Corsair Glaive RGB — nowy lider wśród gamingowych gryzoni

Przyznam, że do każdego produktu Corsair podchodzę z dużym podekscytowaniem. Ten kalifornijski producent nie tylko wystrzeliwuje się w moje gusta estetyczne, ale po prostu robi sprzęt wysokiej klasy. Kolejnym świetnym przykładem tych poczynań jest Corsair Glaive RGB, którą otrzymałem do testów z początkiem bieżącego miesiąca.

Myszka może pochwalić się najlepszym na ten moment sensorem Pixart PMW3367 o rozdzielczości 16000 DPI i bez problemu działającym na każdej powierzchni. Do tego punktu specyfikacji dochodzą wytrzymałe przełączniki Omron o żywotności do 50 milionów kliknięć. A wisienką na torcie jest „customizowalna" ergonomia tego gryzonia (sic!).

Mysz Glaive RGB dystrybuowana jest w charakterystycznym dla marki Corsair opakowaniu, przed zakupem zawsze możemy obejrzeć produkt przez dostępne okienko i „przymierzyć” z naszą dłonią.

W zestawie z nią dostaniemy materiałowe etui, kilka papierowych ulotko-instrukcji i dwie dodatkowe podkładki boczne, które możemy szybko wymieniać dzięki magnetycznemu złączu.

Corsair Glaive RGB nie należy do najmniejszych, jest to mysz o rozmiarach 126x92x45 mm (długość, szerokość, wysokość), więc nikt nie powinien narzekać na jej gabaryty. Użytkownicy o dużych rękach swobodnie powinni ułożyć całą dłoń, a ci o mniejszych „mackach” tym bardziej nie powinny mieć z tym żadnego problemu. Moja prawica praktycznie odpoczywa na tej myszce. Naturalnie się układa, tak samo, jak na Logitech MX, którą do tej pory uważałem za synonim myszkowego komfortu. Czas to zmienić?

Prawie cała bryła Glaive została wykonana z plastiku. A jej powierzchnia została dodatkowo pokryta miękką gumową fakturą, która zwiększa przyczepność dłoni z gryzoniem. Materiał jest tak przyjemny, że przeciągające się sesje nie są żadnym problemem.

Do tego dochodzi „customizowalna" ergonomia, o której wspomniałem na wstępie, czyli dodatkowe podkładki boczne — uchwyty. W zestawie mamy do wyboru trzy rodzaje. Każda ma swój indywidualny charakter, który zmienia położenie naszego kciuka i sprawdzi się dla różnych typów grających użytkowników.

Mnie do gustu przypadła największa wersja uchwytu. Na płetwie mój kciuk może swobodnie sobie leżeć i nie musi szurać po powierzchni podkładki (nie lubię tego uczucia). Owe uchwyty mocowane są za pomocą magnesów. Po połączeniu tworzą jedną „zwartą” całość.

Na Corsair Glaive RGB znajdziemy łącznie 6 przycisków, z których wszystkie możemy dowolnie zaprogramować:

  • dwa główne (LPM, PPM),
  • w rolce (ŚPM),
  • tuż nad rolką (zmiana dpi),
  • i dwa boczne z lewej strony (wstecz, dalej).

Na lewej stronie grzbietu gryzonia znalazł się wskaźnik poziomu DPI w postaci pięciu niebieskich ledów. Umiejscowienie ich jest bardzo przemyślne. Nie musimy odrywać ręki od myszki, aby sprawdzić ustawienie czułości.

Pod spodem myszy znajduje się czujnik optyczny o rozdzielczości 16 000 DPI i cztery nakładek teflonowych dla płynnego przesuwania po powierzchniach. Myszy łączymy się z komputerem za pomocą oplecionego materiałem kabla USB o długości 1,8 m.

Oprogramowanie przeznaczone do zarządzania wieloma urządzeniami (myszki, klawiatury, słuchawki, podkładki) marki Corsair, to Corsair Utility Engine (CUE). Jest ono przejrzyste i intuicyjne, a przez to łatwe w użyciu. Przekonałem się o tym przy okazji testów myszkiScimitar Pro.

W CUE przede wszystkim możemy zaktualizować firmware gryzonia i stworzyć szereg profili, w których każdy możliwy element do skonfigurowania, ustawimy pod siebie i co najważniejsze zapiszemy je w pamięci wewnętrznej myszki.

Wśród owych elementów znajdziemy:

  • zakładkę Actions (marka) — w tym miejscu dostosujemy akcje, marka dla przycisków,
  • Lighting Effects — sekcja odpowiedzialna za świetną wizualizację,
  • DPI — zmiana rozdzielczości sensora dla pięciu trybów, plus dodatkowa sekcja snajper,
  • Performance — ustawienie szybkości wskaźnika i regulacja LOD,
  • Surface Calibration — kalibracja sensora pod powierzchnię naszej podkładki.

W CUE, poza zakładką Actions, lwią część tego oprogramowania stanowi sekcja Lighting Effects znajdziemy w niej kilka predefiniowanych iluminacji, którym możemy przypisać własne kolory i szybkość ich zmiany.

Glaive posiada tylko trzy strefy do konfiguracji:

  • przedni grill,
  • krawędzie boczne,
  • logo Corsair.

Efekt wieczorem jest kapitalny. Animacja jest niezwykle gładka. Naprawdę cieszy oko. Dodatkowo producent umożliwia synchronizację iluminacji z innymi urządzeniami swojej marki. Warto o tym wiedzieć, jeśli byśmy chcieli stworzyć świetlny ekosystem na swoim biurku.

Nie ma co ukrywać, że sensory w myszkach dla graczy to najważniejszy komponent. Dlatego też ekipa korsarzy nie zamierzała oszczędzać na tym aspekcie. W Glaive wykorzystano czujnik PMW3367 marki Pixart, który notabene został specjalnie zaprojektowany dla myszek Corsair. PMW3367 to nic innego jak podrasowany PMW3360 - ze zmienioną rozdzielczością z 12000 do 16000 dpi. Warto wspomnieć, że PMW3360 jest uznawany za najlepszy z ogólnodostępnych sensorów na rynku. Dlatego od razu można stwierdzić, że będzie znakomicie sprawdzał się w „boju”. Z moich domowych testów wynika, że negatywne zjawiska pojawiają się rzadko lub wcale. Dlatego możemy zapomnieć o oznakach akceleracji, predykcji, czy szumów (jitter). Interpolacja także nie występuje. Wszystkie z rozdzielczości są natywne. Ostatnim parametrem, jest LOD (lift off distance), który w przypadku PMW3367 jest nadzwyczaj niski (1,2 mm) i dodatkowo konfigurowalny w CUE.


Glaive w ręku każdego dnia.

Korzystanie z Glaive to czysta przyjemność i niezależnie czy chodzi o grę, o pracę, czy o cokolwiek innego. Mysz tak gładko przesuwa się podkładce, chwilami można zwieść się uczuciu płynięcia. Śledzenie kursora jest precyzyjne, bez niepożądanych zachowań.

Wszystko to dzięki, wspomnianym czujnikowi Pixart 3367. Glaive to także przełączniki Omron i przede wszystkim ergonomiczny profil myszki, który sprawia, że dłoń idealnie układa się na jej grzbiecie. Po dopuszczeniu ustawień pod siebie gryzoń podczas rozgrywki nas nie zawiedzie. Sesje z nim to przyjemność, niezależnie od rodzaju ogrywanych gatunków. Moim zdaniem Glaive zasługuje on na miano lidera myszek komputerowych. Jest naprawdę solidna i należy do najbardziej komfortowych i responsywnych myszy, z jaką miałem do czynienia. Gryzoń jest wart swojej ceny - 320zł.

Mam nadzieję, że wprowadzona modułowość będzie przez producenta rozszerzana — więcej różnych wariacji paneli bocznych, może regulacja wagi i możliwość wymiany całych obudów?