Tap — klawiatura przyszłości?

Gdy pierwszy raz przeczytałem notkę na temat Tap stwierdziłem, że to nie może się udać. Projekt upadnie, zanim rozpocznie się produkcja, a jeśli nawet, to nie będzie działał zgodnie z założeniami swoich twórców. Minęły dwa, może trzy lata i zakup tego futurystycznego urządzenia stał się możliwy!

Tap jest naprawdę interesującym pomysłem: klawiatura i myszka w jednym urządzeniu, które nosimy na palcach ręki. Zdolna do pracy na każdej powierzchni i mogąca połączyć się z dowolnym urządzeniem za pomocą Bluetooth.

klawiaturo-myszkę możemy nosić zarówno na lewej, jak i prawej ręce. Docisk pięciu gumowych obręczy na palcach jest regulowany za pomocą nylonowego sznura, który także pełni funkcję spoiwa wszystkich elementów. Tap można kupić w kilku rozmiarach, aby móc dopasować go do naszych dłoni.

Ogólnie urządzenie jest lekkie i wygodne w noszeniu. Nie powoduje żadnego dyskomfortu.

Na kciuku znajduje się największa część elektroniki urządzenia, to ona zawiera między innymi włącznik, diodę sygnalizacyjną i sensor optyczny. Na każdej obręczy zlokalizowano czujnik wykrywający uderzenie o powierzchnię. Połączenie między pierścieniami zostało dobrze ukryte w nylonowym sznurze.

W zestawie z “klawiaturą” otrzymujemy bardzo dobrze wykonane i fajnie zaprojektowane opakowania, które pełni rolę ładowarki. Samo posiada własny akumulator, dlatego też bez problemu naładujemy Tap nawet będąc poza domem.

Zakładając ten futurystyczny gadżet nie od razu napiszemy proste słowo. Obsługa jej to nauka “akordów”, które przekładają się na litery, cyfry i symbole. Tap stworzył domyślną mapę na ponad 70 komend, które po prostu musimy przyswoić. Początkowo wydaje się to niemożliwe, dzięki stworzonym mini gierkom, przez zabawę ułatwia nam naukę.

Choć na klawiaturze QWERTY potrafię pisać bezwzrokowo, nie myśląc gdzie znajduje się konkretny klawisz, to z Tapem na dłoni zachowuje się jak nieporadny świeżak. Nad każdym uderzeniem muszę zastanowić się kilka razy, a i to czasem to nie wystarcza. Korzystanie z tego gadżetu to nieustanna nauka i praktyka. Jest to całkowicie nowa metoda wprowadzania treści, na którą po prostu musimy się przestawić.

Najłatwiejszymi literami do wprowadzenia są samogłoski A, E, I, O i U, każda z nich przypisana jest do poszczególnego palca — od kciuka do najmniejszego. Kolejne litery to kombinacje dwóch lub nawet trzech palców, a nawet wielokrotnych uderzeń. Aby otrzymać spację musimy stuknąć wszystkimi pięcioma naraz.

Istnieje kilka “akordów”, których nie jestem w stanie fizycznie wykonać od razu, muszę mocno wytężyć umysł, aby się udało. Dobrym przykładem niemożliwego jest litera Z, w której uczestniczy palec środkowy i najmniejszy. Trudne, co? Jednak Tap wprowadza w swojej domyślnej konfiguracji, skróty dla niektórych znaków i tak Z wprowadzimy uderzając w tym samym czasie dwukrotnie o powierzchnię palcem wskazującym i najmniejszym.

Producent w swoich prezentacjach zapewnia, że już po 60 minutach obcowania z Tap, będziemy w stanie rozgryźć urządzenie i to jest prawa. Jednak nawet po dwóch tygodniach nadal nie mogę nazwać mojego tapowania płynnym.

Gry to fajna nauka

Wspomniałem, że wraz z Tap otrzymujemy dostęp do kilku gier/aplikacji, które pozwolą nam się oswoić z gadżetem. Jedną z nich jest TapGenius, który powoli przeprowadza nas przez mapę akordów. Rozgrywka została podzielona na kilka rund — ćwiczeń, aby skokowo opanować poszczególne liter i cyfy. Aplikacja naprawdę pomaga. Jej interfejs jest bardzo intuicyjny, a po każdym ćwiczeniu zostaje wygenerowany mini raport z naszych postępów.

Kolejne gry bardziej służą zabawie niż nauce, jednak także mają wpływ na koordynację naszej ręki i palców. I tak możemy wyliczyć:

  • TapSquadron, w którym zasiadamy za sterami myśliwca i musimy strzelać we wrogie obiekty. W tej grze używamy funkcji myszki;
  • TapTapbunny — to zabawna mini gierka z króliczkiem skaczącym po platformach;
  • TapChase — runner w czystej postaci, dzięki różnym kombinacjom uderzeń o blat możemy omijać napotkane przeszkody — szybkość reakcji w tej grze ma znaczenie;
  • TapLoops — najbardziej zakręcona z produkcji Tap Systems, Inc., która wymaga od nas już dużej koordynacji. Musimy w niej likwidować rzędy za pomocą odpowiedniej kombinacji urządzeń.

Wszystkie aplikacje dostępne są tylko na smarfony napędzane systemem iOS i Android.

Poza gierkami producent dostarcza aplikację TapManager, w którym możemy odczytać stan baterii i spersonalizować urządzenie. Wśród dostępnych opcji konfiguracyjnych znajdziemy możliwość wyboru ręki, którą będziemy obsługiwać TAP, wyłączenie wibracji, dostosowanie czułości urządzenia, wgranie własnej mapy akordów i aktualizowanie oprogramowania gadżetu.

Smartfony i komputery, niezależnie od systemu operacyjnego, wykrywają Tap jako klawiaturę i myszkę. O ile wsparcie dla myszek w Androidzie i iOSie jest znikome, o tyle w desktopowych OSach wygląda zupełnie inaczej.

Tap jako myszka

Aby przełączyć kontroler w funkcje myszki, musimy położyć nasz kciuk na blacie stołu, żeby sensor optyczny mógł wykryć powierzchnię. Stuknięcie palcem wskazującym odpowiada lewemu przyciskowi, a środkowy palec prawemu, za przewijanie odpowiada serdeczny z najmniejszym.

Jednak Tap jako motor dla wskaźnika niezbyt się sprawdza. Jego precyzyjność daje wiele do życzenia, choć można do tego się przyzwyczaić. Jednak główny problem jest przełączanie między trybem klawiatury i myszki.

Nawet delikatne odchylenie kciuka powoduje niechciane wypisywanie bzdur na ekranie i skakaniem kursora. Całe szczęście w TapManager możemy wyłączyć funkcję przełączania i zdecydować się, w jakim trybie ma działać.


Tap na co dzień? Może... może kiedyś.

Każdego wieczoru staram się pracować nad swoją wprawą w pisaniu za pomocą Tap. Jednak nie przychodzi to łatwo. Choć większość literowych akordów mam już w głowie, to pisanie na klawiaturze QWERTY nadal jest dużo szybsze i łatwiejsze.

Powierzchnia, na której tapujemy ma znaczenie, musi być dość twarda. Na miększej też się da, lecz czasami urządzenie nie odczytuje słabszych uderzeń, np palcem serdecznym lub małym. W tedy choć dobrze tapnięty znak zostaje źle rozpoznany.


Cały czas rozpatruje Tap, w kategorii ciekawostki niż pełnoprawnej klawiatury i myszki.

Czy Tap zmieni świat? Gdzie jego miejsce?

Gdyby w smartfonach nie było dotykowych ekranów, to Tap stałby się urządzeniem pożądanym przez wszystkich, ale tak nie jest. Myślę, że ten gadżet może znaleźć swoją niszę w VR. Coraz więcej firm stawia na wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości w przemyśle. Dobrym przykładem jest zielonogórska firma DTP, która wykorzystuje HoloLens w procesach produkcyjnych — tworząc wirtualne panele kontrolne. Tap jako kontroler mógłby poszerzyć portfolio ich możliwości.

Osoby niepełnosprawne także mogą stać się targetem. Jest wiele nieprzyjemnych schorzeń, które mogą eliminować wygodne (lub jakiekolwiek) używanie tradycyjnej klawiatury. Kolejna szansa dla Tap.

A wy gdzie byście widzieli ten kontroler? Jakieś pomysły?

Podsumowanie

Ogólnie bardzo mi się podoba idea. Wszechstronna klawiaturo-mszyka, która staje się przedłużeniem naszego ciała. Niestraszna jej długa praca na baterii — do ośmiu godzin, a w zestawie etui, w którym ciągle możemy doładowywać urządzenie. Wszystko za około 180 amerykańskich dolarów/. Na ten moment to dużo, ale obstawiam, że w przyszłości urządzenie może stanieć. A po rozwiązaniu problemów z czułością obsługa powinna stać się bardziej spójna. Na co liczę!

Myślę, że żaden dzisiejszy użytkownik, nie da się namówić na zrezygnowanie z korzystania z klasycznej klawiatury i zamieniania go na ten kontroler. Jednak gdyby zacząć naukę pisania nie na klawiaturze, a za pomocą Tap mogłoby wszystko inaczej wyglądać. Uderzanie akordów byłoby dla nas naturalne, a QWERTY abstrakcją.

Tap aktualnie klasyfikuje jako gadżet — ciekawostkę, która absolutnie powinna spodobać się entuzjastą nowych technologii!