Niedobre programy: oprogramowanie, które powinniśmy wreszcie porzucić

Mniej więcej za półmetkiem szkoły podstawowej, zostałem zawezwany do mojego (szalenie cynicznego) znajomego, celem reinstalacji systemu. Od wydania Windows XP minęło dopiero kilkanaście tygodni, a opinia na jego temat była druzgocąco niska. Odpadał zresztą z najważniejszego dla naszej grupy wiekowej powodu – „nie chodziły” na nim gry. A przynajmniej tak wszyscy twierdzili, więc nikt nawet nie próbował.

Przypomnijmy, co to naprawdę jest okropny system, czyli parę słów o Windows Millennium

Skala narzekania na Windowsy jest dziś potężna jak nigdy dotąd, a sytuacja ulega nieodmiennie pogorszeniu bez przerwy, już od czasu Windows 8, wydanego w 2012 roku. Najnowsza odsłona Okienek oraz jej nachalna promocja zdecydowanie nie pomagają upadającej opinii, a podejmowane przez Microsoft kroki „zaradcze” są nierzadko tak nieziemsko chybione, że niejeden zastanawia się, czy nie ma tu miejsca jakiś auto-sabotaż.

Nic do ukrycia

Zwyczajowo kreatywności dodaje mi gniew, więc kolejny raz nieco zmieniam kolejność tematów, którymi chciałem się zająć, ale okoliczności mnie do tego zmuszają. Podejmuję niniejsze zagadnienie wraz z moim IRCowym znajomym, redsem.

Niecały rok temu zamieściłem tu wpis

Gdy Windows był Uniksem, czyli dlaczego bash w Windows 10 to żadna nowość

Kilka tygodni temu gruchnęła wiadomość, że nadchodzące kompilacje Windows 10 będą zawierały między innymi linuksową powłokę bash, wraz ze zbiorem innych narzędzi, jak coreutils, czy też w ogóle oprogramowanie systemowe GNU. Miało to być pokłosie zabitego Projektu Astoria, a odpowiednie moduły – rzekomo dostępne przez sklep Windows Store jako dystrybucja oprogramowania Canonical. Wiele serwisów informacyjnych oraz innych „entuzjastów”, zwyczajowo niemających pojęcia, o czym piszą, rozpływało się z radości nad niesamowitym postępem, jakim najwyraźniej jest dołączenie basha do Windows.

Zabawna historia o tym, jak antywirusy przestały być potrzebne

Kilka miesięcy temu wdałem się tu w dość zażartą debatę na temat pakietów antywirusowych. To jeden z moich ulubionych tematów, ponieważ mam w owej kwestii dość zdecydowane poglądy. Po krótkiej wymianie zdań, szybko przypomniałem sobie jednak, że zadeklarowani użytkownicy oprogramowania antywirusowego cierpią na taką samą przypadłość, jak fani laptopów HP. Nie umiem jej poprawnie sklasyfikować.

Plan maksimum: anulowane i nieukończone funkcje w systemie Windows na przestrzeni lat

Ostatnio podnosi się straszna afera, że kolejne kompilacje Windows 10 w ramach programu Windows Insider nie oferują nowych funkcji. Miesiąc temu informowano nas, że częstość publikowania nowych „buildów” wzrośnie, zgodnie z szalenie popularnymi żądaniami użytkowników. W praktyce darmowi betatesterzy otrzymali częstsze aktualizacje, ale wszelkie zmiany w nich są kompletnie niewidoczne dla użytkownika. Oczywiście, modyfikacje „pod maską” również wymagają przetestowania, aczkolwiek jest ono dalece mniej ekscytujące, niż praca z nowym produktem o widocznych zmianach.

Ciąg dalszy wdrażania Red Hatów — czyli o tym, jak nic nigdy nie działa tak, jak byśmy chcieli

Jakiś czas temu pisałem o wdrażaniu Red Hatów, a właściwie Fedory 21, na dużej liczbie komputerów (około 180). Ten pozornie bezbolesny i bardzo dobrze udokumentowany proces, okazał się być generatorem nieprzewidywalnych problemów, na które można natknąć się wyłącznie przez praktykę: żadną miarą nie dałoby się wydobyć ich z dokumentacji, ani zabezpieczyć przed takimi scenariuszami bez doświadczenia.

Starszy brat Cortany – Microsoft Agent

Jednym z powodów, dla których uwielbiam film „2001: Odyseja Kosmiczna” jest estetyka opisu przyszłości. Rozglądając się po dziełach tworzonych w czasach premiery filmu (a było to niemal 50 lat temu!), czy to produkcjach sci-fi, czy zwykłych materiałach reklamowych, łatwo dostrzec boleśnie toporne scenariusze „świata przyszłości”, gadających tosterów, lodówek mrugających bez powodu, absurdalnie niepraktycznych kształtów i ewidentnie niewygodnych ubrań. W „Odysei” nie ma nawet śladu czegoś takiego, dzięki czemu film niemal w ogóle się nie zestarzał.

Kafle i kafelki – skąd się wzięło Modern UI i dlaczego już nie wróci?

Ponownie rozpocznę wpis słowami „miałem pisać o czymś innym”. Jednak, gdy siedząc w pracy przed komputerem z Windows 10 odczułem chwilową tęsknotę nie za Siódemką, a za Windows 8.0, od razu wiedziałem, że popołudnie minie mi na badaniach i kolejnym nurkowaniu w zawiłościach historii informatyki użytkowej.

To, czego tak nagle zabrakło mi w Dziesiątce, była konsekwencja. Tej, wbrew materiałom promocyjnym Windows 10 jest mniej, a nie więcej, niż w Ósemce.