Nubia Watch — zajawka przyszłości?

Nubia nie poddaje się i dzielnie walczy o swój pomysł na designerski zegarek z elastycznym ekranem. Rok temu został zaprezentowany smartfon-zegarek Nubia Alpha, który okazał się tylko fajną ciekawostką, bo nie mógł konkurować ze standardowymi słuchawkami - kwestia przyzwyczajeń i wygody. W końcu cały czas traktujemy smartwatche jako przedłużenie smartfona, a nie autonomiczny gadżet.

Dlatego też producent, w kolejnym kroku, postanowił wykroić funkcję telefonu - odchudzić nieco urządzenie i spróbować sił ponownie. Tak powstał Nubia Watch, którego aukcja crowdfundingowa zakończyła się sukcesem 17 września. Znalazło się 829 wspierających, dzięki którym uzbierano 190 tysięcy dolarów.

Tak się składa, że w moje ręce wpadł już Super Early Bird i mogę podzielić się z Wami pierwszymi wrażeniami. :) Standardowo zaczniemy od pudełka, w którym znalazła się tacka ładująca, przewód microUSB, dodatkowy, dłuższy pasek i kilka ulotko-instrukcji.

Sam zegarek jest futurystyczny za sprawą amoledowego, zagiętego ekranu, który oplata większą część nadgarstka. Wyświetlacz charakteryzuje się dużym nasyceniem kolorów, przekątną 4,01 cala i rozdzielczością 960x192 pikseli (224 ppi).

Część bransolety i koperty zbudowana jest ze stali nierdzewnej oraz elementów ceramicznych, co bezpośrednio wpływa na wagę. Nubia Watch nie należy do lekkich - 98 gramów. Jego waga średnio jest dwukrotnie wyższa od standardowych, inteligentnych zegarków konkurencji. Ogólnie, cała konstrukcja wygląda na solidną i bardzo atrakcyjną zarazem.

Zestaw odpowiadający za wydajność nie jest oszałamiający. Mamy tu do czynienia 1 GB pamięci RAM z już dość leciwym Snapdragonem 2100, ale tanim. Szkoda tylko, że wszystko kosztem pracy na baterii, bo ów procesor do energooszczędnych nie należy. Więc przekłada się to na kiepską pracę na baterii. Choć w Nubii znajdziemy ogniwo o pojemności 420 mAh, to i tak, pod koniec dnia lub w połowie kolejnego, będziemy zobligowani, aby podłączyć ją do ładowarki.

System Nubia OS, który zarządza zegarkiem, ma bardzo prosty i przyjemny interfejs. Nawigacja odbywa się za pomocą uderzeń, przesunięć palcem lub szczypania ekranu. Aktualnie oprogramowanie dostępne jest tylko w angielskiej wersji językowej. Główne menu składa się z 12 pozycji.

Znajdziemy tu między innymi spis połączeń i kontaktów, wiadomości sms, tryb sport, podsumowanie statystyk zbieranych przez zegarek, zmierzymy puls, sprawdzimy terminarz, czy ustawimy alarm.

Aby, połączyć zegarek z telefonem potrzebujemy aplikacji towarzyszącej Nubia Smart Wear, którą pobierzemy z GooglePlay. Oprogramowanie działa na zasadzie mostu, zupełnie jak MiFit dla bandów Xiaomi. W nim ustawimy notyfikację z innych aplikacji, synchronizujemy kontakty i kalendarz, a także wyeksportujemy muzykę na Nubia Watch. Tak, zegarek posiada 8 GB pamięci, z czego użytkownik otrzymuje połowę tej puli. Możemy ją zapełnić ulubionymi utworami i wykorzystać Nubia Watch jako przysłowiową empetrójkę. Choć urządzenie posiada mały głośnik, to muzyki przez niego nie posłuchamy.

Do tego będziemy musieli użyć zestawu Bluetooth, który sparujemy bezpośrednio z zegarkiem. Opcja działa podobnie jak w Amazfit Pace, do którego zawsze będę miał sentyment.

Co ciekawe, z poziomu zegarka możemy zainicjować połączenie wychodzące, które de facto zrealizuje się na naszym smartfonie. Producent zapowiada, że w kolejnych aktualizacjach pojawi się opcja rozmowy przez Nubia Watch.

Jeśli chodzi o powiadomienia, to zegarek radzi sobie z nimi świetnie. Nubia OS nie ma problemu z polskimi znakami. Każda notyfikacja jest prezentowana bardzo czytelnie. Niektórzy mogą narzekać, że nie ma możliwości odpisywania na, chociażby smsy, zwłaszcza że wirtualna klawiatura została wbudowana w system. Użyjemy jej do łączenia się z siecią WiFi (tylko 2.4 GHz), aby sprawdzić aktualizacje oprogramowania, czy przyspieszyć wymianę danych telefon-zegarek.

Opcja sport zawiera zaledwie cztery tryby aktywności, co raczej nie uczyni jej pożądanym gadżetem dla sportowców, choć trzeba przyznać, że dobrze rejestruje przebyty dystans, spalone kalorie i puls podczas treningu. Szkoda, że w aplikacji na smartfon zabrakło większej interpretacji/prezentacji danych. Aktualnie, wszystko zawęża się do podstawowych informacji - dokładnie tych samych co prezentowane na zaokrąglonym ekranie.

Domyślnie w oprogramowaniu znajdziemy dwanaście różnych tarcz. Dodatkowo, poprzez aplikację towarzyszącą, możemy skomponować własną, wykorzystując własne grafiki lub zdjęcia. Nubia OS również posiada tryb AOD, jednak cyferbalty w tym trybie nie są już tak atrakcyjne…

Zastanawiam się, czy Nubia Watch wytyczy nowe kierunki dla linii inteligentnych zegarków Duży ekran, prezentujący sporo informacji za jednym zamachem. Nie wszystko musi sprowadzać się do oklepanych i tradycyjnych kopert. Wygięty ekran to jest dobry trend, lecz nie wszystko jest tak kolorowe. Jak widać, przed Nubią jeszcze długa i mozolna droga w doszlifowywaniu i rozwijaniu swojego oprogramowania, aby mogło konkurować z tym, co oferuje, chociażby Xiaomi teraz.

Ja w Nubii Watch aktualnie widzę tylko dwie wady. Jedną z nich jest długość pracy na baterii. Ci, co czytali moją recenzję TicWatch Pro, nie będą raczej zdziwieni. Jednak ze względu na czadowy wygląd zegarka, mógłbym nawet przełknąć tę baterię. 

Druga wada to siła wibracji, która w Nubi Watch jest bardzo słaba i nie idzie jej podrasować. Dla mnie jest ona tak licha, że nie potrafię jej wyczuć kiedy nadchodzi połączenie telefoniczne. A ponadto używam zegarka jako budzika, więc ten nie jest w stanie wyrwać mnie ze snu, co aktualnie skreśla Nubie Watch jako gadżet dla mnie. Mam nadzieję, że nie jest to wada konstrukcyjna mojego Super Early Birda i w kolejnych aktualizacjach to się zmieni, poprawi, wzmocni.

Podoba mi się droga, którą wytyczyła sobie Nubia i trzymam kciuki za ich zegarek i kolejne produkty z segmentu wearable, które, mam nadzieję, będą konkurencją dla Apple i innych mało kreatywnych producentów!