Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

A gdy nikt nie patrzył, wyłączono MSN

Matko jedyna, jak gorąco. I jak tu pisać.

Gdy kładę się spać po kolejnej późno-wieczornej grzebaninie elektronicznej, porzucone urządzenia mszczą się na mnie, nie dając mi spać. Bezowocne, a często nędznie uzasadnione próby jednoczesnego instalowania LineageOS, szyfrowania tabletu i aktualizacji wersji Insider Preview na zapomnianej Lumii doprowadzają do stanu, w którym żadne z urządzeń nie działa do końca poprawnie, ale każde co kilka chwil hałasuje. Wszak na wszystkich „w miarę działających” urządzeniach instaluję Skype’a i Facebook Messengera – jedyne pozostałe mi komunikatory, z których korzystają znajomi. Późnym wieczorem zawsze okaże się, że zapomniałem wyciszyć powiadomienia na co najmniej jednym z urządzeń. Albo nie odwróciłem któregoś plecami do góry, przez co rozświetla nocą pokój krwistoczerwoną, mrugającą okresowo diodą.

Nie mam szczególnych oporów przed poznawaniem nowych narzędzi komunikacyjnych, tak długo, jak jestem w stanie naprędce złożyć zdecentralizowaną i zaszyfrowaną OTR alternatywę (a jeszcze mogę, wszak specjalizujemy się w zupełnie innej formie państwa policyjnego, niż np. obecna, i zapewne przyszła, Wielka Brytania). Stąd też dość prędko porzuciłem archaiczne, frustrujące i drogie SMSy. Z radością uciekłem od Gadu-Gadu, ale od ukochanego Jabbera przegoniono mnie już siłą. Bramy S2S, niegdyś powszechne, całkowicie zniknęły. Świat powrócił do architektury „zamkniętych ogrodów”, tłumacząc to dostosowaniem do wymagań chmury oraz urządzeń mobilnych. Śmiem twierdzić, że to najwyżej dwie trzecie prawdy i wymuszona centralizacja ma nieco inne źródła.

Z biegiem czasu przywykłem do mojej przegranej krucjaty o XMPP, w odwodzie i na specjalne okazje trzymam IRC i parę innych, ciekawych zabawek, ale zrezygnowałem już całkowicie z klientów-agregatów. Na Androida nigdy ich specjalnie nie było, a na pececie, z bólem serca, zastąpiłem je aplikacjami PWA, jak Messenger.com. Niby wyczerpany temat. Dlaczego więc trzeci raz nachodzi mnie na rozważania o komunikatorach internetowych? Otóż okazało się niedawno, że przegapiłem istotną zmianę na stronie, którą swego czasu odwiedzałem regularnie. Tą stroną jest wykaz „Is MSN dead yet?”. Odwiedzałem ją, bo interesowało mnie, kiedy wreszcie nastąpi moment, który oficjalnie miał miejsce już pięć lat temu: mowa o zamknięciu sieci MSN Messenger Service. Na stronie ismsndeadyet.com możemy wreszcie zobaczyć wielki napis „YES”.

Absolutna dewastacja Skype’a, który zmieniał się w rakotwórczego bloba o nadmiernym zapotrzebowaniu na pamięć, wyzwalała u mnie głęboką niezgodę wobec zastąpienia tym gniotem całkiem sprawnie działającego komunikatora Messenger. Całkiem sprawnie w porównaniu ze Skypem, oczywiście. Messenger był pełen wad, ale miałem do niego sentyment. Głównie dlatego, że był komunikatorem preinstalowanym w systemie Windows Millennium Edition, na moim pierwszym komputerze. Pochodził z czasów, w których komunikator nie był aplikacją pełnoekranową, a każde okno miało własny przycisk na pasku zadań, w dodatku z opisem i ikoną niewymagającą przestrzeni barw True Color. Interfejs nie był „dostosowany do dotyku”, co obecnie jest nie tylko (wciąż!) niepotrzebne ale i zazwyczaj fatalnie zaimplementowane. Mówimy więc o czasach sprzed interfejsowego wariactwa, które bezpowrotnie minęły około 14 lat temu. A ja dalej za nimi tęsknię.

„MSN Messenger Service”, bo tak brzmiała pełna nazwa programu, który poznałem w 2001, oferował prosty i urokliwy interfejs znany z ICQ (i Gadu-Gadu, gdy odejmiemy odrażający, pomarańczowy kolor) a jednocześnie dodawał nutkę profesjonalizmu, nawiązując do estetyki Windows 2000 i (wtedy jeszcze nie znienawidzonego) Outlook Express. Bardzo przypadł mi do gustu, mimo, że miałem na nim może z trzy kontakty. W Polsce nie słyszał o nim dosłownie nikt. Zresztą nawet w swoim kraju pochodzenia był mało znany: zaczynał jako nieautoryzowany klient sieci AIM, by w okolicach wersji 3.0 zmienić się w zaskakująco ładny i lekki komunikator z funkcją VoIP i integracją poczty. Byłem urzeczony. Nikt nie podzielał mojego entuzjazmu. W tym czasie wszyscy używali Gadu-Gadu, niektórzy bogatsi gimnazjaliści słali sobie SMSy (kilka w tygodniu).

Mniej więcej wtedy na świat przyszedł Windows XP. Początkowo traktowany z nieufnością. Następnie – z niechęcią, ze względu na niezgodność z szeroką gamą gier i (taniego) sprzętu. Na pecety trafiał powoli, w podobny sposób, jak później Vista: najpierw jako „transformation pack” ze skinami do Windows 98, potem jako kradziona wersja Professional, a na końcu jako preinstalowana Home Edition z gazetkowego komputera z „Vobisa”.

Wraz z Windows XP, o czym w dalszym ciągu nikt nie wiedział, przychodziła nowa inkarnacja MSN Messengera: zintegrowana z interfejsem do takiego stopnia, że w praktyce stawała się niewidzialna. Nosiła nazwę „Windows Messenger” – program nadawał się zarówno do domu, jak i do firm, gdzie integrował się z węzłami SIP i Exchange. W dalszym ciągu twierdzę, że jest to wzorcowy interfejs dla komunikatora internetowego. Nie da się tego zrobić lepiej. Wszystko inne będzie udziwnieniem, zmianą dla zmiany i odchodzeniem w dziwnym, niepotrzebnym nikomu kierunku.

Niestety, świat uparcie nie chce działać tak, jak sobie wymyśliłem. MSN Messenger nie zyskiwał popularności, bo wyglądał… zbyt profesjonalnie. Na świecie nie było jeszcze niczego tak pstrokatego i plastikowego, jak pierwszy Skype, ale już taki AOL AIM pokazywał, co uchodzi za przyjazny interfejs. Dlatego Microsoft musiał popsuć mój ukochany interfejs. Zaczęto więc udawanie, że „Windows Messenger” to wcale nie następca MSN, tylko zupełnie oddzielny program. Który nie będzie już aktualizowany. Wydano więc MSN Messnger 5.0, a następnie 6.0 i owe wersje już wolno było instalować równolegle w systemie Windows XP. Poprzednie odmawiały poprawnej instalacji, zgłaszając problemy ze zgodnością. Wystarczy spojrzeć, żeby zrozumieć kiedy i jak wszystko poszło całkowicie i nieodwracalnie źle:

Jakimś cudem, owa koszmarna wersja przełożyła się na znaczący wzrost popularności sieci MSN Messenger, a komunikator, odnoszący zaskakujący sukces np. we Francji, zwano „MSN”, co nie zmieniło się mimo późniejszej, zupełnie zbędnej, zmiany nazwy. W Polsce popularność MSN oczywiście nie rosła, co nie ulegnie zmianie już nigdy.

Piętrowo chybiony pomysł z rebrandingiem pod szyldem „Windows Live” nastąpił niedługo przed premierą systemu Windows Vista, którego nie zaopatrzono w nowy komunikator, zwany od teraz, nie wiedzieć czemu, Windows Live Messenger. Brak zintegrowania z Vistą nie miał oczywiście żadnej korelacji z popularnością w Polsce, aczkolwiek okolice roku 2006/2007 to był niewątpliwie okres największej popularności i zdrowej konkurencji wśród komunikatorów. Messenger wzbogacił się o nowy VoIP i bramę telefoniczną, AIM tracił na popularności względem Skype’a. Zapewne to rynkowe zamieszanie było usprawiedliwieniem dla przerobienia Messengera w ciężki, pełnoekranowy „dashboard”.

Nie oznacza to jednak, że wszystko szło w złą stronę. Fakt, usunięto szyfrowanie (!), które jakimś cudem dalej oferowała, wciąż wtedy funkcjonalna, wersja „Windows Messener” z XP, ale Microsoft eksperymentował z próbami zmiany Messengera w multikomunikator. Być może niewielu to obecnie pamięta, ale w okolicach roku 2010 próbne wersje MSN zawierały integrację z Google Talk, Facebookiem i XMPP. Były to przymiarki funkcjonalne do „hubów” znanych potem z Windows Phone 7. Nie są one oczywiście niczym ponad stare dobre Centra Aktywności, którym świat ciągle nie pozwala zaistnieć.

Jednak tego typu dashboardy cierpią na coś, co Paul Thurrott nazywa „PC-centrycznością”. Są doskonałym interfejsem dla wielkiego, ciężkiego domowego multimedia PC, stojącego na środku pokoju (pod kątem takiego właśnie ustroju niewątpliwie projektowano Vistę). Tymczasem świat poszedł w urządzenia mobilne. A one wymagały uproszczonego i znacznie lżejszego interfejsu. Zabawnie jest pisać takie słowa, gdy appka Facebooka zajmuje 148 MB, ale mimo wszystko to jednak prawda.

Mimo, że „PC-centryczność” była zarzutem, które wobec Messengera wysuwał sam Microsoft, nieco zaskakuje rozwiązanie, jakie obrano. W okolicach roku 2011, Microsoft kupił Skype’a. Kupił, a następnie prawie nic z nim nie zrobił. Poza jeszcze większym utuczeniem i przeprojektowaniem na korzyść amerykańskiego wywiadu elektronicznego, Skype rozwijał się swoim zwyczajowym, leniwym torem. Kupowanie Skype’a zazwyczaj było związane z brakiem dalszego pomysłu, czymś na zasadzie „o, kupmy to, bo jest popularne”. Bierność Microsoftu wydawała się potwierdzać tę prawidłowość. Ale mimo to od początku miałem obawy. Zastanawiałem się, który z dostępnych idiotycznych scenariuszy zostanie wybrany: zrujnowanie marki Skype do reszty i kiepskie zintegrowanie algorytmów VoIP z Messengerem, czy może anulowanie Messengera i zastąpienie go Skypem, mimo, że nie posiadają tych samych funkcji, a MSN jest wtopiony w szereg innych produktów?

Wybrano wariant numer dwa. I oczywiście ponownie wyszło na jaw, że Microsoft składa się z wielu wzajemnie wrogich sobie obozów. Windows 8 został wydany z aplikacją „Wiadomości”, która wykorzystywała MSN. Windows 8.1 zastąpił ją Skypem, ale już taki Office Online dalej oferował w bocznym pasku komunikator MSN. Windows Essentials 2012 dalej instalowało Messengera. Trzykrotne naciśnięcie „Anuluj” zamykało informację, że zalecana jest migracja do Skype’a, a program działał dalej bez zarzutu. Wkrótce potem Microsoft ogłosił „obowiązkową” migrację do Skype’a. Nie była ani obowiązkowa (wszak Messenger działał dalej) i ani prawdziwą migracją. Kontakty zostały wtłoczone na siłę na listę kontaktów Skype i bardzo często tkwiły tam jako nieedytowalne obiekty. Co więcej, czasem migracja przebiegała nieprawidłowo i na listach pojawiały się cudze kontakty, albo kontakty prowadzące do błędnych osób. Tak było w przypadku mojej mamy – jej e-mail w domenie „Windowslive.com” był taki sam, jak czyjś login Skype. Dzięki temu na liście moich kontaktów zagościła nieusuwalna, nieodpowiadająca mi „Maria Helena dos Reis Santos”. Po pięciu latach dalej okresowo pojawia się i znika w mojej książce telefonicznej konta Microsoft.

Rzekoma migracja była wyłącznie zabiegiem marketingowym. Internetowy „backbone” komunikacyjny Microsoftu był (co dla wielu, w tym mnie, było od początku oczywiste – więc skąd ta decyzja?) tak bardzo zależny od MSN, że Skype wcale nie migrował konta MSN po połączeniu usług. O nie. W tle działo się coś kosmicznego: Skype logował się do sieci MSN jak każdy klient Messengera, a wiadomości wysyłane od kontaktów Skype przychodziły przez MSN z adresów kończących się na „@SkypeDomain.fakedomain”. Był to więc nędzy most, sklecony w weekend na kolanie. Konta Microsoft w Skype zapewne się już nieco wykruszyły, ale kros-komunikacja między sieciami długo przebiegała w taki sposób. Dopiero wraz z premierą protokołu w wersji MSNP24 można mówić o jakimś połączeniu obu sieci.

Dwa miesiące temu ostatecznie wyłączono część „MSN” sieci Skype. MSN Messenger na zawsze przestał działać. Dopiero teraz. Dotychczas połączenie z siecią MSN było zdecydowanie możliwe, nawet przy użyciu Messengera, po zaaplikowaniu łatki „Messenger Reviver”. Najnowszy Skype korzysta z protokołu łączącego oba rozwiązania, czyli właśnie MSNP24. Mimo wielu lat rozwoju, w dalszym ciągu nie wzbogacono go o umiejętność rozpoznania, że inne urządzenie odebrało przychodzącą rozmowę. Stąd też moja gromadka telefonów drży i brzęczy nawet, gdy już dawno z kimś rozmawiam. Trwają prace nad nową wersją protokołu Skype, opartą o WebRTC. W ten sposób działa obecnie klient na Linuksa. Mimo najskromniejszego zbioru funkcji i wbrew pozorom czynionym przez nowe interfejsy na Androidzie, to właśnie wersja linuksowa wydaje się być dobrym podglądem tego, czym Skype stanie się w przyszłości. Prawdopodobnie wersja WebRTC zastąpi wszystkie dotychczasowe implementacje. Czekam na to z niecierpliwością, wszak najnowszy Skype dalej działa na Windows XP, a aplikacja UWP… niemal w ogóle nie działa. Ale to normalne. Czasy się zmieniają, a aplikacje Metro/TwinUI/WinRT/Modern/UWP to dalej zabawki, które należy natychmiast odinstalować. A tak na marginesie, WebNotifications dalej nie działają. Więdną kilka kwadransów po zamknięciu karty. Świetlana przyszłość przed nami :)

Addendum

A co z alternatywnymi klientami i multikomunikatorami? MSN miał ich mnóstwo, a Skype? Skype nie miał ich prawie wcale, zwłaszcza po zamknięciu API. Niektóre komunikatory, jak Pidgin, stosowały metodę przypominającą okradanie bankomatu „na Polaka”: uruchamiały w tle prawdziwego Skype’a, a następnie ukrywały jego okno i przechwytywały I/O z pól tekstowych. Obecnie istnieje kilka implementacji protokołu MSNP24, ale poza Unią Europejską inżynieria wsteczna może być nielegalna. W takim wariancie dalej istnieją „dresiarskie” wtyczki, wrappujące całą stronę „web.skype.com”.

Cheers!

 

windows internet

Komentarze

0 nowych
  #1 01.08.2017 08:39

Świetny tekst. Dzięki.

WODZU   18 #2 01.08.2017 08:51

Drzewiej, gdy również nikt nie patrzył, w MS wyłączono to :) https://c2.staticflickr.com/6/5017/5475037938_8df75e3eef_b.jpg

Łukasz Tkacz   7 #3 01.08.2017 09:33

Wpis fajny i ciekawy, ale ze względu na to:

"31.07.2017 23:54"

Przyłączam się do grona osób, które będą tym bardziej marudzić na pewne praktyki na blogu. Tak, niech będzie że teoria spiskowa, ale skoro jest cały miesiąc, a wpis leci w ostatnich jego minutach, przez co "najbardziej zapada w pamięci" to jestem gotowy na nią przystać :D A tym bardziej, że patrząc się na ostatni rok, miało to miejsce wieeeeele razy. Po prostu niesmacznie wygląda, a przypadkiem to można co najwyżej skręcić nie w tę uliczkę :]

Ode mnie wielka krecha.

Autor edytował komentarz w dniu: 01.08.2017 09:34
wielkipiec   16 #4 01.08.2017 10:04

@Łukasz Tkacz: nie chodzi nawet o zapadanie w pamięci, wszak Macminik niemal uniwersalnie mnie przegania, a pisze o różnych porach - koniec miesiąca to ostateczny motywator "o, jednak nic w tym miesiącu nie napisałem". Staram się być regularny. Notorycznie nie mam albo siły, albo czasu, a bardzo nie chciałbym przestać. Konkurs uznaję za dobry barometr tego, na ile mi to wychodzi. :)

gowain   21 #5 01.08.2017 10:07

@Łukasz Tkacz: Ja pierdziele, już nie macie się czego przyczepić? CO Z TEGO, ŻE PISZE, BĄDŹ TEŻ PUBLIKUJE WPISY NA OSTATNIĄ CHWILĘ? Gdzieś to jest zabronione? Gdzieś jest nakazane pisać wpisy tylko w piątki o 12? Dajcie sobie spokój, bo cebula wychodzi Wam każdą stroną. Ludzka zawiść jest straszna. Ocenianie wpisu nie merytorycznie, a za porę publikacji. Tego jeszcze nie było. Żałosne.

A wpis jak zawsze (prawie zawsze :P) dobry i ciekawy.

Autor edytował komentarz w dniu: 01.08.2017 10:09
irokiee   9 #6 01.08.2017 10:07

@WODZU: łooooooo pamiętam :D te emotikonki w komiksach były super :D

GBM   22 #7 01.08.2017 10:19

@gowain: Nie, nie jest zabronione - ale na podstawie takiej praktyki można spokojnie wyciągnać wniosek, że kolega jest tutaj nastawiony na pisanie pod nagrody (co też w komentarzach nie raz potwierdził). Stąd też zyskał nagrodę loży szyderców na zlocie ;)

I to wcale nie chodzi o zawiść, cebulactwo (no chyba, że ze strony wielkiegopieca), a jedynie o zwykłe podejście do innych piszących blogi i całą dyskusję, która ma miejsce na portalu i dotyczy właśnie zmian na blogach.

gowain   21 #8 01.08.2017 10:37

@GBM: ale czy opublikowanie wpisu o 23:54 31 lipca zabiera w jakikolwiek sposób innym możliwość wygrania? Te zarzuty są tak idiotyczne, że głowa mała. Nawet jeżeli pisałby dla nagród, to co z tego? Zebrało się towarzystwo klakierów, którzy nie piszą na blogu i zabraniają innym wygrywać, a do tego jeszcze robią co miesięczną nagonkę. Nie lubicie kogoś? Ok. Ale dajcie sobie spokój z tym cebularstwem. Jeszcze raz powtórzę - oceniajcie wpis, a nie porę publikacji.

Łukasz Tkacz   7 #9 01.08.2017 10:52

@gowain: zdania mojego podzielać nie musisz, dzielę się spostrzeżeniami i tyle, tym bardziej że wielkipiec to osoba bardzo inteligentna i moim zdaniem wie, że takie wrzutki zwiększają jego szansę. Nie jest to z niczym niezgodne, acz dla mnie, niesmaczne. I tyle. Nie musi tak być w istocie co nie oznacza, że nagle zmienię zdanie bo napisałeś co napisałeś. Co do zawiści to już Ci pod innym wpisem pisałem jak to wygląda, ale chyba nie dotarło. Sam wczoraj napisałem wpis. Tyle że nie na blogach DP...

wielkipiec   16 #10 01.08.2017 11:02

@Łukasz Tkacz: nie mam cienia pretensji, że za czynnik brany pod uwagę przy głosowaniu bierzesz, czy wpis był robiony rzutem na taśmę. Być może liczy się dla ciebie to, że ktoś przygotowywał się wcześniej i na tej podstawie składasz kryteria jakościowe. Wolę to powiedzieć na głos :)
@gowain: nie odczuwam, żeby Lukasamd mnie nie lubił. Co więcej, jak ludzie utrzymują zdrowe kontakty, choć okazjonalne, to mówią sobie wprost co myślą na temat niektórych rzeczy.To jest zdrowa wymiana opinii. Nie ma co krzyczeć.
Natomiast ja mam tendecję do niekończenia wielu swoich inicjatyw. Wedle tej reguły: https://pics.me.me/finishing-projects-abandoning-projects-starting-a-new-project...
Jak mam 'deadline', to mam jakąkolwiek szansę na cień regularności. W przeciwnym razie wylądowałbym np. z zestawem 12 docx'ów z tekstami o stopniu ukończenia 30-60% i na rok wrzuciłbym jeden. Z literówkami.

Autor edytował komentarz w dniu: 01.08.2017 11:06
Szern   10 #11 01.08.2017 11:09

@Łukasz Tkacz: Łukasz - pisałeś tutaj lepiej lub gorzej, mogłem się z Tobą nie zgadzać, ale wspominam Cię dobrze. Przestało Ci być po drodze z DP - jeszcze lepiej, szczerze życzę Ci powodzenia. Ale nie hejtuj tutaj, proszę bez sensu tylko dlatego, że Twoje rozstanie z DP nie wyglądało tak, jak byś tego chciał. Rozstania niemal zawsze są bolesne, ale wylewanie swoich frustracji w formie hejtu w komentarzach nie przystoi facetowi, za jakiego Cię zawsze miałem.

Meszuge   16 #12 01.08.2017 11:13

Ciekawy tekst. :-)

Formbi   6 #13 01.08.2017 11:18
Łukasz Tkacz   7 #14 01.08.2017 11:20

@wielkipiec: Nie tylko nie nie lubię, ale wprost przeciwnie - mieliśmy okazję kilka razy na HZ rozmawiać i wiem, jak bardzo wartościowym facetem jesteś. Inna sprawa, że naprawdę za słabe uważam to otwarte przyznawanie się do tego, że chodzi o nagrody (o którym wspominał też @GBM. Ja już pod wpisem redakcyjnym pisałem, że dla mnie to dodatek, przygodę blogową na DP zaczynałem, gdy czegoś takiego w ogóle nie było.. i ludzie pisali. Jeśli teraz motywatorem ma być deadline pod konkurs z nagrodami to dla mnie jest to słabe. Ktoś stwierdzi, że zbyt idealistycznie na to patrzę i będzie miał pewnie rację... ale i tak uważam, że gdy była nutka takiego podejścia, zarówno blogi jak i cały portal funkcjonowały lepiej. A teraz.. niebawem zostanie grupka nazwijmy to "wzajemnej adoracji", a z nowych więcej będzie anonimów-pyskaczy w komentarzach pod materiałami na głównej.

Łukasz Tkacz   7 #15 01.08.2017 11:23

@Szern: Nawiązywanie tutaj do mojego rozstania z DP jest z deczka nie na miejscu - choć nawiasem mówiąc, cieszę się, że do niego doszło, bo można było w końcu rozwinąć skrzydła, zamiast się marnować.

Wracając do meritum: oceniam, opiniuję jako czytelników blogów i tyle. Porównuję z tym co było, może wyciągając błędne wnioski, a może nie.. Ostatnio była długa dyskusja o przyszłości blogów, a tutaj niczym z kapelusza wyskakuje "coś takiego" (dla wielu nieistotne, dla mnie tak). Ja nie mam żadnego interesu w rozwoju portalu, społeczności itp. więc jeśli faktycznie "wylewam hejt" to ok, zamknę się i już - nie tylko ja pewnie.

Tylko postawmy jedną rzecz jasno: zwisa mi i powiewa co kto o mnie na DP sądzi. Niezależnie od jego wieku, wkładu w portal, doświadczenia itp. To nie jest żaden wyznacznik. I tyle.

Autor edytował komentarz w dniu: 01.08.2017 11:25
Szern   10 #16 01.08.2017 12:00

@Łukasz Tkacz: "Nawiązywanie tutaj do mojego rozstania z DP jest z deczka nie na miejscu" - dlaczego? Czy wydaje Ci się, że podzieliłeś rzeczywistość na dwie części i jesteś zu? W prawdziwym życiu to tak nie działa.

Łukasz Tkacz: " zwisa mi i powiewa co kto o mnie na DP sądzi" - w takiej sytuacji, rozważ czy najlepiej nie byłoby dla Ciebie i wszystkich innych, abyś przestał tu zaglądać, a przynajmniej aktywnie hejtować?

Łukasz Tkacz   7 #17 01.08.2017 12:55

@Szern: Skoro dla Ciebie czy niektórych innych osób ze "społeczności" DP posiadanie odmiennego zdania w pewnych kwestiach jest z miejsca hejtowaniem to faktycznie, warto rozważyć to o czym piszesz...

Autor edytował komentarz w dniu: 01.08.2017 13:02
gowain   21 #18 01.08.2017 13:14

@Łukasz Tkacz: "posiadanie odmiennego zdania w pewnych kwestiach"

To nie jest kwestia odmiennego zdania. Bo gdzie tu odmienne zdanie? Pisze na ostatnią chwile? Pisze. Pisze dla nagród? Być może. Ale co z tego? Próbujesz piętnować jednego z dobrych blogerów tylko za daty publikacji wpisów. Po co? Bo Ty nie pisałeś dla nagród? A co mnie to? Co to wielkiegopieca obchodzi - pewnie nic. Oceniasz czy głosować na niego, czy nie - tylko na podstawie daty publikacji. Gratuluję logiki. Głupszych rzeczy dawno nie słyszałem.

Podpowiem Wielkipiec wygrywa nie dlatego, że publikuje "za pięć dwunasta", ale dlatego, że konkurencja jest słaba.

MartinaNeumayer   6 #19 01.08.2017 13:17

Tak a'propo zamykanych przez m$ usług.. WordFlow właśnie też poleciało..
https://www.phonearena.com/news/Microsoft-closes-down-Word-Flow-for-iOS-encourag...

Łukasz Tkacz   7 #20 01.08.2017 13:18

@gowain: Nie czytasz komentarzy, albo masz z tym problem. Jakościowo wpisy wielkiegopieca są na poziomie top, bo nie dość, że poruszają ciekawą tematykę, to jeszcze wyczerpują temat. I ja tego nie kwestionuję, ten wpis też jest super.

Mam jednak prawo do oceniania nie tylko tego, ale i zachowania danego blogera. Bo mnie to obchodzi. Ciebie nie musi. Każdy ma prawo głosu i głosuje wedle swojego widzi-mi-się. Gdyby nie było nic ciekawego konkurencyjnego, nie przyznałbym głosu nikomu, proste (a przynajmniej wydaje mi się, że tak jest i powinno to być logiczne).

Autor edytował komentarz w dniu: 01.08.2017 13:19
zakius   7 #21 01.08.2017 13:41

nie wiem na ile dobrze XMPP sobie radzi z wieloma podpiętymi klientami, ale jednak AFAIK nie obsługuje prawidłowo rozwiązanych powiadomień mobilnych (patrz windows)
obecnie najrozsądniejszym wyborem wydaje się telegram (chociaż klienta desktopowego i tak trzeba będzie napisać alternatywnego, ale chociaż protokół otwarty)
"W dalszym ciągu twierdzę, że jest to wzorcowy interfejs dla komunikatora internetowego. Nie da się tego zrobić lepiej. Wszystko inne będzie udziwnieniem, zmianą dla zmiany i odchodzeniem w dziwnym, niepotrzebnym nikomu kierunku." oj dokładnie to
"AOL AIM pokazywał, co uchodzi za przyjazny interfejs"
mnie zawsze zastanawia dlaczego te "przyjazne" interfejsy zawsze sa kompletnie nieużywalne i wyglądają jak dzieło niespełnionego absolwenta ASP po grzybkach
co do HUB-ów to... do windowsa powoli wchodzi funkcja my people
która ostatecznie będzie obsługiwać i tak tylko pocztę, bo nikt nie będzie dość łaskawy, by wykorzystać to API... szkoda

jkolonko   10 #22 01.08.2017 14:30

Fajny wpis.. do ostatniego akapitu w którym to ponoć "a aplikacja UWP… niemal w ogóle nie działa. Ale to normalne. Czasy się zmieniają, a aplikacje Metro/TwinUI/WinRT/Modern/UWP to dalej zabawki, które należy natychmiast odinstalować". W tym miejscu skończyła się merytoryka i zaczęło wypisywanie bzdur. Jakoś pracuję na tym Skypie z powodzeniem tak na telefonie jak i na wielu komputerach.

  #23 01.08.2017 18:18

@MartinaNeumayer:

piękne nogi - niczym u Stone, może zamiast obrazka taka animacja z przekładaniem nóg ?!

tak, czy siak ładne ...

/

  #24 01.08.2017 21:17

@WODZU: własnie a to był fajny gadżet komiks i czat w dowolnie wybranym otoczeniu i pod dowolna postacią :-)

dritt   7 #25 01.08.2017 21:50

@jkolonko:
Prawda - "Jakoś" to odpowiednie słowo dla całokształtu skajpaja.
"jak i na wielu komputerach" - ilu konkretnie?

Autor edytował komentarz w dniu: 01.08.2017 21:51
shango   5 #26 01.08.2017 22:02

IRC - poznałem wielu znakomitych ludzi z całego świata i nauczyłem się angielskiego :)

jkolonko   10 #27 01.08.2017 22:55

@dritt: Ja regularnie używam na 4, ale nie wiem jakie to ma znaczenie w tym temacie.

wielkipiec   16 #28 01.08.2017 23:08

@jkolonko: ano ma, bo mnie nie działa na żadnym. Znajomemu na jednym. A tuzinom (bo przecież nie tysiącom, nie ma tylu użytkowników UWP) ludzi, w tym szanowanym dziennikarzom IT, Skype UWP działa źle/wcale i jest to znana kwestia. To, że działa u ciebie, nie znaczy, że działa każdemu.

jkolonko   10 #29 01.08.2017 23:29

@wielkipiec: Co to znaczy, że działa źle? Nie loguje się? Nie da się wysłać wiadomości, nie da się otrzymać wiadomości? Nie działają połączenia głosowe? Konferencyjne? Współdzielenie pulpitu? Dzieje się to za każdym razem? Czasem? To są dla mnie przykłady merytorycznego stwierdzenia że coś nie działa tak jak powinno (ale u mnie nie stwierdziłem żadnego z nich). Dlatego mówię, że opinia z ostatniego akapitu (jakkolwiek każdy ma prawo do własnej) nie zawiera treści merytorycznych.

Autor edytował komentarz w dniu: 01.08.2017 23:30
AntyHaker   22 #30 02.08.2017 01:35

@MartinaNeumayer: Nie poleciało, a zamieniono je na SwiftKey :P

dritt   7 #31 02.08.2017 07:07

@jkolonko: Wydaje się, że w komunikacji ważna jest precyzja. Oczywiście u mężczyzn.

  #32 02.08.2017 14:05

@Łukasz Tkacz: logiczne to by było jakbyś opuścił forum i już nigdy nie wracał bo tylko drażnisz ludzi.

MartinaNeumayer   6 #33 02.08.2017 14:14

@AntyHaker: Fizycznie poleciało, bo paczki już nie ma. Przynajmniej nie z oficjalnych źródeł. A, że zapodają SK w zamian?.. coś muszą chyba ;)