Skullcandy Crusher Wireless — mocny bas w bezprzewodowych słuchawkach

Słuchawki Skullcandy Crusher Wireless na sklepowych półkach pojawiły się dość dawno, bo w listopadzie 2016. Na swój sposób są unikalne i oferują coś, co zainteresuje entuzjastów mocnego basowego brzmienia.

Model ten jest jakby drugą generacją — następcą modelu Crusher, który był przewodowy i potrzebował dodatkowego wsparcia w postaci baterii AA, aby efektywnie podbić niskie tony. Nowy stał się bezprzewodowy i posiada wbudowany akumulator, który starczy na około 40 godzin pracy.

Projekt słuchawek Crusher Wireless nie jest krzykliwy, kolorowy. To zupełne przeciwieństwem stylu, który Skullcandy promował przez lata. Wygląd jest stylowy — stonowany. Słuchawki dostępne są w dwóch wersjach kolorystycznych: w pełni czarnej i biało-brązowej (hipsterskiej).

Materiały wykorzystane do ich budowy to połączenie wysokiej jakości tworzyw sztucznych i metalu. Dodatkowo plastikowe elementy zostały pokryte gumową warstwą. Wszelkie łączenia zrobiono prawidłowo, gdzieniegdzie Crushery są skręcane na śruby, które zostały sprytnie ukryte.

Słuchawki posiadają konstrukcję zamkniętą. Gąbki nausznic są duże i miękkie, a ich wycięcie głębokie. Obicie wykonane zostało z eko-skóry. Docisk do ucha jest dość mocny, ale nie powoduje dyskomfortu, co wpływa korzystnie na izolację dźwięków z wewnątrz (pasywne wygłuszenie).

Najważniejsze przyciski sterujące zostały umieszczone na prawej muszli. Jest to standardowy zestaw trzech klawiszy (zwiększania i zmniejszania głośności i przycisk wielofunkcyjny), który przewija się w większości bezprzewodowych słuchawek. Każdy z nich jest odpowiednio wyprofilowany, co ułatwia bezwzrokową obsługę. Po tej samej stronie znalazła swoje miejsce mikrofon i dioda notyfikacji. Informuje ona w kilku kolorach o trybie pracy i stanie naładowania baterii.

Na lewej muszli znajduje się suwak wzmocnienia basów, a także port microUSB do ładowania akumulatorów i wyjście analogowe audio. Choć model jest bezprzewodowy to wyposażenie go w gniazdo audio-jack 3,5mm umożliwia sparowanie nie tylko ze smartfonem, ale i sprzętem audio w domu, czy podczas lotu samolotem.

Obie muszle łączy metalowy pałąk, który od góry został obity filcem (w czarnej wersji kolorystycznej jest to eko-skóra). Wewnętrzna strona to miękka guma, która pomaga utrzymać słuchawki na głowie. Standardowo długość pałąka możemy zwiększyć, dzięki dodatkowym wysuwającym się elementom.

Konstrukcja słuchawek wygląda nieźle i jak już wcześniej wspomniałem, są całkiem wygodne, mimo mocnego docisku muszli do głowy. Początkowo, gdy przełączymy się z innego zestawu, może być on irytujący. Po kilku minutach niemiłe uczucie przemija.
Przez zastosowanie skóropodobnego materiału w nausznikach, pojawił się problem braku wentylacji uszu. Już po dwóch godzinach noszenia warto zdjąć słuchawki na minutę lub dwie i dać naszym receptorom dźwięku odpocząć.

Model od Skullcandy to doskonały kandydat na towarzysza podróży po dziczy betonowej dżungli i nie tylko. Praca na baterii jest zdumiewająca. Myślę, że czterdziesto-godzinny czas pracy deklarowany przez producenta, to nie żadne marketingowe kolorowanie. Gdy bateria w końcu padnie, ładowanie gadżetu nie trwa więcej niż 2,5 godziny. Słuchawki łatwo można transportować — są praktycznie składane, a producent dorzuca do zestawu z materiałowe etui. Gdy podłączamy je za pomocą analogowego przewodu, moduł Bluetooth automatycznie jest wyłączony, co gwarantuje bezpieczne używanie podczas lotu.

Skullcandy, wypuszczając na rynek Crusher Wireless, nie celował w audiofilii. Target był inny. Słuchawki miały zwrócić szczególną uwagę ludzi młodych, dla których dźwięk i mobilność są na tak samo ważnym poziomie. Dodatkowym atrybutem, który ma kusić, jest możliwość podkręcenia basu w górę, tak że zatrzęsą się na głowie.

Jeśli pominiemy ten fakt i skoncentrujemy się na doznaniach muzycznych, to ów bas jest niezmiernie ciepły i jakościowo robi pozytywne wrażenie. Wysokie i średnie tony są wyeksponowane, choć czuć, że trudno odrywają się od podstawy. Scena jest głęboka, a jej szczegółowość można uznać za więcej niż poprawną. Ostatnio słucham dużo jazzu, przy którym dobrze mi się pracuje. Muzyka z Nowego Orleanu brzmi świetnie! Podkręcony bas tylko dodaje jej uroku.

Wnioski

Skullcandy Crusher Wireless to świetny przykład porządnych bezprzewodowych słuchawek. Konstrukcja jest solidna. Słuchawki nie rzucają się w oczy, a dzięki możliwości ich złożenia zajmują dużo mniej miejsca w plecaku lub torbie. A do tego dochodzi długa praca na baterii.

Dźwiękowo słuchawki radzą sobie wyśmienicie! Suwak basu na pewno przypadnie do gustu nie jednemu entuzjaście mocnego brzmienia.
Praktyczne, mobile i basowe to trzy przymiotniki, którymi można opisać Skullcandy Crusher Wireless. Ze słuchawkami spędziłem około 6 godzin dziennie przez ostatnie dwa tygodnie — to był dobry czas. Aktualna cena słuchawek to 600 zł.