[Sprzęt z szuflady] Odtwarzacz MP3 Creative Zen MX

Dzisiejszym wpisem, chciałbym przypomnieć Wam trochę zapomniany w obecnych czasach sprzęt, jakim są odtwarzacze MP3, na przykładzie Creative Zen MX. 

Odtwarzacz ten zakupiłem jakoś w połowie 2009 roku, przenosząc się do Londynu, gdzie spędziłem dłuższy czas. Czyli dawno temu :P. Służył mi on (w sensie odtwarzacz :P) dość długo - około 4-5 lat. 

Dane techniczne:

  • Producent: Creative
  • Kolor: Czarny
  • Pamięć: 16 GB Flash
  • Możliwość rozbudowy pamięci: Tak, karta SD/SD HC
  • USB: Tak, Mini-USB
  • Wyświetlacz: 2", 16,7 mln kolorów
  • Odtwarzane formaty: MP3, WMA, Audible4
  • Wymiary: 5,5 x 8,32 x 1,19 cm
  • Waga: 66 gram
  • Funkcje dodatkowe: dyktafon, radio (z pamięcią 32 stacji), zegarek, budzik.

Front odtwarzacza był koloru połyskującej czerni a tył był matowy. Obudowa jest jednolita - nie ma (łatwego) sposobu na otwarcie jej, chociażby w celu wymiany baterii. Jest to o tyle uciążliwe w moim przypadku, że bateria niestety "umarła", więc nie mam już możliwości przypomnieć sobie układu menu czy chociażby odzyskania zmagazynowanej tam muzyki. Natomiast, z tego co sobie przypominam menu chodziło dość ociężale (chociaż nie na tyle, żeby jakoś specjalnie irytować). Czasem również przyciski sterujące źle łapały. Głównie tyczyło się to "krzyżaka". Chciałem na przykład przyciszyć muzykę (krzyżak w dół) a urządzenie odczytywało to jako następny utwór (krzyżak w prawo). Zdarzało się to jednak dość rzadko.

Z tego co pamiętam nigdy nie korzystałem z możliwości rozbudowy pamięci przez kartę SD. Wystarczała mi wbudowana pamięć. Nie bardzo również kojarzę model słuchawek, które używałem z tym sprzętem. Pamiętam, że była to jakaś nauszna, zamknięta konstrukcja; podajże produkcji Sony. Ale muzyka brzmiała dość dobrze. Zwłaszcza, że dostępny był equalizer, więc można było dostosować (w jakimś zakresie) dźwięk pod siebie.

Odtwarzacz miał również funkcję radia. O ile mnie jednak pamięć nie myli, było ono nieużywalne - o ile w ogóle nawet złapało jakąś stację radiową, wystarczyło minimalnie się ruszyć i gubiło zasięg. Słaby "deal" jak na urządzenie przenośne.

Funkcją podglądu zdjęć czy wideo nie byłem nigdy zainteresowany - zbyt mały ekranik, o zdecydowanie zbyt małej rozdzielczości. Nie widziałem nawet sensu sprawdzania jak to miałoby działać. Natomiast z dyktafonu skorzystałem ze dwa razy. Co prawda nie do końca pamiętam jakość nagrań, ale chyba nie zachwycała, skoro nie bardzo korzystałem z tej funkcji.

Według specyfikacji odtwarzacz miał wytrzymywać około 30 godzin słuchania muzyki. Jednak zazwyczaj musiałem go ładować po 15 - 20 godzinach. Co jak dla mnie nie było dużym problemem. Najważniejsze było, że sprzęt wytrzymywał cały dzień chodzenia po mieście. A jakość muzyki oferowana przez ten odtwarzacz była sporo lepsza jak z mojego ówczesnego telefonu (Sony W995), nie mówiąc już o oferowanej pojemności (16GB vs maks. 8GB karta pamięci w telefonie, którą wolałem przeznaczyć na zdjęcia). 

Oczywiście w obecnych czasach tego typu urządzenia są, dla większości z Nas, mało potrzebne. Nawet te prostsze telefony mają więcej możliwości. Nie dość, że można na nich zapisać muzykę, do odsłuchy offline, to mają dość dużą przewagę nad większością "empetrójek" - dostęp do internetu. Dzięki temu można uzyskać dostęp do sporawych bibliotek muzycznych, korzystając chociażby ze Spotify czy nawet (o zgrozo) YouTube. Jednak jeszcze te 10-15 lat temu odtwarzacze MP3/MP4 (tudzież inne Walkmany/Discmany :P) były wybawieniem dla ludzi, którzy z jakiegoś powodu chcieli posłuchać muzyki spędzając czas poza domem czy samochodem.