Nie zgadniecie ile kliknięć trzeba, żeby zapisać PDFa w nowym Wordzie...

Warstwa abstrakcji to moje nowe ulubione słowo już nie tylko w kontekście Windows 8, ale i nadchodzącego Office 2013. Z pudrowaniem gówienka kolejnymi warstwami abstrakcji mamy do czynienia od czasów DOSa - kolejne wersje Windows (3.x, 95, 98, ME) były graficznymi nakładkami na ten system, później jeden Windows (Vista) dodawał kolejne okienka nad poprzednimi okienkami (np. dostęp do rozdzielczości pulpitu przez Personalizację albo dostęp do ustawień karty sieciowej przez Centrum sieci i udostępniania). Ósemka na ten wesoły autobus nałożyła jeszcze Metro, którego aplikacje zaczynają na powrót udawać środowisko desktopowe i nie wiem jak wy, ale ja lecę już nad kukułczym gniazdem.

Widać, że mądre głowy z Microsoftu musiały się nieźle wysilić nad tą koncepcją, bo forsują ją teraz wszędzie - nowy Office idzie w dokładnie tym samym kierunku. Używam go już na co dzień i za każdym razem, kiedy muszę zapisać PDFa, nie mogę wyjść z podziwu dla myśli twórczej firmy, której produkty uwielbiałem.

Otóż nowy Office wprowadził nową warstwę abstrakcji nad dobrze znaną operacją zapisywania pliku. Ma nowe, upudrowane okienko pozwalające wybrać lokalizację pliku, które byłoby nawet fajne, gdyby nie to, że wskazanie lokalizacji wywołuje dobrze znane gówienko pod tytułem systemowego okna Zapisz jako. Wszystko to powoduje, że nie zgadniecie, ile kliknięć trzeba wykonać, bo zapisać głupiego PDFa. Policzcie sami:


 

Komentarze