Linux vs Windows part2

Kontynuując niejako swój poprzedni wpis, chciałbym podzielić się z Wami kilkoma funkcjami obecnymi w Linux Mint (środowisko Cinnamon) out-of-the-box, a których mi osobiście brakuje w Windowsie.

Gadżety pulpitu znają niektórzy użytkownicy Windowsa – były one obecne w Viście i W7 (choć aktualnie niektóre są niefunkcjonalne – jak pogoda czy kursy walut). Tutaj, w Mincie, desklety (takie gadżety pulpitu) chodzą bez problemu – sam korzystam z deskletu pogodowego.

Ale jest też inna forma takich gadżetów – aplety (dla wyjaśnienia szklarzom /zgodnie z zasadą Linuks jest dla linuksiarza a Windows dla szklarza :D/ – gadżety paska zadań). Jest to wygodne z jednego prostego powodu – paska zadań nie zasłania okno otartych programów. W moim przypadku – mogę monitorować sobie na bieżąco temperaturę procesora i wykorzystanie zasobów komputera (cpu, ram, internet i dysk) podczas korzystania z różnych programów. I chociażby takich apletów brakuje mi w Windowsie.

Kolejną funkcją, która w Linuxie jest prosta to kompleksowa zmiana wyglądu. Parę kliknięć dzieli nas od zmiany ikon, zmiany kolorystyki okien, czcionek wykorzystywanych w systemie, motywu środowiska graficznego czy wręcz zmiany samego środowiska. Tutaj muszę przeprosić za brak screenów z innym środowiskiem – obecnie nie mam zainstalowanego żadnego innego (poza Cinnamonem) a że jestem leniwy, nie bardzo chciało mi się instalować. Także musicie uwierzyć na słowo.

Inną rzeczą, o której chciałem wspomnieć jest tym razem brak po stronie Linuxa – mianowicie brak psujących wszystko aktualizacji systemu. Podczas ostatnich dni, korzystając z Mint’a miałem już kilka aktualizacji i żadna nic nie zepsuła. Powiem więcej – z żadną nie było problemów przy pobieraniu i instalowaniu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że odezwą się bardziej doświadczeniu użytkownicy Linuxa i zaczną mówić, jak to na Archu, po podmianie jakiegoś domyślnego składnika systemu coś się wysypało po aktualizacjach. Cóż – ja w systemie nie grzebię (zbyt głęboko), nie kompiluje sobie sam jąder /:P/ czy systemu – korzystam z gotowej dystrybucji, określanej jako dystrybucja dla laików. Nie mam również (jak na razie) potrzeby zagłębiania się w to jak system wygląda „od środka” - chce po prostu z niego korzystać.

Na koniec ciekawostka – przynajmniej dla osób, które jeszcze o tym nie wiedziały. W Mincie Cinnamon możliwe jest zrobienie screenshota w trzech trybach:
- naciśnięcie prtSc – screen całego ekranu
- alt + prtSc – screen otwartego okna
- shift + prtSc – samemu zaznaczamy kawałek ekranu do screen’a.
Ostatni z trybów czasem u mnie nie łapie za pierwszym razem ale wystarczy dwu/trzykrotne wciśnięcie tych klawiszy i załapie.

Dziękuję za przeczytanie. Jeśli znacie jakieś fajne tricki czy programy na Linuksa, którymi chcielibyście się podzielić z początkującym linuksiarzem - będę niezmiernie wdzięczny.

[EDIT]
Zapomniałbym o dwóch dość fajnych ułatwieniach, a mianowicie "aktywne" ikony głośności i baterii na pasku zadań. Wystarczy na nie najechać i pomerdać scrollem - zmieniamy w ten sposób głośność (na ikonce głośności) bądź jasność ekranu (na ikonie baterii). Odbywa się to bez konieczności klikania.