Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pierwsze zderzenie z KDE, a nowy Cinnamon pozostwia niesmak - trudne sprawy...

Jakieś dwa miesiące temu @eimi na stronie głównej portalu napisał "Cinnamon 2.0 wydany: koniec uzależnienia od GNOME, sporo udanych ulepszeń"(link), a że jego wpisy czasami są dla mnie za długie bo chłopak strasznie wdaje się w szczegóły (oczywiście to zaleta a nie wada) to sporadycznie nie udaje się mi dotrwać do ich końca. I tak też było w tym przypadku...

Czytając kolejne akapit dowiedziałem się że w Cinnamonie sporo pojawiło się poprawek do zachowań, które mnie po prostu denerwowały. Nie czekając długo zakończyłem czytanie tego artykułu na zdaniu:

Ulepszono też moduł konfiguracji wyświetlania, który teraz pozwala na ustalanie głównego ekranu, oraz obsługę okienek wykazujących aktywność w innych obszarach roboczych.

które okazało się głównym bodźcem mojego nieprzemyślanego działania i apt-get upgrade poszło w ruch! Wynik tego polecenia zwrócił mi listę pakietów, którym należała się poprawka (dużo tego nie było, bo staram się aktualizować swój system na bieżąco), ale oczywiście znalazł się tam Cinnamon 2.0 i tak po kliknięciu Y i odczekaniu kilku chwil stałem się jego posiadaczem. Teraz tylko pozostał restart i radocha z posiadania nowego lepszego środowiska...

A po restarcie wielkie rozczarowanie...

Pierwsze odpalenie Cinnamona zakończyło się fiaskiem, zaś po kilku restartach z niewiadomych przyczyn 2.0 podniósł się, ale i to nie sprawiło żeby humor mi się poprawił. Interfejs przywitał mnie brakiem ikon (wszystkie były jednym wielkim białym kwadratem), performance tragiczny, ciągłe wywałki, a na dodatek jeden z moich monitorów zgasł i włączyć już go nie poszło. Jednym słowem jeden wielki syf - Cinnamon zdechł, a raczej ja go ukatrupiłem.

r   e   k   l   a   m   a

Czytaj uważnie i do końca. Pomyśl dwa, trzy razy zanim coś zaczniesz

Gdybym doczytał tekst @eimiego do końca to dowiedziałbym się, że "Niestety z Ubuntu 12.04 wciąż są problemy", a ja właśnie taki system używam. Naważyłem sobie piwa, więc musiałem je wypić, a że piweczko lubię to nie było aż tak źle ;)

Mój system nadawał się tylko do reintalacji.

Przyszedł czas na dokonanie kolejnego wyboru (tym razem przemyślanego) : Jaki interfejs graficzny wybrać?:


  • Cynnamonowi już podziękujemy pokazał na co go stać. Może z wersją 3.0 pójdzie mi lepiej
  • Xfce odpada bo ma problemy z przełączaniem się z 2 zewnętrznych monitorów na ekran laptopowy po odłączeniu notebooka ze stacji dokującej.
  • Unity - nie jestem masochistą
  • Gnome Shell oj nie !

Na końcu wyliczanki zostało KDE - pomyślałem no cóż lepszego wyjścia chyba nie mam... Zawsze przed nim miałem opory albowiem kojarzył mi się ze zbędnymi wodotryskami, których nie znoszę. Ale w tym momencie dużego wyboru nie miałem, zaś z drugiej strony to jest jedyny interfejs graficzny, który w ostatnim czasie nie przechodził dużej rewolucji (jedynie że o czymś nie wiem).

Instalacja przeszła bez najmniejszego problemu, później wyłączenie wszystkich możliwych animacji, bajerów i mamy gotowy system do pracy - wrażenie ? Nawet nawet to KDE.
Jedynym problemem jaki napotkałem podczas customizacji był związany z kiepskim renderingiem czcionek jeśli używamy dwóch monitorów, ale i ten babol łatwo można rozwiązać :)

Dłubanie w nosie czyli czyszczenie z baboli.

Może ktoś kiedyś spotka się z tym problemem paskudnych czcionek to postanowiłem opisać jak to szybko można naprawić:


  • Wchodzimy System Settings -> Application Appearance -> Fonts
  • Włączamy opcję używania anti-ailisingu
  • W konfiguracji ptaszkujemy Use sub-pixel rendering i dalej wybieramy RGB i Slight.

Po przelogowaniu mamy już czcionki miód-malina :)

kilka słów na koniec

I tak zakończyła się moja przygoda z aktualizacją Cinnamona i szczerze mówiąc jestem z tego bardzo zadowolony bo KDE okazał się świetnym interfejsem, którego w najbliższym czasie nie planuje zmieniać.

Jakaś nauczka na przyszłość? Pewnie jakaś jest, ale i tak zapomnę.

Aaa i jeszcze jedno dziękuję @eimi za twoje długie teksty ;)


 

linux oprogramowanie porady

Komentarze