Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Znaki historii (cz. III)

Bardzo się nie pomylę, jeżeli napiszę, że konieczność wyłączania systemu pojawiła się wraz z Windows. Nie przypominam sobie konieczności wydawania polecenia zamknięcia systemu w komputerze z DOS+Norton Commander. Nie kojarzę jak sprawa wygląda w Windows 3.11 (najstarszym, z którym miałem styczność) i wcześniejszych. Nie ma jednak wątpliwości, że wraz z pojawieniem się przycisku start, nieodłącznym jego towarzyszem było polecenie „Zamknij system”.

Trudno się dziwić zaszczytnej pozycji tego przycisku w menu – wyłączenie komputera bez zamknięcia systemu odbijało się czkawką w postaci długotrwałego „scan disc”'u. Obligatoryjny* „scan disc” zniknął w XP (faktycznie chyba dopiero wraz z SP2), ale zamykanie systemu nie straciło na znaczeniu ani wtedy, ani później – wszak system musi wszystko poukładać i zachować. Trzeba też odnotować, że w międzyczasie pojawiły się komputery (płyty główne?), które same potrafiły się wyłączyć po wybraniu polecenia "Zamknij system".

*oczywiście można go było pominąć, ale to wymagało w odpowiednim momencie wciśnięcie klawisza

r   e   k   l   a   m   a

Dlaczego więc się dziwię, że znalezienie polecenia „zamknij” w menu start jest równie pewne, co śmierć i podatki? A czy wyobrażacie sobie, żeby przed wyłączeniem telewizora należało przełączyć na „1” wcisnąć jeszcze jeden przycisk, „potwierdzić” kolejnym i dopiero wówczas telewizor by się włączył? TV i PC – złe porównanie?

No to może inne? Czy w menu waszego telefonu komórkowego na pierwszej pozycji jest „wyłącz”?
Czy w ogóle w menu macie polecenie „wyłącz”? Owszem, bywają modele, w których można je wybrać po wciśnięciu gwiazdki czy innego krzyżyka, ale – przeważnie – wystarczy przytrzymać przycisk rozłączania rozmowy.

Nie będę nawet wspominał o konsolach, tabletach, i innych iPodach. Nawet jeśli w którymś z nich w menu można znaleźć polecenie wyłączenia, nie jest ono tak eksponowane, a samo wyłączenie przebiega szybko i skutecznie.

Tak. Wszystkie wymienione urządzenia to „tradycyjna” elektronika użytkowa, którą wyłącza się jednym guzikiem. Komputer ma trudności, żeby stać się zwykłym sprzętem elektronicznym. To najczęściej nadal tradycyjny „blaszak” stojący pod biurkiem. Może lepiej, że nie trzeba się schylać, żeby go wyłączyć.

Wraz z pojawieniem się komputerów, które się same wyłączają, pojawiło się też obsługiwanie przez system „przycisku zasilania”, a także „przycisku wstrzymania”. Oznaczało to, że komputer wreszcie można wyłączać jednym guzikiem. Trzeba tu jednak wspomnieć o złudności możliwości wyłączania w sposób „wyłączam i wychodzę” – komputer lubił zawiesić się przy wyłączaniu, o czym można się było przekonać wracając po paru godzinach. Dzisiaj już mi się to nie zdarza – ale chyba dlatego, że najczęściej komputer przełączam w stan wstrzymania.

Przyciski wyłączenia i wstrzymania zaczęto umieszczać na klawiaturze, co dzisiaj jest już normą. Wydaje się, że jest to najwygodniejszy sposób wyłączenia PeCeta.

Z konwencji „blaszaka” wyłamują się komputery Apple – nie miałem styczności z tym sprzętem: czy nadal jest tam polecenie „zamknij system”? Wyłamują się też urządzenia Media Center – w Polsce mało popularne ( w ogóle chyba mało popularne). Najczęściej pracują na Windows z nakładką Media Center, ale tu akurat „zamknij” nie jest tak eksponowane, a dodatkowo wyłączyć można pilotem.

Wyjątki więc istnieją, ale wyjątkiem nie będzie już żaden laptop z Windowsem na pokładzie. Laptopom, notebookom i innym netbookom bliżej do zwyczajnej elektroniki niż tej skrzynce pod biurkiem, ale na nic to – w starcie nadal siedzi „zamknij”, „hibernuj” i „wstrzymaj”.

I to jest właśnie jeszcze jeden problem z procedurą wyłączania w Windowsie. Kolejne wydania systemu mają być jak najbardziej przyjazne użytkownikowi i nie sprawiać problemów nawet tym najmniej doświadczonym, Nie dotyczy to chyba wyłączania systemu. Użytkownik sam powinien doszkolić się, aby rozumieć różnicę między hibernacją, stanem wstrzymania i wiedział kiedy nie warto zamykać systemu, a kiedy jest to konieczne. Nie rozumiem dlaczego nie spróbowano uprościć tej procedury zdejmując z użytkownika konieczności wyboru.

Czy ja postuluję usunięcie polecenia „zamknij” ze startu? Nie, nie wiem, a jaka to różnica? Wskazuję tylko, że niegdyś niezbędne polecenie, dzisiaj mogłoby przenieść się w mniej eksponowane miejsce. Dodatkowo wielość możliwości wyłączenia mogłaby być ograniczona. Próbuję też zwrócić uwagę na ciekawy mechanizm: tak jak naturalne wydaje się wyłączenie wielu urządzeń jednym przyciskiem na obudowie, tak dla wielu ludzi naturalne jest, że wyłączenie komputera równa się wybranie w „starcie” odpowiedniego polecenia. Takie myślenie jest zresztą podtrzymywane przez ciągle narzucające się polecenie zamknij. Mogę się też założyć, że wielu użytkowników komputerów nie wie, że przyciśnięcie przycisku na obudowie oznacza wydanie polecenia "Zamknij system". 

Komentarze