Logitech G733 LIGHTSPEED — takich słuchawek jeszcze nie było

Są na rynku takie firmy jak Logitech, które nieustannie przesuwają wytyczne przez siebie granice. Dobrym przykładem jest zestaw słuchawkowy G733 Lightspeed, który premierę miał niespełna dwa miesiące temu. Charakteryzuje się on nietuzinkową kolorystyką i wyglądem, a ponadto jest lekki i bezprzewodowy.

Headset jest dostępny aż w czterech wariantach kolorystycznych: czarnym, białym, bzowym i niebieskim. Logi zadbało o nawet najdrobniejsze detale, jak barwa gumowego paska pod pałąkiem czy kolor nadajnika Lightspeed. Szkoda, że moja próbka recenzencka jest czarna, bo z miłą chęcią zobaczyłbym jak prezentuje się oceaniczny błękit na moim czerepie :)

W zestawie z G733 nie otrzymamy żadnych ponadprogramowych fantów. Znajdziemy tylko słuchawki, wpinany mikrofon na giętkim pałąku, nadajnik Lightspeed, przewód USB-Ci kilkustronicową instrukcję. Czego zabrakło? Na pewno etui do przechowywania słuchawek, chociażby w postaci materiałowego woreczka.

Logitech w tym modelu chciał zadbać o jak najlżejszą wagę (278 g), dlatego też model ten został wykonany w całości z lekkiego tworzywa sztucznego, o ponadprzeciętnej elastyczności - na tyle wytrzymałego, aby znieść wszelkie uderzenia i upadki. Pałąk słuchawek nie posiada wewnątrz stalowego wzmocnienia, więc jest on podatny na wyginanie i skręcanie.

Zewnętrzna część muszli to w większości chropowaty plastik, choć znalazło się tam również miejsce na błyszczącą powierzchnię, co nie było zbyt dobrze przemyślaną decyzją. Już po kilku dniach lśniące części „zebrały” drobne rysy i obtarcia od kontaktu z blatem biurka…

Każda z czasz posiada z przodu niespełna sześciocentymetrowy pasek RGB, którego iluminację można dostosować w oprogramowaniu G HUB. Oświetlenie, nawet rozkręcone na maksymalną wartość, zupełnie nie przeszkadza podczas użytkowania. Myślę, że nawet antyfani RGB mogą w ciemności docenić ten delikatny akcent.

Jak widać na załączonych zdjęciach, G733 posiada konstrukcję zamkniętą. Ucho „otaczają” poduszki wypełnione pianką „memoryfoam“, które zostały obszyte miłą w dotyku dzianiną. Materiał gwarantuje dobrą wentylację dla naszych uszu i nie męczy podczas dłuższych sesji. Pasywne tłumnie nie istnieje, wszystkie dźwięki środowiska bez problemu trafiają do naszego ucha i na odwrót. Dodatkowo można narzekać to brak jakiejkolwiek stałej regulacji dla czasz. Odchylają się jedynie delikatnie w pionie: góra-dół.

Prawdziwy element regulacji jest tylko jeden. Mianowicie, mamy możliwość zmiany wysokości gumowego paska, który podtrzymuje cały headset na naszej głowie.

Logitech upodobał sobie lewy nausznik, na którym umieścił potencjometr głośności i dwa przyciski zasilania (słuchawek i mikrofonu), a także port USB typu C służący tylko do ładowania gadżetu. Odległości między elementami kontrolującymi są odpowiednio zachowane. Jednak suwak głośności troszeczkę mi dokuczał. Jest nieco nadwrażliwy i czasami, delikatne jego muśniecie, powoduje zmianę natężenia dźwięku.

Dźwiękowo G733 wypadają całkiem nieźle. Grają bardzo dobrze, ale gorzej niż model G PRO X, który testowałem w kwietniu. Szkoda, że nie udało mi się przetestować wersji bezprzewodowej G PRO X (Lightspeed). Wykorzystuje one dokładnie ten sam rodzaj „transmisji” co recenzowane G733. Wtedy mógłbym określić, jak duży wpływ na jakość dźwięku ma technologia Lightspeed. Ale do rzeczy! 40-milimetrowe przetworniki charakteryzują się dość dużym naciskiem na tony niskie (basem) i średnie. Wysokie zaś są dość wycofane.Separacja między tymi trzema poziomami dźwięku nie jest wyraźna.


Pasmo przenoszenia: 20 Hz–20 kHz
Impedancja: 39 omów (pasywna), 5 kiloomów (aktywna)
Czułość: 87,5 dB SPL/mW

Jednak gamingowego zestawu nie kupujemy, aby słuchać Koncertu Orkiestry Zdrojowej, ale żeby grać. Stąd w G733 mamy świetne pozycjonowanie. To, co zapewnia ten zestaw słuchawkowy jest w stu procentach wystarczające, aby grało się przednio. Dodatkowo, dzięki odbiornikowi Lightspeed, możemy podłączyć Headset do konsol PS4 i Nitendo Switch (tu jest potrzebna przejściówka OTG-USBC, ale da się).

Mikrofon oczywiście wspiera funkcję Blue VO!CE, którą już opisywałem, recenzując wspomniany model G PRO X.


Zakres odbierania dźwięków mikrofonu: nerkowy (jednokierunkowy)
Wymiary: 6 mm
Pasmo przenoszenia: 100 Hz – 10 kHz

Wym przypadku nic się nie zmieniło, także tu mamy możliwość podrasowania dźwięku mikrofonu w czasie rzeczywistym, korzystając z predefiniowanych profili Blue VO!CE, lub tworząc własną niestandardową konfigurację korektora głosu. Sama jakość przechwytywania dźwięku jest bardzo dobra. Kompletnie nie ma się do czego przyczepić - zresztą usłyszcie sami!

Przyznam, że w Logitech G733 najbardziej zaskoczył mnie zasięg odbiornika Lightspeed. Gwarantuje on dość nieskazitelną łączność w promieniu 15 metrów. Przekładając to na mieszkaniowe realnie, jest po prostu fenomenalnie. W każdym miejscu mojego mieszkania łapię sygnał, ba nawet na tarasie, bez jakichkolwiek anomalii, mogę prowadzić rozmowę przez komunikator VoIP. Problemy pojawiają się dopiero wtedy, kiedy włączę czajnik (również bezprzewodowy), aby zagrzać wodę na herbatę ;)

Z ogólną oceną G733 Lightspeed mam niemały problem. Lubię ten headset. Jest on znakomity, ale gdy widzę logo Logitecha na muszli, to chciałbym dostać coś więcej. Szwajcarzy pokazali już nie raz, że potrafią wyjść przed szereg i zaoferować produkty, które wyprzedzają konkurencję o głowę lub dwie. Wydaje mi się, że z G733 też mieli taki zamiar. W końcu zaoferowali ultralekkie, bezprzewodowe słuchawki, które bez problemu będą działać na jednym ładowaniu ponad dobę. Są wygodne i mają zacne audio. Jednak z drugiej strony są wykonane w całości z plastiku i nie posiadają regulowanych muszli. Na obronę zakładam, że wszystkie cechy konstrukcyjne były podyktowane celem zapewnienia jak najniższej wagi headsetu. Dlatego potrafię to zrozumieć i wybaczyć.