Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Smart Herb Garden od Click & Grow, czyli miniogródek we własnej kuchni

Często zadaje sobie pytanie, czy jeszcze coś mnie zaskoczy wśród nowych gadżetów? Pomysłowość ludzka nie zna jednak granic, czego dowodem jest Smart Herb Garden. Producent obiecuje, że dosłownie każdy z tym gadżetem może zostać ogrodnikiem. Deklaruje także, że jest inspirowane technologiami wykorzystywanymi przez NASA, dzięki którym rośliny rosną szybciej i są pożywniejsze. W sadzonkach nie znajdziemy żadnych szkodliwych substancji takich jak pestycydy, fungicydy, insektycydy czy innych hormonów roślinnych.

Kupując zestaw startowy, otrzymujemy trzy minidoniczki z bazyliami. Prócz nich w sklepie dostępny jest szeroki wybór innych ziół, który ciągle się powiększa. Dołączone kapsułki wystarczy włożyć do doniczki, dolać wody i podłączyć do prądu. Na tym nasz wysiłek się kończy.

W kapsułkach znajduje się odpowiednio spreparowana gleba z ziarenkami roślin, zaś dzięki „wbudowanym czujnikom” (ta jasne) możemy być pewni, że nawodnienie, dostarczenie tlenu i składników odżywczych jest na optymalnym poziomie. Takie rozwiązanie nie wymaga od ogrodnika-amatora żadnego wysiłku.

r   e   k   l   a   m   a

Paczka dotarła z Estonii

Paczka po zamówieniu dociera do nas w przeciągu 2 dni roboczych (opcja kurier). Całość jest zapakowana w podręczny kartonik, z którego wyciągniemy gadżet, plus wspomniane trzy doniczki z bazylią. Oprócz “niezbędnika leniwego ogrodnika”, otrzymamy jeszcze 25% zniżkę na kolejne produkty i instrukcję, jak zacząć przygodę ze Smart Herb Garden.

Gadżet prezentuje się w zacnie. Za około 70$ dostajemy coś, co jest wykonane z dobrej jakości plastiku (choć niektórzy mogą zarzucić, że przypomina spłuczkę). Naturalnie producent dostarcza dedykowane obudowy wykonane z drewna, ale ich cena jest zaporowa. Chyba łatwiej wykonać ją samemu.

Zaczynamy

Przed podłączeniem urządzenia do prądu musimy zainstalować nasze roślinki w większej doniczce. Najpierw zdejmujemy zieloną naklejkę z doniczki i zakładamy przezroczyste kopułki, które dołączone są do zestawu (tworzą efekt cieplarniany).

Powinny one pozostać, aż do momentu wykiełkowania rośliny. Dalej trzeba napełnić pojemnik z wodą, w którym mieści się aż 1,3 litra (rozdzielana jest ona pomiędzy roślinami, według ich aktualnych potrzeb). Potem już możemy podłączyć urządzenie do prądu.


Ważne jest, aby wtyczka zawędrowała do gniazdka o odpowiedniej porze (najlepiej po godzinie 6 rano), albowiem doniczka posiada lampkę, która świeci się przez 16 godzin dziennie. Warto, aby zgasła przed naszym pójściem spać. Na tym cała nasza ingerencja się kończy. Oczywiście musimy pamiętać, żeby uzupełniać poziom wody. Jej stan możemy monitorować na bieżąco dzięki pływakowi unoszącemu się w prawej części doniczki. Jeśli, zdarzy nam się zapomnieć to o podlaniu, Smart Herb Garden poinformuje nas o fakcie miganiem lampki.

Aplikacja

Producent Smart Herb Garden aktualnie oferuje, aplikację dla iOS (Android będzie dostępny niebawem), która może pomóc nam w uprawie miniogródka. Oczywiście na początku musimy założyć konto, z którym będzie kojarzona historia naszej hodowli.

Następnie dodajemy nasze roślinki, przypisując im imiona i datę zasadzenia. Dodatkowo możemy stworzyć dedykowaną galerię dla każdej sadzonki i uwieczniać jej rozwój.

Aplikacja zawiera także kilka przydatnych informacji, z których dowiemy się kilku ciekawostek na temat ziół oraz poznamy cykl wzrostu danej rośliny (w naszym przypadku bazylii).

Aplikacji została wyposażona w funkcję przypominajki, która ma za zadanie powiadomić nas w czas o dolaniu wody do doniczki.

Istnieje także sekcja Tips & Tricks, w której producenci, jak i sami użytkownicy, dzielą się różnymi spostrzeżeniami.

Szkoda, że między Smart Herb Garden a aplikacją nie ma realnych interakcji. Po dopisku „smart” w nazwie gadżetu można by się spodziewać jakiegoś połączenia z Internetem lub chociażby BT z telefonem „leniwego ogrodnika”, a tu tego nima.

Z pamiętnika leniwego ogrodnika i wścibskiego kolesia

Po zaaplikowaniu minidoniczek, wlaniu wody i podłączeniu Inteligentnego Ogrodu do prądu nasiona zaczęły kiełkować już po 4 dniach, a po półtora tygodnia były już tak duże, że podjąłem decyzję, aby zdjąć plastikowe kopułki. Co prawda bazylie nie wymagają zbyt wiele uwagi, jednak z tym gadżetem w ogóle można o nich zapomnieć.
W mojej małej kuchni Smart Herb Garden wpasował się jak ulał, choć cały czas chodzi mi po głowie, aby skonstruować dla niego jakąś drewnianą obudowę.

Jeśli ktoś się obawia, że lampka świecąca przez 16 godzin „zeżre” kupę energii, to już nie musi. Według Click & Grow (producent) wykorzystywane diody nie powinny zużyć więcej niż 6 watów – to naprawdę niedużo. Moje pomiary potwierdziły powyższą deklarację.

Bardzo męczył mnie temat zamontowanych czujników (z których nie otrzymujemy informacji z aplikacji), dzięki którym Smart Herb Garden mógł nosić miano inteligentnego. Liczyłem, że w środku znajdę sensory monitorujące wilgotność, nawodnienie czy stan gleby. Jednak nie chciałem rozmontowywać urządzenia, bo znając moje umiejętności, już bym go nie złożył. Zapytałem więc producenta. Po wymianie dosłownie kilku zdań dowiedziałem się, że w gadżecie nie ma żadnej technologii „high-tech”. Producent jako „czujnik” traktuje pływak (który opada wraz ze spadkiem poziomu wody) oraz lampkę (wyłączającą się po kilkunastu godzinach). Cały sekret to odpowiedni skład gleby dla danej rośliny, więc to jest najbardziej zaawansowany aspekt całej sprawy. Dlaczego więc „smart”? Tego nie wiem.

Wnioski

Smart Herb Garden możemy zamówić za około 70$. W zestawie otrzymamy trzy doniczki z bazylią i urządzenie. Na pewno niejednemu przyszło do głowy, że za tyle dolków moglibyśmy zakupić zielska na ponad rok lub dłużej. Nieważne jednak, czy urządzenie posiada jakieś czujniki czy nie. Warto skupić się na efekcie. Roślinki rosną i mają się dobrze i to się liczy. Jest zabawa oraz uśmiech na twarzy, jak coś z ziemi wyjdzie. “Własnoręcznie” wyhodowana roślina cieszy bardziej, niż zieleń kupiona w Tesco. Choć cena tego ogrodu mogłaby być nieco niższa.

Aktualizacja 26.04.2016

A tak to wszystko wygląda na chwilę obecną.

 

sprzęt

Komentarze