Corsair HS60 Pro — druga generacja świetnych słuchawek dla graczy bez RGB (sic!)

Każdy, kto przez chwile interesowała się sprzętem przeznaczonym dla graczy, na pewno słyszał o marce Corsair. Słynie ona z zacnego sprzętu komputerowego i urządzeń peryferyjnych. Na moim blogu już niejednokrotnie opisywałem myszki i klawiatury z ich stajni. Teraz przyszedł czas na słuchawki, a dokładnie na model HS60 Pro — jednego z trzech przedstawicieli serii headsetów HS PRO:

  • HS50 (cena €59.99)
  • HS60 (cena €69.99) - wsparcie dla 7.1
  • HS70 (cena €99.99) - model bezprzewodowy

HS60Pro jest kompromisem pomiędzy ceną a możliwościami. Ze słuchawkami otrzymujemy zewnętrzną kartę dźwiękową wpinaną poprzez USB, dzięki której uzyskamy dźwięk przestrzenny i to jest jedyna różnica między podstawową wersją HS50.

Kartonik z HS60 Pro to zupełny standard w wykonaniu Corsaira. Żółto-czarna kolorystyka z dużym renderem produktu i jego nazwą. W środku, z ważniejszych rzeczy, znajdziemy słuchawki, wypinany mikrofon na pałąku i kartę dźwiękową USB.

Ogólny design jest standardowy i zgoła przypomina klasyczne sennheisery, co jest rzadkim zjawiskiem w sprzęcie przeznaczonym dla graczy. Brakuje w nim RGB (i bardzo dobrze!) i innych elementów, które są charakterystyczne dla tego typu sprzętu. Nawet logo producenta nie rzuca się w oczy. Zostało dyskretnie osadzone na obu muszlach słuchawek.

Wykorzystane przez Corsair materiały, to wysoka półka. Jest to połączenie aluminium, stali i plastiku (ABS), które zostały scalone w lekką, wygodną i doskonałą całość. HS60 posiadają konstrukcję zamkniętą. Muszle są duże. Zewnętrzna ich strona to aluminiowa maskownica i srebrne — delikatnie lśniące logo producenta. Plastikowe obramówki kopułek pokryto matowo-gumową fakturą.

Na lewej osadzono potencjometr głośności, przycisk odcinający mikrofon i gniazdo do wpięcia pałąka z mikrofonem ukrytym za gumową zaślepką.

Nauszniki zostały obite sztuczną skórą, a ich wnętrze wypełniono materiałem memory foam. Ze względu na swoją elastyczność, jest on standardowo używany jako wypełnienie poduszek. Dzięki niemu gąbki dopasują się idealnie do naszej głowy, a po zdjęciu wypełnienie wraca do swojej pierwotnej postaci. Pady są dość duże. Płatki uszu, w moim przypadku, mieszczą się w całości w przestrzeniach, co wpływa bezpośrednio na komfort.

Muszle z pałąkiem połączone są za pomocą stalowych widełek, które można delikatnie odchylić w poziomie. Rozmiar pałąka jest oczywiście regulowany na prowadnicach. Podobnie jak nauszniki, opatula go sztuczna skóra.

Na górze zostało wyciśnięte logo producenta, a od spodu materiał jest pikowany — niczym w siedzeniach samochodowych. Sam pałąk jest aluminiowy i dość elastyczny.

Ogólnie headset HS60 Pro jest wygodny — bardzo dobrze leży na głowie. Zrównoważony docisk nauszników i przyjemna w dotyku ekoskóra potęgują poczucie komfortu. Punktem do zmartwień mogą być obszycia, z czasem mogą zacząć się pruć. Z drugiej strony jest to kolejna generacja rodziny słuchawek HS i w „internetach” żadnej skargi z tym związanej nie znalazłem.

Standardowo przewód posiada długość 1,8 metra i znajduje się w materiałowym oplocie — jak przystało na gamingowy produkt. Zakończony jest wtykiem miniJack (4-pin), do którego możemy wpiąć załączony adapter USB oferujący dźwięk przestrzenny 7.1.

Mikrofon, jak już wcześniej wspomniałem, jest odłączany. Umieszczenie go na wysięgniku (pałąku) daje możliwość swobodnej regulacji.

Sam mikrofon wyposażono w piankową nasadkę. Jakość przechwytywanego dźwięku jest dobra — pozbawiona jakichkolwiek zniekształceń.

Choć mikrofon jest jednokierunkowy, to czasami potrafi zarejestrować hałas wokół nas. Jednak nie w takim stopniu by mogło irytować innych użytkowników po drugiej stronie.


Jednokierunkowy + pasywna redukcja szumów
Impedancja: 2,0K Ohm
Pasmo przenoszenia: 100 Hz do 10 kHz.
Czułość: -40dB (- / + 3dB).

Wrażenia dźwiękowe są również na zacnym poziomie. Podobnie jak w przypadku innych zestawów słuchawkowych, muzykę najlepiej odtwarzać w trybie stereo. Dzięki niemu staje się ona czystsza i mocniejsza. HS60 Pro potrafią oddać sporą szczegółowość. Zarówno tony niskie, średnie, jak i wysokie są świetnie. Czasami, zależnie od rodzaju muzyki, środek może zostać przykryty przez bas lub soprany, natomiast wokale są zadziwiająco wyraźne. Pasywne tłumienie jest dobre. Nie można narzekać.


Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 Khz
Czułość: 111dB (+/- 3dB)
Impedancja: 32 Ohm @ 1 Khz
Wielkość przetworników : 50 mm

W grach zestaw spisuje się na medal — w szczególności w dynamicznych strzelankach, gdzie zasięg i precyzyjne, realne odwzorowanie „pokazuje pazur”. Wyraźnie słychać kroki, a efekty dźwiękowe brzmią wybornie.

Podłączając Corsair HS60 Pro przez dołączoną do zestawu kartę dźwiękową USB zyskujemywirtualny dźwięk 7.1, który zwiększy dźwiękowe doznania filmach i niektórych grach komputerowych — wspierających ten tryb. Ewidentnie ta dźwiękówka uwypukla tony wysokie i podbija bas.

W sztandarowym oprogramowaniu Corsair iCUE uzyskujemy dostęp do equalizera oraz możliwość zmiany głośności mikrofonu i opcji włączenia dźwięku surround. Plusem dodatkowej karty dźwiękowej jest to, że możemy ją wykorzystać również ze słuchawkami innych marek.

Gdybym miał ocenić zestaw Corsair HS60 Pro w dziesięciopunktowej skali, to myślę, że mógłby zasłużyć na solidną dziewiątkę. Headset jest niesamowicie wygodny. Połączenie memory foam z ekoskórą spisuje się zacnie. Waga słuchawek także jest optymalna i nie męczy głowy. Czteropinowy miniJack wepniemy dosłownie wszędzie, zaczynając od padów do PS4, poprzez Xbox One, Nintendo Switch i kończąc na klasycznym piecu, gdzie dźwięk może zostać wzbogacony przez dedykowaną dźwiękówkę.

Strona dźwiękowa jest bogata na tyle, że każdy gracz powinien być usatysfakcjonowany. Dodatkowo pięćdziesięciomilimetrowe przetworniki korsarzy także nie odstają muzycznie. Co bym zmienił, a bardziej dodał w Corsair HS60 Pro to możliwość wymiany kabla. Aktualnie jestem nałogowym użytkownikiem handhelda Nintendo i przewód w tej aranżacji jest troszeczkę za długi.