Comodo i jego GeekBuddy cz. 3 - ostatnia.

Wszystkich, którzy nie czytali poprzednich wpisów odsyłam tu i tam.

Będąc nadal nie do końca przekonanym do usługi postanowiłem wypróbować ją przy używaniu systemu Windows 7 Home Premium ENG.

reklama

Requests

Połączyłem się z technikiem, poprosiłem o wyłączenie zbędnych aplikacji uruchamianych na starcie oraz wyłączenie autostartu dla nośników przenośnych.

Zadanie 1

Wykonane poprawnie.

Msconfig -> wyłączenie wszystkich aplikacji po czym włączenie Comodo GeekBuddy oraz Comodo Internet Security.

Znalazłoby się tam jeszcze kilka aplikacji, które moim zdaniem powinien pozostawić włączone, ale to kwestia subiektywna. Mówię np. o SecuniaPSI.

RESTART

Zadanie 2

Po zrestartowaniu systemu technik postanowił (jak wszyscy inni technicy Comodo) zajrzeć do gpedit.msc . Jak już tłumaczyłem, jest to narzędzie niedostępne w wersji Home Premium.

I tu ciężko mi opisać, co działo się później. Geek próbował coś czarować, szukać tego gpedit, a nawet sprawdzać poprawność plików systemowych za pomocą sfc /scannow, aż wreszcie poinformowałem go, że wersja Windows 7 HP tego (gpedit) nie posiada.

W międzyczasie, komunikaty wyświetlane przez Comodo Internet Security tak irytowały naszego technika, że zadecydował o wyłączeniu Firewalla i Defense+, co doprowadziło mnie niemal do łez.

Geek nie zraził się - w oknie naszej rozmowy wkleił odpowiedni wpis rejestru, który miał spowodować wyłączenie ładowania plików autorun do pamięci komputera. Następnie utworzył plik tekstowy, gdzie ową formułę wkleił. Plik zapisał jako aut.reg, po czym próbował zmodyfikować nim rejestr.

Bezskutecznie.

Niestety nie jestem w stanie stwierdzić z całą pewnością dlaczego, gdyż Geek bardzo szybko komunikat o błędzie zamknął. Nie zdążyłem go przeczytać, zauważyłem jedynie, że komunikat mówił coś o plikach binarnych.

Nie wiem jak wygląda to w systemie Windows 7 - kiedyś składania pliku .reg zawierała wersję rejestru. Plik naszego Geeka tego elementu składni nie posiadał - możliwe, że to było przyczyną niepowodzenia akcji.

Nieustraszony Geek ponownie użył msconfig i przez około 20-25 minut przeskakiwał między zakładkami, nie robiąc kompletnie nic więcej.

Następnie wpadł na pomysł uruchomienia regedit.

Jesteśmy w domu - pomyślałem.

Niestety, skończyło się tylko na skakaniu po interfejsie.

W momencie, gdy kończyny wrosły mi już w fotel, Geek poinformował mnie, że mój system nie posiada pewnych narzędzi, które posiadają inne wersje i, że próbuje je dodać. Po czym zerwał zdalne połączenie.

Po chwili odnowił je - i zrobił to, co jego koledzy, zajrzał do panelu sterowania. Tym razem, jednak zamiast zaznaczyć "nie podejmuj żadnej akcji", wyłączył po prostu używanie autoodtwarzania dla wszystkich urządzeń przenośnych i w ten sposób zakończył swoją pracę.

Podsumowanie

Nadszedł ten moment, w którym decyduje się na podsumownaie usługi i jej ocenę.

Dzisiejszego dnia Geek spędził ponad 70 minut na realizacji moich życzeń. I choć zaczęło się bardzo fajnie, bo Geek był świadomy, że należy zająć się rejestrem, co wskazał kamil_w w komentarzu do mojego poprzedniego wpisu, zainteresowanych odsyłam TU, niestety zakończyło się bardzo słabo.

Geek nie zmienił nic w rejestrze, gdyż nie umiał(nie chciał) tego zrobić. Co dla mnie jeszcze bardziej istotne - po zakończeniu połączenia zostałem pozostawiony z wyłączonym Firewallem oraz Defense+.

Usługa opiera się na wykonywaniu działań zgodnie z pewnym schematem. Niestety, zakłada się też, że osoba korzystająca z tego nie ma pojęcia na temat pewnych spraw, a to z kolei powoduje, że Geek czuje się bezkarny, bo na ogół użytkownik i tak nie wie czy zadanie zostało wykonane dobrze czy nie.

Zażenowany jakością usługi - powiem, że czuje się bezpieczniej, gdy sam zajmuje się swoim PC. 

reklama

Komentarze