Odkurza u mnie Terminator, znaczy się Viomi V2 Pro Cleaning Robot

Pełne trzy lata rozważałem zakup sprzątającego (odkurzającego) robota do domu. Ciągle nie byłem przekonany, czy maszyna wygra starcie z sierścią moich kotów walająca się dosłownie WSZĘDZIE. A jak niektórzy wiedzą posiadam dwa persy. Jeden z nich o ubarwieniu szylkretowym został hojnie obdarowany owłosieniem. Zimą wygląda jak mały niedźwiedź, tylko pysk go zdradza i za długi ogon. Ten okres to niekończąca się walka z kłębkami sierści, a potem przychodzi wiosna i jest jeszcze gorzej.

Co dwa dni trzeba oblecieć mieszkanie odkurzaczem, aby można było cieszyć się w miarę czystą podłogą. Jest to uciążliwe i zjadające dość sporo czasu, a rezultat znika po wspomnianych 48 godzinach. Małym ratunkiem był bezprzewodowy odkurzacz, który można było wyciągnąć i naprędce wciągnąć walające się po podłodze resztki kota, piachu i błota.

Do zakupu Viomi V2 Pro przekonała mnie recenzja, której autorem był msnet — znany dobroprogramowy bloger, który odszedł do konkurencji. A niech Cię! Dodatkowym motorem zakupowego przedsięwzięcia było dwóch innych osobników, którzy nie szczędzili słów: ochów I achów, jaki to zajebisty sprzęt. I stało się. Tuż po świętach Bożego Narodzenia usiadłem przed ekran mojego laptopa i kliknąłem zamów. Przesyłka nie trwała więcej niż 5 dni i tuż po nowym roku. Kurier z terminatorem kurzu trafił pod moje drzwi.

Rozpakowanie i instalacja nie trwała dłużej niż 5 minut. Była mała batalia, o to, gdzie Viomi ma posiadać swoje legowisko. Miejsce, które wybrałem, za bardzo rzucało się w oczy i w ogóle zakłócało Yin i Yang wystroju mieszkania. Koniec końców odkurzacz z bazą wylądowali pod jednym ze skrzydeł mojego narożnego biurka. Obawiałem się, że sztuczna inteligencja będzie miała problem z opuszczeniem gniazdka. Przestrzeni, było mniej niż sugerowana w instrukcji i dochodziły jeszcze nogi biurka. Jednak obyło się bez jakichkolwiek problemów.

W zastawie z robotem otrzymujemy łącznie trzy zbiorniki (na kurz, na wodę i tzw. 2w1), które możemy wymieniać wedle zadań zleconych, dwie zmiotki boczne, stację ładującą (wraz z zasilaczem) i dwie szmatki z mikrofibry z plastikowym stelażem do ich zamocowania. Sama konfiguracja jest dziecinnie prosta. Potrzebujemy uruchomić aplikację Xiaomi Home na naszym smartfonie i wyszukać nowe urządzenie. Po wcześniejszym zainicjowaniu procesu konfiguracji poprzez przytrzymanie jednego z dwóch przycisków na odkurzaczu.

Konstrukcja Viomi V2 Pro to klasyka — standard, w tego rodzaju sprzętu. Obudowa jest obła. Na górze wystaje wieżyczka z radarem laserowym, dzięki któremu urządzenie może zeskanować powierzchnię mieszkania. Przód to ruchomy zderzak i kilka czujników tył zaś posiada dwa styki ładujące. Mocowanie zbiornika zostało ukryte pod maską otwieraną z góry — niczym jak w aucie. Podwozie Viomi V2 Pro to trzy kółka, turbo szczotka (zbierająca śmieci do zbiornika) i jedna trzyramienna zmiotka boczna (druga jest zapasowa).

Pierwsze odurzanie wraz ze skanowaniem powierzchni trwało dokładnie 102 minuty z kilkunastominutową przerwą na doładowanie akumulatora. Odkurzaczowi nie starczyło mocy, aby poznać moje mieszkanie. To troszeczkę mnie przeraziło, że zawsze Viomi będzie potrzebował podzielić pracę na dwie raty…

Po zakończeniu pracy aplikacja towarzysząca wypluła plan lokum z podziałem na pomieszczenia. Nie był to podział idealny, ale jemu bliski. Producent daje możliwość łączenia i dzielenia pomieszczeń wedle uznania w prostym edytorze mapy. Dodatkowo możemy wprowadzić wirtualne ściany i obszary, gdzie odkurzacz nie powinien się zapuszczać. Brakuje mi jednak możliwości wymazania przeszkód, które odkurzacz napotkał na swojej drodze podczas pierwszego skanowania.

W moim mieszkaniu tylko jeden mebel sprawia Viomi problem. Jest to sofa Ektorp z IKEA. Robot potraktował ją jako przeszkodę, chociaż jest ona na tyle wysoka, aby pod nią wjechać. Problem stanowi jej obicie, które sięga do podłogi, więc co odkurzanie obicie trzeba podwinąć…

Miłość od drugiego sprzątania

Drugi pełny przejazd Viomi V2 Pro był ogromnym sukcesem, którego się nie spodziewałem. Całą powierzchnię mieszkania objechał w 81 minut, mając jeszcze 35% baterii (o pojemności 3200 mAh) w zapasie. Poziom sprzątanie jest bardzo wysoki. Wydaje mi się, że porównywalny z klasycznym odkurzaczem. Hałas również. Fakt nie wszędzie Viomi V2 Pro dojedzie, czasami trzeba wziąć i dojechać przestrzenią za kaloryferem lub małą szafką, ale to już nie stanowi większego problemu - od tego mam Dreame V9P.

Z mopowaniem jest dużo gorzej. Dosyć, że robot potrzebuje dużo więcej czasu, aby obmyć powierzchnię podłóg, to efekt jest mizerny. 30m2 zwilżał przez 56 minut! Nic się nie równa z myciem podłogi parą wodną. Viomi 2 Pro nie kupiłem dla tej funkcji, dla mnie jest to zbędny dodatek i sprawdziłem ją z ciekawości.

Odkurzanie to jego główne i jedyne zadanie, w którym spisuje się wyśmienicie i nie zamieniłbym mojego terminatora kurzu i kociej sierści na żadną inną roombę. Takie rozwiązanie to ogromna oszczędność czasu. Z reguły Viomi 2 Pro zaczyna i kończy swoją pracę, kiedy nikogo nie ma w domu, więc tylko oceniamy efekty jego pracy, a pracuje codziennie :)

Odkurzacz zamówiłem z niemieckiego magazynu w świątecznej promocji w sklepie Gearbnest.com. Aktualnie można wyrwać go w cenie 369 $ z kuponem:


V404DB3AF1DEB000

Również z niemieckiej sortowni. Myślę, że cena jest adekwatna do możliwości tego ustrojstwa. Ja i moje koty polecamy ;)