykre. Używaąc GNU/Linuksa czy różnych programów pod nim - wielokrotnie byłem zaskoczony że to może działać tak szybko/lekko, podczas kiedy wcześniej myślałem (jak pewnie niejeden laik), że mam zbyt słaby sprzęt.

ilili   9 #62 23.08.2017 16:37

@tidzejm: "Może niedoceniasz ludzi? A może prędzej zmechanizują te zadania maszynami. "

Po pierwsze, sam bym nie robił nudnych rzeczy, ja nie robię nudnych rzeczy już w naszej rzeczywistości... Nudne rzeczy są nudne, i nie sprawiają radości czy satysfakcji, obniżają poczucie własnej wartości, i jeśli nie ma innego dobrego bodźca do ich robienia to niewiele (praktycznie wcale) znajdzie się ludzi którzy to zrobią... A wystarczy że ktoś zrobi coś super nudnego za ciebie co robi lepiej niż ty, w zamiany ty zrobisz coś nudnego za niego, co robisz lepiej niż on, gdy nikt nie potrzebuje od ciebie pracy ciekawej -
taki system nazywa się pieniądze, to dzięki nim zachodzi taka interakcja w łatwy i asynchroniczny sposób.

A automatyzacja, no tak, kiedyś tak, obstawiam że za 100 lat...

GNUser   7 #63 29.09.2017 01:59

@Magnum 44: Nie, ponieważ wszystkie filmy na YouTube są w wolnym formacie WebM. Tak więc jeśli użyjesz wolnego narzędzia (jak to podane przez @Formbi), to nie będziesz mieć do czynienia z żadnym niewolnym oprogramowaniem a film obejrzysz :)

Autor edytował komentarz w dniu: 29.09.2017 02:09
GNUser   7 #64 29.09.2017 02:09

@ilili: Idąc za twoją tezą odnośnie niewolnego GPL-a, można również powiedzieć, że w państwach demokratycznych nie ma wolności ponieważ nikt nie ma prawa uczynić Ciebie niewolnikiem, a nawet jak byś tego chciał byłoby to nielegalne. Czasami trzeba lekko ograniczyć wolność aby chronić ją w całości.

ilili   9 #65 29.09.2017 07:01

@GNUser: "w państwach demokratycznych nie ma wolności ponieważ nikt nie ma prawa uczynić Ciebie niewolnikiem"

Aby w społeczeństwie panował przyzwoity poziom wolności, nie można wszystkim na wszystko pozwalać, np. nie możemy pozwalać na morderstwa czy kradzieże... gdyż to w znacznym stopniu ogranicza wolność zabijanych czy okradanych. Tylko gdzie postawić granicę? Musimy najpierw zdefiniować wolność - nie przedłużając - wolność to swobodne dysponowanie czasem. Ty decydujesz co będziesz robił. Kradzież to zdecydowanie ingerencja w czyjąś wolność, gdyż zmusiłeś kogoś aby dla ciebie pracował przez pewien okres czasu. Zabicie kogoś, to pozbawienie go czasu w ogóle...

Moim zdaniem granica twojej wolności jest w miejscu, w którym zaczynasz ingerować w czas innych osób. Jeśli ty przyjdziesz do mojego domu i stwierdzisz że od teraz ja będę wykonywał wszystkie twoje polecenia, do tego wymusisz to siłą, to jest to zdecydowanie ingerencja w to jak ja chcę dysponować swoim czasem. Ale jeśli ja przyjdę do twojego domu, i zakomunikuję że od teraz będę wykonywał twoje polecenia, i nikt mnie do tego nie zmusza, to ja sam w ten sposób zadysponowałem swoim czasem i wyłącznie swoim, i nie rozumiem dlaczego ktoś miałby mi tego zabronić.

Formbi   6 #66 29.09.2017 07:22

@ilili:
"Wiecznie czekalibyśmy na cokolwiek co dało by się w ogóle uruchomić na prawdziwym komputerze... jak na Hurd. "
gdyby nie Linux, to do GNU by w końcu wsadzono kernela z BSD Lite


"opublikował swój kod na licencji, której autorem jest RMS, co miał wytatuować sobie na czole podobiznę Richarda, abyś nie uważał kod za wystarczająco otwarty?"

na początku Linux był na innej licencji, opensource'owej, ale zabraniającej sprzedawania programu (więc niewolnej), co powodowało problemy


"To nie jest niefortunność a precyzyjność, "Open Source" jest właśnie w stu procentach wolne, gdzie to oprogramowanie na licencji GNU, jest nie do końca wolne."

nie, po pierwsze są licencje na wolne oprogramowanie takie jak np. licencja Apache'a (swoją drogą one wbrew temu, co się tobie wydaje, zezwalają na dzielenie się oprogramowaniem), które zezwalają na "zawłaszczanie" programów. Po drugie, jest odrobina otwartych licencji, które nie są wolne (jak np. pierwotna licencja Linuksa)
https://www.gnu.org/philosophy/free-open-overlap.html

Autor edytował komentarz w dniu: 29.09.2017 07:23
ilili   9 #67 29.09.2017 10:48

@Formbi: "to do GNU by w końcu wsadzono kernela z BSD Lite "

szczerze wątpię, znając pogardę jaką RMS darzy środowisko związane Unixem... Jego osobiste emocje związane z tym środowiskiem są przeszkodą nawet w adaptacji idei programowania tylko dlatego że ta została ukuta przez twórców Unixa i ma w nazwie słowo Unix (Unix Programming)... I to dzięki temu Emacs to jedyny zamulony program na konsolę jaki istnieje, przez dekady zmagający się z wieloma błędami, regresjami... Przy tym nie da się do niego kontrybuować nie poświęciwszy roku na studiowanie kodu... RMS jest kiepskim programistą, a moim zdaniem, swoim zachowaniem więcej ludzi odstrasza od wolnego oprogramowania niż przyciąga, Fundacja Wolnego Oprogramowania była by skuteczniejsza gdyby RMS nie stał na czele fundacji...

GNUser   7 #68 29.09.2017 13:02

@ilili: "RMS jest kiepskim programistą" dawno się tak nie uśmiałem. Kojarzysz może coś takiego jak "wojna Symboliczna" (ang. Symbolics war)? To właśnie wtedy Stallman samodzielnie konkurował w pisaniu kodu w Lispie z frimą Symbolics. Chodziło o system operacyjny dla Maszyny Lispowej, Sybolics przestało udostępniać swój kod dla MIT, więc Stallman na podstawie dokumentacji wprowadzonych przez Symbolics zmian pisał te ulepszenia dla MIT-owej wersji systemu. Jeden człowiek przeciwko całemu sztabowi programistów! Nie zapominaj też, że Stallman jest ostatnim prawdziwym hakerem. Więc trochę umie jeśli chodzi o programowanie. Co do skuteczności FSF bez Stallmana, widziałeś może jak zachowują się ludzie po wykładach Stallmana? Najczęściej jest im wstyd, że w ogóle używają niewolnego oprogramowania (byłem i widziałem). Tak więc RMS jest skutecznym mówcą. Odnośnie kernela BSD w systemie GNU, ktoś zapytał po wykładzie go o ten temat. Kiedy zaczynali projekt GNU, BSD było tylko kolejną nie wolną modyfikacją Uniksa, a w latach 90-tych zaczęła się walka patentowa o BSD, więc jądro Linux było lepszym wyborem. Tak czy inaczej, wiele fragementów BSD jest zawartych w systemie GNU.

ilili   9 #69 29.09.2017 14:55

@GNUser: "Jeden człowiek przeciwko całemu sztabowi programistów! Nie zapominaj też, że Stallman jest ostatnim prawdziwym hakerem. Więc trochę umie jeśli chodzi o programowanie."

Zdajesz sobie w ogóle sprawę że w tej wypowiedzi nie ma zawartej żadnej informacji, są tylko emocje. I to ma udowadniać umiejętności Stallman'a? Kod jest otwarty, łatwo sprawdzić co tam siedzi. Zresztą nie ma się co kłócić bo RMS otwarcie mówi o tym że nie uważa filozofii Unix za istotną w programowaniu, a gdybyś kiedyś miał okazję programować w zespole, to wiedziałbyś, że gości którzy nie stosują się do filozofii Unix zwyczajnie wywala się z zespołu, bo nie da się z takimi pracować.

A co do bycia ostatnim hakerem... polecam odwiedzić http://github.com

"Tak czy inaczej, wiele fragementów BSD jest zawartych w systemie GNU"

hehe po pierwsze nie ma takiego systemu "GNU", jest projekt. System to masz np. Solaris, Linux, FreeBDS... Tak czy siak, oczywiście że w projekcie GNU jest cała masa kodu BSD, bo inaczej nie dało by się stworzyć systemu operacyjnego z wykorzystaniem GNU...

"Co do skuteczności FSF bez Stallmana, widziałeś może jak zachowują się ludzie po wykładach Stallmana? Najczęściej jest im wstyd, że w ogóle używają niewolnego oprogramowania (byłem i widziałem)"

Dokładnie, RMS pierdzieli bzdury, że należy wywalić telefony komórkowe, oprogramowanie dzięki któremu ludzie zarabiają na życie i nie daje żadnej alternatywy, otwarte oprogramowanie na dzień dzisiejszy nie jest w tanie zapewnić wielu potrzeb dzisiejszego świata. Ludzie wychodzą z takich wykładów zawstydzeni, inni zniesmaczeni pomysłami powrotu do lat '80, jeszcze inni widzą ruch wolnego oprogramowania jako zbiorowisko dziwaków jedzących bród z pod paznokci stóp...

GNUser   7 #70 29.09.2017 16:57

@ilili: Po pierwsze kod nie może być "otwarty" (próbują to przepchnąć zwolennicy "Open Source") może być albo wolny albo niewolny/własnościowy. Mówiąc ostatni haker mam na myśli hakera według definicji hakera z MIT, który nie porzucił wyznawanych przez nich wartości. Wejdź sobie na gnu.org to zobaczysz, że jest to system operacyjny, jego autorzy chyba wiedzą lepiej czym jest niż ty. Części BSD zawarte w systemie GNU to głównie narzędzia sieciowe. Widać, że nigdy nie słyszałeś wykładu Stallman, po pierwsze on nikomu nie mówic co kto ma używać, tylko przekonująco przedstawia dowody na przewagę wolnego oprogramowania nad własnościowym. Dowodem na to są chociażby tłumy ludzi ustawiające się po podpis Stallmana na laptopie. Taki wizerunek jaki podałeś próbują forsować zwolennicy "Open Source", którym z nieznanych mi powodów Stallman zawadza.

Autor edytował komentarz w dniu: 29.09.2017 16:58
ilili   9 #71 29.09.2017 17:18

@GNUser: nie byłem na wykładzie Stallmana ale obejrzałem wszystko co jest w sieci z nim w roli głównej. Ba ja się nawet z nim zgadzam co do powodów dla których mamy problem w świecie komputerów. Nie zgadzam się co proponowanych przez niego rozwiązań - to czysta utopia, nierealna w rzeczywistym świecie. A wizerunek jaki podałem, nie powstał na bazie czyichkolwiek opinii a jedynie na podstawie obserwacji samego Stallmana...

RMS ma swoją wizję wolnego oprogramowania i ją realizuje i to się chwali, jednak kompletnie nie rozumiem po co np. określa czyjąś pracę jako niemoralną tylko dlatego że jest na innej wolnej licencji niż ta którą sam stworzył. Zamiast współpracować, on tworzy antagonizmy tam gdzie mogło by ich nie być. Ruch Open Source odnosi większe sukcesy niż FSF, po pierwsze dlatego że promowane przez nich licencje są bardziej wolne od GPL, po drugie dlatego że ci ludzie proponują realne rozwiązania oparte na wolnym oprogramowaniu. Przyłączając się do OS można tworzyć wolne oprogramowanie i przy tym zarobić na chleb, bo nie każdy ma możliwość siedzenia na ciepłej posadce na uniwerku i dostawania siana niezależnie od tego jakości czy przydatności napisanego...

GNUser   7 #72 29.09.2017 21:33

@ilili: Na https://audio-video.gnu.org masz całe wykłady Stallmana, choć sądząc po twoich wypowiedziach nie obejrzałeś ich wiele lub żadnego oprócz materiału o "czymś ze stopy". Stallman nie neguje żadnych licencji które spełniają cztery podstawowe wolność, twierdzi tylko, że GPL jest lepszym wyborem od np. Apache, ponieważ chroni te wolności, ale Stallman nigdy nie nazwałby programu na wolnej licencji niemoralnym, bo byłby hipokrytą. FSF odniosło duży sukces, dziś duża ilość ludzi na świecie używa wolnego oprogramowania (wolne oprogramowanie to nie tylko GPL) i ma kontrolę nad swoimi komputerami, oraz udało się im stworzyć wpełni wolny system operacyjny. O ruchu "Open Source" nie można tego powiedzieć ponieważ oni nie mają żadnych jasnych celów oprócz popularyzacji "Systemu Linux" (który nie istnieje) wśród biznesu. Co do twojego ostatniego argumentu, ostatnio dowiedziałem się, że Stallman planuje napisać wykład o zarabianiu na wolnym oprogramowaniu, ponieważ ludzie w większości kojarzą zarabianie z "otwartym" oprogramowaniem, które od strony technicznej (licencji) jest prawie (z małymi wyjątkami) identyczne.

ilili   9 #73 30.09.2017 16:07

@GNUser: "Stallman nie neguje żadnych licencji"

Zawsze sobie obiecuję że zacznę katalogować rzeczy, które oglądam/czytam żeby móc w takich sytuacjach przypinać link, bo jestem przekonany że Stallman w jakimś wywiadzie powiedział że licencje typu BSD/MIT są niemoralne (albo przynajmniej że nie są moralnie dobre, tak jak GPL)...

"Systemu Linux" (który nie istnieje)

https://en.wikipedia.org/wiki/Ubuntu_(operating_system) jeden z setek przykładów ;)

"Stallman planuje napisać wykład o zarabianiu na wolnym oprogramowaniu"

A jakie doświadczenie ma Stallman w zarabianiu na oprogramowaniu na licencji GPL? Kurde, jakie doświadczenie ma Stallman w zarabianiu na czymkolwiek? No sorry, ale Stallman nie jest nawet pracownikiem sektora komercyjnego...

tidzejm   6 #74 30.09.2017 18:19

@ilili: "A jakie doświadczenie ma Stallman w zarabianiu na oprogramowaniu na licencji GPL?"

Nie wiem czy znasz angielski, jeśli nie, daj proszę znać - przetłumaczę poniższe fragmenty (opisują, w jaki sposób Richard zarabiał na programie Emacs oraz powiązanych z nim usługach):

"Selling copies of Emacs demonstrates one kind of free software business. When the FSF took over that business, I needed another way to make a living. I found it in selling services relating to the free software I had developed. This included teaching, for subjects such as how to program GNU Emacs and how to customize GCC, and software development, mostly porting GCC to new platforms".

"Programmers writing free software can make their living by selling services re-lated to the software. I have been hired to port the GNU C compiler to new hard-ware, and to make user-interface extensions to GNU Emacs. (I offer these improvements to the public once they are done.) I also teach classes for which I am paid.

I am not alone in working this way; there is now a successful, growing corporation which does no other kind of work. Several other companies also provide commercial support for the free software of the GNU system. This is the beginning of the independent software support industry—an industry that could become quite large if free software becomes prevalent. It provides users with an option generally unavailable for proprietary software, except to the very wealthy".

"I was looking for some way I could make money through my work on free software, and therefore I started a free software business. I announced, "Send me 150 dollars, and I’ll mail you a tape of Emacs." And the orders began dribbling in. By the middle of the year they were trickling in.

I was getting 8 to 10 orders a month. And, if necessary, I could have lived on just that, because I’ve always lived cheaply. I live like a student, basically. And I like that, because it means that money is not telling me what to do. I can do what I think is important for me to do. It freed me to do what seemed worth doing. So make a real effort to avoid getting sucked into all the expensive lifestyle habits of typical Americans. Because if you do that, then people with the money will dictate what you do with your life. You won’t be able to do what’s really important to you".

źródło: "Free Software, Free Society: Selected Essays of Richard M. Stallman"

GNUser   7 #75 30.09.2017 18:57

@ilili: Ok, czekam na linka. Ja ani razu nie usłyszałem czegoś takiego z ust Stallmana, a widziałem wiele jego wykładów, na kilku nawet byłem. Ubuntu nie jest "systemem Linux" tylko jedną z wielu dystrybucji systemu GNU (a konkretnie GNU/Linuksa).

ilili   9 #76 01.10.2017 13:57

@tidzejm: nie no przecież to jest potwierdzeniem mojej tezy. Po pierwsze te "zarobki" wystarczały na życie jak student dla jednej osoby. Ale ok, potrafię sobie wyobrazić że w ten sposób jakiś niewielki zespół mógłby zarobić godziwe pieniądze...

To wszystko co on tam przedstawia to jest ultra - uber - hiper - nisza rynkowa.
1. Emacs to badziewna architektura, i dramatycznie nieprzyjazny język programowania skryptów, na dodatek w odmianie używanej wyłącznie w tym programie - z komercyjnego punktu widzenia to katastrofalne decyzje. Tak, wiem są dziesiątki tys. wielbicieli, ale stanowią oni niewyrażalnie mały ułamek użytkowników edytorów teksu... A na koniec ci wielbiciele Emacs'a musieli zapłacić za moodyfikacje - to się nie zdarza często w przyjaznych edytorach, chyba że dodatek wnosi dużą wartość (jak super IDE do obsługi kontroli wersji)...
A już ci którzy "kupili" Emacs'a to jakaś paranoja, chcieli wesprzeć finansowo twórcę - super - to się nazywa darowizna. Firmy które mają zarabiać pieniądze nie mogą sobie pozwolić na wydawanie pieniędzy tam gdzie wydawać ich nie potrzeba. Firma, która "kupi" swoim pracownikom emacs'a, szybko zostanie wyparta przez firmę, która pobierze emacs'a za darmo. Cena tego emacs'a będzie wliczona w końcowy produkt, a konsumenci mają w zwyczaju kupować produkty tańsze, jeśli nie różni je jakość...
2. GCC - to akurat świetny przykład - ale nisza, ile kompilatorów świat potrzebuje?

W ten sposób może utrzymać się nano-promil wszystkich programistów świata.
A ja chcę żyć w świecie, gdzie nano-promil programistów świata będzie tworzył własnościowe oprogramowanie i to ono będzie niszą... Ale nie da się tego osiągnąć wykluczając z tego procesu sektor, który wytwarza 95% światowego oprogramowania - sektora komercyjnego.

ilili   9 #77 01.10.2017 13:57

@GNUser: "Ok, czekam na linka."

uznajmy że nie mam racji bo linka nie mam i go nie znajdę...

GNUser   7 #78 01.10.2017 14:12

@ilili: Nie rozpatruj tego w taki sposób. Każdy z nas ma trochę racji w tej dyskusji, a linka nie musisz przecież podawać, wystarczy nazwa wykładu Stallmana na którym to powiedział.